6 kosmetyków idealnych na lato i wakacje

Zastanawiacie się jakie kosmetyki mogą się Wam przydać w wakacyjnej kosmetyczce? Idę z pomocą! 😀 I przedstawiam Wam moją tegoroczną listę. 🙂

Termissa – Woda termalna z Podhala. No chyba nie muszę tego wyboru tłumaczyć. Bardzo przyjemna mgiełka do ciała. Odświeża, chłodzi i ogólnie przynosi ulgę w upalne dni. Ja swoją znalazłam w jednym z pudełek ShinyBox, ale standardowo kosztuje ona ok. 20 zł

Woda termalna z Podhala – Termissa

Płyn micelarny w chusteczce do oczyszczania twarzy i oczu tołpa: dermo face, physio i Normalizujący płyn micelarny w chusteczce do oczyszczania twarzy tołpa: dermo face, sebio. Chusteczki pakowane są pojedynczo, więc idealnie nadają się i do demakijażu i do odświeżenia po prostu. Ich forma jest też fajną opcją do samolotowej kosmetyczki. Makijaż zmywają, ogólnie oczyszczają i nawilżają. Nie podrażniają. Kosztują ok. 3 zł.

Chusteczki z płynem micelarnym tołpa

Dwufunkcyjny krem ochronny do twarzy SPF 15 i 50 Sun Balance Farmona. Fajna jest to opcja. Zamiast dwóch kosmetyków, na wakacje ciągniemy tylko jeden i na dodatek taki, któ®y zapewni nam ochronę i w pełnym słońcu i w trochę bardziej pochmurne dni. Oba sprawnie się rozprowadzają i stosunkowo szybko wchłaniają. Konsystencja wiadomo – jest tłusta, ale jednak mniej ciężka, nie przypominająca pasty. Kremy nie bielą. Nadają się pod makijaż. Cena: ok. 20 zł.

Dwufunkcyjny krem Sun Balance – Farmona

Odżywczy cukrowy peeling do ciała Banan & Agrest Farmona. Wiadomo, że peeling ogólnie się przydaje, a taki na lato jest idealny. Zapach ma bardzo słodki i wakacyjny. W konsystencji z kolei przypomina zimną galaretkę. A drobinkami ścierającymi jest przyjemny dla skóry cukier. Do tego opakowanie bardzo praktyczne i niespotykane – wieczko unosi się do góry. Kosztuje ok. 16 zł.

Cukrowy peeling Tutti Frutti – Farmona

Puder prasowany SPF30 Powder Paese. Zupełnie multifunkcyjny. Utrwali, zmatowi i delikatnie rozświetli jednocześnie. Zakryje co nieco i też wyrówna. Oprócz delikatnych iskrzących się drobinek, zawiera filtry, chroni przed wolnym rodnikami, a nawet uspokaja cerę i koi ją. Poza tym ma przepiękne, bardzo porządne opakowanie wyposażone w lusterko. W środku znajdziemy również milusią gąbeczkę. Dostępny jest w 4 odcieniach za 40 zł – i szczerze Wam powiem, warto zainwestować.

Puder prasowany SPF 30 – Paese

Błyszczyk Extreme Gloss Mesauda Milano – choć błyszczyków na co dzień nie używam, bo się kleją (oczywista oczywistość), to powiem Wam, że ten 311 polubiłam, nawet bardzo. W lato i tak często spinam włosy, bo gorąco, więc ostatecznie ten „klej” na ustach nawet mi tak nie wadzi. 😀 Za to efekt niesamowity. Mega soczyste, nasycone i pełne usta. Do nich ubieram tylko krem z filtrem, tusz do rzęs i wychodzę. 🙂 Swój znalazłam w pudełku ShinyBox.

Błyszczyk Extreme Gloss – Mesauda Milano

Jak zorganizować wakacyjną kosmetyczkę?

Jeśli należycie do tych osób, które na wakacje zabierają ze sobą dwie walizki – jedną z ubraniami, a drugą z kosmetykami, to zdecydowanie powinnyście zapoznać się z tym wpisem i posłuchać cioci „Dobrej Rady”. 😉 Jak w łatwy sposób zmniejszyć objętość kosmetyczki, a jednocześnie mieć przy sobie wszystko to, czego Ci potrzebna?

Jest kilka sposobów na zorganizowanie wakacyjnej kosmetyczki. Ja zabieram się za to znacznie wcześniej niż za samo planowanie wyjazdu. 😉 Znaczną częścią takiej wyjazdowej paki stanowią różnego rodzaju próbki. Na co dzień raczej ich nie używam, ale zbieram, dosłownie wszystkie. Te które otrzymuję jako dodatek do zakupów i te, które znajduję w ulotkach, gazetkach i magazynach. Po jakimś czasie tworzy się z tego na prawdę imponujący zestaw – od kremów, balsamów, po żele, szampony, na kosmetykach kolorowych kończąc (choć tych ogólnie raczej jest mniej). Przed samym wyjazdem, wyjmuję moje zapasy, segreguję i zabieram wszystko to, co może się przydać.

kosmetyczka-wakacyjna-probki-evree
Na zdjęciu: Evree MySuperBalm, Żel do mycia twarzy Kiehl’s (Inspired By Naturalnie Piękna), Krem Yves Rocher, Baza pod makijaż MAC, Odżywka do paznokci Trind (ShinyBox), Krem Synchroline saszetka (ShinyBox), Pasta do zębów Intel CaLC, Krem Eau Therme Avene

Razem z próbkami magazynuję również miniatury i „travelsizy”. Tych najwięcej mam dzięki pudełkom m.in. ShinyBox, InspiredBy. Na bieżąco raczej ich nie zużywam, choć często aż mnie skręca z ciekawości, to jednak testowaniem tych kosmetyków dodatkowo umilam sobie wakacje. Między innymi to dzięki nim póżniej też mogę pozwolić sobie na tonę „pamiątek” w drodze powrotnej. 😀

Gdy już przejrzę próbkowe i miniaturowe zapasy, przygotowuję listę kosmetyków, których wśród wspomnianych nie ma, a z miejsca bez nich się nie ruszę. Z listą wędruję do najbliższej „większej” drogerii i wrzucam wszystko to, co na karteczce do koszyka. Oczywiście kosmetyki te są w odpowiednich rozmiarach, a więc max. 50 ml. Aktualnie bardzo dużo firm kosmetycznych oferuje swoje produkty w mniejszych niż standardowe opakowaniach. Niektóre ograniczają się tylko do kilku, bestsellerów lub takich najbardziej potrzebnych w podróży, ale są też takie, których pomysłowość i szerokość oferty jest wręcz zadziwiająca. Tołpa (bo właśnie tej marki kosmetyki znalazły się w mojej wyjazdowej kosmetyczce) oprócz tego, że oferuje nam na prawdę dużo, to proponuje również naturalne, wolne od chemii formuły.

kosmetyczka-wakacyjna-tolpa
Na zdjęciu: Tołpa – Krem ujędrniający brzuch, uda i pośladki, Głęboko oczyszczający szampon przeciw przetłuszczaniu, Aksamitny krem-mus pod prysznic i do kąpieli, regenerujący, płyn do higieny intymnej, Płyn miceralny w chusteczkach oraz Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z serii Men.

Jeszcze jednym trikiem, który wykorzystuję przy pakowaniu się, jest sięganie po kosmetyki wielofunkcyjne. Zabieram więc na przykład jedną, niewielką paletkę, która mieści w sobie rozświetlacz, róż i bronzer. Ich zazwyczaj na wakacjach używam też jako cieni do powiek. Jeden balsam, który sprawdzi się zarówno jako pomadka do ust, krem na przesuszone miejsca, jak i maść na podrażnienia, ukąszenia i otarcia (jak ten od Evree ze zdjęcia drugiego). I tak samo fajne w podróży olejki – można ich używać do twarzy (nawilżenia czy demakijażu), ciała oraz włosów. Normalnie wszystko w jednym! 🙂

Zakopane w 2 dni – album

Powiedzmy to sobie szczerze – 2 dni na wycieczkę do Zakopanego to zdecydowanie za mało. Szczególnie gdy chce się ten czas spędzić aktywnie i cokolwiek zobaczyć. Niemniej uważam ten spontaniczny wyjazd za bardzo udany.

Planując taki szybki wypad przede wszystkim trzeba brać pod uwagę kiepski dojazd i wiecznie stojącą Zakopiankę – do niej jakoś leci, później się stoi, jedzie, znowu stoi, a na końcu jeszcze stoi. Jeśli więc jedziecie autem, to wyjedźcie jak najwcześniej, żeby nie tracić dnia na miejscu.

Nasz plan atrakcji powstał w trakcie – Krupówki, Gubałówka (na Kasprowy nie byliśmy przygotowani), Skocznie, Morskie Oko. W międzyczasie jeszcze kwaśnica, oscypek i szybkie zakupy.

zakopane-2017-tatry
Zakopane, okolice ul. Harenda

Na dzień pierwszy oczywiście Krupówki, które tętnią życiem w środku lata niczym Monciak w Sopocie. Mnóstwo ludzi, cała masa knajp i ogrom sklepów, straganików i pamiątek. Na Gubałówkę można wejść pieszo lub wjechać kolejką – ta w obie strony kosztuje 26 zł (bilet normalny). Na górze panorama Tatr i piękne widoki nawet przy humorzastej pogodzie. Można zafundować sobie tam całkiem długi spacerek, albo relaksik przy jedzeniu czy piwie.

Gubałówka
Gubałówka
gubalowka-tatry-2017-ja
Gubałówka
Gubałówka
Gubałówka

Na Morskie Oko wybraliśmy się dnia drugiego. Po drodze, przejazdem zobaczyliśmy skocznie i pojechaliśmy dalej. Do parkingu (płatny 25 zł) dojechaliśmy w jakieś 20-30 minut. Do kas (bilet normalny kosztuje 5 zł) pieszo zeszło się nam kolejne 20 minut. A potem ok. 3h maszerowaliśmy cały czas lekko pod górę, przez ok. 8 km. Po drodze znajdują się liczne przystanki z WC, jakimś stołem czy ławką.

 

morskie-oko-2017-bafavenue-5
Morskie Oko

Nad samym jeziorem znajduje się Schronisko, w którym można zjeść coś ciepłego, napić się herbaty. Ale oprócz właśnie tej schroniskowej jadłodajni i jeszcze jednego Baru, w którym serwowane są zapiekanki i frytki, praktycznie nic więcej tam nie ma, także dobrze jest mieć pełną „wyprawkę” ze sobą, w plecaku.

Morskie Oko
Morskie Oko

O ile w jedną stronę weszliśmy pieszo, choć przyznam szczerze, że był to dla mnie obecnie duży wysiłek, to w drugą stronę postanowiliśmy już zjechać dorożką (koszt 30 zł od osoby). Koniom było zdecydowanie lżej w tą stronę niż pod górę, więc i ja miałam trochę mniejsze wyrzuty sumienia.

Widoki piękne, myślę, że niezależnie od pogody. Gdy świeci słońce i nie ma chmur Morskie Oko, jak i ogólnie Tatry wyglądają niczym z bajki. W sytuacji gdy góry przysłonięte są chmurami, widok jest trochę mroczny, tajemniczy, ale równie piękny.

morskie-oko-2017-bafavenue-4
Morskie Oko

Wracając z Morskiego Oka nieplanowanie przejechaliśmy na Słowacką stronę, gdzie zrobiliśmy małe zakupy w sklepie na granicy. Wyposażony był głównie z alkohol, słodycze (w tym całą gamę Studenckiej) oraz kosmetyki z olejem konopnym.

Droga powrotna do Warszawy  – ok. 6 godzin.

Wrocławskie ZOO – album

Uwielbiam Wrocław! Uważam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce i chętnie tam wracam, kiedy tylko mam taką możliwość.

wroclawkie-zoo-zolw

Choć miasto samo w sobie jest pełne uroku, a rozlewająca się na każdą stronę Odra sprawia, że miejscami przypomina Wenecję, nie brakuje tam dodatkowych perełek turystycznych. Ja zaliczam do nich ZOO. Gdy byłam tam po raz pierwszy zrobiło na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Wygląda bardzo nowocześnie i świeżo. Zwierzęta mają sporo miejsca i przestrzeni. Nie brakuje ciekawych aranżacji i niepowtarzalnego klimatu.

wroclawskie-zoo-wodospad

wroclawkie-zoo-hipopotamy

wroclawkie-zoo-hipopotamy-2

wroclawkie-zoo-akwarium

wroclawskie-zoo-pingwiny

Duże, fajnie zagospodarowane wybiegi. Małpki siedzące na drzewach nad głowami zwiedzających czy w końcu Afrykarium (które jest dumą wrocławkiego ZOO) robią ogromne wrażenie nie tylko na dzieciach. 😉 A i dla tych została zaprojektowana zagroda z kózkami, osiołkami, owieczkami itp., które można karmić (przed wejściem, jak i już w środku stoją automaty z karmą) i głaskać.

wroclawskie-zoo-zyrafy wroclawskie-zoo-son

wroclawskie-zoo-kozki

wroclawskie-zoo-osiolki

wroclawskie-zoo-malpki

wroclawkie-zoo-malpy

Bilet normalny kosztuje 45 zł, ulgowy 35 zł – choć na pierwszy rzut oka może wydawać się sporo, warto! 🙂

zebra-ja-wrolawskie-zoo

Co kupić na Krecie?

Jeśli planujesz wycieczkę na Kretę, planuj również nadbagaż, gdy będziesz z niej wracała. Ta grecka wyspa jest przepełniona produktami regionalnymi, naturalnymi i takimi, które warto przywieźć. Jeśli lubisz uprawiać „turystykę zakupową”, to jest to z pewnością kierunek dla Ciebie.

Oliwki i oliwa

W dużej mierze gospodarka Krety opiera się na drzewkach oliwnych – jest ich tam całe mnóstwo! To z nich zbierane są ogromne ilości, różnych rodzajów oliwek, wytwarzane są najlepsze oliwy, a także przybory kuchenne czy kosmetyki. Zapewne więc, większość Twoich „pamiątek z wakacji”, będzie z oliwkami związana. To, co po prostu należy przywieźć to oliwa extra virgin i oliwki. Choć zdjęcia mogą wskazywać na dosyć skąpe zapasy, zdradzę, że oliwek przywieźliśmy z 2-3 kg. 😉

oliwa-oliwki-haul-kreta

Produktów delikatesowych, jak i sklepów z naturalnymi produktami na Krecie nie brakuje, choć osobiście uważam, że nie ma co przepłacać i po spożywcze zakupy najlepiej wybrać się do supermarketu, z którego korzystają mieszkańcy. Tam ceny są zdecydowanie niższe, a produkty te same. Przy robieniu takich zakupów w sklepach typu Carrefour należy jednak zwracać uwagę na pochodzenie produktów, ważne żeby były z Krety. 🙂

 

Akcesoria kuchenne z drzewa oliwnego

Choć ja z kuchennych przyborów z Krety zabrałam tylko kolorowe, malowane miseczki, to jest tam bardzo duży wybór desek do krojenia, tacek, półmisków i tym podobnych akcesoriów, które wykonane są z właśnie z drzewa oliwnego. Jego trwałość i oleistość sprawia, że gadżety te w kuchni sprawdzają się świetnie.

 

Naturalne mydło z oliwek

Jak już wspomniałam oliwki mają również swój udział w produkcji kosmetyków. Oprócz świetnie znanego chyba wszystkim naturalnego mydła z oliwek, którego wytwarzaniem zajmuje się wiele firm, jest tam też naprawdę imponujący przekrój innych produktów pielęgnacyjnych, a nawet kolorowych. Kilka kreteńskich marek dostępnych jest również na polskim rynku, a tam wcale nie są powalająco tańsze, powiedziałabym nawet, że w tej samej cenie, albo nieco droższe, więc polecałabym raczej sięgać po to, czego u nas raczej nie ma. Osobiście uważam, że najlepsze mydło, to te najprostsze, czyli wytwarzane w 100% z oliwek, naturalne, bez dodatków, produkowane na wyspie. Wszelkie kombinacje, wyszukane opakowania, uznaję raczej za chwyt marketingowy i z niego nie korzystam. Choć jak najbardziej w przypadku, gdy takie mydełka mają być prezentem dla kogoś innego, to warto kupić coś bardziej okazałego.

Czyste mydło oliwkowe, którego na co dzień używają Kreteńczycy również można kupić w marketach. Należy ich szukać w alejkach z kosmetykami, gdzieś między produktami Dove i Palmolive. 😉 Cena tej samej kostki mydła (ta sama marka, ta sama waga) w markecie kosztowała ok. 0.80 euro, a w delikatesach dla turystów ok. 1.50 euro.

Kosmetyki

Jak już wspomniałam na Krecie jest wiele marek kosmetycznych, o których istnieniu tutaj, w Polsce, po prostu nie wiemy. Znaczna ich część dba o to, aby ich produkty były jak najbardziej naturalne, bez sztucznych dodatków i szpecących etykietę składników. Ich bazą są oczywiście oliwki i oliwa. Wybór jest ogromny – pielęgnacja włosów, ciała, twarzy, demakijaż, a nawet i makijaż. Całe linie kosmetyków damskich, dziecięcych i męskich. Ja wybrałam m.in. produkty OlivAloe, Kallos, Ma-La-Ma, Bio Olive Oil. kosmetyki-kreta-haul

Wskazówka: niestety marki te w supermarketach dostępne raczej nie są. Tam z naturalnych kosmetyków, sprzedawane jest jedynie mydło oliwkowe, dookoła którego widać głównie marki Procter and Gamble. 😉

 

Słodycze

Choć mogłoby się wydawać, że na Krecie dostępne są tylko zdrowe i naturalne produkty, to równie pyszne co oliwki, są tam desery, ciasteczka, galaretki i inne słodkości. Baklava i lokum należą do moich ulubionych, ale warto spróbować innych słodkich przysmaków. Do ich produkcji Kreteńczycy używają sporo miodu i orzechów, także tych tam też nie brakuje. I o ile orzechy raczej od naszych się za bardzo nie różnią, o tyle można je tam spotkać w różnych odsłonach, co dodaje im atrakcyjności. baklava-lokum-kreta-haul

Wina

Za sprawą licznych winnic zlokalizowanych w okolicach Iraklionu oraz Sitii, na Krecie nie brakuje również szerokiej oferty win, więc i z tego dobrze skorzystać. Ceny zaczynają się od 4-5 euro. wino-haul-kreta

Wiele winnic jest otwartych na turystów i organizuje liczne degustacje. Uwaga jednak na zakupy w tych miejscach, gdyż może się okazać, że ceny butelek są nieco „turystyczne”. Najlepsze spośród win, które przywieźliśmy, były te z oznaczeniem „organiczne”, jednak ich ceny są nieco wyższe od ok. 15 euro.

