Serum olejowe Dzika Figa O!Figa

Jakiś czas temu za sprawą Warsztatów Fotografii Produktowej, które organizowałam dla blogerek i influencerek w marszalstudio, trafiło w moje ręce Serum Dzika Figa marki O!Figa. Choć do tej pory nie miałam przyjemności z kosmetykami tej marki, to kojarzyłam ją z zeszłorocznej listopadowej edycji Ekocudów w Warszawie. I szata graficzna zwróciła moją uwagę i urocze stoisko. Nic wtedy nie kupiłam, bo moje zapasy były spore, ale jak się okazało – była inna okazja, aby z kosmetykami O!Figa się spotkać.

 

Serum olejowe Dzika Figa

to z pewnością flagowy produkt marki. I oprócz tego, że jest swoistą jej wizytówką, to serio jak wejdziecie w neta, to same ochy i achy o nim przeczytacie. Przyznam zupełnie szczerze, że sama do tego akurat serum podchodziłam ostrożnie. Bo przecież to serum olejowe. A ja jednak lubuję się w tych na bazie kwasu hialuronowego, takich bardziej lekkich, żelowych, szybciutko się wchłaniających. Mimo to zaczęłam używać i to też niełatwą dla tego typu produktu porą, bo przy końcówce wiosny i z początkiem lata, ale byłam go już tak ciekawa,  że czekać dłużej nie mogłam i nie chciałam. Serum polecane jest do nocnej pielęgnacji i w taki sposób właśnie je stosowałam.

Serum olejowe Dzika Figa jest jak nazwa wskazuje jest typowo olejowe. Nie jest to ani olej lekki, ani suchy. Konsystencja jest konkretna, kosmetyk jednak nie wchłania się od razu i nie w pełni. Natomiast nie jest też tak, że wstając rano, nasza twarz świeci się olejem jeszcze po wieczornej kuracji. 😉 Myślę, że dobrze sobie pod te serum olejowe robić podkład z kwasu hialuronowego, żeby ładniej i szybciej się wchłaniało. Zanim mi się skończył używałam kwas hialuronowy od BioOleo, a później dokupiłam sobie Piękną Trójcę O!Figa, żeby mieć komplecik. 🙂 Natomiast, jest to moja interpretacja, oryginalny „sposób użycia” mówi o stosowaniu na zwilżoną skórę.

SKŁAD i działanie

Jest to kompozycja kilku składników. Znajdziemy w nim oczywiście olej z opuncji figowej (najdroższy olej rośliny na świecie! ), a także olej z nasion cedru syberyjskiego (wow!), olej z lnianki siewnej ( 😀 ), nadkrytycznego ekstraktu z dzikiej róży, oraz olejowej formy witaminy C. A więc posiada właściwości antyoksydacyjne, wygładzające, nawilżające i regenerujące. Jest kosmetykiem antystarzeniowym, a także idealnym do cer problematycznych. Silnie zatowarowanym w witaminy F, E, P, A i B, a także C. Ujednolica koloryt, rozjaśnia. Dzięki niezwykle wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych, jest ogromnie pomocny przy walce z chorobami skórnymi takimi jak egzema czy łuszczyca. Serum nie zawiera żadnych perfum i zapachów, także i wrażliwa cera nie odczuje dyskomfortu.

INCI: Opuntia Ficus-Indica (Prickly Pear) Seed Oil, Pinus Sibirica Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Camelina Sativa Fruit Oil, Tocopherol, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Rosa Canina Fruit Extract, Helianthus Annus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract.

Mieszanka ta działała naprawdę fajnie i bardzo przykro było mi, gdy ta mała szklana buteleczka z pipetką, z niesamowicie radosną i przyciągającą uwagę etykietą, roztrzaskała się o podłogę w mojej łazience. No niestety. Na szczęście po takim czasie używania (ok. 3 miesięcy) wiem z czym miałam przyjemność. 😊

EFEKTY

Skóra oprócz tego, że nawilżona i wygładzona, to też ogólnie o wiele zdrowsza. I jakoś tak mniej niedoskonałości i mam wrażenie, że oznaki zmęczenia jakoś mniej widoczne były. O rzeczach takich jak przesuszenie czy odwodnienie w ogóle mowy nie było, nawet w najbardziej skwierczące słońcem dni. Ja to ogólnie taka dość wrażliwa jestem i często mam tą twarz podrażnioną, czasami swędzącą, czasami zaczerwienioną, ale podczas stosowania serum tego typu sytuacje występowały sporadycznie, pewnie właśnie wtedy, gdy go chwilowo odstawiałam, bo upały tego lata bywały dość mocno odczuwalne i przyznaję, że czasami musiałam sobie odpocząć od nakładania warstw. 😉 Ja akurat z żadnymi większymi problemami skórnymi na co dzień nie walczę, także nie opowiem Wam, jak serum działa w bardziej skomplikowanych przypadkach. Natomiast patrząc na właściwości składników, ma ono naprawdę szerokie spektrum działania. A i po cichu powiem Wam, że czytałam w necie opinie innych dziewczyn, które mają różne problemy z cerą i z Dzikiej Figi były zadowolone. 😊

Wydajność i cena

Tanie nie jest. Kosztuje 89 zł za 20 ml. Jednak jest cholernie wydaje 🤭 i jedna taka buteleczka wystarcza na kilka długich miesięcy. Stosując go przez 3 miesiące zużyłam może 1/5 opakowania? Także ostatecznie koszt ten jest zupełnie akceptowalny i zrozumiały. 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *