Evree na legalu czyli kremy do rąk z olejkiem cannabis

Nie ukrywam, że dobrze określony motyw przewodni kampanii najnowszych kremów do rąk Evree bardzo mi się spodobał. A lunchbox wypełniony hot-dogami, pizzą i hamburgerami na gastrofazę rozbawił. Całość świetnie zagrała i myślę, że nie tylko ja jestem pod jej wrażeniem. 🙂

Sprawcą całego zamieszania jest oczywiście główny składnik aktywny najnowszej linii – olej z konopi, którego moc pielęgnacyjna uzależnia totalnie. O jego właściwościach wspominałam przy okazji prezentowania kosmetyków do włosów Hello Nature Cece of Sweden (tutaj). Oprócz oleju cannabis, w trzech poręcznych i wszędzie mieszczących się tubkach (po 30 ml) możemy znaleźć całe mnóstwo składników aktywnych (w jednym z kremów jest ich nawet 16!).

evree-kremy-do-rak-cannabis-2
Krem do rąk z olejkiem cannabis powstał w 3 egzotycznych wariantach:
Cannabis & Lemon
Cannabis & Papaya
Cannabis & Kukui

W każdym z nich znajdziemy masło shea, olej rycynowy, glicerynę czy urea, a także pobudzające, energetyczne i takie niestandardowe zapachy. Kolory konsystencji wszystkich trzech kremów są różne i odpowiadają owocom z opakowań i składów. Ich formuła jest stosunkowo lekka i dobrze się wchłania. Po aplikacji dłonie są super gładkie i przyjemne w dotyku. Na pewno też nawilżone i fajnie odżywione. Nie są tłuste czy śliskie, więc kremy sprawdzą się o każdej porze dnia i w każdej sytuacji.

Każda tubka kosztuje po 15 zł, więc w porównaniu do innych kremów do rąk marki Evree nie jest to najniższa cena, ale myślę, że warto wypróbować. 🙂

Demakijaż z olejkiem BIOLOVE Kontigo

Zdaję sobie sprawę, że od kiedy mogłyśmy zapoznać się z Sekretami Urody Koreanek, olejki do demakijażu mają wzięcie. Dlatego dzisiaj pod lupą olejek BIOLOVE.

Gdy pojawił się w Kontigo, sama byłam tego kosmetyku bardzo ciekawa. Naturalny skład, fajna jakość i dobra cena to takie trzy pierwsze nasuwające się na myśl cechy produktów BIOLOVE, więc i wobec tego olejku moje oczekiwania nie były małe. A spodziewam się, że i dla Was ten produkt mógł stanowić z jednej strony niespodziankę, a z drugiej pewniaka. A więc jaki jest naprawdę?

Olejek do demakijażu BIOLOVE to mieszanka naturalnych olejów roślinnych. W składzie znajdziemy m.in.:
– olej ze słodkich migdałów,
– olej z pestek winogron,
– olej jojoba,
– olej rycynowy,
– olej arganowy,
– olej rokitnikowy,
– olej Inca Inchi,
– olej marula.

Dzięki takiej zawartości, konsystencja olejku jest bardzo treściwa i stosunkowo gęsta. Mi przypomina ona produkt marki Resibo (możecie poczytać o nim tutaj). Samą wodą produktu z twarzy nie zmyjemy, więc z pomocą przychodzi delikatna ściereczka, albo jeśli ktoś stosuje dwustopniowe oczyszczanie jak ja, to produkt oczyszczający na bazie wody też poradzi sobie świetnie.

biolove-olejek-do-demakijazu-2

W przypadku, gdy zamierzasz stosować ten olejek w pojedynkę, ściereczka czy inny mały ręczniczek będzie niezbędny. Najlepiej, żeby był super delikatny (nie podrażniał skóry) i super cienki, gdyż po każdym myciu twarzy, trzeba będzie go przeprać. Jeśli do tej pory nie używałaś tego typu akcesoriów do demakijażu, kup sobie taką ściereczkę w Kontigo. Bambusowa ściereczka z BIOLOVE jest produktem przemyślanym, więc zarówno spiera się fajne, jak i szybko wysycha, a jej cena to całe 8 zł. 🙂

Samo oczyszczanie twarzy tym olejkiem, należy raczej do tych przyjemnych doznań. Skóra jest oczyszczona, nawilżona i elastyczna. Bez podrażnień, przesuszenia czy sztucznego ściągnięcia. Olejek ma delikatny zapach, który wyczuwa się przy aplikacji i jeszcze chwilę po oczyszczeniu twarzy.

Butelka (pojemność 150 ml) zawiera dozownik, więc wydobywanie kosmetyku ze środka i odpowiednie porcjowanie nie stanowi problemu. Nalewasz na dłoń, tyle ile potrzebujesz. A historie typu „upaćkana” w olejku łazienka, nie ma miejsca. Cały zabieg oczyszczania twarzy odbywa się więc sprawnie, przyjemnie i co najważniejsze – bezpiecznie. 🙂

biolove-olejek-do-demakijazu-3

Olejek polecany jest do cery normalnej i mieszanej. Ja mam normalną i jednocześnie wrażliwą i u mnie sprawdza się bardzo dobrze. Nie wiem jak zachowywałby się w połączeniu z cerą suchą czy tłustą, a w tych przypadkach odpowiedni dobór olejków jest dosyć istotny, więc może się okazać, że jednak nie dla każdego będzie odpowiedni.

Dzięki swojej intensywnej konsystencji, olejek jest też bardzo wydajny, więc zużywa się powoli. Jego cena to ok. 35 zł, choć można wykorzystać promo i kupić go nieco taniej. Godny polecenia, więc polujcie. 🙂

Mit o większej skuteczności i intensywności próbek

Znaczna część kobiet uwielbia testować, próbować i oceniać.  Nie zawsze jednak opłaca się to robić na bazie pełnowymiarowych produktów, które ostatecznie nie wiadomo czy w ogóle się sprawdzą. Na szczęście, z pomocą przychodzą nam wtedy marki, które chcą sprzedać swój produkt i oferują nam próbki.

Saszetki i miniatury choć nie zawsze są wygodne w użyciu, pozwalają na ocenę konsystencji czy zapachu, na ogólne pierwsze wrażenie. Choć w większości przypadków raczej mało prawdopodobne jest zauważenie i ocenienie skuteczności czy działania kosmetyku, jak i w zasadzie każdego innego produktu też. Próbka ma na celu w sposób bardziej namacalny zaprezentować produkt i zachęcić do jego kupna. Zdecydowanie łatwiej jest namówić odbiorcę odrobiną kosmetyku, który można obejrzeć, wsmarować czy poczuć, niż samym opisem. Jednak ogólne przekonanie o tym, że składy testerów są intensywniejsze niż pełnowymiarowych produktów, jest błędne.

Jakie jest przeznaczenie próbek?
– pozwalają wyrobić sobie pierwsze wrażenie o danym produkcie,
– dzięki testerom możemy sprawdzić konsystencję, wchłanianie, zapach,
– umożliwiają przeprowadzenie szybkich testów wrażliwcom i alergikom.

Jak przygotowywane są testery?
Każda próbka musi posiadać dokładnie taką samą recepturę co pełnowartościowy, certyfikowany kosmetyk. Ponadto próbki zazwyczaj porcjowane są z „tego samego gara”, co produkty pełnowymiarowe. Tworzenie odrębnych receptur, certyfikowane ich, i indywidualne rozlewanie jest po prostu mało opłacalne, o ile w ogóle. Kiedyś sama miałam przyjemność uczestniczyć przy procesie tworzenia i pakowania próbek (niekosmetycznych, ale nadal wymagających zmieszania receptury) i pamiętam, że były to dokładnie takie same proporcje, jakie można było znaleźć w opakowaniu ostatecznym.