5 rzeczy, które ułatwią podróżowanie

Pakowanie walizki, choć kojarzy się całkiem przyjemnie (juhuu! upragnione wakacje!), nie zawsze przebiega bez problemów. Często zastanawiamy się co i w jakiej formie zabrać. I nie chodzi tylko o odzież czy obuwie, znacznie większym dylematem są tony kosmetyków, gadżetów i wakacyjnych dodatków. Umiejętne ich dobranie, zagwarantuje nie tylko komfort wczasowania się, ale i lżejszą oraz mniejszą walizkę.

1. Minikosmetyki. Największa oszczędność miejsca oraz wagi, to zminimalizowane zawartości kosmetyczki oraz wrzucenie do niej miniaturek i próbek swoich ulubionych produktów.

Fot. CeceMed
Fot. CeceMed

2. Statyw na telefon. Mając smartphona z całkiem dobrym aparatem, możemy zapomnieć o lustrzankach, obiektywach, futerałach i dodatkowych gadżetach. Wystarczy tylko jeden, malutki, ruchomy statyw na telefon, który dzięki swojej elastyczności posłuży nam w każdej sytuacji i warunkach.
3. Turystyczny zestaw do higieny jamy ustnej. Tak malutki i poręczny, że znajdziesz na niego miejsce nawet w najbardziej wypełnionej torbie czy miniaturowej kosmetyczce. Szeroki uśmiech oraz komfort w podróży gwarantowany!

CURAPROX_ZESTAW-PODROZNIKA--2
Fot. Curaprox

4. Szybkoschnące ręczniki. W podróży sprawdzają się świetnie. Nie tylko (jak sama nazwa wskazuje) szybko schną, są też super cienkie, dzięki czemu nie zajmują zbyt wiele miejsca.
5. Uniwersalna, mała, a jednocześnie mieszcząca wszystko to, co trzeba torebka. Dobrze, gdy ma przegródki, kieszonki – to pozwala na utrzymanie porządku. P.S. uniwersalna, nie znaczy czarna! 😛

Fot. Clarks
Fot. Clarks

Jaką walizkę kupić? Poradnik

Wybierasz się na wakacje i nie masz się w co zapakować? Myślisz o zakupie walizki, ale nie jesteś pewna jaka powinna być? Spieszymy z pomocą!

Kluczowy dla zakupu odpowiedniego bagażu jest forma spędzania wakacji. Czy będziesz spędzać noce w pensjonacie, hotelu, czy może na kempingu? W tym pierwszym przypadku walizki są oczywiście bardzo wygodne, w przypadku wędrówek i pól namiotowych zdecydowanie bardziej komfortową formą będzie duży plecak ze stelażem, który zaprojektowany jest w taki sposób, że znajdziesz w nim odpowiednie miejsce na śpiwory, karimaty, naczynia czy inne turystyczne gadżety, które w walizce by po prostu zginęły. Poza tym do noszenia plecaka nie potrzebujesz odpowiedniej nawierzchni, do ciągnięcia walizki już tak.

Walizki miękkie vs. walizki twarde. W tym przypadku kluczem jest środek transportu. Tak zwane walizki miękkie, a więc wykonane z materiału, w przypadku podróżowania samolotem mogą bardzo szybko się zniszczyć. Bagaże nie są traktowane na lotniskach z troską, więc zdecydowanie lepiej może sprawdzić się tutaj walizka twarda, wykonana z super wytrzymałego materiału syntetycznego (jak np. polipropylen, poliwęglan). Choć należy mieć na uwadze, że na zarysowania odporne nie są i szybko przestają być „nowiutkie i ładniutkie”. Natomiast nie przetrą się, ani nie poprują,a tak może się stać w przypadku walizek miękkich. Te z kolei mają przewagę w podróżowaniu samochodem, autokarem czy pociągiem – są bardziej elastyczne, dzięki czemu zawsze się je gdzieś „wciśnie”.

