Shinybox MAJ 2019

Aktualnie opóźniona jestem po prostu ze wszystkim, więc nie powinien Was dziwić fakt, że zawartość majowego shinyboxa przedstawiam Wam już w lipcu. Nie ukrywam, że trochę czekałam na wysyłkę pudełek czerwcowych, bo chciałam jakoś zgrabnie połączyć prezentację tych dwóch edycji w jedną całość, ale niestety pudełka czerwcowe, mimo tego, że mamy już lipiec, jeszcze wysłane nie zostały.

Taak. I jest to rzecz, która zupełnie szczerze mnie martwi. I nie chodzi o to, że nie mam kolejnej paczki kosmetyków, tylko bardzo się boję, że w Shinybox złe rzeczy się dzieją. Kryzys mają na pewno, ale jak duży i jak szybko uda się go opanować niewiadomo. Strasznie szkoda mi marki, bo przez tyle lat robili tak świetną robotę… A tych kilka ostatnich miesięcy niestety niszczy renomę i na dodatek okazało się tak trudnym okresem, którego obawiam się, szerokie grono Klientek im nie wybaczy. 🙁 Mimo wszystko strasznie mocno trzymam kciuki za ShinyBox i liczę na to, że się szybciutko pozbierają.

W swoim majowym pudełku znalazłam całe mnóstwo świetnych produktów, chociaż jako ambasadorska dostałam jego najbogatszą wersję.

Shinybox maj 2019

HYPOAllergenic Triple Eyeshadow – Hypoalergiczny trójkolorowy cień do powiek – mini paletka trzech cieni. Ja ogólnie średnio takich używam, jakoś tak wolę albo duże palety albo pojedyncze cienie. Na dodatek spadły mi na podłogę i się pokruszyły, także nawet nie wypróbowałam. Kosztują ok. 14 zł.

VIANEK Łagodzący tonik-mgiełka do twarzy, to tak idealnie wpisujący się w panujące w czerwcu upały! Psikałam nim jak szalona, żeby się troszkę ochłodzić. Mega pachnie, nie klei się, super przyjemny, no i naturalny. Jako takie odświeżenie sprawdza się świetnie, co do standardowej, codziennej pielęgnacji, to niestety wypowiedzieć się nie mogę. Kosztuje ok. 21 zł.

SILCARE Quin Face So Sweet&Natural Lip Scrub – nowość w portfolio marki. Cukrowy peeling do ust. 98% naturalnych składników. Na razie wyląduje w zapasach, bo trochę tych peelingów otwartych mam. Kosztuje ok. 25 zł.

BIELENDA Balsam do ust Ponętna Śliwka – z lekkim kolorem, z lekkim połyskiem, więc nadaje taki fajny soczysty wygląd ust. Bardzo fajny, owocowy i wakacyjny zapach. Zawiera w swoim olejek babasu oraz masło kakaowe. Nawilża, odżywia i ujędrnia.
Kosztuje ok. 9 zł.

Shinybox maj 2019 – VIANEK, NATURATIV, CZTERY SZPAKI

NATURATIV Olejek rozświetlający. Dzięki ShinyBox poznałam Naturativ i ich świetne kosmetyki. Tym razem kosmetyczka została wzbogacona o olejek rozświetlający do ciała i twarzy. W środku znajdują się tłoczone na zimo oleje oraz naturalne drobinki rozświetlające, dające efekt WAKACYJNEGO GLOW! Skóra nie tylko jest nawilżona, ale też przepięknie się mieni. W pudełku była miniatura. Standardowe opakowanie 100 ml, kosztuje ok. 90 zł.

MYDLARNIA CZTERY SZPAKI Szampon w kostce – produkt, który został okrzyknięty hitem pudełka, ale niestety nie trafił do wszystkich Shinygirls, bo jest produktem wymiennym. 🙁 A szkoda i to ogromna. Świetny jest! naturalny, mega delikatny, bardzo wydajny i fajnie, świeżo pachnący. Po połaczeniu z wodą i włosami tworzy intensywną pisanę. Dobrze oczyszcza, a włosy są lekkie, miękkie i nawilżone. Świetnie sprawdza się u mojej córeczki. Kosztuje ok. 32 zł.

MARA NATURALS Żel do mycia ciała i włosów. Żel zawsze spoko. Szkoda tylko, że taki mały, bo to travel size. Przyjemny jest całkiem. 200 ml kosztuje ok. 60 zł.

Shinybox maj 2019 – NATURATIV, MARA

I to wszystkie kosmetyki, jakie można było znaleźć w standardowych pudełkach. Ja jako ambasadorka otrzymałam jeszcze do testów Olejek Orientany oraz Maskę Magic Bubble Mask Aloe Via, których jestem bardzo ciekawa. I jak tylko się przyjmą, sprawdzą i będę z nich zadowolona – dam Wam znać. 🙂

Shinybox maj 2019 – ORIENTANA, ALOE VIA

 

Spring Kiss by Shinybox – kwiecień 2019

Spring Kiss by Shinybox… jedziemy! 😊

Na początek rzecz, która na pewno rzuci się Wam w oczy czyli dodatek ambasadorski – książka Prosty Układ K.A.FIGARO. Ja na ogół powieści raczej nie czytam, natomiast skoro już jest to pewnie sobie zerknę. Podobno lekka i przyjemna, więc na jakiś wyjazd może się przydać, ewentualnie w późniejszym czasie zmieni swój adres zamieszkania. 😛

I teraz zawartość standardowego pudełka.

1. Himalaya Herbals Delikatny tonik do cery wrażliwej. Lubię tą markę i co jakiś czas coś tam w moje ręce wpada, pomijając pasty do zębów, które w moim domu są praktycznie nieprzerwanie od kilku lat. Toniku jako takiego już dawno nie używałam, bo zazwyczaj jednak sięgam po hydrolaty, ale ten z chęcią wykorzystam. Kosztuje ok. 20 zł / 150 ml.

2. Carlo Bossi Perfumy Spring Kiss. Taki kwiatowo-owocowy klasyk. Trochę słodki, trochę świeży. Zupełnie nie moja bajka, także raczej przekażę dalej. Ogromna szkoda że buteleczka nie została wyposażona w atomizer. Trochę nie wyobrażam sobie jak obdarowana przeze mnie osoba będzie się nimi oblewała. Ok. 15 zł/10 ml.

3. Molly Lac – lakier hybrydowy, który przyznam szczerze w opakowaniu prezentuje się pięknie. Super te buteleczki! W moim pudełku ładny, trochę taki liliowy odcień. Ok. 15 zł/5ml.

Shinybox – Spring Kiss

4. Płynny Rozświetlacz Revers. Nie narzekam na brak rozświetlaczy. Powiedziałabym nawet, że aktualnie mam ich chyba z milion i te od Revers też wśród nich są. 😉 Najwyżej przekażę dalej. Kosztuje ok. 15 zł.

5. Dermaglin Maseczka do twarzy z zieloną glinką kambryjską. Powtórka ze styczniowego boxa. Cena – ok. 7 zł

6. One Ingredient Krem ze śluzem ślimaka Snail Your Skin – Z tą saszetką też miałam już styczność.

7. Bispol Lady Charlene podgrzewacze zapachowe. Cena ok. 2 zł.

8. Ozdoby do paznokci – to tych kilka rozsypanych na zdjęciu sztuk krzyżyków (?). Upominek.

 

Chyba nie chcę oceniać tego pudełka, opinię zostawiam Wam. Widziałam natomiast już zajawki z edycji majowej i zapowiada się ciekawie. Mam nadzieję, że w całej okazałości będzie to naprawdę dobry box. 😊

Zamawiać możecie na shinybox.pl. ❤️

 

Zobacz również:

Beauty Queen by Shinybox – marzec 2019

Loveliness by Shinybox – luty 2019

Time to Shine by Shinybox – styczeń 2019

 

Beauty Queen by Shinybox – marzec 2019

Beauty Queen by Shinybox – tak właśnie nazywa się marcowe pudełko Shinybox, które pojawiło się w specjalnie zaprojektowanej szacie graficznej. Nie wiem czy zwróciłyście uwagę ale od kilku miesięcy pudełka Shiny miały stały wygląd. Tym razem inaczej i przyznam, że bardzo ładnie. Spodobał mi się ten pattern. Z pewnością jednak o wiele bardziej interesuje Was zawartość pudełka niż samo opakowanie, dlatego przechodzę do rzeczy.

Markami marcowej edycji są Pease, Gentle Day, Bell, Olimp Labs, Biotanique i Selfie Project.

Lecimy zgodnie z kolejnością na karcie produktów.

PAESE. Pielęgnacyjny krem koloryzujący DD Cream z linii Color & Care. Jest to próbka i niestety w bardzo ciemnym odcieniu. Dostałam 05 (skala od 1 do 6), także nawet latem go nie wykorzystam. Ja akurat krem ten znam i jego szybką recenzję zrobiłam na swoim Insta Stories (DENKO ’19), także zapraszam tam. Cena pełnowymiarowego produktu ok. 40 zł.

Gentle Day. Wkładki ekologiczne z paskiem anionowym Eco Fai-IR Anion. Ten produkt też znam. Bardzo lubię produkty Gentle Day i polecam. Cena ok. 9 zł. I mam dla Was kod rabatowy – 20 % na zakupy w gentleday.pl – „GENTLEDAY”, ważny do 10.05.2019.

