Uroda

Time to Shine by Shinybox – styczeń 2019

Time to Shine by Shinybox – styczeń 2019

Najnowszy Shinybox trafił i w moje ręce. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa kosmetyków, z którymi najpopularniejszy box kosmetyczny w Polsce wejdzie w Nowy Rok. Choć przy pudełku grudniowym zdania co do jego zawartości było mocno podzielone, to styczniowe pudełko wzbudza chyba o wiele mniej kontrowersji i w sieci funkcjonuje raczej jako to dobre. Ciekawe? To lecimy! 🙂

W styczniu króluje marka Bell, a towarzyszą jej Dermaglin, Schwarzkopf Gliss Kur, Carlo Bossi, Anwen, Biodermedic, Element i Vis Plantis. Moje pudełko z racji, że ambasadorskie, jednak od standardowego nieco się różni. Zabrakło Bell HYPOAllergenic Powder & Blush, ale za to produktów wymiennych dostałam więcej.

Co tym razem ucieszyło mnie najbardziej?
To oczywiste – Bell Hypoallergenic Brow Modeller Gel. Dlaczego? Bo uwielbiam wszytsko to, co dedykowane jest brwiom. 😀 Nie wiem dlaczego, ale straszną mam frajdę z testowania kolejnych kosmetyków czy to do pielęgnacji czy makijażu brwi. Żel ma optycznie wypełniać ubytki, a także pomagać w modelowaniu i stylizacji. Z tego co widzę na pierwszy rzut oka, to ma bardzo rzadką konsystencję, więc nie mam pojęcia jak się sprawdzi. Aplikator za to wydaje się być brwiom przyjazny – mała szczoteczka. 18 zł kosztuje taki żel.

Kolejnym produktem, który się nie zmarnuje jest Maska wzmacniająca do włosów z Basil Element Vis Plantis. Aktualnie mam deficyt odżywek i masek do włosów, więc same rozumiecie. Tej serii nie używałam, więc dodatkowe miłe zaskoczenie. Maska podobno zwiększa miękkość i elastyczność, przeciwdziała rozdwajaniu się końcówek. Producent zapewnia też o pozytywnym wpływie na zagęszczenie włosów i ich wzmocnienie. Słoiczek 200 ml kosztuje ok. 30 zł.

Szampon do włosów z węglem aktywnym _Element to kolejna rzecz do włosów i kolejny produkt, który z chęcią przetestuję. Z marką jeszcze przyjemności nie miałam, więc jest to dla mnie zupełna nowość. Szampon dzięki swojej formule prezentuje się ciekawie i zupełnie inaczej niż koledzy z półki. Jak dla mnie bardziej (przynajmniej z wyglądu) przypomina peeling i kto wie, może coś w tym jest.

W styczniowym pudełku znalazłam jeszcze jeden kosmetyk do włosów, również szampon. Gliss Kur Szampon do włosów Purify&Protect – nowość. Zawiera ekstrakt nasion moringi i serum keratynowe. Bez szału, bo wiadomo – bardziej łasa jestem na mniejsze, bardziej naturalne i ciekawsze marki, ale szampon się zużyje. Zwłaszcza, że szampon ten ma odciążać, więc na teraz dla mnie jak znalazł.

Time To Shine by Shinybox – zawartość pudełka

Kolejna myślę ciekawa rzecz to woda perfumowana Carlo Bossi. I oczywiście nie o markę tutaj chodzi, a ogólnie o ideę wrzucania do boxów zapachów. Każda z nas na co dzień się czymś tam pachnie, więc są to produkty w zasadzie pierwszej potrzeby :D, których mimo wszystko w pudełkach kosmetycznych jest za mało. Zapach ten przypomina mi Black Opium i zauważam, że panuje na niego szał totalny. I nie mówię już o samych fankach zapachu, ale o firmach, które mocno inspirują się znanymi pachnidłami i mocno go w swojej ofercie promują. Na mojej toaletce stoi aktualnie 5 flakonów perfum wzorowanych na Black Opium YSL. ;)W każdym razie perfumetka zawsze spoko, do torebki idealna. Ta kosztuje ok. 15 zł.

Biodermic i Maska w płachcie kawiorowa, to kolejna nowość. I jestem nią zaciekawiona. Jeszcze nie próbowałam, ale kawior w płachcie brzmi dobrze. Maska podobno rewitalizuje skórę, poprawia jej koloryt, i przyspiesza odnowę komórkową. Kosztuje ok. 18 zł.

Maseczki Dermaglin znam, więc tutaj elementu zaskoczenia nie było, ale dobra glinka nie jest zła. Przyda się. Cena ok. 7 zł.

I zostały na koniec dwie pomadki Bell – a w zasadzie Kremowa pomadka do ust Secretale Nude oraz HYPOallergenic Lip Laquer Liquid. Obawiam się, że oba trochę nie w moich tonach, ale wypróbuję, może się miło zaskoczę i czuć będę się w nich dobrze. Kosztują ok. 13 zł/szt.

Time To Shine by Shinybox

W każdym standardowym pudełku można było jeszcze znaleźć Bell Hypoallergenic Powder&Blush. Dla mnie niestety zabrakło, ale na jego miejsce dostałam wymienne produkty z tego pudełka, o których pisałam wcześniej, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 😀 Opakowanie mieści w sobie puder matujący i róż. Na zdjęciu prezentuje się całkiem fajnie. Kosztuje ok. 19 zł.

I tak dotarłyśmy do końca. To jak? Udane pudełko czy nie? 🙂 Może nie ma szału jeśli chodzi o marki, bo większość to typowo drogeryjna oferta, ale i tak całkiem ciekawie się to prezentuje. 🙂 Ja większość z tych produktów wykorzystam, także „dla mnie się podoba”. 🙂

Pudełka Time to Shine są jeszcze dostępne, także szorujcie na stronę shinybox.pl! 🙂

 

Zobacz również:

Shiny Christmas by ShinyBox

The Power Of Beauty by ShinyBox – listopad 2018

Think Pink by ShinyBox

 

 

2 komentarze

Komentarz

  1. Pingback: Spring Kiss by Shinybox – kwiecień 2019 – BAFavenue

  2. Pingback: Loveliness by Shinybox – luty 2019 – BAFavenue

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uroda

Więcej w kategorii Uroda

Spring Kiss by Shinybox – kwiecień 2019

BAFavenue21 maja 2019

Efektima: peeling cukrowy, peeling solny, myjący mus do ciała

BAFavenue3 maja 2019

Ulubieńcy ostatnich miesięcy czyli kwiecień 2019

BAFavenue27 kwietnia 2019