Oczekiwania vs. rzeczywistość
Oczywiście po przetestowaniu próbki, możemy odnieść wrażenie, że jej zawartość jest nieco inna niż w opakowaniu pełnowymiarowym, ale wynika to pewnie bardziej z naszego nastawienia. Przy testowaniu malutkiej ilości bardziej się wysilamy, aby jej zawartość poznać. Dokładnie się jej przyglądamy, wąchamy, wcieramy z zainteresowaniem, obserwujemy jak się zachowuje, a na koniec staramy się dostrzec efekty. Natomiast gdy już jesteśmy w posiadaniu standardowego opakowania i wiemy czego spodziewać się możemy, czar i magia troszkę pryska, bo wszystko to już znamy.

Może się oczywiście okazać, że istnieją marki, które manipulują recepturami próbek, sprawiając, że te mają nieco inne stężenie niż produkt ostateczny, jednak w porównaniu do ilości próbek, jakie przez nasze ręce przechodzą, będzie to częstotliwość „tej jednej na milion”.

Silnie nawilżające serum Hydro Hyaluron Solvea

Kwas hialuronowy to coraz popularniejszy składnik kosmetyków, również tych drogeryjnych. Można spotkać go w recepturach produktów do twarzy, jak i całego ciała. A ja jeszcze liczę na to, że kiedyś pojawi się z nim jakaś fajna seria do pielęgnacji włosów. No ale do sedna!

O tym jak bardzo lubię nakładać wszystko co z kwasem hialuronowym zapewne już wiecie. Najbardziej cenię płynne formuły – sera, płyny, toniki. Kwas stanowi wtedy zazwyczaj sporą część ich receptury, a nie tylko niewielki dodatek. Ponadto oprócz świetnych efektów, mogę cieszyć się tą fantastyczną, lekko chłodzącą i odświeżającą formułą. A co jeszcze niezwykle istotne – po użyciu na przykład serum czy toniku, nie trzeba czekać 5 minut, aż wszystko się wchłonie i przechodzić do kolejnych etapów pielęgnacji. Skóra jest na to gotowa praktycznie od razu. Kosmetyki te tak szybko wnikają w jej głąb, że ich wybór wydaje się być jedynym właściwym.

Silnie nawilżające Serum Hydro Hyaluron Solvea to kompozycja 3 składników aktywnych, są nimi:
– TRI molecule HYALURON ACID, to potrójna moc hialuronu, który silnie nawilża i wiąże wodę w skórze,
– PryncipHyal SIGNAL10, to ta postać kwasu hialuronowego, która przedostaje się do najgłębszych warstw skóry. Wpływa na długotrwałe nawilżenie i uelastycznienie.
– HA-Tetr Aqua Film 4d – chroni barierę lipidową, regeneruje i zapobiega utracie wody.

solvea-hialuronowe-serum-2

Używam go codziennie rano i wieczorem pod makijaż i krem. Super nawilża, regeneruje. Nadaje sprężystości, wypełnia. Wzmacnia działanie kosmetyków nakładanych po nim i ani w przypadku kosmetyków pielęgnacyjnych, ani tych do makijażu nie powoduje dziwnych, niechcianych reakcji. Wręcz przeciwnie, określiłabym go, jako uniwersalną bazę idealną. Ostatecznie skóra wygląda zdrowo, gładko i promiennie. Nie mogę nie wspomnieć również o pięknym zapachu serum. Mi kojarzy się on z Giorgio Armani Si, więc fankom tych perfum na pewno będzie się podobał i ten zapach.

Szklane opakowanie z pompką to 30 ml bardzo wydajnego kosmetyku. W skórę wystarczy wsmarować 1-2 porcje podane przez dozownik, których działanie dodatkowo można wzmocnić krótkim masażem.

Aktualnie serum dostępne jest w drogeriach internetowych, za ok. 40 zł.

Idealny naturalny – Deo Natural Make Me Bio

Naturalnych antyperspirantów używam od dawna. I wiem, że niełatwo trafić na coś naprawdę skutecznego. Szczególnie w okresie letnim. Ale moje ostatnie doświadczenia, wskazują na to, że się da.

Deo Natural Make Me Bio, bo to właśnie ten dezodorant sprawił, że wróciła mi wiara w naturalne antyperspiranty, radził sobie świetnie zarówno w przeciętne, letnie dni, jak i te bardziej upalne czy wilgotne. Jest i skuteczny i całkowicie bezpieczny. Zapewnia ochronę delikatnej i skłonnej do podrażnień skóry pod pachami i pielęgnuje ją. Przy czym pozostaje bezlitosny względem potu i przykrego zapachu. Wszystko to marka osiągnęła poprzez odpowiednie połączenie uzupełniających się składników aktywnych.

make-me-bio-deo-natural-3
Sok z liści aloesu – działa nawilżająco, łagodząco i antybakteryjnie. Zapobiega rozmnażaniu się bakterii, które odpowiadają za nieprzyjemną woń potu, ale nie blokuje jego wydzielania się.
Ekstrakt z rozmarynu – zapewnia świeżość, niwelując nieprzyjemny zapach.
Oliwa z oliwek – nawilża i odżywia delikatną skórę pach. Koi podrażnienia.
Ekstrakt z lawendy – pomaga regulować wydzielanie potu. Działa przeciwzapalnie. Pozostawia przyjemny zapach i odpręża.

Dezodorant Deo Naural przybrał postać roll on. Buteleczka o pojemności 50 ml, uzupełniona jest o lekko działającą kulkę. Ta nabiera odpowiednie porcje i w zasadzie do zapewnienia sobie ochrony na cały dzień wystarczą dwa machnięcia.

Kosmetyk nie powoduje żadnego rodzaju podrażnień i można stosować go na dopiero co wydepilowaną skórę. Nie waży się i nie kruszy, a wchłania i działa. Pachnie ładnie, świeżo i uniwersalnie.

Przeznaczony do każdego rodzaju skóry, zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn.

Kosztuje ok. 34 zł.

Wpadła śliwka w krem czyli Home terApis i krem śliwkowy

Kolejne starcie z marką APIS Natural Cosmetics okazało się dla mnie równie dużym i pozytywnym zaskoczeniem, jak przy okazji Hydrożelowego toniku z kwasem hialuronowym (możecie o nim poczytać tutaj). Tym razem zachwalała będę Krem śliwkowy z serii Home terApis, który rzeczywiście coś z terapią wspólnego ma.

Niepodważalną zaletą tego kosmetyku są jego ciekawe składniki aktywne:
– ekstrakt z australijskiej śliwki kakadu,
– ekstrakt z wiśni,
– ekstrakt z mango,
– ekstrakt z ekologicznych jagód goji
– organiczny olej z pestek śliwek,
– olej z nasion chia,
– olej sojowy,
– kwas hialuronowy.
Ta niezwykle bogata mieszanka intensywnie nawilża, odżywia i regeneruje. Wspomaga syntezę kolagenu i elastyny, a także dba o zdrowy i świeży wygląd skóry.

Krem ma bardzo lekką konsystencję, bardziej płynną. Szybciutko się wchłania, błyskawicznie działając. Pozostawia skórę twarzy, szyi i dekoltu, gładką, elastyczną i po prostu zdrową. Wszystko to uzupełnia pyszny, owocowy zapach, który towarzyszy podczas codziennej pielęgnacji, a wobec którego ja jestem zupełnie bezsilna. Mogłabym wsmarowywać go w siebie całymi dniami. 😀

apis-krem-sliwkowy-2

Krem mimo tego, że treściwy nie pozostawia żadnej niechcianej, czy utrudniającej życie warstwy. Jest idealny na co dzień, pod makijaż, nawet w te upalne dni. Jak i na noc, kiedy może sobie działać bez ograniczeń i w zupełności wystarcza.

Teoretycznie kosmetyk przeznaczony jest dla osób powyżej 25 roku życia z cerą suchą i normalną. Ja nie wahałabym się sięgać po niego w każdym wieku, z każdą cerą i o każdej porze. Wydaje mi się, że jest jednym z tych kosmetyków, które radzą sobie dobrze, w każdej sytuacji.

Opakowanie to plastikowy słoiczek o pojemności 50 ml, który kosztuje ok. 45 zł.

Żelowa maseczka łagodząca z aloesem od polskiej Buni

Myślę, że kosmetykami od babci, babuni czy buni, jesteśmy oczarowane już od jakiegoś czasu. Pewnie wiele z nas miało okazję używać produktów opartych na naturalnych, ziołowych i babcinych recepturach. Jednak do tej pory były one głównie zagraniczne, bardzo często po prostu rosyjskie. Teraz czas na naszą polską Buñę! 🙂

Żelowa maseczka łagodząca z aloesem marki Buña, która wpadła w moje ręce, okazała się produktem tak fajnym, że postanowiłam go zaprezentować bez „zbędnych formalności”. Myślę, że tych kilka konkretnych informacji odpowiednio zarysuje kosmetyk, który pewnie będziecie później chciały wypróbować na własnej skórze. 🙂

Konsystencja
Dokładnie taka, jak nazwa maseczki głosi, czyli żelowa. Lekka formuła nie lepi się i dobrze rozprowadza po skórze, delikatnie ją przy tym chłodząc. Żel nie rozpuszcza się i nie spływa z twarzy. Pozostaje na niej do momentu całkowitego wchłonięcia lub usunięcia. Maseczka jest całkowicie bezbarwna, więc nie brudzi i nie pozostawia po sobie śladów.

Zapach
Delikatny, roślinny, ale też dobrze wyczuwalny.

Opakowanie
To bardzo fajna, bo niezwykle elastyczna tubka o pojemności 70 ml. Nie trzeba się z nią mocować i siłować, aby produkt wyszedł na zewnątrz. A jej „gibkość” pomoże też przy wydobyciu z opakowania ostatniej porcji.

Działanie
Jak już wspomniałam wcześniej, maseczka dzięki swej formule delikatnie chłodzi skórę, pozwala się w pełni zrelaksować i trochę zapomnieć. Przez 15 minut wchłania się w jej głąb otaczając opieką. Nie podrażnia, nie powoduje uczucia pieczenia czy dyskomfortu. Odpręża, odświeża, nawilża i łagodzi. Koi podrażnienia i niweluje zaczerwienienia. Pozostawia elastyczną, pełną zdrowia i blasku cerę.

Maseczka świetnie sprawdza się zarówno w nocy, jak i w dzień. Po usunięciu pozostałości, które się nie wchłonęły, spokojnie można przystąpić do wykonywania makijażu.

Składniki aktywne
Ekstrakt z liści aloesu, kwas hialuronowy, ekstrakt z babki lancetowatej, pantenol.

Cena 
9,99 zł (!)

zelowa-maseczka-lagodzaca-buna-2

Welcome to the Beauty Jungle by ShinyBox

Welcome to the Beauty Jungle to sierpniowa, wyróżniająca się piękną szatą graficzną edycja ShinyBox. Czy równie piękna i interesująca okazała się jej zawartość? Sprawdźmy!

Marki tego pudełka to: Unani, Kueshi, SheFoot, DrBarbara, Efektima, AA, Delia, Cztery Pory Roku, Donegal, Constance Caroll, Vis Plantis, Avena Vital Care, Jadwiga, BodyBoom, Delawell i Ness.