Beauty Queen by Shinybox

Bell HYPOallergenic. Intense Colour Moisturizing. Hm. To już było, tylko, że w innym kolorze. Gruba kredka nie wymagająca temperowania. Dająca jednocześnie kolor, jak i podstawową pielęgnację. Cena ok. 17 zł.

Biotanique. Ujędrniająca maska na tkaninie z linii Korean Beauty, albo wymienne Nawilżająca maska na tkaninie z linii Korean Beauty. W porządku. Maska w płachcie zawsze się przyda. Serum z tej samej linii pierwsze wrażenie zrobiło na mnie bardzo dobre, więc maska pewnie też okaże się być fajna. Kosztuje ok. 8 zł.

Beauty Queen by Shinybox

Selfie Project. Plastry oczyszczające na nos #noblackheads (wymiennie: krem CC, który otrzymałam w jednej z wcześniejszych edycji oraz chusteczki do zmywania makijażu). Oczyszczają i działają antybakteryjnie. Polecane do cery wymagającej. Spoko, to akurat zawsze się przyda. Opakowanie zawiera 4 szt. i kosztuje ok. 10 zł.

Olimp Labs. Innovum Beauty Shot. Suplement płynny zawierający hydrolizat kolagenu, kwas hialuronowy, biotynę, cynk, witaminę A, witaminę B6 i B12, kwas pantotenowy, ryboflawinę i niacynę. Smak pomarańczowy i strasznie słodki. Ogólnie raczej nie moje klimaty. 7 zł / 25 ml

O’Herbal. Fluid do włosów farbowanych z olejkiem z macierzanki tymianku, którego na karcie produktów nie ma. Ten produkt także znam. Trafił do mnie dzięki InspiredBy Naturalnie Piękna. To takie serum, w konsystencji przypominające olejek, ale nietłuste i super szybko się wchłaniające. Zmniejsza łamliwość włosów, nadaje im blask i miękkość, dodatkowo chroniąc kolor. Ja głównie stosowałam na końcówki i sprawdzał się całkiem fajnie. Ma delikatny, przyjemny zapach.

Beauty Queen by Shinybox

I na koniec komentarz do zawartości, bo jak widzicie podczas prezentacji poszczególnych produktów starałam się być oszczędna w słowa. Podczas gdy zazwyczaj, jadę z przemyśleniami na bieżąco. Widziałam opinie o tym pudełku w sieci – że takie kompletne dno, że taka masakra to jest i że nigdy więcej. I w porządku. Też nie uważam, żeby powtarzanie produktów z poprzednich edycji było ok. Albo że próbki to fajna sprawa, czy ciemne odcienie testerów, po długiej, kończącej się właśnie zimie. To wszystko jest raczej słabe. Nie jestem też fanką suplementów diety. I rozumiem też, że produkty higieniczne nie wzbudzają wśród klientek Shinybox sympatii, bo z założenia box jest kosmetyczny. A i słowa krytyki a propos wartości całego zestawu czytałam. I wiadomo, że człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja. Jak dla mnie box mógłby być lepszy i rzeczywiście szału w tym miesiącu nie było. Skłamałabym jednak pisząc, że jakoś wyjątkowo mi nie podpasował. Wykorzystam zarówno maseczkę w płachcie, jak i plastry na nos. Fluid O’Herbal to całkiem fajny kosmetyk, więc sobie do niego wrócę. O Gentle Day już pisałam – lubię ich produkty. A Innovum, bez większego entuzjazmu, ale wypiłam. 😛 Próbkę Paese i pomadkę Bell pewnie komuś oddam, albo wrzucę do jakiegoś konkursu. Tyle. Nie pierwszy raz jest tak, że tylko część produktów mi się podoba. 😉 Rzeczywiście nie jest to najdroższy zestaw świata, no ale co zrobić. Raz testuję dzięki ShinyBox produkty drogie, a innym tanie i zupełnie drogeryjne. Życie. 😉

P.S. Po swoje pudełka wchodźcie na shinybox.pl. 🙂

Zobacz poprzednie edycje ShinyBox:

Loveliness by Shinybox – luty 2019

The Power Of Beauty by ShinyBox – listopad 2018

Shiny Christmas by ShinyBox

 

Loveliness by Shinybox – luty 2019

Loveliness by Shinybox to lutowa edycja tego pudełka kosmetycznego. Co znalazłam w nim tym razem?

