Winter Wonderland by ShinyBox

Winter Wonderland by Shinybox – najnowsza, styczniowa edycja pudełka to totalna bomba zapachowa i moc wspaniałych produktów. Choć większości z pewnością ze wzglęgu na swoją wartość, w oczy rzucą sie produkty Naoby i minus417, Winter Wonderland skrywa w sobie jeszcze kilka innych, godnych uwagi kosmetyków i nie tylko. 🙂

Markami tego pudełka jak już wspomniałam jest NaoBay i minus417. Choć w przypadku tej drugiej, produkt wymienny (1 z 2) trafiał tylko w ręce Shinies, u których pudełko styczniowe jest co najmniej drugim w tej samej subskrypcji lub pakiecie. Oprócz tego w pudełku – Miyo, Daisy Fun (Delia Cosmetics), Maroko Sklep, Efektima Pharmacare, So chic! i Formeds.

Faworytem tego pudełka jak się okazało tym razem nie był kosmetyk, a pumeks. Dokładnie tak, pumeks! W takiej wersji go jeszcze nie widziałam i nie stosowałam. Jego wygląd (ręczna robota) i naturalny skład, zdecydowanie zaważył o miejscu na podium. 🙂 Pumeks Hammam z Maroko Sklep kosztuje ok. 6,50 zł i pewnie wystarcza na wieki.

Niezwykłą robotę, bo zapachową, zrobiły Musujące kule do kąpieli Daisy Fun. Pachną tak owocowo, tak słodko, tak cudnie, że aż się kąpieli nie można doczekać. Produkt stworzony dla domowych nurków, bo oprócz zapachu, stwarzają odpowiednią aurę do relaksu i długiego moczenia się. Komplet składa się z 3 kul o różnych zapachach. Kosztuje ok. 15 zł.

Ostatnio, gdy w pudełku (czy to ShinyBox, czy to Naturalnie Piękna) znajdował się produkt minus417, był dla mnie totalnym hitem. Liczę więc, że i tym razem będę bardzo zadowolona. Regenerująca maska błotna do włosów suchych, farbowanych i zniszczonych -417, to tuba o pojemności 200 ml i wartości ok. 100 zł. Maska dodaje elastyczności i miękkości. Zwiększa poziom nawilżenia i wzmacnia.Pachnie bardzo fajnie i słodko, więc mam nadzieję, ze zapach utrzymuje się na włosach także po wysuszeniu.

Zawartość styczniowego Shinybox

Drugim produktem „premium” tego pudełka jest Odbudowujący krem pod oczy Naobay. Działa odmładzająco. Spłyca zmarszczki, stymuluje odbudowę i mikrokrążenie. Regeneruje i nawilża. Jest to kosmetyk naturalny, ekologiczny (Ecocert). Mam nadzieję, że będzie zarówno delikatny i skuteczny.

Błyszczyki do ust w mojej kosmetyczce już raczej dawno nie gościły. Nie lubię chyba tego uczucia lepkości i wrażenia, że wszystko przyczepia mi się do ust. Powiem jednak szczerze, że Outstanding Lip Gloss MIYO okazał się miłą niespodzianką. Przypomniałam sobie o efekcie wysokiego połysku i błyszczyk ten wydał mi się ona świetną alternatywą dla całej masy moich matowych pomadek. Kolor też bardzo w porządku – konkretny, takie lubię.

So chic! i żelowy lakier do paznokci Gel Effect to taki produkt, o którego w zasadzie nic nie mam, ale gdyby był zastąpiony czymś innym też bym nie płakała. Wynika to zapewne z dużych zapasów lakierów ogólnie, jak i czerwonych szczególnie. Buteleczka 10 ml kosztuje ok. 8 zł.

Na koniec zostały saszetki:
Efektima Deliaktna chusteczka do higieny intymnej dla kobiet w ciąży i po porodzie. W zasadzie na razie jestem już po, ale takich chusteczek nigdy za wiele, nie będąc w ciąży tez można przecież ich używać. Daję więc okejkę i napewno wypróbuję.
F-Vit C 1000 – 1 porcja witaminy C w proszku.

Szczerze – całkiem niezłe to pudełko, takie do zużycia i wykorzystania, jeżeli o mnie chodzi. Fajnie, bo znalazły się w nim i produkty do makijażu, i do pielęgnacji. Coś do włosów, coś do twarzy, i do ciała. Taki sympatyczny misz-masz. Pudełko wciąż jest dostępne, także jeśli i Wam przypadło do gustu – zamawiajcie! 🙂

Kremowy żel myjący pod prysznic EMOTOPIC Pharmaceris – recenzja

Jak zaczęłam kompletować wyprawkę i wszystkie niezbędne na początek rzeczy, na mojej liście nie zabrakło oczywiście kosmetyków. I tych dla malucha, i tych dla mnie.

Wyszłam z założenia, że przynajmniej na samym początku, moje kosmetyki szczególnie te do oczyszczania i nawilżania ciała powinny być niezwykle delikatne i super bezpieczne dla dziecka. W końcu ma on kontakt z moim ciałem nawet kilkanaście razy dziennie podczas karmienia, nie wspominając już o przytulaniu, głaskaniu czy noszeniu na rękach. Dlatego w mojej kosmetyczce znalazł się Kremowy żel myjący pod prysznic do codziennego stosowania Emotopic Pharmaceris.

Seria ta znana jest i z tego, że można stosować ją już od pierwszego dnia życia i z tego, że jest niezwykle delikatna oraz wyposażona w emolienty. Wydała mi się więc jedynym słusznym wyborem. Faktem jest, że emotopic kierowana jest głównie do skóry suchej i atopowej, jednak świetnie sprawdza się przy każdej innej, co podkreśla również producent, polecając produkty z tej serii stosować profilaktycznie, niezależnie od wieku.
Receptura została opracowana i przebadana dermatologicznie i klinicznie przy współpracy z dermatologami dziecięcymi. Jest ona rekomendowana przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne od 1. dnia życia.

Składnikami aktywnymi żelu są olej canola, olej konopny, kwasy omega 3,6,9 i witamina E. Wszystkie one dbają o nawilżenie skóry i zapobiegają nadmiernemu jej wysuszaniu i łuszczeniu się. Zapewniają odżywienie, szybką regenerację i ochronę naskórka. Baza myjąca zgodna jest z fizjologicznym pH skóry, więc nie narusza jej bariery hydrolipidowej.

Kosmetyk ten z klasycznym żelem pod prysznic nie ma aż tak wiele wspólnego. Przede wszystkim jego konsystencja, może żel przypomina, ale zupełnie inaczej się zachowuje. Nie pieni się, nie ślizga.Rozprowadza się go równomiernie po ciele, „naciera”, a następnie spłukuje. Ma biały kolor i pachnie niczym. 😉

Jako osoba, która stosuje ten żel profilaktycznie, mogę powiedzieć tylko o niektórych aspektach jego działania. Nie wiem jaki ma wpływ na skórę przy atopowym zapaleniu czy nadmiernej suchości. Choć z opinii innych wynika, że całkiem dobry. Ja natomiast potwierdzam, że jest on bardzo delikatny, kremowy. Oczyszcza skórę i pielęgnuje ją jednocześnie. Po wyjściu spod prysznica, jest ona nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku. Okolice zazwyczaj suche, takie jak łokcie, pięty czy kolana, są mniej szorstkie. Kosmetyk nie podrażnia i wydaje się być zupełnie neutralny. Jak zapewnia producent, wystarcza naprawdę niewielka ilość, aby produkt właściwie działał, więc jedna 400 ml butelka starcza nawet na 2-3 miesiące. A pamiętajcie, że jest to produkt praktycznie dla całej rodziny. Co też w nim lubię – całkowicie uniwersalny. Kosztuje ok. 40 zł.

 

Zobacz również:

Ciążowe problemy skórne i prosta na nie odpowiedź – BUSTFIRM Pharmaceris

Peeling trychologiczny – co to?

Dobry krem CC do cery naczynkowej

 

tołpa: estetic. NACZYNKA

tołpa estetic - 4 intensywne zabiegi wzmacniające naczynka

Posiadaczki skóry naczynkowej doskonale wiedzą, jak bardzo „podatna na wpływy” ona jest. Działają na nią zarówno silne emocje, jak i jedzenie (np. pikantne potrawy), czy warunki atmosferyczne. Najcięższa jest chyba zima – no bo oprócz mrozu, jest jeszcze śnieg, wiatr, a czasami również intensywne słońce. Skóra oprócz tego, że często jest czerwona, szczypie czy swędzi, bywa też pokryta jest „pajączkami”. Co wtedy robić?

Ja w walce z naczynkową stroną cery zazwyczaj sięgam po kosmetyki zarówno delikatne, jak i silne w swym działaniu. Staram się aby były one możliwie jak najbardziej naturalne, ale jednocześnie też zbytnio nie podrażniały i tak już wymęczonej skóry. Dlatego też tak bardzo pod tym względem odpowiadają mi kosmetyki marki tołpa. Gdy dotarły do mnie kosmetyki z serii estetic, od razu nastawiałam się na hit. Czy to w temacie naczynek, czy antyoksydacji, czy w każdym innym. I co najważniejsze – nie myliłam się! 4 intensywne zabiegi z tołpa estetic to totalny hit. Jestem zarówno zadowolona z efektów ich stosowania, jak i zachwycona sposobem podania.

tolpa-estetic-naczynka-4intensywnezabiegi
tołpa estetic NACZYNKA

4 intensywne zabiegi to pakiet zabiegów składających się z czterech etapów. W przypadku każdego „problemu” zawsze jest to chusteczka złuszczająca z kwasami, serum, maska i krem. Wszystkie oddzielnie popakowane, „poporcjowane”, z odpowiednimi oznaczeniami.

ETAP 1
Chusteczka złuszczająca ma za zadanie ułatwić dostęp składników aktywnych z następnych etapów w głąb skóry. Delikatnie złuszcza, a także rozluźnia skórę i nawilża ją.

ETAP 2
Serum wnika w skórę, dostarcza jej moc składników aktywnych, które mogą dawać o sobie znać w postaci lekkiego poszczypywania czy pieczenia.

ETAP 3
Biopolimerowa maska kremowo – żelowa to chwila relaksu dla Ciebie i odprężenia oraz ukojenia dla skóry.

ETAP 4
Krem – silnie skoncentrowany, podtrzymujący efekt wszystkich trzech wcześniejszych etapów.

Pełny zabieg trwa ok. 20 minut i daje efekty podobne do tych, które uzyskujemy w salonie kosmetycznym. Możliwe jest to dzięki silnie skoncentrowanym formułom, które da się wyczuć. Pomiędzy etapami mogą występować lekkie podrażnienia czy zaczerwienienia. Ale oprócz systematyczności (można stosować 1-2 zabiegi tygodniowo), to właśnie one decydują o skuteczności tych produktów.

tołpa estetic
tołpa estetic

4 intensywne zabiegi wzmacniające naczynka to program zmniejszający zaczerwienienia, redukujący pajączki oraz wyrównujący koloryt. Działa naprawdę fajnie, choć trzeba przyznać, że w trakcie trwania zabiegu, skóra trochę poszczypuje. Jednak już po jego zakończeniu wycisza się. Jest silnie nawilżona i gładka. Bardzo przyjemna w dotyku i pachnąca. Zaczerwienienia znikają, a naczynka stają się jakby mniej widoczne. Choć moje pajączki należą raczej do tych delikatniejszych, a i piegi dodatkowo pomagają je maskować. Efekty widoczne są zaraz po zakończeniu domowego SPA, jak i przez kilka kolejnych dni. Cera jest gładka, sprężysta, ale też miękka. Dla ich podtrzymania używam Kremu wzmacniającego naczynka z tej samej serii. Ten ma fajną, lekką, nieco żelową konsystencję, która szybko się wchłania i daje skórze zastrzyk energii na cały dzień. Oprócz tego chroni ją przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi i dba o dobrą kondycję.  Opakowanie to aluminiowa tubka o pojemności 40 ml.

Kosmetyki tołpa: estetic niezależnie od problemu jakiemu są dedykowane, pomagają go wyeliminować i w szybkim czasie przywracają skórze tak pożądaną równowagę. Ja jestem nimi zachwycona. Podoba mi się cała idea i koncepcja serii, jej wykonanie, jak i skuteczność. Koniecznie sprawdźcie je na sobie!

 

Zobacz również:

RECENZJA tołpa: green oils. Orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy

tołpa: green oils. Wzmacniający krem na naczynka

tołpa:* dermo face rosacal – krem dla wrażliwców prawie idealny

Żel do mycia twarzy – 3 hity!

Czym jest borowina i jakie ma właściwości?

Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick Santa Sangre – czerwona pomadka idealna

Mikołaj w tym roku przyniósł mi razem z prezentami najlepszą czerwoną pomadkę do ust, jaką do tej pory miałam!

Everlasting Liquid Lipstick Kat Von D, bo o niej mowa znalazła się w mojej kosmetyczce w miniaturowej, świątecznej wersji. I szczerze nie miałam wobec niej żadnych konkretnych oczekiwań, po prostu jej użyłam. I właśnie tego dnia odkryłam swój ideał czerwonej pomadki!

Kolor, który mam to Santa Sangre, jest bardzo konkretny, ale nie należy do tych krzykliwych. Ja określiłabym go jako odcień zarówno mocny, jak i ciepły. Dla mnie wręcz idealny! Świetnie się w nim czuje i wyglądam chyba też całkiem nieźle.

Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick Santa Sangre

Co do samej jakości pomadki nie mam żadnych, po prostu żadnych zastrzeżeń. Ta czerwona pomadka matowa ma odpowiednią, dobrze rozprowadzającą się po ustach konsystencję, dzięki której (między innymi) można ją aplikować bez konturówki. Jej pigmentacja jest wręcz powalająca! Nasycony kolor i pełne krycie uzyskuje nawet przy niedbałym maźnięciu. Sam aplikator nie jest niczym nadzwyczajnym – standardowa „owłosiona pałeczka” :D, ale w połączeniu z resztą, działa bez zarzutów. Pomadka jest matowa, ale nie wysusza ust, nie tworzy też na nich skorupy. Mimo koloru, wyglądają naturalnie, są soczyste i pełne. Baaardzo apetyczne. 😀 No i trwałość, to również ogromna zaleta tej szminki. Czasami nawet obiad nie daje jej rady, choć bez problemów zmywa się ją płynem do demakijażu czy wodą micelarną.

Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick Santa Sangre

U mnie występuje jako czerwona szminka na co dzień, więc ze względu na jej pomniejszone opakowanie, niedługo zapewne się skończy. Widziałam jednak, że kolor ten jest w stałej sprzedaży – na szczęście! 😉

Nowość! Dermo System Delia Cosmetics – mój program oczyszczania

Jakiś czas temu w drogeriach pojawiła się nowość marki Delia Cosmetics – Dermo System. Jest to całkiem szeroka linia do demakijażu i oczyszczania twarzy, z której wydaje się każdy znajdzie coś dla siebie. Jako, że twarz oczyszczam etapami, a jest ich całe trzy, różnorodne kosmetyki do demakijażu testuję bardzo chętnie.

Cała kolekcja Dermo System to 7 kosmetyków:
Mgiełka Tonizująca
Olejek hydrofilowy
Płyn dwufazowy do demakijażu (dla wrażliwców)
Płyn dwufazowy do demakijażu okolic oczu i ust
Woda micelarna do twarzy i okolic oczu
Żel do mycia twarzy i okolic oczu
Mleczko do demakijażu i okolic oczu

DERMO SYSTEM DELIA COSMETICS

W pierwszej kolejności zabrałam się za testowanie oczywiście olejku, płynu dwufazowego, żelu i wody micelarnej – moje niezbędniki. Wrażenia bardzo pozytywne, rozczarowań brak.

Olejek hydrofilowy Dermo System Delia Cosmetics uważam za hit – jest leciutki i przyjemny. W połączeniu z wodą tworzy mleczną, ładnie pachnącą emulsję. Jego rozprowadzanie po twarzy nie stanowi żadnego problemu, tak samo jak jego usunięcie. Dobrze oczyszcza. Nie wysusza, ale też nie natłuszcza. Skóra jest świeża i nawilżona. Wyposażona w pompkę butelka bardzo usprawnia używanie kosmetyku i porcjuje go w odpowiedni sposób.

Kosmetyki z serii Dermo System Delia Cosmetics

Żel do mycia twarzy Dermo System Delia Cosmetics – to dla mnie hit numer 2. 🙂 Posiada standardową konsystencję – gęstą, ale nie lepką. Szybko łączy się z wodą, rozrzedzając przy tym swoją konsystencję. Co najważniejsze – nie pieni się i nie należy do tych podrażniających okolice oczu. Ma świeży zapach i wygodną butelkę (znowu pompka! 😀 ). Fajnie oczyszcza skórę (świetnie uzupełniają się z olejkiem), nie ściąga jej i nie podrażnia. Jest delikatny i skuteczny jednocześnie.

Woda micelarna do twarzy i okolic oczu Dermo System Delia Cosmetics to bardzo przyzwoity kosmetyk, który zarówno oczyści cerę, zmyje makijaż, jak i przywróci jej odpowiednie pH. Mimo tego, że do wszystkiego, nie jest do niczego, wręcz przeciwnie – radzi sobie świetnie. 🙂

Linia Dermo System Delia Cosmetics

Płyn dwufazowy do demakijażu do cery wrażliwej Dermo System Delia Cosmetics rzeczywiście krzywdy moim oczom nie zrobił. Swędzenie, szczypanie czy zaczerwienienie się u mnie czasami zdarza, a tu nic. Po makijażu też śladu nie ma i to nawet nie przy jakimś wielkim wysiłku. Płyn zawiera naturalne oleje roślinne, które dobrze radzą sobie zarówno z maskarą, linerem, jak i cieniami.

I w zasadzie właśnie te 4 produkty towarzyszą mi aktualnie przy codziennym rytuale pielęgnacyjnym. Dobrałam je tak, że zarówno idealnie się uzupełniają, jak i wypełniają moje potrzeby. Jest to mój własny zestaw, „indywidualnie skrojony”, zachęcam więc Was do zapoznania się z wszystkimi kosmetykami Dermo System i stworzenie „programu oczyszczającego” dla siebie. 🙂

Inspired By Naturalnie Piękna 9

Naturalnie Piękna edycja 9, to ostatnie w tym roku pudełko z naturalnymi kosmetykami od Inspired By. Jak się okazało kosmetykami nie tylko pielęgnacyjnymi, ale i kolorowymi. Co skrywa w sobie najbardziej aktualna wersja pudełka Naturalnie Piękna?

A w środku wiele niespodzianek i pozytywnych zaskoczeń od Chic Chiq, Ajeden, Kneipp, Catrice, Neauty Minerals, Orly, E-fontanna i Buna.

Numerem jeden tego pudełka jest Mydło bobasek AJEDEN. 🙂 Bardzo lubię naturalne mydła w kostce – można używać ich zupełnie do wszystkiego. Od mycia twarzy, ciała, po zapieranie czy czyszczenie. Jednym zdaniem – dobra kostka naturalnego mydła dobra na wszystko. I tak też jest z tym egzemplarzem. 150g kosztuje ok. 16 zł.

Inspired By Naturalnie Piękna 9

Olejek do ciała KNEIPP Tajemnica Piękna to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych kosmetyków tej marki. Do tej pory gościł u mnie w wersji miniaturowej, teraz czas na pełnowymiarową butlę! Olejek wygładza, nawilża, regeneruje i odżywia. Jest połączeniem oleju arganowego, marula, rącznika i oliwy z oliwek. 100 ml kosztuje ok. 28 zł.

Kosmetyki Buna znam bardzo dobrze (recenzje kosmetyków Buna), dlatego Płyn micelarny SZAŁWIA, który znalazłam w swoim pudełku jest dobrym zapasem. Płyny micelarne Buna to butelki o pojemności 380 ml, które kosztują ok. 12 zł – fajna jakość za niską cenę.

Jeszcze jednym kosmetykiem do pielęgnacji twarzy jest maska do twarzy w proszku De la Mer Chic Chiq. Jej składnikami aktywnymi są spirulina, trawa cytrynowa oraz algi. Maseczka nawilża, odżywia i odświeża skórę. Kosztuje ok. 20 zł.

Inspired By Naturalnie Piękna 9

Do odżywiania skóry twarzy w moim pudełku znalazła się również Kapsułka nawilżająca Environ z E-fontanna, która jest połączeniem retinolu i ekstraktu z zielonej herbaty. Zestaw miniatur z E-fontanna zawierał również Mini bazę mineralną Smooth Affair jane iredale. Tą można stosować na dwa sposoby – albo jako bazę pod makijaż, albo jako rozświetlacz. Opakowanie całkiem spore, więc starczy na kilka użyć.

I tym sposobem przeszłyśmy do kolorowych kosmetyków 9. edycji Naturalnie Piękna. Numer jeden to wegański tusz do rzęs Catrice – Maskara Efekt Sztucznych Rzęs Glam&Doll. Kosmetyk, którego u mnie nigdy za wiele. Zapas zapasem, ale ja po prostu uwielbiam testować maskary. 😀 Ta posiada podkręcającą rzęsy szczoteczkę. Kosztuje ok. 17 zł.

Inspired By Naturalnie Piękna 9

W każdym pudełku znalazł się również lakier do paznokci ORLY – Breathable treatment + color mini, który jest nowością. Charakteryzuje się tym, że pozwala na przenikanie wody i tlenu do płytki paznokcia. Zawiera olej arganowy, prowitaminy B5, witaminę C. Kolor zupełnie klasyczny, bo żywy czerwony. Buteleczka o pojemności 5,3 ml kosztuje ok. 24 zł

A na koniec próbki od Neauty Minerals. Co do ich formy mam szczerze mówiąc mieszane uczucia. Nie bardzo wiem w jaki sposób aplikować te rozświetlacze, skoro znajdują się one w torebkach strunowych, a są to przecież produkty sypkie. Uważam, że sposób pakowania próbek, to bardzo ważna sprawa – to one robią pierwsze wrażenie i albo do zakupu zachęcają, albo zniechęcają. Cena każdej z nich to 4 zł.

Niemniej jednak ogólnie pudełko uważam za udane. W 2018 życzyłabym sobie kolejnych edycji zawierających czy to fajne mydła w kostce czy to wegańskie maskary. 🙂

Pudełka Naturalnie Piękna można zamawiać na stronie Inspired By.

Zobacz poprzednie edycje Inspired By Naturalnie Piękna:

Inspired By Naturalnie Piękna 8

Inspired By Naturalnie Piękna 7 – zawartość pudełka

Inspired By Naturalnie Piękna 6

 

 

Magic Happens by ShinyBox

Grudniowy ShinyBox to z pewnością ten jeden z najbardziej wyczekiwanych. Na gwiazdkę spodziewamy się zazwyczaj więcej, dlatego oczekiwania względem Magic Happens były duże. Czy jego zawartość im sprostała?

Przyznam szczerze, że tym razem rozszyfrowanie wszystkich możliwych wariantów pudełka jest dla mnie wyzwaniem. Oprócz wersji standardowej, grudniowe pudełko ukazało się w wersji XXL, a także takiej dla stałych Klientek i „starych” Shines. Same więc widzicie, że trochę tego jest. Ja mam wariant podstawowy i właśnie na jego zawartości się skupię. Wypełniają go produkty Food by Ann, Efektima, Barnangen, Termissa, Exclusive Cosmetics i Laboratorium Farmona. Cztery z nich to w moim przypadku strzał w dziesiątkę, także chyba jest całkiem nieźle. 🙂 Ale po kolei.

Magic Happens ShinyBox

O ile poprzednim razem produkt marki Barnangen jakoś specjalnie mnie nie oczarował, o tyle Żel pod prysznic, który znalazł się w tej edycji bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Bardzo wydajny i przyjemny dla skóry. A zapach, który znalazł się w moim pudełku, po prostu powala. Bardzo polecam. Butla 400 ml kosztuje ok. 25 zł.

