Uroda

Szampon i odżywka Extra Body Paul Mitchell – jak radzą sobie z włosami wymagającymi?

Szampon i odżywka Extra Body Paul Mitchell – jak radzą sobie z włosami wymagającymi?

Moje włosy ostatnio przechodzą ciężki okres. Oprócz tego, że cebulki są bardzo osłabione, a natura włosów dość skomplikowana, teraz nadeszły jeszcze ciepłe, słoneczne dni i suuusza. Lekko nie jest, a ja wciąż sięgam po nowe produkty, próbując, testując i sprawdzając, co choć na chwile sprawi, że poczują się lepiej.

Zależy mi nie tylko na nawilżeniu, ale też odżywieniu, odbiciu od nasady i uzyskaniu objętości (niestety ostatnio trochę tych włosów straciłam), więc poszukiwania szeroko zakrojone. Mówią, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, ale to stwierdzenie chyba nie ma zastosowania przy pielęgnacji włosów. Albo kosmetyki działają na nie pod wieloma względami na plus, albo jest klapa po całości. No dobrze, ale z czym ja dzisiaj do Was przychodzę?

Będąc na warsztatach Beauty By Bloggers Paul Mitchell otrzymałam giftpack, w którym znajdował się między innymi Szampon Extra Body Daily i Odżywka Extra Body Daily Rinse. Oczka mi się zaświeciły, i z wyżej wypisanych powodów, i dlatego, że jednak to fajna marka premium jest. Jak się domyślacie, zestaw nie czekał długo na swoją kolej, zaczęłam używać tych kosmetyków praktycznie od razu.

Paul Mitchell odżywka i szampon Extra Body

Zarówno szampon, jak i odżywka to butelki, tuby o pojemności 300 ml. Posiadają dozowniki, które jak ogólnie wiadomo bardzo fajnie się sprawdzają. Etykiety proste, czyste i estetyczne.

Oba kosmetyki mają ten sam zapach. Przyjemny. Trochę taki cytrusowy, i trochę zielonym jabłuszkiem pachnie. Choć mocno wyczuwalny, nie utrzymuje się na włosach jakoś ekstremalnie długo. W konsystencjach raczej nie różnią się zbytnio od tego typu produktów. Szampon na głowie tworzy gęstą pianę, a kremowa odżywka otula włosy.

To, na co szczególnie zwróciłam uwagę podczas stosowania serii Extra Body Paul Mitchell, to właśnie ta obiecana objętość. I rzeczywiście objętość jest, lekkość jest, sypkość też. Widoczne gołym okiem odbicie od nasady również. Jako, że mam od połowy długości włosy kręcone, to też fajnie, że ta objętość nie powoduje puszenia się włosów, a loki mają nawet lepszy i silniejszy skręt. Po wysuszeniu włosy nie elektryzują się. A co też bardzo istotne – duet ten bardzo ułatwia rozczesywanie, a w zasadzie już podczas mycia, powoduje „uporządkowanie” włosów i eliminuje ich plątanie się. Więc nie narażam ich dodatkowo na wyrywanie, łamanie, kruszenie.

Rzeczy, których nieco produktom brakuje, to większa moc nawilżania, jakiś wpływ na kondycję końcówek, oraz podbicie świeżości. Ale zdaję sobie sprawę, że moje włosy potrzebują tego znacznie więcej niż przeciętnie.

Ogólnie zestaw uważam za naprawdę udany i warty przetestowania. Wiadomo – jego cena do najniższych nie należy, ale rozczarowań też raczej nie zafunduje. Także, jeśli bijesz się z myślami, zastanawiasz się czy warto, to ja namawiam do wypróbowania.  🙂

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uroda

Więcej w kategorii Uroda

Idealny podkład za 30 zł – Eveline Cosmetics Liquid Control

BAFavenue18 sierpnia 2018

Olejek konopny Efektima – czy warto?

BAFavenue3 sierpnia 2018

6 kosmetyków idealnych na lato i wakacje

BAFavenue1 sierpnia 2018