Wiele nowości! Między innymi Serum liftingujące z najnowszej linii Botanique – Korean Beauty. Odżywkę do włosów w piance L’biotica, duuużo saszetek 7th heaven, kolorówkę Revers i Bell, oraz maseczkę Multibiomask. W każdym pudełku znalazł się też zestaw higieniczny Masmi. Moja wersja pudełka jak zazwyczaj, tak i tym razem jest nieco powiększona, dostałam jeden produkt wymienny więcej. Oprócz marek, które już wymieniłam, do pudełek trafiały (wymiennie) również Biały Jeleń, Affect, Natur Planet. Krem do stóp Man Foot trafiał tylko do tych Shinies, które wyrażały na to chęć (odpowiedzi w ankiecie). Ok, to przechodzę do prezentacji zawartości Loveliness.

ShinyBox Luty 2019

Na początek Serum liftingujące Botanique – Korean Beauty, które bardzo mnie zaciekawiło. Widziałam już kilka publikacji w sieci na temat tej linii i miałam zamiar coś z niej przetestować. A tu niespodzianka w Shinybox! 🙂 Serum oczywiście ma za zadanie nawilżyć, odmłodzić, wyrównać koloryt i poprawić strukturę skóry. Opakowanie z pompeczką mega poręczne i praktyczne. Zapach serum obłędny – słodki, bardzo kobiecy – mogłabym takie perfumy mieć. Konsystencja dla mnie idealna – super lekka, trochę żelowa, błyskawicznie się wchłaniająca. Nie pozostawia żadnej lepkiej czy tłustej warstwy, w zasadzie na powierzchni skóry oprócz zapachu nie pozostawia nic. Przyznam, że pierwsze wrażenie robi świetne. 🙂 Kosztuje ok. 32 zł.

Kolejną rzeczą, którą też wypróbuję z ogromna chęcią jest Odżywka do włosów w piance z L’biotica. Bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi i czy w takiej formie będzie wydajna. Została stworzona po to by intensywnie nawilżać, pomagać w rozczesywaniu i przywracać włosom blask i zdrowy wygląd. Puszka ma standardowe rozmiary, pojemność to 150 ml. Cena: 10 zł.

Zawartość pudełka Loveliness by ShinyBox

Od 7th Heaven Miesięczny program pielęgnacyjny skóry twarzy – 8 saszetek za ok. 50 zł. Wszystkie są takie same i jest to dokładnie Oczyszczajaca maska błotna, która jednocześnie oczyszcza i koi. Myślę, że taki miesięczny progam to miła odmiana przy pojedynczych saszetkach, których później się i tak nie dokupuje, aby robić systematyczne zabiegi.

Skoro już jesteśmy przy maseczkach, to wspomnę od razu o saszetce MultiBioMask, która jakiegoś ogromnego wrażenia na mnie nie zrobiła, bo już kilka produktów tej marki w pudełkach było, więc same rozumiecie. 🙂 Saszetka to dwie maski – oczyszczająca i odżywcza. Komplet kosztuje ok. 5 zł.

Miesieczny zapas maseczek 7th Heaven. W sumie w pudełku jest ich 8, nie wiem gdzie uciekły mi 2, ale na zdjęciu ewidentnie ich zabrakło! 😉

To tyle z pielęgnacji. Czas na kolorówkę! 🙂 Z Bell Hypoallergenic Bronze Powder czyli bronzer. U mnie 01. Jest w dwóch odcieniach, więc można przykonturować na sucho. Oba są matowe, bez większej ilości drobinek mieniących się, więc dobre na co dzień. I uwaga! Zawiera pigmenty otoczkowane estrami oleju jojoba – chociaż nie wiem do końca o co chodzi, to brzmi dobrze! 😉 Formuła została oczywiście przebadana dermatologicznie i nie zawiera perfum. Cena ok. 17 zł

A od Revers – Puder Rozświetlający Strobe & Glow Hightlighter. Marki w zasadzie nie znam, bo chyba tylko jakąś kredkę od nich mam, której i tak nie używam, bo kresek nie robię, także ten. 😉 Rozświetlacz przetestuję, zobaczymy jak się sprawdzi, szczególnie, że kosztuje ok. 10 zł! U mnie odcień 04 – Harmony. Przyznam, że bardzo ładny, delikatnie różowy.

I tak dotarłyśmy do końca. Choć w sieci widziałam różne opinie, to ja jestem z tego pudełka szczerze zadowolona. Nie wszystkie produkty trafiają w punkt, ale zdecydowana większość robi na mnie miłe wrażenie. Jeśli Wam również pudełko się podoba, szorujcie na shinybox.pl po swoje. 🙂

Zobacz również:

Time to Shine by Shinybox – styczeń 2019

Shiny Christmas by ShinyBox

The Power Of Beauty by ShinyBox – listopad 2018

 