Hydrożelowe płatki pod oczy z olejem arganowym Exclusive Cosmetics znam. Produkt całkiem fajny i przydatny na odprężające wieczory. Spektakularnych efektów bym się nie spodziewała, ale na pewno odświeżają, nawilżają i relaksują skórę pod oczami. Także jak za taką cenę, efekt w porządku. Zestaw płatków kosztuje ok. 5 zł.

Woda termalna z Podhala Termissa, to produkt do codziennego stosowania – rano i wieczorem. Nawilża, koi i łagodzi, działa antyoksydacyjnie. Jak dla mnie super – lubię takie produkty. Dobre dla skóry, ekspresowe i łatwe w obsłudze. No bo co jest skomplikowanego w rozpyleniu produktu po skórze i pozostawieniu do wchłonięcia? 😉 Woda kosztuje ok. 19 zł.

Magic Happens ShinyBox

Efektima i zestaw Peelingu oraz maski do dłoni, to podwójna saszetka, której obecność w pudełku jest mi raczej obojętna. Chyba wolałabym przetestować inne produkty tej marki. Ten w każdym razie ma za zadanie oczywiście poprawić kondycję i wygląd dłoni, w dwóch prostych krokach. W sklepie zapłacimy za nie ok 2,50 zł.

Laboratorium Farmona do pudełek dała od siebie mix kosmetyków. Ja trafiłam na PRESTIGE CARE Koncentrat kwasu hialuronowego. Obecnie mam otwartych ok. 5 tego typu buteleczek, więc ta będzie po prostu musiała poczekać na swoją kolej. Jest to jednak jeden z najdroższych kosmetyków tego mixa i w moim pudełku w ogóle.

Na deser baton Foods by Ann kokos i kakao. Pocket Energy Bar zrobiony jest na bazie daktyli, więc jak się domyślacie, jest baaaardzo słodki. Kosztuje niecałe 4 zł.

Magic Happens ShinyBox

Podsumowując – mimo tego, że pudełko najbardziej wyczekiwane, nie jest tym, które uważam w roku 2017 za najlepsze. Bo były trochę ciekawsze edycje i wiele wspaniałych produktów. Takie znalazły się oczywiście i tutaj, ale chyba w mniejszej ilości – przynajmniej jeśli o moje gusta i zapotrzebowanie chodzi. 🙂

Wszystkie pudełka ShinyBox i ofertę znajdziecie TUTAJ. Ale aktualnie trwa wyprzedaż ShinyBoxów, gdzie ceny zaczynają się nawet od 10 zł! 🙂

 

Zobacz poprzednie edycje:

Love Beauty Fashion by ShinyBox

Think Pink by ShinyBox

Beauty School by ShinyBox

Pod prysznicem z Roge Cavailles – aksamitny olejek i krem pod prysznic

Kiedyś nie przywiązywałam aż tak dużej wagi do tego, czym oczyszczam ciało. Dzisiaj jednak ma to dla mnie o wiele większe znaczenie. Na pewno wzrosła moja świadomość, jak i chęć dawania skórze tego, co najlepsze. Dlatego sięgam po produkty sprawdzone i takie, które po prostu mnie zaciekawią, a jednocześnie wzbudzą zaufanie. Do tego grona dołączyły ostatnio kosmetyki Roge Cavailles.

Na początek kilka słów o marce, bo myślę, że wiele z Was może widzieć jej nazwę pierwszy raz. Roge Cavailles to francuska marka dermokosmetyków z długoletnią tradycją. Powstała w 1855 roku w Paryżu apteka Roge Cavailles, istnieje tam aż do dziś. Ich dermokosmetyki są połączeniem tradycji i współczesności. Marka specjalizuje się w recepturach mydeł w kostce, mydeł w płynie, produktów do higieny intymnej oraz dezodorantów. A charakteryzują je bogate, hipoalergiczne składy, aksamitne konsystencje i przyjemne zapachy. Choć na ten moment potwierdzić mogę to tylko w przypadku produktów do oczyszczania skóry, gdyż właśnie te trafiły ostatnio w moje ręce, ale jestem z nich szczerze bardzo zadowolona. 🙂

Aksamitny olejek do kąpieli i pod prysznic oraz Krem pod prysznic masło shea i magnolia Roge Cavailles to kosmetyki, które bardzo miło mnie zaskoczyły. Oba nie tylko skórę oczyszczają, ale też pielęgnują, nawilżają. Są typowymi „umilaczami” kąpieli.

Roge Cavailles

Aksamitny olejek do kąpieli i pod prysznic Roge Cavailles to produkt, którego formułę po prostu pokochałam już przy pierwszym użyciu. Olejek w połączeniu z wodą tworzy pieniącą się, jedwabistą emulsję, która oczyszcza i nawilża jednocześnie. Olejek nie jest tłusty, nie spływa z powierzchni skóry. Dobrze się po niej prowadzi i zbiera zanieczyszczenia. Do tego ładnie pachnie – delikatnie i odprężająco. Po jego użyciu skóra jest przyjemna w dotyku, miękka, wygładzona i pachnąca.

Podobne odczucia mam również w stosunku do Kremu pod prysznic masło shea i magnolia Roge Cavailles. Ta kremowa, gęsta konsystencja w połączeniu z wodą, przemienia się w cudnie pachnącą pianę. Bardzo delikatną, ale i skuteczną. Nie wysusza i nie ściąga. Co więcej daje swojego rodzaju ochronę przed takimi sytuacjami. Koi, łagodzi, nawilża i odżywia. W związku z tym dobrze też sprawdza się w nagłych i szybkich akcjach, gdy nie mamy czasu na nawilżenie skóry po kąpieli balsamem.

Oba kosmetyki sprzedawane są w butelkach o pojemności 250 ml i przyznam szczerze, że sama nie wiem czy to wystarczająco dużo. Mimo iż oba kosmetyki są bardzo wydaje, dużo się pienią i nie dają poczucia potrzeby dokładania, to w ich przypadku nie znam umiaru 😀 i większe opakowania też bym szybciutko rozpracowała. Kosztują ok. 45 zł.

NOWOŚĆ Sensum Mare Dermocosmetics – Serum do twarzy ALGORICH i ALGOLIGHT

2017 rok to dla mnie szczególny okres pod względem nowości i jednocześnie ulubieńców pielęgnacyjnych. Przetestowałam ich w tym okresie naprawdę wiele. Nie będę ukrywała, że szczególne miejsce w moim sercu i kosmetyczce zajęły sera do twarzy. Tak, rok 2017 zdecydowanie przeminął mi pod ich znakiem właśnie.

Wiele z produktów, które trafiły w moje ręce to zupełne nowości na rynku. Nie zawiodłam się, a wręcz przeciwnie – w wielu zakochałam bezapelacyjnie. Tak na przykład stało się z produktami marki Sensum Mare Dermocosmetics. W tym przypadku nie tylko serum ALGORICH i ALGOLIGHT są nowością, a cała marka. Pojawiła się ona na rynku jakieś 2 miesiące temu i myślę, że już teraz ma wierną grupę zadowolonych klientek i fanek.

Serum Sensum Mare Algorich i Algolight

Sensum Mare Dermocosmetics to marka, która siłę swoich kosmetyków opiera na głębiach mórz i oceanów. Oba debiutujące produkty – ALGORICH i ALGOLIGHT, oparte są między innymi na połączeniu 7 alg morskich z wodą lodowca. Zaskakująca ilość składników aktywnych (18 i 24!) idealnie się ze sobą komponuje i daje skórze, to co najlepsze. Kosmetyki Sensum Mare oczywiście zostały przebadane zarówno dermatologicznie, jak i alergologicznie. Oparte na naturalnych składnikach, są skuteczne i bezpieczne.

Na poświęcenie chwili uwagi zasługuje myślę cała identyfikacja wizualna i doznania estetyczne, które osobiście bardzo sobie cenię. Design opakowań może jest prosty, ale też ekskluzywny. Od razu sugeruje, z jakim produktem ma się do czynienia. Złote zdobienia kartoników, tłoczone na nich algi czy faktura i struktura papieru, z którego zostały wykonane, to detale obok których nie przechodzi się obojętnie. Wszystko tworzy piękną, luksusową całość. Dopełnia ją oczywiście, to co znajduje się w środku – szklany, perłowy flakon (poj. 35 ml), z zabudowaną pipetą. A jego wypełnienie zdecydowanie jedne z lepszych.

Dla cery suchej i bardzo suchej dedykowane jest serum Zaawansowane serum rewitalizujące i przeciwzmarszczkowe ALGORICH, do cery tłustej i mieszanej Zaawansowane serum rewitalizujące i przeciwzmarszczkowe ALGOLIGHT. Oba idealne zarówno do cery młodej, jak i dojrzałej, wrażliwej i delikatnej.
Składnikami aktywnymi są między innymi: woda z lodowca, ekstrakt z północnoamerykańskich alg, kompleks 5 alg, niskocząsteczkowy kwas hialuronowy, ekstrakt z pereł, kompatybilny ze skórą kompleks hipernawilżający, zielony kawior, arginina.

Serum Sensum Mare Dermocosmetics Algorich

Serum ma lekką konsystencję z mlecznym kolorze. Fajnie się rozprowadza i szybko wnika w głąb skóry, pozostawiając ją jędrną, świeżą i gotową na jeszcze więcej składników aktywnych. Wypełnia i wygładza; dodaje energii i dba o zdrowy wygląd. Nie podrażnia, wycisza i łagodzi. Skóra jest wiecznie nawilżona, przyjemna w dotyku i ładnie pachnąca. W dłuższej perspektywie zauważyć można spłycenie zmarszczek, większą elastyczność czy jednolity koloryt (bez czerwonych placków czy oznak zmęczenia).

Niezwykle istotną kwestią przy takiej cenie – powyżej 100 zł, ważna jest wydajność i tutaj serum również nie zawodzi. Naprawdę niewielka jego ilość wystarczy na pokrycie całej twarzy, więc nawet szczególnie nie oszczędzając zawartości buteleczki, z pewnością wystarczy ona na kilka miesięcy.

Produkty Sensum Mare Dermocosmetics uważam za wyjątkowe, więc teraz nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na kolejne kosmetyki marki, a nawet całe linie – bo liczę na to, że pomysłów nie zabraknie.

Love Beauty Fashion by ShinyBox

Love Beauty Fashion to najnowsza edycja Shinybox, której partnerem specjalnym jest DeeZee. Jest to również pudełko, które pokochają włosomaniaczki, gdyż to właśnie produktów do pielęgnacji włosów znalazło się w nim najwięcej.

Sklep internetowy DeeZee uzupełnił boxy kuponami rabatowymi – 30% na nowości, ale to nie jedyny taki akcent. Ponownie (poprzednio w Spełnij Marzenia by ShinyBox) w pudełku pojawił się voucher od katalogmarzen.pl. Kosmetyczna zawartość boxa została natomiast zasilona przez nastepujące marki: Figs&Rouge, Novex, Purederm, Beaver, Jantar Medica, Maroko Sklep, Miyo Make Up, Earthincity, So Chic, NaoBay, Kueshi oraz Aube. W rezultacie każda z Shinies w tym miesiącu dostała 9 kosmetyków, a stałe subskrybentki nawet 10 (promocja dotyczyła jednego z trzech wymiennych produktów Figs&Rouge).

Moim faworytem tego pudełka są złuszczające skarpetki Purederm. Bardzo lubię taką formę pielęgnowania stóp. Do tej pory nie miałam do czynienia akurat z tą maską, jak i ogólnie z marką, więc z chęcią wypróbuję i poznam. Maska zawiera ekstrakt z papai, rumianku, jabłka czy cytryny. Podobno bardzo szybko usuwa wszelkie zrogowacenia, a na „nowe stopy” czeka się maksymalnie do 2 tygodni. Na opakowaniu zamieszczona została dokładna instrukcja postępowania ze skarpetami i odpowiedniego ich stosowania. Ich cena – ok. 13 zł.

Kolejną rzeczą, która bardzo mnie ucieszyła to AUBE Dwufazowy płyn do demakijażu. I tym razem nie chodzi nawet o produkt sam w sobie, a bardziej o markę. Jeszcze nie miałam przyjemności, więc ten płyn do demakijażu będzie na (mam nadzieję) dobry początek. Kosmetyk jest połączeniem fazy oleistej z wodną. Ich połączenie zapewnia dokładnie oczyszczenie i tonizację. Płyn posiada odpowiednie dla okolic oczu pH i jest dla nich bardzo przyjazny. Butelka 100 ml kosztuje ok. 30 zł.

Do pielęgnacji nie tylko twarzy, ale i całego ciała – glinka Rhassoul w płytkach z Maroko Sklep. O właściwościach tej najpopularniejszej i najbardziej uniwersalnej glinki pisałam tutaj – właściwości glinki Ghassoul. Glinka posiada certyfikat EcoCert, a opakowanie to 30g płytek, za które zapłacimy ok. 6 zł.

Love Beauty Fashion by Shinybox

Ostatnim produktem, który z włosami nie ma nic wspólnego, to Automatyczna konturówka do oczu Twist Matic Eyes Mio Make Up. Ma taki śnieżno-różowy, bardzo delikatny i mieniący się odcień – naprawdę fajny, więc myślę, że się polubimy. Kremowa konsystencja ułatwia jej aplikację i przede wszystkim nie przyczynia się do podrażnień. Kredka jest wodoodporna. Kosztuje ok. 14 zł.

I nadszedł czas na włosy, a w zasadzie kosmetyki do ich pielęgnacji. Beaver i Odżywka do włosów Tea Tree to dla mnie zupełna nowość. Produkt ma wygładzać, odżywiać i zmiękczać włosy, nadawać im lekkości i jednocześnie usuwać problem puszenia się. Opakowanie odżywki to tubka o pojemności 50 ml, więc dla mnie takie opakowanie to raczej mało, nawet w przypadku podróży. Przy długich włosach i solidnym ich odżywianiu, starczy mi jej pewnie na 2-3 razy. Czyli akurat na spróbowanie. Cena: ok. 15 zł.

Love Beauty Fashion by Shinybox

Maska do włosów My Curls Novex, to kolejna propozycja marki (we wrześniowym ShinyBox – Beauty School, znalazła się wersja arganowa). Ta przeznaczona jest do włosów suchych, matowych, ze splątanymi końcówkami. Konsystencja raczej standardowa, zapach bardzo ładny. Z chęcią wypróbuję. W pudełku miniatura, a za 1000g zapłacimy ok. 45 zł.

I na koniec cały zestaw do włosów zniszczonych (szampon, mgiełka, serum) Jantar Medica. Charakteryzuje je unikalna formuła, niezwykłe właściwości bursztynu oraz starannie wyselekcjonowane i zmieszane składniki aktywne. Kosmetyki te przeznaczone są do intensywnej regeneracji i odbudowy. Zestaw kosztuje ok. 23 zł.

Love Beauty Fashion by Shinybox

I to już wszystko jeśli o produkty zamknięte w pudełku chodzi. Z newsów dodam jeszcze, że powróciły standardowe karty produktów, ale zniknął ShinyMag. Nie wiem czy podmiana ta jest chwilowa, czy w ogóle z wydawania magazynu marka się wycofuje, przekonamy się wkrótce. Póki co odsyłam na stronę ShinyBox, gdzie pudełka są wciąż dostępne. 🙂

 

Zobacz również poprzednie edycje ShinyBox:

Think Pink by ShinyBox

Beauty School by ShinyBox

Welcome to the Beauty Jungle by ShinyBox

Shinybox Pool Party

RECENZJA tołpa: green oils. Orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy

Dzisiaj szybka analiza kosmetyku, który bardzo polubiłam i stał się on stałym elementem mojego rytuału maseczkowego. Mowa o Orzeźwiającym żelu peelingującym do mycia twarzy tołpa z serii Green Oils.

Cała linia tołpa: green oils oparta jest na olejach roślinnych. W zależności od produktu i problemu cery, olej zawarty w recepturze danego kosmetyku, jest jego głównym składnikiem aktywnym i tym, co go wyróżnia. Składniki, które niemalże każdy z nas spożywa na co dzień, mogą być też najlepszym z możliwych pokarmem dla skóry.

Ten orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy tołpa: green oils. Wyposażony został w składniki aktywne takie jak: torf tołpa, olej ze skórki cytryny (dlatego też żel pachnie tak świeżo i energetycznie!) oraz trzy rodzaje drobinek ścierających: perlit, łupinki orzecha włoskiego i owoce czarnej porzeczki. Dzięki tej różnorodności kosmetyk posiada fajną konsystencję. Zachowuje skuteczność, ale nie jest też aż tak intensywny i mocny, żeby mógł niezdrowo skórę podrażniać.

Jak dla mnie ma on jednak więcej wspólnego z peelingiem jako takim, niż żelem do mycia twarzy, dlatego używam go głównie podczas stosowania maseczek. Zawiera on tak wiele drobinek ścierających, że moja wrażliwa i „emocjonalna” cera, mogłaby przestać go lubić przy codziennym stosowaniu. Ale! W przypadku, gdy używam go 2 – 3 razy tygodniowo, wręcz go kocha! 🙂

tołpa: green oils, orzeźwiający żel peelingujący

Peeling w połączeniu z wodą przybiera postać „ścierającej” emulsji. Nie pieni się, dobrze się rozprowadza i fajnie pracuje pod palcami. Dobrze oczyszcza skórę – usuwa resztki makijażu, nagromadzone sebum i zrogowaciały naskórek. Otwiera ją na kolejne dawki składników aktywnych, choć sam na przykład świetnie radzi sobie z nawilżaniem. Po wysuszeniu cera jest świeża, gładka i fantastycznie pachnąca. Energetyczne, słodkie cytrusy, to zdecydowanie zapachy dedykowane mojej twarzy.

Orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy, jak i inne produkty tołpa, to oczywiście kosmetyki naturalne. Nie zawierają one alergenów, PEGów, sztucznych barwników, mydła, parabenów, SLSu ani donorów formaldehydu. Są dostępne zarówno w drogeriach internetowych, jak i stacjonarnych.

 

Zobacz również:

tołpa® estetic czyli zabiegi medycyny estetycznej we własnym domu

Żel do mycia twarzy – 3 hity!

tołpa: green oils. Wzmacniający krem na naczynka

Czym jest borowina i jakie ma właściwości?

 

Lumene Lähde: płyn micelarny i krem na noc

Z wiadomych przyczyn kosmetyki Lumene, to ostatnio częsty gość na BAFie. Do tej pory jednak głównie w formie produktów do makijażu z serii Invisible Illumination. Dlatego teraz czas na pielęgnację!

Lähde to linia kosmetyków pielęgnacyjnych Lumene, zapewniająca skórze dwupoziomowe nawilżanie. Te natychmiastowe, przynoszące ukojenie, wygładzenie i uczucie komfortu, jak i głębokie, polegające na intensywnym i długotrwałym nawadnianiu wewnętrznych partii skóry. Takie działanie możliwe jest dzięki zastosowaniu technologii Hydra-Technology oraz niespotykanych nigdzie indziej niż w Finlandii składników aktywnych.

Seria kosmetyków LAHDE Lumene oparta jest głównie na sile arktycznej wody źródlanej. Ta fińska uznawana jest za najczystszą i najbogatszą w tak cenne dla skóry mikro i makroelementy. W recepturach występuje również ekstrakt z arktycznej brzozy, który dodatkowo ją odżywia.

Jakiś czas temu do rodziny LAHDE dołączyły dwa produkty – Płyn micelarny – PURE ARCTIC MIRACLE 3-IN-1 MICELLAR CLEASINING WATER oraz Krem na noc HYDRATION RECHARGE OVERNIGHT CREAM, więc czas się z nimi zapoznać. 🙂

Na co dzień płyny micelarne stosuję raczej jako uzupełnienie dwustopniowego oczyszczania cery (olejem i żelem). Jestem już do tej metody nie tylko bardzo przyzwyczajona, ale i efekty wydają mi się być po prostu świetne. Niemniej płyn micelarny przydaje się w demakijażu bardzo. Szczególnie ten dobry, który poradzi sobie zarówno z makijażem, zanieczyszczeniami, jak i resztkami innych kosmetyków. I płyn micelarny Lähde Lumene – PURE ARCTIC MIRACLE 3-IN-1 MICELLAR CLEASINING WATER, jak najbardziej sobie z nimi wszystkimi radzi. Bez problemów usuwa makijaż, nawet ten cięższy, wodoodporny. Ściąga też nagromadzone w ciągu dnia zanieczyszczenia, a także czyści skórę z nocnej mieszaniny masek i kremów z kurzem i pyłem. Jest skuteczny, wydajny i bardzo delikatny. Nie podrażnia, nie pozostawia czerwonych plam. Ma przyjazne dla skóry pH, więc nie wymaga używania po nim toniku. Nie zawiera perfum.

lumene-lahde-plyn-micelarny
Płyn micelarny Lähde Lumene – PURE ARCTIC MIRACLE 3-IN-1 MICELLAR CLEASINING WATER

Krem na noc Lähde Lumene HYDRATION RECHARGE OVERNIGHT CREAM to z kolei taki typ kosmetyku, bez którego użycia nie zasnę. W tej wersji, o takim składzie i takich efektach, wieczorna pielęgnacja nie jest zmorą i ciągnącą się w nieskończoność czynnością, a bardzo przyjemną chwilą dla siebie. Ma silnie skoncentrowaną formułę, jest treściwy, a jego konsystencja gęsta. Po wklepaniu grubszej warstwy na skórze pozostaje lekko tłusty film. Efekty nawilżenia, wygładzenia i zregenerowanej skóry widać już wieczorem, chociaż to dopiero rano można ocenić jego fantastyczne nocne działanie. Skóra jest sprężysta, zdrowa i świeża, a jej stan na tyle dobry, że można byłoby darować sobie poranną warstwę kremu dziennego. Pachnie ładnie, delikatnie. A opakowanie to porządnie wykonany z plastiku słoiczek o pojemności 50 ml.

Krem na noc Lähde Lumene HYDRATION RECHARGE OVERNIGHT CREAM
Krem na noc Lähde Lumene HYDRATION RECHARGE OVERNIGHT CREAM

 

Zobacz również:
Kosmetyki Lumene – siła arktycznych składników aktywnych i prezentacja marki.

Jak wykonać makijaż hybrydowy Invisible Illumination Lumene  – krok po kroku.

8 faktów o serii Invisible Illumination Lumene

Ambasadorka Lumene ja jestem! – czyli opowieść o początku wspaniałej przygody.

 

Peeling trychologiczny – co to?

pharmaceris-h-peeling-trychologiczny-1

Jeszcze do niedawna raczej się o takim specyfiku nie słyszało, a o zastosowaniu i działaniu takiego kosmetyku wiedzieli raczej głównie „włosowi” specjaliści. Dzisiaj peelingi do skóry głowy nie tylko są dostępne w drogeriach czy aptekach, ale też ich wybór staje się coraz szerszy. Czym jest peeling trychologiczny, jak działa i jak się go stosuje?

 

W jakim celu stosuje się peeling trychologiczny?

Kosmetyk ten ma bardzo szerokie spektrum działania. Jest ważnym elementem pielęgnacji specjalistycznej dotyczącej problemów takich jak łysienie, wypadanie włosów, łupież czy łojotokowe zapalenie skóry. Ale nie powinno się go wykluczać z profilaktycznego rytuału pielęgnacyjnego, gdyż niesie ze sobą wiele dodatkowych korzyści.

  • Dokładnie oczyszcza skóry głowy
  • Usuwa nadmiar sebum
  • Złuszcza martwy naskórek
  • Zapobiega wypadaniu włosów
  • Pobudza cebulki i skórę głowy do wzrostu włosów
  • Pomaga pozbyć się problemu łupieżu
  • Zmniejsza tendencję przetłuszczania się włosów
  • Zwiększa skuteczności stosowanych kosmetyków pielęgnacyjnych
  • Zmniejsza uczucia dyskomfortu i swędzenia skóry głowy

Oprócz wyszczególnionych wyżej właściwości produktu, warto wspomnieć również o aspektach estetycznych. Włosy oprócz tego, że gęstsze i zdrowsze, to też lżejsze u nasady i bardziej od niej odbijające.

 

Jak należy stosować peeling trychologiczny?

Peeling do skóry głowy należy wykonywać co najmniej raz na tydzień, robiąc delikatny masaż okrężnymi ruchami na zmoczonej wcześniej skórze. Następnie należy usunąć wszystkie drobinki ścierające wodą, później umyć głowę szamponem i przystępować do kolejnych kroków pielęgnacyjnych – tak jak zawsze.

 

Czy stosowanie peelingu trychologicznego wiąże się z jakimś dyskomfortem?

W przypadku, gdy sięga się po sprawdzony, przebadany dermatologicznie i pozbawiony alergenów peeling, ryzyko wystąpienia jakiegokolwiek dyskomfortu jest raczej mało prawdopodobne. Same jego stosowanie też nie należy do drażniących czy bolesnych. A zmywanie ze skóry głowy i wypłukiwanie go z włosów raczej nie zajmuje więcej czasu niż standardowe usuwanie odżywki czy maski. Nawet w przypadku włosów długich.

 

Jak sprawdza się Oczyszczający Peeling Trychologiczny H – Stimupeel Pharmaceris?

Jego konsystencja jest gęsta, kremowa. Przypomina maski, ale dzięki zawartym w niej drobinkom ścierającym jest również zbita. Te występują zarówno w mniejszej, jak i większej postaci, a są nimi papaina i łupiny z pestek moreli. Zmieszane z pozostałymi składnikami są skuteczne, ale mimo wszystko delikatne i nie podrażniają skóry głowy.

pharmaceris-h-peeling-trychologiczny-3
Oczyszczający peeling trychologiczny seria H – Stimupeel Pharmaceris

Oczyszczający peeling trychologiczny Pharmaceris nie sprawia problemów ani przy aplikacji i masażu, ani już przy spłukiwaniu. Dokładnie oczyszcza skórę głowy, nie wysuszając jej przy tym. Zawiera składniki aktywne takie jak:  kofeina, mocznik, piroktonian olaminy. Te dbają o dotlenienie, wzmocnienie, regulację sebum i odpowiednie łuszczenie się naskórka.

Peeling z serii Pharmaceris H pomaga również utrzymać świeżość włosów oraz ich atrakcyjny wygląd. A przeprowadzone w Centrum Naukowo-Badawczym Dr Irena Eris badania in vivo wskazują na 90% złuszczanie zrogowaciałego naskórka i 90% usuwanie nagromadzonego sebum. Receptura peelingu oczywiście została przebadana dermatologicznie i opracowana również z myślą o tych najbardziej wrażliwych.

Opakowanie kosmetyku to poręczna, elastyczna tubka o pojemności 125 ml, która posiada samodozującą końcówkę.

pharmaceris-h-peeling-trychologiczny-2
Oczyszczający peeling trychologiczny seria H – Stimupeel Pharmaceris

 

Sprawdź również:

Pharmaceris M Bustfirm – Ujędrniający Krem do pielęgnacji biustu w okresie ciąży i karmienia

Pharmaceris Emotopic Emulsja do kąpieli

Pharmaceris N Krem Tonujący CC

 

Szybka analiza: Podkład do twarzy HD MOIA Kontigo

moia-kontigo-podklad-do-twarzy-hd-glowne

Jakiś czas temu w moje ręce trafiła odświeżona seria kosmetyków MOIA, a wraz z nią Podkład do twarzy HD. A ponieważ jesień mamy już w pełni, cała zima przed nami, z pewnością wiele z Was przerzuca się aktualnie z kremów BB, CC czy lżejszych podkładów, na rzecz tych bardziej treściwych i mocniej kryjących. Taki też jest Podkład do twarzy HD MOIA Kontigo. A jak się sprawdza na co dzień?

Podkład ten z założenia kryje mocniej niż standardowe fluidy, ale nie ciąży i nie pozostawia efektu maski. Na jego podstawie możemy zbudować długotrwały makijaż na każdą okazję. Ponieważ posiada właściwości nawilżające, polecany jest do cery suchej i normalnej.

Rzeczywiście ma dosyć mocne krycie, ale odpowiednio aplikowany (poprzez wklepywanie czy to palcami czy gąbeczkami, bo na przykład mój pędzel owalny, którego używam do kolorowych kosmetyków płynnych, tym razem sobie nie poradził) dobrze wtapia się w skórę. Ma treściwą, trochę kremową konsystencję i nawilżającą formułę, która nie wysusza skóry, ani jej nie podrażnia. Ładnie wyrównuje koloryt, maskuje zaczerwienienia i niedoskonałości. Wygładza. Nie pozostawia uczucia ciężkości czy dyskomfortu.

moia-kontigo-podklad-do-twarzy-hd-glowne
Podkład do twarzy HD MOIA Kontigo

Bez problemu przyjmuje kolejne warstwy makijażu, jednak przy bazie należy uważać. Ze względu na treściwą konsystencję podkładu, nałożony wcześniej czy to krem czy primier, powinien mieć czas na wchłonięcie, jak z resztą i sam podkład. Osiągnięcie długotrwałego efektu jak najbardziej możliwe przy użyciu pudru ryżowego, czy innego transparentnego, który po prostu „przyklepie” nam makijaż.

Podkład do twarzy HD MOIA Kontigo jest delikatnie perfumowany, a dzięki butelce uzupełnionej o pompkę, wygodny w użyciu. Standardowo kosztuje niecałe 30 zł, a w promocji cena spada nawet do 20 zł. I myślę, że jak na taki przedział cenowy, to produkt jest naprawdę godny polecenia.

 

Zobacz również inne wpisy z produktami marek Kontigo:

Kosmetyki MOIA – odświeżona seria

Rozświetlacz MOIA Crystal

Olejek do demakijażu BIOLOVE

Liquid LipsMatter MOOV

Maskary MYSTIK WARSAW

Miętowa pomadka z peelingiem Sylveco

sylveco-mietowa-pomadka-z-peelingiem-1

Mam wrażenie, że Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco jest tak znana i lubiana, że śmiało można ją nazwać hitem. Czy tak też będzie z jej nową, miętową siostrą?

Pomadka ochronna z peelingiem na jesień, to bardzo dobry pomysł. Warunki atmosferyczne niestety nie sprzyjają, a usta się wysuszają, łuszczą i zadzierają. Porządny peeling pomaga więc utrzymać je w ładzie i na bieżąco pozbywać się wiszących i odstających nieestetycznie skórek. A przez szereg składników aktywnych, pomadka nadaje również ochronę i intensywnie usta pielęgnuje.

Kosmetyki Sylveco charakteryzują się fajnymi, naturalnymi składnikami aktywnymi, których grupę tym razem tworzą:
– mięta pieprzowa, która koi, łagodzi, odświeża; dostarcza flawonoidy, witaminę C, karoten i związki mineralne,
– drobinki ksylitolu, naturalnego cukru brzozowego,
– olej słonecznikowy,
– oliwę z oliwek,
– wosk pszczeli,
– masło shea,
– olej rycynowy.
Nic więc dziwnego, że pomadka intensywnie nawilża i regeneruje usta, zapobiega ich wysychaniu i pękaniu, a dodatkowo pozostawia je wygładzone i odświeżone.

sylveco-mietowa-pomadka-z-peelingiem-2
Sylveco – Miętowa pomadka z peelingiem

To co podoba mi się w niej najbardziej to zbita, twarda konsystencja, która nie rozpływa się pod wpływem ciepła oraz fakt, że zawarty w niej olejek miętowy nie nadaje właściwości chłodzących (no bo niby po co chłodzić usta jesienią czy zimą?). Wmieszany w formułę ksylitol, to dosyć duże drobinki, które intensywnie peelingują, także w przypadku już bardzo podrażnionych i poranionych warg, pomadka może okazać się zbyt „szorstka”. Przynajmniej dla mnie jej stosowanie na takim etapie komfortowe by nie było. W celach profilaktycznych natomiast sprawdza się świetnie.

Bardzo fajnie nawilża, pozostawiając delikatną warstwę ochronną. Nie jest ani zbyt oleista, ani nie tworzy grubych, tłustych warstw. Dobrze więc sprawdza się jako ewentualny podkład pod pomadki kolorowe. Wygładza i usuwa zadarte skórki. Pozostawia po sobie delikatny, miętowy zapach. A sama mięta jak już wspomniałam, że pozostawia żadnego uczucia dyskomfortu, chłodzenia czy pieczenia.

Ze względu na swoją formułę, pomadka jest bardzo wydajna, a i standardowe wymiary sztyftu są naprawdę spore, więc myślę, że może przetrwać cały sezon.

Ta naturalna pomadka ochronna Sylveco kosztuje ok. 10 zł i jest dostępna zarówno w drogeriach internetowych, jak i stacjonarnych.

Think Pink by ShinyBox

shinybox-thinkpink-pazdziernik

Październikowa edycja ShinyBox z wiadomych przyczyn, jest zupełnie różowa. Think Pink to nie tylko box z kosmetykami, ale też spora dawka wiedzy, instrukcji i zwracania przy każdej możliwej okazji uwagi na to, co rzeczywiście ważne i niezwykle cenne.

Tak jak w zeszłym roku, tak i w tym, pudełko zawiera produkty pielęgnacyjne, akcent makijażowy, a także coś dla dobrego samopoczucia i zdrowia. Markami Think Pink by ShinyBox są: Figs&Rouge, Barnangen, Avon, 7th Heaven, Dermofuture, Efektima, Jantar, Bispol oraz Foods by Ann.

Tym razem prezentację pudełka zacznę od świeczki! Jej pięknym zapachem przeszło całe jego wnętrze, więc miejsce pierwsze się po prostu należy. Jest to świeca Bispol z serii Świat Perfum. U mnie zapach Blue Sky. Zupełnie minimalistyczna, biały wosk w przezroczystym szkle. I zupełnie przyjemna cenowo – ok.6 zł.

Rzecz, której z pewnością użyję w zestawie z wyżej opisaną świecą to Hydrożelowa maska na twarz Efektima – Algae-Lift. Połączenie niebieskiej algi z witaminami. Zapewnia ekspresowy efekt nawilżenia, uelastycznienia i napięcia. Po jej użyciu twarz jest wygładzona i rozświetlona. Maska pływa w sporej ilości płynu, więc nie tylko twarz na tym zabiegu skorzysta. 🙂 Maskę powinno się trzymać na skórze ok. 30 minut.

Od 7th Heaven trafiły mi się Plastry oczyszczające na nos i przyznam, że jestem bardzo z tego zadowolona. Nie tylko nie dubluje się maseczka (wymiennie w boxie były jeszcze Oczyszczająca maska węglowa i Owocowy Peel Off), ale i plasterki bardzo się przydadzą. Zawierają aktywny węgiel i pył wulkaniczny. Dokładnie oczyszczają i odblokowują pory, usuwają martwy naskórek i zaskórniki. Działają w 10-15 minut. W opakowaniu są 3 sztuki.

shinybox-thinkpink-pazdziernik-2
Shinybox październik 2017 Think Pink

Kosmetykiem, który bardzo mnie zaciekawił swoim pochodzeniem (pewnie ze względu na moją nową rolę ambasadorki Lumene 😀 ), jest krem szwedzkiej marki Barnangen – All Over Rescue Body Balm. Nieco później jednak  na etykiecie dostrzegłam logo Schwarzkopf & Henkel i magia się ulotniła. 😉 Przeznaczony do całego ciała, mający lekką formułę i delikatny zapach. Nawilża i chroni skórę przed utratą wody i podrażnieniami. Za słoik 200 ml zapłacimy ok. 35 zł.

Kolorowym akcentem pudełka jest pomadka Liquid Lip AVON z serii Mark. Wymiennie w pudełkach pojawiły się wersje matowe i błyszczące. U mnie ta pierwsza, w kolorze czerwonym. Ma dosyć gęstą, kremową konsystencję, która nie wysusza i komfortowo się nosi. Ma małe, kompaktowe opakowanie, więc wszędzie się wciśnie i przyjemny, słodziutki zapach. Cena katalogowa 32 zł, choć w najnowszym katalogu widziałam, że trwa promo – 18 zł.

I tradycyjnie coś do włosów! Tym razem Jantar i Odżywka – wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry głowy i włosów zniszczonych. Składnikami aktywnymi są: bursztyn, biotyna, arginina, niacynamid, witaminy A, E i F oraz d-pantenol. Aż 91% składników jest pochodzenia naturalnego. Odżywka nie zawiera parabenów, alkoholu etylowego i barwników. Do codziennego stosowania. Butelka 100 ml, wyposażona jest w wygodny atomizer i kosztuje ok. 13 zł.

A na koniec Baton owocowy z orzechami Food by Ann. Ta zdrowa przekąska zmiksowana z daktyli, orzechów i jabłek, chyba urosła już do rangi legendy.:D Takie słodkie dodatki do pudełek przyznam są dla mnie uciążliwe – zjadłabym od razu, a tu najpierw trzeba zdjęcie zrobić. 😉 Batonik kosztuje prawie 4 zł, co uważam za cenę jak najbardziej przystępną i uczciwą.

Dodatkowo w pudełku postaci próbki i ulotki znalazła się marka Charmine Rose, jest w nim również kupon rabatowy Blue Calorad, zniżka do ALAB laboratoria, voucher Dr Barbara, katalog Avon oraz październikowy ShinyMag. A więc całe mnóstwo rabatów, lektury i czasoumilaczy.

Myślę, że całość została całkiem fajnie i ciekawie skomponowana. Moja wersja pudełka, uzupełnia się, a produkty nie dublują, więc jestem naprawdę zadowolona.

Think Pink by Shinybox są jeszcze dostępne, także zamawiajcie i cieszcie się jego zawartością! 🙂

 

Zobacz również poprzednie edycje ShinyBox.

Żel do mycia twarzy – 3 hity!

zel-do-mycia-twarzy-mincer-tolpa-naobay

Demakijaż i oczyszczanie ważna sprawa, każdy to wie. Czasami jednak długo poszukujemy czegoś, co spełni oczekiwania. Czegoś co będzie jednocześnie tak samo delikatne, co i skuteczne. Szczególnie jeśli jest się posiadaczką cery wrażliwej. Dlatego dzisiaj trzy hity jakie stanęły ostatnio na mojej drodze i które musicie wypróbować na sobie.

Sama stosuję demakijaż dwustopniowy. Najpierw rękawicą usuwam makijaż z oczu, później zabieram się za całą twarz. Na pierwszy rzut idzie olej, a następnie rozprowadzam po niej żel (na wzór azjatyckiej pielęgnacji twarzy). Musi więc on sobie radzić nie tylko z oczyszczeniem skóry, ale również z treściwym olejkiem, którego używam chwilę wcześniej. Do tego zwracam uwagę, na konsystencję, formułę, zapach czy skład. Nie przeginam jeśli chodzi o certyfikaty i zero jakichkolwiek substancji sztucznych, ale wiecie, lepiej czuję się, gdy jest ich jak najmniej :). Dlatego też lista moich hitów to w dużej mierze naturalne żele do mycia twarzy.

1. tołpa:* green oils, oczyszczanie. Żel micelarny do mycia twarzy i oczu. Jak już sama nazwa produktu wskazuje, jest on bardzo delikatny, gdyż można stosować go również do demakijażu oczu. Koi zmęczoną po całym dniu skórę i nawilża ją. Jest produktem hypoalergicznym, przeznaczonym do cery wrażliwej, suchej i normalnej. Nie zawiera sztucznych barwników, parabenów, mydła, PEGów, SLSu czy donorów formaldehydu. Jego formuła opiera się na roślinnym składniku aktywnym, jakim jest olej z nasion lnu. Uzupełnia on skórę o nienasycone kwasy tłuszczowe, nawilża, łagodzi i zapobiega jej starzeniu się. Ten naturalny żel do mycia twarzy i oczu jest przezroczysty i dość zbity (nie jest produktem „lejącym się”). Bez problemu rozprowadza się po wilgotnej twarzy, nie ucieka z niej. Nie pieni się, co dla mnie przy tego typu produktach jest niezwykle istotną kwestią. Posiada przyjemny zapach, który dodatkowo wzbogaca codzienny rytuał. Bardzo dobrze radzi sobie z oczyszczaniem, jak i pielęgnowaniem cery. Nie wysusza, nie podrażnia, nie ściąga. Po jego zastosowaniu skóra jest świeża, gładka i elastyczna. Sprawdza się zarówno w pojedynkę, jak i w „bardziej złożonych” rytuałach pielęgnacyjnych. Dodatkowymi atutami żelu do mycia twarzy i oczy tołpa jego cena i dostępność. Za tubkę o pojemności 150 ml. zapłacimy ok. 17 zł, a kosmetyk ten znajdziemy prawie wszędzie.

micelarny-zel-do-mycia-twarzy-tolpa
Micelarny żel do mycia twarzy i oczy tołpa

2. MINCER PHARMA, seria OXYGEN DETOX, Carbo-Gel oczyszczający. Nowość, która zaskoczyła mnie tak bardzo, że od razu wskoczyła do grona ulubieńców. Chroni i oczyszcza skórę z typowych zanieczyszczeń cywilizacyjnych takich jak smog, powietrze z klimatyzacji czy promienie UVA i UVB. Ten oczyszczający żel do mycia twarzy oparty jest na nowoczesnej formule anti-pollution i anti-smog, zawierającej aktywny węgiel, ziemię okrzemową i czynnik myjący ultra mild. Nie zawiera silikonów, ani sztucznych barwników. Ma bardzo gęstą konsystencję, w ciemnym, czarno-zielonym kolorze i raczej średnio wyczuwalny, naturalny zapach. Na twarz najlepiej go chyba nakładać po wcześniejszym rozprowadzeniu po dłoniach. W kontakcie z wodą nie pieni się, a jedynie staje bardziej płynny i śliski. Twarz oczyszcza bardzo dokładnie. Przy czym nie podrażnia jej, nie pozostawia czerwonych plam. Mimo tego, że intensywnie usuwa zanieczyszczenia, nie pozostawia na skórze żadnego uczucia dyskomfortu czy ściągnięcia. Wręcz przeciwnie. Ta odzyskuje mocy, zdrowia i blasku. Jest tak gładka i niesamowicie przyjemna w dotyku, że po pierwszym jego użyciu nie mogłam w to uwierzyć i głaskałam twarz z 30 minut! 😉 Butelka 250 ml kosztuje ok. 30 zł i spotkać można ją między innymi w Rossmann, Super Pharm czy Kontigo.

oxygen-detox-mincer-pharma-zel-do-mycia-twarzy
Oczyszczający żel do mycia twarzy, seria Oxygen Detox MINCER PHARMA

3. NAOBAY, Równoważący żel do mycia twarzy. Naturalny, posiadający certyfikat EcoCert preparat (aż 99,15% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego). Ma gęstą, ciągnącą się konsystencję, która w połączeniu z wodą staje się jednolitą emulsją. I naprawdę nie potrzeba go zbyt wiele, aby spokojnie starczyło na całą twarz i szyję. Posiada naturalny, kwiatowy zapach oraz składniki aktywne w postaci oleju ze słodkich migdałów i ekstraktu z owoców Acai. Bardzo fajnie oczyszcza, zmywa makijaż i pielęgnuje. Nawilża, wygładza i nadaje miękkości. Balansuje i dotlenia. Nie podrażnia i nie uczula. Nadaje się do skóry wrażliwej, normalnej i mieszanej. Standardowe opakowanie tego ekologicznego żelu do mycia twarzy, to tubka o pojemności 100 ml., która kosztuje ok. 40-60 zł.

naobay-zel-do-mycia-twarzy-rownowazacy
Równoważący żel do mycia twarzy NAOBAY

Dobry naturalny szampon do włosów ciemnych i farbowanych

vianek-szampon-maska-wlosy-ciemne-farbowanre

W moim przypadku o naprawdę dobry i sprawdzający się na co dzień szampon ciężko. Szczególnie jesienią i zimą, kiedy to zaczynam zakładać czapkę, moje włosy mają często kontakt z kapturem czy szalem. Ich tendencja do przetłuszczania się u nasady, jak się domyślacie, znacznie się wtedy pogłębia. Włosy, żeby i dobrze wyglądały i żebym ja czuła się komfortowo muszą być wtedy myte codziennie. Ale, ale, właśnie na mojej drodze stanął kosmetyk, który chyba nieco mnie z tego zniewolenia uwolnił, bo z jego pomocą udaje się utrzymać świeżość nieco dłużej!

Regenerujący szampon do włosów ciemnych i farbowanych VIANEK to nowość. Pojawił się we wrześniu razem z Intensywnie regenerującą maską do włosów ciemnych i farbowanych. Oba kosmetyki zaczęłam testować od razu. Do tej pory VIANEK gościł u mnie w postaci pielęgnacji twarzy i ciała, więc z jednej strony byłam niesamowicie ciekawa tych produktów, a z drugiej już na wstępie otrzymały ode mnie duży kredyt zaufania i nie zawiodłam się ani trochę. 🙂

Naturalny szampon do włosów VIANEK oprócz delikatnego, ale i skutecznego oczyszczania skóry głowy oraz samych włosów, nawilża je i wzmacnia. Nadaje im miękkości, sprężystości i blasku. A co najważniejsze chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Za to wszystko odpowiadają składniki aktywne zamknięte w butelce, są nimi: gliceryna, panthenol, proteiny pszenicy, olej z pestek malin, ekstrakt z liści orzecha włoskiego oraz ekstrakt z kwiatów czarnego bzu.

Szampon ma raczej standardową dla tego typu produktu konsystencję – raczej gęstą, delikatnie ciągnącą się i po połączeniu z wodą, dobrze się pieniącą. W rezultacie więc, nawet na długie włosy starczy jedna jego, niezbyt duża porcja. Kosmetyk pozbywa się zarówno nadmiaru sebum ze skóry głowy, jak i resztek kosmetyków oraz zanieczyszczeń z włosów. Dwudniowa świeżość, jaką z nim uzyskuję jest naprawdę świetnym wynikiem. Do tego włosy nie są ani przeciążone, ani nadmiernie napuszone. Nie elektryzują się. Zachowują natomiast naturalny skręt, są „sypkie” i dobrze się układają. Ładnie odbijają od nasady i zyskują nieco lśnienia.

Maska do włosów ciemnych i farbowanych VIANEK z kolei ma silne właściwości regeneracyjne. Zapobiega łamliwości włosów, dodaje im miękkości i blasku. W przypadku włosów farbowanych dba o utrzymanie pigmentu. Zawiera składniki aktywne takie jak: olej z pestek malin, olej z pestek winogron, olej arganowy, ekstrakt z liści orzecha włoskiego, ekstrakt z rozmarynu.

Maskę do włosów VIANEK  można stosować na dwa sposoby – po umyciu, zostawiając ją na 3-5 minut, albo na 30 minut przed umyciem razem z turbanem. Jej formuła przygotowana została w taki sposób, że ta świetnie trzyma się włosów – czy to mokrych czy suchych. Nie ześlizguje się, nie spływa, po prostu na nich jest i sobie działa. Przy spłukiwaniu też nie sprawia żądnych problemów. Po jej zastosowaniu włosy są wygładzone i miękkie. Na pewno też bardziej odżywione i mocne. Nie zauważyłam, żeby jakoś negatywnie wpływana czy to na kosmyki czy na skórę głowy. Jedyna rzecz jaką bym zmieniła, to jej wielkość – na jakieś 300 ml co najmniej, bo przy długich włosach (przynajmniej u mnie) po prostu szybko się zużywa.