Wielkość walizki jest kwestią zupełnie indywidualną. Warto jednak mieć dwa rozmiary – jedną walizkę na bagaż całkowity, i jedną tzw. „kabinówkę” albo „weekendówkę”, którą zabierzemy ze sobą na pokład samolotu (uwaga – walizka ta nie może przekraczać określonych wymiarów), a i na szybkie wyjazdy się przyda.

Waga walizki jest niezwykle istotna, gdy podróżujemy samolotami. Jej spora waga, ogranicza pojemność naszego bagażu. Dlatego starajcie się wybierać takie, które wagę własną mają jak najmniejszą.

Zabezpieczenia są mile widziane. Zarówno te, które chronią zawartość walizki (czyli wszelkie szyfry, kłódki, zamki), jak i te, które powstały we współpracy ze służbami granicznymi (TSA), a mają na celu bezpieczne otwarcie walizki i sprawdzenie jej zawartości gdy występują jakieś podejrzenia, bez jej niszczenia czy rozcinania.

Choć na kupnie walizek nie powinno się jakoś przesadnie oszczędzać, to warto skorzystać z sezonowych wyprzedaży, które zaczynają się zazwyczaj już w lipcu. Można wtedy upolować naprawdę fajnej jakości walizki, za stosunkowo niewielkie pieniądze.

Autem przez Kretę – wzdłuż wschodniego wybrzeża

O ile nie zawsze organizuję swój wyjazd sama i sięgam po oferty biur podróży, to uważam, że na miejscu warto się zerwać ze smyczy rezydentów czy przewodników wycieczek fakultatywnych i pójść (albo pojechać swoją drogą ;). Z dala od turystycznego zgiełku, albo właśnie wręcz przeciwnie, w same jego centrum – jeśli tak lubicie.

Gdy pierwszy raz byliśmy na Krecie, nasze wakacje ograniczały się właśnie do wypoczynku na terenie hotelu, jak i zorganizowanych w grupach wycieczek z przewodnikami. Tym razem postawiliśmy na siebie (długie spacery) i wypożyczalnię aut i zupełnie szczerze – zobaczyliśmy o wiele wiele więcej niż poprzednio. Przepiękne widoki (morze, góry, klify, urwiska), niezwykły klimat miejscowości, które mijaliśmy na trasie, sympatyczni gospodarze i całe mnóstwo innych wielkich-małych rzeczy, które mogliśmy zobaczyć, poczuć i przeżyć. A że bardzo lubimy grecki, a w zasadzie nawet kreteński sposób życia i bycia, sprawiło nam to ogromną frajdę.

Planując wycieczkę nastawiliśmy się na 3 główne przystanki: Malia, Agios Nicolaos i Sitia oraz pełną wrażeń trasę.

Jeśli podróżujecie autem, wybierajcie stare drogi, są one zazwyczaj onaczone „Old Road”, a nie „autostradę”, która pozbawia zwiedzającego wielu widoków i ciekawych, charakterystycznych miejsc.

 

Po drodze
Po drodze

Malia znalazła się na naszej mapie ze względu na banany. 🙂 Miasteczko to otoczone jest przez bardzo żyzne tereny, idealne do uprawiania i obrabiania owoców takich jak banany, melony i pomarańcze. Kreteńskie banany charakteryzują się miniaturowymi rozmiarami w stosunku, do tych, które możemy kupić w warzywniaku czy supermarkecie. No i jak się domyślacie, ich smak też jest nieco inny – bardziej wyraźny i nasycony. Miasteczko samo w sobie sympatyczne.

kreta-malia-city
Malia

Agios Nicolaos to cudowne miejsce – niezwykły port, pięknie zlewające się cudy natury, z światem, którzy od początku do końca stworzył człowiek. Jest tam bardzo turystycznie, bywa tłoczno, ale nie odbiera to klimatu tego miasta. Pięknego, kolorowego, niezwykle umiejscowionego, tętniącego życiem. W samym sercu miasta znajduje się jezioro. Praktycznie wbudowany w środek miasta zbiornik wodny, robi ogromne wrażenie. Otoczony z jednej strony skałami, z drugiej kamienicami, restauracjami i kawiarenkami, wygląda przepięknie. Fajną atrakcją turystyczną, która działa w Agios Nicolaos jest łódź ze szklanym dnem, która wypływa w rejs co dwie godziny (o godz. 11:00, 13:00 i 15:00 czasu lokalnego oczywiście).