Time to Shine by Shinybox – styczeń 2019

Najnowszy Shinybox trafił i w moje ręce. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa kosmetyków, z którymi najpopularniejszy box kosmetyczny w Polsce wejdzie w Nowy Rok. Choć przy pudełku grudniowym zdania co do jego zawartości było mocno podzielone, to styczniowe pudełko wzbudza chyba o wiele mniej kontrowersji i w sieci funkcjonuje raczej jako to dobre. Ciekawe? To lecimy! 🙂

W styczniu króluje marka Bell, a towarzyszą jej Dermaglin, Schwarzkopf Gliss Kur, Carlo Bossi, Anwen, Biodermedic, Element i Vis Plantis. Moje pudełko z racji, że ambasadorskie, jednak od standardowego nieco się różni. Zabrakło Bell HYPOAllergenic Powder & Blush, ale za to produktów wymiennych dostałam więcej.

Co tym razem ucieszyło mnie najbardziej?
To oczywiste – Bell Hypoallergenic Brow Modeller Gel. Dlaczego? Bo uwielbiam wszytsko to, co dedykowane jest brwiom. 😀 Nie wiem dlaczego, ale straszną mam frajdę z testowania kolejnych kosmetyków czy to do pielęgnacji czy makijażu brwi. Żel ma optycznie wypełniać ubytki, a także pomagać w modelowaniu i stylizacji. Z tego co widzę na pierwszy rzut oka, to ma bardzo rzadką konsystencję, więc nie mam pojęcia jak się sprawdzi. Aplikator za to wydaje się być brwiom przyjazny – mała szczoteczka. 18 zł kosztuje taki żel.

Kolejnym produktem, który się nie zmarnuje jest Maska wzmacniająca do włosów z Basil Element Vis Plantis. Aktualnie mam deficyt odżywek i masek do włosów, więc same rozumiecie. Tej serii nie używałam, więc dodatkowe miłe zaskoczenie. Maska podobno zwiększa miękkość i elastyczność, przeciwdziała rozdwajaniu się końcówek. Producent zapewnia też o pozytywnym wpływie na zagęszczenie włosów i ich wzmocnienie. Słoiczek 200 ml kosztuje ok. 30 zł.

Szampon do włosów z węglem aktywnym _Element to kolejna rzecz do włosów i kolejny produkt, który z chęcią przetestuję. Z marką jeszcze przyjemności nie miałam, więc jest to dla mnie zupełna nowość. Szampon dzięki swojej formule prezentuje się ciekawie i zupełnie inaczej niż koledzy z półki. Jak dla mnie bardziej (przynajmniej z wyglądu) przypomina peeling i kto wie, może coś w tym jest.

W styczniowym pudełku znalazłam jeszcze jeden kosmetyk do włosów, również szampon. Gliss Kur Szampon do włosów Purify&Protect – nowość. Zawiera ekstrakt nasion moringi i serum keratynowe. Bez szału, bo wiadomo – bardziej łasa jestem na mniejsze, bardziej naturalne i ciekawsze marki, ale szampon się zużyje. Zwłaszcza, że szampon ten ma odciążać, więc na teraz dla mnie jak znalazł.

Time To Shine by Shinybox – zawartość pudełka

Kolejna myślę ciekawa rzecz to woda perfumowana Carlo Bossi. I oczywiście nie o markę tutaj chodzi, a ogólnie o ideę wrzucania do boxów zapachów. Każda z nas na co dzień się czymś tam pachnie, więc są to produkty w zasadzie pierwszej potrzeby :D, których mimo wszystko w pudełkach kosmetycznych jest za mało. Zapach ten przypomina mi Black Opium i zauważam, że panuje na niego szał totalny. I nie mówię już o samych fankach zapachu, ale o firmach, które mocno inspirują się znanymi pachnidłami i mocno go w swojej ofercie promują. Na mojej toaletce stoi aktualnie 5 flakonów perfum wzorowanych na Black Opium YSL. ;)W każdym razie perfumetka zawsze spoko, do torebki idealna. Ta kosztuje ok. 15 zł.

Biodermic i Maska w płachcie kawiorowa, to kolejna nowość. I jestem nią zaciekawiona. Jeszcze nie próbowałam, ale kawior w płachcie brzmi dobrze. Maska podobno rewitalizuje skórę, poprawia jej koloryt, i przyspiesza odnowę komórkową. Kosztuje ok. 18 zł.

Maseczki Dermaglin znam, więc tutaj elementu zaskoczenia nie było, ale dobra glinka nie jest zła. Przyda się. Cena ok. 7 zł.

I zostały na koniec dwie pomadki Bell – a w zasadzie Kremowa pomadka do ust Secretale Nude oraz HYPOallergenic Lip Laquer Liquid. Obawiam się, że oba trochę nie w moich tonach, ale wypróbuję, może się miło zaskoczę i czuć będę się w nich dobrze. Kosztują ok. 13 zł/szt.