Oba kosmetyki posiadają delikatne, roślinne zapachy z odrobiną słodyczy. A ich opakowania to elastyczna plastikowa butelka o pojemności 300 ml i plastikowy słoik 150 ml. Zarówno te dwa produkty, jak i wszystkie inne marki VIANEK, skomponowane są z naturalnych składników, pochodzących z ekologicznych upraw. I nie mają nic wspólnego z testowaniem na zwierzętach.

I na koniec jeszcze jedna niepodważalna zaleta – bardzo przyzwoite, jak na takie składy i jakość ceny. Zarówno szampon, jak i maska kosztują ok. 22 zł.

Zobacz również:

Pielęgnacja włosów

Matrixyl – co to jest i jak działa?

kosmetyki-neuronica-linia-matrixyl

Matrixyl to chyba wciąż dosyć tajemniczy składnik aktywny coraz większej ilości kosmetyków. Ma niezwykła siłę, co wykorzystują innowacyjne marki. Aby móc w pełni korzystać z właściwości kosmetyków z matrixylem, należy go po prostu lepiej poznać. Czym więc jest, w jakich produktach można go spotkać i jak właściwie działa?

Matrixyl co to jest? To peptyd, który wspomaga produkcję elastyny i kolagenu. Odbudowuje, wzmacnia i wykazuje typowe właściwości anty-aging.

Matrixyl działanie:
– wspomaga syntezę kolagenu i elastyny,
– odbudowuje sieci hialuronowe,
– spłyca zmarszczki,
– poprawia koloryt,
– ujędrnia, uelastycznia i nadaje sprężystości
– niweluje rozstępy i blizny,
– wzmacnia skórę.
Właściwości i zastosowanie matrixlu porównywane są do retinolu, z tym, że ten pierwszy jest znacznie łagodniejszy, a i potencjał wywołania alergii jest znacznie mniejszy.

Matrixyl w kosmetykach. Tą odmładzającą substancję aktywną dzisiaj stosuje się głównie w kremach, balsamach, serach. Przede wszystkim tych do twarzy, ale do ciała również. We wszystkich produktach dedykowanych skórze dojrzałej, z widocznymi zmarszczkami, odwodnionej czy zwiotczałej.

Matrixyl Synthe’6. W wielu kosmetykach matrixyl występuje w ulepszonej formie – matrixyl 3000 czy tak jak w kosmetykach marki Neuronica – Matrixyl Synthe’6. Ten prokolagen z grupy peptydów działa na syntezę 6 molekuł skóry. Silnie wzmacnia, skutecznie odbudowuje i intensywnie odmładza.

Kosmetyki Neuronica. Wpadły ostatnio w moje ręce dwa produkty tej nowej na rynku marki:
Neuronika serum do ciała liftinujące,
Neuronika serum do twarzy, szyi i dekoltu odmładzająco-odbudowujące.
Oba oczywiście zawierają Matrixyl Synthe’6, ale dodatkowo ich formuły zostały wzbogacone o składniki aktywne takie jak:
– kalmosensyna, pepha tight, algi, pentavitin – te zostały użyte w recepturze serum do twarzy,
– kalmosensyna, olej manoi, olej kokosowy, olej makadamia – a te, to oczywiście składniki aktywne serum do ciała.

Serum do ciała i serum do twarzy Neuronica

Serum do twarzy jest właśnie takim produktem, jakie uwielbiam – lekko żelowa, śliska konsystencja, która fantastycznie rozprowadza się po twarzy i błyskawicznie wchłania. Chwilowo chłodzi skórę i przygotowuje ją do chłonięcia jeszcze większej ilości składników aktywnych. Serum wygładza i wypełnia. Pozostawia skórę pachnącą, nawilżoną i przyjemną w dotyku. Kosztuje ok. 100 zł, a ja uważam, że jest tej ceny warte.

Neuronica serum do twarzy z matrixylem

Serum do ciała ma stosunkowo lekką konsystencję, więc można z powodzeniem stosować je zarówno rano, jak i wieczorem. Szybciutko się wchłania (!), pozostawiając nawilżoną, odświeżoną i wygładzoną skórę. Ma przyjemny zapach, który utrzymuje się przez jakiś czas. Jego dodatkowym atutem jest poręczna butelka 250 ml, uzupełniona o wygodny dozownik. Kosztuje ok. 45 zł.

Dobry krem CC do cery naczynkowej

pharmaceris-krem-cc-n-naczynka

Nie ukrywam, że na co dzień zdecydowanie bardziej wolę lżejsze formuły niż tradycyjne podkłady. Te przydają się i owszem, ale raczej w wersji wieczorowo-spotkaniowej. Do dziennego makijażu zazwyczaj sięgam po kremy tonujące, BB czy CC. A w związku z tym, że moja cera jest dosyć wrażliwa i naczynkowa postanowiłam wypróbować Krem CC Pharmaceris do cery naczynkowej.

Krem CC co to?
Europejskie kremy CC różnią się nieco od tych azjatyckich (pisałam o nich jakiś czas temu – azjatyckie kremy CC). Ich formuły przede wszystkim bardziej skoncentrowane są na właściwościach pielęgnacyjnych, efekcie równomiernego kolorytu i nadaniu lekkiego krycia. Azjatyckie z kolei w dużej mierze rozświetlają, rozjaśniają, ale znacznie mniej kryją. Wiadomo, różnice te są spowodowane potrzebami konsumentek. Europejski makijaż jest mimo wszystko mocniejszy niż ten japoński czy koreański. Z założenia jednak kremy CC mają pielęgnować, chronić i delikatnie kryć niedoskonałości. Być jednocześnie lekkim kosmetykiem do makijażu, jak i porządnym wsparciem pielęgnacyjnym.

pharmaceris-kremcc-cera-naczynkowa
Pharmaceris krem CC seria N

Czym wyróżnia się Krem CC Pharmaceris N?
Kosmetyk ten przede wszystkim jest dedykowany skórze wrażliwej. Takiej, która potrzebuje stałej ochrony przed szkodliwymi czynnikami atmosferycznymi. A także takiej, którą dręczą niedoskonałości i zaczerwienienia. Jest to kosmetyk stworzony wręcz z myślą o słabych naczynkach czy trądziku różowatym. Formuła kremu skomponowana została z takich składników aktywnych jak: naturalny zielony pigment, kwas hialuronowy, SPF 30 czy tioprolina z wyciągiem z ostropestu.

Jak działa krem CC na naczynka od Pharmaceris?
Wyrównuje koloryt, niweluje zaczerwienienia i łagodzi. Uspokaja rozszerzone naczynka i wzmacnia je. Przywraca skórze równowagę, nawilża ją i chroni – zawiera wysokie filtry przeciwsłoneczne, działa antyoksydacyjnie.

Krem ma dosyć treściwą konsystencję, nie należy do tych „lekkich”, ale już do tych dobrze się prowadzących, jak najbardziej. Ładnie wtapia się w skórę, wyrównując jej koloryt i kryjąc, to co trzeba. Szybko się wchłania, nawilżając przy tym i wygładzając. Ubrana w niego cera wygląda naturalnie, zdrowo i świeżo. Nie ma tutaj mowy o ciężkim, sztucznym efekcie. Kolor idealnie dopasowuje się do cery. Krem jest lekko perfumowany, ale jego zapach jest przyjemny. Opakowaniem jest duża (40 ml), elastyczna tubka, która kosztuje ok. 40 zł

 

Sprawdź również:

Pharmaceris krem do biustu seria Macierzyństwo

 

Ziołowa walka z rozstępami – SYLVECO Nawilżający balsam na rozstępny

Choć dobiegająca już końca ciąża nie zmieniła mojego ciała jakoś drastycznie i póki co nie pozostawia po sobie wielu blizn, od samego jej początku bardzo się pilnowałam. Dbałam o odpowiednie nawilżenie skóry, złuszczenie i ujędrnienie. Przez ten cały okres wykorzystałam chyba całkiem sporą ilość kosmetyków standardowych, jak i tych dedykowanych przyszłym mamom. Wśród nich znalazły się produkty Mama’s, balsam na rozstępy Palmers, serum do biustu, olejek i balsam na rozstępy Mustela czy kosmetyki Pharmaceris . Na sam koniec, a i wielki początek jednocześnie do tego iście specjalistycznego grona dołączyła marka Sylveco ze swoim Nawilżającym balsamem na rozstępy.

Długo nie musiał mnie do siebie przekonywać, bo produkt broni się sam za siebie po prostu świetnie. Balsam jest naturalny, hipoalergiczny, przebadany dermatologicznie i aparaturowo. Dodatkowo marka udostępnia również informacje o badaniu ankietowym i odczuciach testerek balsamu. Wynika z nich między innymi, że aż 100% ankietowanych dostrzegła super ujędrnienie i uelastycznienie skóry, a także zapobieganie pojawianiu się nowych rozstępów, natomiast 90% z ankietowanych zaobserwowała zmniejszenie widoczności już tych, które występowały wcześniej. Statystyki są więc imponujące, a jak to wygląda w praktyce?

sylveco-balsam-na-rozstepy-2

Za skutecznością Nawilżającego balsamu na rozstępy Sylveco z pewnością stoją jego składniki aktywne:
ekstrakt z lukrecji białej – wiąże wodę w skórze, wspomaga równomierne rozkładanie melaniny, działa łagodząco, antyoksydacyjnie i przeciwobrzękowo,
betulina – bardzo często występujący składnik w kosmetykach Sylveco, łagodzi podrażnienia, przywraca skórze równowagę, pomaga zwalczyć dyskomfort i uczucie swędzenia,
mocznik – zmiękcza, nawilża i ułatwia transfer składników w głąb skóry,
olej z wiesiołka – bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, poprawia kondycję skóry, jej elastyczność i wygląd,
masło kakaowe – redukuje rozstępy, rozjaśnia i niweluje blizny,
triglicerydy kwasu kaprylowego i kaprynowego – zmiękczają, wzmacniają i uzupełniają niedobór lipidów,
olej z pestek winogron – źródło witaminy E, pomocny w utrzymywaniu wody w naskórku.
gliceryna – odpowiada za nawilżenie i wygładzenie,
– panthenol – regeneruje, chroni i silnie nawilża,
witamina E – chroni przed szkodliwymi czynnikami włókna kolagenowe i elastynowe.
Jest tego naprawdę sporo i wydaje się, że taka armia po prostu skuteczna być musi.

Oprócz tych wszystkich dobroci z receptury, kosmetyk ten ma jeszcze kilka innych, ważnych zalet, co sprawia, że jest naprawdę świetnym balsamem na rozstępy w ciąży.

sylveco-balsam-na-rozstepy-3

Opakowanie. Poręczna butelka 300 ml, która idealnie leży w ręku i jest uzupełniona o pompkę, a to naprawdę istotna sprawa. Aplikacja przebiega sprawnie i bezpiecznie. Bez żadnego rozlewania na boki, bez wyślizgiwania się. Dokładnie tyle, ile sobie życzymy trafia albo na dłonie, albo bezpośrednio na ciało.

Zapach. A raczej jego brak. Do produkcji balsamu nie użyto żadnych perfum, jednego konkretnego zapachu, więc jego woń jest nie tylko mało wyczuwalna, ale i zupełnie naturalna, kojarząca się z takim „zielnikiem”. Dla mnie akurat zapachy podczas ciąży nie stanowiły problemu, ale jednak wiele kobiet się z nimi męczy, więc myślę, że to duży plus.

Konsystencja. Treściwa i stosunkowo lekka jednocześnie. Nie ciąży na skórze i nie wchłania się godzinami. Ładnie wnika w jej głąb. Nie tłuści.

Działanie. Bardzo szybko przynosi ulgę swędzącym partiom skóry i daje poczucie komfortu. Dobrze nawilża, a efekt ten utrzymuje się naprawdę przez długi czas. Jeśli chodzi o rozstępy to niestety w tym temacie (tfu, tfu) niewiele mogę powiedzieć, gdyż do tej pory udaje mi się ich unikać. I bardzo możliwe, że balsam ten się do tego przyczynia. 🙂

Wydajność. Kosmetyk ma treściwą formułę, więc nie trzeba wylewać go na siebie „kubłami”, aby działał.