Parkujcie na dużych, państwowych parkingach strzeżonych (z tymi niestrzeżonymi raczej ciężko jest – miejsc brak) gdzie płacicie za cały dzień np. 3 euro, a nie za każdą rozpoczętą godzinę.

Agios Nicolaos, port
Agios Nicolaos, port
Agios Nicolaos
Agios Nicolaos
Agios Nicolas, jezioro
Agios Nicolaos, jezioro
Agios Nicolaos
Agios Nicolaos

Sitia to kolejne miasto z portem, a także trzecim z kolei lotniskiem. Samo w sobie niczym szczególnym w naszym odczuciu się nie wyróżniało. Jednak należy podkreślić, że dojechaliśmy na miejsce w godzinach sjesty (w okresie „wczesnego” sezonu można się z nimi spotkać), więc miasto wyglądało trochę jak opuszczone. Ogromne wrażenie robi natomiast sama droga z Agios Nikolaos do Sitii. Po prawej góry, po lewej morze, na wprost zakręt, za zakrętem. Widoki przepiękne! Na trasie liczne zjazdy umożliwiają przystanki.

Sitia
Sitia
Sitia
Sitia

Niedaleko od Sitii znajduje się plaża Vai, którą również warto zobaczyć, bowiem znajduje się tam chyba jedyny taki las palmowy w Europie. Nam niestety już czas na to nie pozwolił.

kreta-audi-ja

Relax Time – Łaźnie Piwne BSC&SPA

„Czasami człowiek musi, bo inaczej się udusi” – dokładnie tak! Po długich tygodniach ciężkiej pracy, każdy zasługuje na odpoczynek, relaks i odprężenie. W tym celu dobrze jest wybrać się do miejsca ciekawego i proponującego coś innego, nowego, jak np. Łaźnie Piwne w Piotrkowie Trybunalskim.

Fot. Łaźnie Piwne BCS
Fot. Łaźnie Piwne BCS

Miejsce to z pewnością wyróżnia się na tle innych SPA.  Przede wszystkim tutaj raczą Cię piwem na każdym kroku! 😉

Oferta Łaźni Piwnych jest dosyć szeroka i uniwersalna, więc każdy powinien znaleźć tam coś dla siebie. Jej podstawą są oczywiście kąpiele piwne (które mają wiele właściwości zdrowotnych!), w pakiet których wchodzi: sauna cedrowa, kąpiel w suszu piwnym (chmiel, słód i drożdże) wraz z degustacją piwa, oraz leżakowanie i dalsze delektowanie się. Całość trwa niecałe 2h i kosztuje w wersji standardowej 99 zł, w wersji romantycznej (dla 2 os.) 249 zł.

Fot. Łaźnie Piwne BCS
Fot. Łaźnie Piwne BCS
Fot. Łaźnie Piwne BCS
Fot. Łaźnie Piwne BCS

Oprócz kąpieli piwnych, Łaźnie proponują różnego rodzaju masaże, upiększające i odmładzające zabiegi kosmetyczne, a także całą serię kosmetyków piwnych i susz, dzięki któremu piwne kąpiele możesz urządzać sobie w domu.

Samo miejsce jest niezwykle klimatyczne i mimo, iż pomieszczenia znajdują się w piwnicy, wydają się być bardzo przytulne i ciepłe. Dużo, drewna, beczki i kufle piwa muszą skutecznie umilać spędzany tam czas.

Fot. Łaźnie Piwne BCS
Fot. Łaźnie Piwne BCS

My z pewnością odwiedzimy Łaźnie Piwne, a Wy? 🙂