Time To Shine by Shinybox

W każdym standardowym pudełku można było jeszcze znaleźć Bell Hypoallergenic Powder&Blush. Dla mnie niestety zabrakło, ale na jego miejsce dostałam wymienne produkty z tego pudełka, o których pisałam wcześniej, więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 😀 Opakowanie mieści w sobie puder matujący i róż. Na zdjęciu prezentuje się całkiem fajnie. Kosztuje ok. 19 zł.

I tak dotarłyśmy do końca. To jak? Udane pudełko czy nie? 🙂 Może nie ma szału jeśli chodzi o marki, bo większość to typowo drogeryjna oferta, ale i tak całkiem ciekawie się to prezentuje. 🙂 Ja większość z tych produktów wykorzystam, także „dla mnie się podoba”. 🙂

Pudełka Time to Shine są jeszcze dostępne, także szorujcie na stronę shinybox.pl! 🙂

 

Zobacz również:

Shiny Christmas by ShinyBox

The Power Of Beauty by ShinyBox – listopad 2018

Think Pink by ShinyBox

 

 

Shiny Christmas by ShinyBox

W czwartek dotarł do mnie najnowszy – grudniowy a zarazem świąteczny ShinyBox. I jak powszechnie wiadomo – ten najbardziej wyczekiwany zestaw roku. Czy rzeczywiście było na co czekać?

Przyznam szczerze, że jest to jedna z tych edycji, w których nie bardzo się orientuję. Bo jest chyba wiele produktów wymiennych i też różne wersje pudełka (standard, premium, VIP). Piszę „chyba wiele”, bo nie dotarła do mnie karta produktów, a nie chciałam trzymać prezentacji pudełka w zawieszeniu. Także wiem tyle, co podpatrzyłam sobie na Instagramie i Facebooku. 🙂 Tak jak w poprzednim miesiącu, tak i w tym, w ręce moje trafiły dodatki ambasadorskie, które również Wam zaprezentuję.

Tym razem zacznę od produktów, które nie przydadzą mi się w ogóle i w zasadzie za chwilę czeka je przeprowadzka do nowego domu i nowej właścicielki. Mowa o produktach do cery trądzikowej.

Mediq Skin PLUS Żel punktowy do cery trądzikowej 30 ml. Jest to wyrób medyczny, a nie typowy kosmetyk, więc możliwe, że jego skuteczność jest naprawdę imponująca. Na sobie tego nie sprawdzę, bo nigdy nie miałam tego typu problemów z cerą. Ale moja przyjaciółka z chęcią przetestuje, także wkrótce trafi na jej ręce. Cena ok. 50 zł.

W grudniowym pudełku ShinyBox znalazły się również dwa produkty Delia Cosmetics. Jeden to cień do powiek – mimo innego odcienia moim zdaniem dubel z edycji listopadowej. Cena ok. 9 zł.
Drugi to Mgiełka tonizująca do twarzy, szyi i dekoltu. I to w porządku. Ja już ją miałam i ten egzemplarz pewnie poślę dalej. Ogólnie ok jest. Cena ok. 9 zł.

Kolejne produkty, które znalazłam w swoim pudełku, wystąpiły w tej edycji VIP zamiennie i chyba właśnie te przypadły mi do gustu najbardziej. Mowa o olejkach eterycznych:
Vera Nord Olejek eteryczny pomarańcza. Cena ok. 12 zł.
Natura Receptura Naturalny Olejek lawenda. Cena ok. 4 zł.
Super, bardzo się przydadzą. I do nawilżacza powietrza i do łazienki i do kosmetyków diy. Na dodatek pomarańcza idealnie wpisuje się w świąteczny okres, a lawenda z kolei świetnie sprawdza się na co dzień.

La Vie Claire Mydło marsylskie oliwka – uwielbiam naturalne mydła. A mające w składzie oliwkę szczególnie, więc produkt dla mnie wręcz idealny. Do każdego rodzaju skóry, do dowolnego stosowania. Kosztuje ok. 13 zł.
I jeszcze jedno mydło, w bardziej świątecznej wersji – Allvernum Mydło Korzenne. Pachnie przepięknie, słodko, piernikowo. Już leży w mydelniczce. Cena: ok. 4 zł

Kolejne dwa produkty, które znalazłam w swoim boxie, w standardowej wersji występowały w nim wymiennie:
Dermaglin Maseczka do cery trądzikowej. Glinka zawsze spoko, ale jak mieszanka typowo pod trądzik, to też do przyjaciółki leci. Cena ok. 7 zł.
Blanx Pasta do zębów. I z tego szczerze się cieszę. Produkty do higieny jamy ustnej zawsze się zużyje, a i na jakąś perełkę można wpaść.Kosztuje ok. 16 zł.