Wartość dodana. Wysoce estetyczne, dopracowane opakowania (zarówno butelka, jak i kartonik). Całe mnóstwo informacji zawartych na etykietach – o składnikach aktywnych, o sposobie stosowania, o badaniach. Plus w środku ulotka, z jeszcze większą ilością informacji.

Kosmetyki marki Sylveco są dostępne zarówno w sklepach internetowych, jak i stacjonarnych, wiec z dostępnością problemów nie ma. Cena balsamu, moim zdaniem bardzo przyzwoita – ok. 37 zł.

Holograficzne paznokcie – Golden Rose Holographic Nail Colour

Dzisiaj coś, czego dawno tutaj nie było. Sposób na fantastyczne paznokcie w jakieś 5 minut! 🙂

Dorwałam takie cudo, które robi niesamowity efekt, a teoretycznie jest tylko zwykłym lakierem do paznokci. Golden Rose Holographic Nail Colour, bo o nim mowa, to ogromna niespodzianka.

Holograficzny efekt z tym lakierem osiąga się już przy pierwszym maźnięciu. Miniaturowe, różnokolorowe drobinki, odbijają światło w każdą stronę, tworząc jednocześnie przepięknie mieniącą się taflę. Bazowy kolor (w moim przypadku różowy, a z palety jest to 04) uzupełniony jest diamentowym pyłem i to właśnie on sprawia, że płytka paznokcia zawsze wygląda inaczej, pięknie się mieni, a odbijające się od niej światło układa się w tęczę.

goldenrose-holographic-lakier-2

Lakier jest wygodny w użyciu i szybko wysycha, ale też nie zastyga podczas aplikacji. Nie nabiera pęcherzyków powietrza, nie tworzy zgrubień. Ładnie rozkłada się na płytce, powodując jej jednomierne, gładkie krycie. Jak już wspominałam do osiągnięcia efektu holograficznych paznokci w zasadzie wystarczy tylko jedna warstwa. Ja na swoich paznokciach zastosowałam dwie. Pod lakier położyłam bazę, a na niego polałam nieco przyspieszacza wysychania. I nic więcej. Tak wykonany manicure utrzymuje się na paznokciach (bez ich oszczędzania) ok. 4-5 dni. Po tym czasie mogą się już pojawić pierwsze wytarcia czy odpryski.

Aktualnie gama kolorystyczna składa się z 7 odcieni, a każdy z nich kosztuje ok. 20 zł.

Tego mi było trzeba – Buna Odżywcza maseczka relaksująca z melisą

Kolejne spotkanie z Buną okazało się kolejnym niezwykle przyjemnym doznaniem. Tym razem na moją twarz powędrowała Odżywcza maseczka relaksująca z Melisą.

Ogólnie mam to do siebie, że niestety nie każda maseczka, nawet ta określana jako kojąca, łagodząca czy przeznaczona do cery wrażliwej się u mnie sprawdza. Bo mimo zapewnieniom o jej delikatnym działaniu, na mojej twarzy pojawiają się zaczerwienienia, a ja odczuwam nieprzyjemne pieczenie. Ale nie tym razem. Odżywcza maseczka relaksująca z Melisą Buna rzeczywiście pozwoliła mojej cerze na odprężenie.

Wiodącymi składnikami aktywnymi maseczki jest oczywiście ekstrakt z melisy, która regeneruje, odżywia, dodaje miękkości, jednocześnie relaksując i przywracając równowagę. A także ekstrakt z pięciornika, olej ostropestowy, olej kukurydziany, olej sezamowy i olej makadamia. To one wszystkie odpowiadają za tak wspaniałe działanie maseczki. Oprócz nawilżenia i odżywienia, gwarantuje ona cerze wygładzenie oraz zdrowy, pełny naturalnego blasku wygląd. Skóra jest wypoczęta, nakarmiona i szczęśliwa.

buna-maseczka-odzywcza-melisa-2

Maseczka posiada standardową dla kremowych konsystencję. Dobrze rozprowadza się po twarzy i stosunkowo szybko wnika w głąb skóry, choć to ile ostatecznie zostanie jej wchłonięte zależy oczywiście od grubości warstwy, jaką zdecydujesz się na twarz położyć. Jeśli nie wszystko się wchłonęło, maseczkę można usunąć za pomocą wacika, traktując ją jako kremową bazę do dalszych działań, albo zmyć wodą. Pachnie ładnie, świeżo, cytrusowo.

Po jej użyciu skóra jest nawilżona, gładka i miękka. Na pewno też zyskuje na elastyczności, skóra nie napina się i jest odprężona. Zero podrażnień, czerwonych placków czy uczucia pieczenia. Tylko komfort i równowaga. 🙂

Maseczką jestem szczerze zachwycona, więc serdecznie polecam, szczególnie wrażliwcom! Elastyczną tubkę o poj. 70 ml, dorwać można w różnych sklepach internetowych, a może nawet już i stacjonarnych drogeriach, w cenie ok. 13 zł.

Jak sprawdza się ulubieniec Red Lipstick Monster? Rozświetlacz MOIA Crystal

Jakiś czas temu Red Lipstick Monster pokazała na kanale wśród ulubieńców miesiąca rozświetlacz MOIA Kontigo w odcieniu Crystal. Informując przy tym, że jest to produkt idealny do cery jasnej. A że taką mam, to właśnie po ten kosmetyk sięgnęłam w pierwszej kolejności, gdy dotarła do mnie odświeżona kolekcja MOIA. Musiałam go sprawdzić na własnej skórze! 😀

Jest to rozświetlający puder prasowany, zamknięty w małym, poręcznym opakowaniu, idealnym do kosmetyczki czy torebki. Plastik raczej grubszy i porządny, więc powinien dać radę na co dzień.

Jego formuła opiera się na mikrocząsteczkach pereł. Te grają oświetleniem, tworząc ostatecznie piękną całość.

moia-rozswietlacz-crystal-2

Myślę, że puder ten ma dwie ogromne zalety i to one czynią go wyjątkowym. Po pierwsze kolor, o czym wspominała również Ewa – idealnie wyważony. Ani nie jest zdecydowanie ciepły, ani też mroźnym odcieniem nie można go nazwać. Stanowi taki idealny środek. Po drugie – doskonałej wielkości mieniące się drobinki, które pięknie i zróżnicowanie odbijają światło. Ale również są w stanie utworzyć jednolitą taflę.

Ostatecznie możemy dzięki niemu osiągnąć niezwykle delikatny i naturalny efekt w makijażu dziennym, na czym mi osobiście zależy najbardziej. Albo poprzez bardziej intensywną aplikację świetne rozświetlenie w stylu wieczorowym.

Nie sprawia problemów przy aplikacji. Nie pyli się zbyt mocno i dobrze trzyma się skóry. Nie jest perfumowany.

Cena stała to 17 zł, ale jak to w Kontigo – często udaje się za jeszcze mniej! 🙂

Inspired By Naturalnie Piękna 8

Z końcem września nadszedł czas na kolejną, 8 już edycję pudełka Inspired By Naturalnie Piękna. Czy najnowszy zestaw okazał się piękną niespodzianką?

Uwielbiam naturalne kosmetyki. I to już nie chodzi o ich skuteczność czy niezwykłe efekty, a zwyczajnie – komfort psychiczny. Znacznie lepiej czuję się używając naturalnych, ekologicznych czy organicznych, choć często też korzystam z produktów, które nie zawierają na etykiecie takich zapewnień. Nie popadam więc ze skrajności w skrajność, ale lubię. Dlatego też zawsze tak wyczekuję na kolejne edycje Naturalnie Piękna. Od pierwszego pudełka były wypchane po brzegi świetnymi kosmetykami, których używałam z ogromną przyjemnością. A mój apetyt rósł w miarę jedzenia. Teraz jednak mam wrażenie, że został nieco pohamowany, bo produktów jest jakby mniej. Nie mówię, że gorsze, że nieciekawe, ale jakoś tak objętościowo się to mocno zmieniło.

W 8 edycji Naturalnie Piękna produktów jest 8, z czego dwa wystąpiły w wersji wymiennej, 5 jest pełnowymiarowych, a dwie sztuki to próbki mydełek. Markami pudełka są: Cashee Naturals, Luvos, O’herbal, Vis Plantis, Cuccio i Senelle.

Najbardziej zaciekawił mnie Balsam do ciała Senelle. Marka na rynku nowa, jeszcze nie miałam przyjemności, więc z chęcią się zapoznam i przetestuję. Czytałam kilka pozytywnych recenzji, więc i nastawienie takie mam. Balsam zawiera innowacyjną substancję aktywną – Oleoactif Pomegranate, oleje roślinne, masło shea, kwas hialuronowy, miód i witaminę E. Zapewnia ochronę, łagodzi podrażnienia, uelastycznia i wygładza. Nawilża skórę, regeneruje ją i dogłębnie odżywia. Elastyczna tubka 200 ml, kosztuje ok. 70 zł.

naturalniepiekna8-inspiredby-3

Maska zwiększająca objętość do włosów cienkich O’herbal przyda się bardzo. Masek u mnie nigdy za wiele, a tym bardziej takich. Kosmetyk dodaje objętości, wzmacnia warstwę keratynową i uszczelnia strukturę. Głównym składnikiem aktywnym jest ekstrakt z arniki, który wypełnia włos od środka potrzebnymi mu składnikami i bezpośrednio wpływa na jego wytrzymałość, sprężystość i objętość. Maska należy do tych ekspresowych, na włosach nie powinno się jej trzymać więcej niż 2 minuty, więc jestem tym faktem zachwycona.:D Ma fajny, słodki zapach, więc liczę na to że będzie się trochę na włosach utrzymywał. Za słoik 500 ml zapłacimy ok. 23 zł.

naturalniepiekna8-inspiredby-2

Z Cashee Naturals trafiło mi się Serum regenerujące z Różą i Dynią. Cieszę się, bo uwielbiam kosmetyki z olejem z róży, każdej. Pełnowymiarowe opakowanie kosmetyku to 30 ml, w pudełku jest szklana buteleczka o poj. 10 ml. Połączenie organicznych olejów z owoców dzikiej róży i dyni zapewnić ma odżywienie i regenerację, a także wzmocnienie naczynek, ochronę przed podrażnieniami i stanami zapalnymi. Dodatkowo serum opóźnia procesy starzenia i uelastycznia, a dzięki dużej zawartości witaminy C rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje ok. 150 zł. Z tej marki w pudełku znalazły się również dwie malutkie próbki mydełek naturalnych.

naturalniepiekna8-inspiredby-4

Dwa kolejne produkty to już pielęgnacja twarzy i maski w saszetkach:
Vis Plantis – Maseczka na zmarszczki mimiczne i głębokie linie Age Killing Effect – maseczkę tą testowałam już przy okazji innego pudełka. Jej cena to 4,40 zł za dwie saszetki po 5 ml.
Luvos – Maseczka Oczyszczająca stworzona na bazie glinki Luvos. Marka w ogóle jest dla mnie nowością, więc chętnie przetestuję maseczkę. Ma ona dokładnie oczyszczać pory, regulować wydzielanie sebum oraz wygładzać powierzchnię skóry. Poprawić elastyczność i dodać skórze naturalnego blasku. 2 x 7,5 ml., kosztuje ok. 8 zł.

naturalniepiekna8-inspiredby-5

I kolorowy akcent pudełka czyli lakier do paznokci CUCCIO. Kolor neutralny, taki brzoskwiniowy, numerek 4163. Nie zmarnuje się. Nie zawiera DBP i Toluenu. Buteleczka 13 ml kosztuje ok. 40 zł.

I tak właśnie prezentuje się najnowsza edycja Inspired By Naturalnie Piękna. Ocenę jej zawartości pozostawiam Wam samym. 🙂 Zestawy InspiredBy można zamawiać TUTAJ.