I na koniec dodatki ambasadorskie:
1. Szampon do włosów koreańskiej marki Kerasys, której nazwa przyznam kojarzy mi się z serią profesjonalną ogólno dostępnej i bardzo popularnej marki – Wam też? 🙂 Bardzo ciekawa go jestem, więc niebawem rozpocznę testowanie. Ogromny plus za butelkę z pompką. Cena ok. 37 zł.
2. DR.GRANDEL Krem Hyaluron Refill Cream. O marce pierwszy raz słyszę, więc z chęcią sprawdzę i przetestuję. Krem dostałam w formie miniatury, ale może uda się coś na jego temat powiedzieć.

I to już wszystko. Sama nie wiem co o tym pudełku myśleć (szczególnie w tej wersji podstawowej), więc chyba nie będę go oceniała. Pudełko Shiny Christmas zostało wyprzedane, ale wiem, że aktualnie trwają wyprzedaże – po 8 kosmetyków za 19 zł, więc sprawdźcie to sobie koniecznie. 🙂

The Power Of Beauty by ShinyBox – listopad 2018

Powiem tak. Jak zobaczyłam listopadową edycję ShinyBox na Instagramie, to mnie trochę „zgięło”. Tyle zobaczyłam produktów. Tyle rzeczy, których jeszcze nie znam. Tyle kosmetyków, które chętnie bym przetestowała… Z solidnym opóźnieniem (i z Shinybox wyszło później i Poczta się nie spieszyła z doręczeniem),  dostałam i ja swoje pudełko The Power Of Beauty wraz z dodatkami ambasadorskimi, które również Wam zaprezentuje.

Każde pudełko w wersji standardowej zawierało 7 produktów i 5 upominków. Markami listopada są: Delia Cosmtics, Selfie Project, BioOleo, Naturativ, Masami, Oh!Beauty Warsaw, Singularis, Moya Matcha, LiqPharm, Obssesive, Kontigo, Trico Botanica, Hegron, Uroda Polska, Hemp Care, One & Only Cosmetics. A zebrało się ich tyle, bo dużo w tym miesiącu marek wymiennych było.

Tym razem zaprezentuję pudełku w kolejności jaka jest w karcie produktów. A tak, żeby porządek tu był. 😉

Zawartość Shinybox Listopad 2018 – The Power Of Beauty

Delia Cosmetics. Produkty wymienne. Korektor pod oczy żółty – rozświetlający lub Korektor do twarzy zielony – korygujący zaczerwienienia. U mnie to drugie. I fajnie. Mam dosyć wrażliwą skórę, naczynkową, więc przyda się i z chęcią sobie przetestuję. Korektor niweluje kolor czerwony i różowy. Można stosować go punktowo, jak i na całą twarz. Podoba mnie się to!Zwłaszcza, że to dobry okres pogodowy na takie produkty. Kosztuje ok. 13 zł

Delia Cosmetics – Cień do powiek. Mój niestety rozsypał się w transporcie. Ale chociaż swatcha Wam pokażę. Kolorek numer 09. Cena ok. 9 zł.

Swatch Delia Cosmetics Eyeshadow 09

Selfie Project – Płyn micelarny. Markę ogólnie kojarzę, ale jakoś do tej pory nic nie używałam. Chyba dlatego, że z nastolatkami mi się kojarzy, a ja już dawno ną nie jestem. 😉 ;( Usuwa makijaż, oczyszcza, matuje i łagodzi – takie obietnice ze strony producenta. Sprawdzimy. cena ok. 15 zł

BioOleo Kwas Hialuronowy. Kwasowi zawsze mówię tak. Uwielbiam stosować go i w pojedynkę i z innymi kosmetykami. Niezwykłe właściwości kwasu hialuronowego, jak i jego forma sprawiają, że chcę mieć go wszędzie. Na jego podstawie można stworzyć własne, świetne receptury, ale też dodawać go praktycznie do wszystkiego można. I choć ostatnio był kwas, to taki zapas przyjmuję z ogromną przyjemnością. 🙂 Cena ok. 60 zł / 30 ml.

Delia Cosmetics Zielony Korektor do twarzy i Bi0Oleo Kwas Hailuronowy

Naturativ Otulające masło do ciała to miniatura, ale bardzo przyjemna. Powiem Wam, że jego zapach mnie powalił. Jest tak nieoczywisty, złożony i cudny, że przepadłam. Bardzo fajnie się wchłania, a skóra jest milutka i mięciutka. 250 ml kosztuje ok. 75 zł.

Naturativ – masło do ciała.

Selfie Project Krem CC. Dedykowany do cery młodej z niedoskonałościami, ale i tak go sprawdzę. 😀 Rozwiązania takie jak BB, CC czy nawet DD po prostu lubię, bo na co dzień są dla mnie idealne. Lekkie, szybkie, naturalne. Krem ten maskuje niewielkie nierówności i niedoskonałości. Wygładza i co mnie ciekawi najbardziej (:D) – „zapewnia efekt Glamour”. Kosztuje ok. 17 zł.

Kolejna pozycja to skomplikowana sprawa, bo aż 11 wymienny produktów. W swoim pudełku znalazłam trzy z nich:
Hegron Gel Spray Extra Volume z ekstraktem z bambusa, który podobno nie obciąża i odbija już od nasady. Pomaga w stylizacji i super utrwala. Produkt profesjonalny (fajnie!). Kosztuje ok. 13 zł.
Trico Botanica Szampon do włosów Oczyszczanie i Relaks. Idealny dla delikatnej skóry głowy. Nigdy nie używałam kosmetyków tej marki, także z chęcią przetestuję. Szampon kosztuje ok. 40 zł.
One & Only Cosmetics Black Mask Detox Ritual – głeboko oczyszczająca maska typu peel-of, to właśnie to czego w moich zapasach brakuje. Z chęcią sobie przetestuję i cieszę się, że ją otrzymałam. Kosztuje ok. 5 zł.

Trico Botanica i

I teraz produkty oznaczone na karcie jako UPOMINKI:
Masamipróbki higienicznych produktów wykonanych z organicznej bawełny. Coś tam już od nich używałam, ale z chęcią poznam pozostałe produkty,
Oh!Beauty Warsaw – dostałam pudełko już po wydarzeniu,
Singularis Calcium Citro Max. Całe opakowanie – super. Przyda się. 🙂 Cena: ok. 3 zł
Moya Matcha – herbata w saszetce. Fajnie. Matcha to super zdrowa i jednocześnie super specyficzna herbata, ale warto ja poznać. 🙂 Cena ok. 3 zł
LiqPharm Serum wygładzające na noc – peeling, próbka.

Zawartość Shinybox Listopad 2018 – The Power Of Beauty

I na koniec moje ambasadorskie dodatki. 🙂 Równie fajne co i całe pudełko. Uwaga!

Dushka Żel pod prysznic bananowo-truskawkowe smoothie. Markę tę widziałam na Instagramie. Taki fajny, kolorowy i wesoły wizerunek ma. Bardo jestem ciekawa tego żelu, tylko szkoda mi go otwierać i niszczyć te wszystkie detale na opakowaniu (metki, karteczki, tasiemki) i te piękne truskawkowo-bananowe piętra. Takie to wszystko cudne! Ostatecznie pewnie się przełamię. 😉 Kosztuje ok. 17 zł.

Synchroline – Serum Synchrovit C. Dobry czas na witaminę C. Z marką też styczności za bardzo nie miałam (oprócz próbek), więc zobaczymy czy się polubimy. Cena: ok. 30 zł.

Śnieżny Lotos – Ziołowe wkładki higieniczne. Przyznam, że bardzo mnie zaciekawiły, bo to takie jednocześnie wkładki higieniczne i profilaktyczno-lecznicze. Fajna sprawa. Tylko cena póki co wydaje mi się zabójcza – ok. 15 zł za 2 sztuki. Możliwe, że po przetestowaniu uznam, że są jej warte, jednak na ten moment wydaje mi się być bardzo wysoka.

Singularis – witamina D. O ile suplementy diety nie są moimi ulubionymi produktami w pudełkach (zazwyczaj są to produkty wspierające odchudzanie), to witaminy mnie cieszą, bo po ciąży i karmieniu piersią mam ich spore niedobory. 😛 Na dodatek trafiła mi się witamina D – bajka po prostu. I co warto zauważyć – bardzo ładne jest to opakowanie, takie reprezentatywne. Myślę więc że witaminki z tej serii mogłyby być fajnym dodatkiem do prezentu dla Mamy, Babci czy innej osoby, o której zdrowie dbacie. 🙂

Shinybox dodatki ambasadorskie
Shinybox dodatki ambasadorskie

I tym trochę świątecznym komentarzem dotarłyśmy do końca. Duuuużo tego było co? O.O Ja jestem pod ogromnym wrażeniem i samej ilości produktów, jak i ich samych. Cała paka nowości kosmetycznych, które jak naprawdę mało kiedy tak idealnie wpisują się w mój gust i zapotrzebowanie. Myślę, że i Wam się podoba zawartość tego boxa, dlatego zostawiam Wam link do sklepu shinybox, gdzie zestawy są jeszcze dostępne.

Zobacz również:

Think Pink by ShinyBox

Beauty&Shape czyli extrabox ShinyBox

Coś Pięknego by ShinyBox