Przyznam szczerze, że kompozycje produktowe sierpniowych pudełek są dla mnie trochę zagadką, ale mimo wszystko podejmę wyzwanie i postaram się wyjaśnić system. 😀

Kosmetykiem, który nie trafił na do wszystkich pudełek była maseczka Unani. Ten pełnowartościowy produkt znalazł się tylko u tych Shinies, które mają aktywną subskrypcję, a pudełko Beauty Jungle było co najmniej w jej ramach drugim z kolei. W postaci wymiennej występowyały produkty dwóch marek:
– Cztery Pory Roku, tutaj można było trafić na balsam do ciała lub krem do rąk
– AA – i tutaj również był balsam do ciała oraz emulsja do jego mycia.
Myślę jednak, że najwięcej zamieszania i wątpliwości pojawia się przy produkcie oznaczonym jako „NIESPODZIANKA”, gdyż kryje on w sobie zupełnie różne produkty, od (chyba) 9 marek.

Elementami stałymi (oprócz 6 kosmetyków, które znalazły się w każdym pudełku) jest Voucher na plan diety drBarbara, próbka kremu Mincer Pharma, kupon rabatowy na pędzle Donegal oraz ShinyMag.

shinybox-beauty-jungle-2

Produktem, który ucieszył mnie najbardziej okazał się właśnie NIESPODZIANKĄ – Pędzel do makijażu Donegal. Jest to mały skośny pędzelek, który przyda się zarówno do stylizacji brwi, jak i bardziej precyzyjnego wykonania oka. Do tej pory używałam Hakuro, ale tego też z chęcią wypróbuję i dołączę do mojej makijażowej armii.

Kolejnym (moim) hitem pudełka jest Kremowa emulsja do mycia Tucuma AA. Zapewne domyślacie się dlaczego. 😉 Jest do mycia, więc na pewno wykorzystam ją w całości i to szybciej niż jakikolwiek inny produkt. Pachnie przyjemnie, konsystencję też ma fajną, a składniki aktywne dbają nie tylko o oczyszczenie, ale i odżywienie skóry. Butelka 400 ml, kosztuje ok. 11 zł.

Balsam do ciała Cztery Pory Roku to nowość, która zaskakuje swoim nowoczesnym wyglądem. Ponadto kosmetyk jest hypoalergiczny, pięknie pachnie i robi swoje. Zawiera składniki aktywne takie jak olej awokado czy masło shea, więc odżywia, regeneruje i silnie nawilża. Tuba 250 ml kosztuje ok. 9 zł, a balsam należy do tych wydajnych.

Kueshi i Regenerująca emulsja do twarzy to produkt „miniaturowy”, ale  o pojemności 30 ml. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, koryguje uszkodzenia wynikające z promieniowania słonecznego i daje przed nim ochronę (SPF15). Zawiera składniki aktywne takie jak śluz ze ślimaka (!) czy olejek różany. Pełnowymiarowe opakowanie 50 ml, kosztuje ok. 75 zł.

Dla stóp tym razem SheFoot i Domowe SPA – maska + peeling, zestaw jednorazowego użytku. Naturalne składniki aktywne, przyjemne formuły i skuteczny zabieg. Każda z saszetek zawiera po 8 ml produktu. Cena: ok. 6 zł.

Chusteczki brązującej do ciała Efektima z chęcią wypróbuję, ale nie do końca wiem jakiego efektu się spodziewać, więc poczekam na odpowiedni moment. Producent zapewnia, że chusteczka jest właściwie nasączona, nie pozostawia smug, ani zacieków i że brązująca formuła została oparta na naturalnych składnikach aktywnych. Produkt zarówno skórę „koloruje”, jak i pielęgnuje (zawiera: kwas hialuronowy, kolagen, elastynę, witaminę E). 1 sztuka kosztuje ok. 2 zł.

shinybox-beauty-jungle-3

Farba do włosów Cameleo Omega Delia, to niestety w moim przypadku zupełnie nietrafiony strzał, bo po prostu nie farbuję włosów. Dlatego pewnie przekażę ją do testów którejś z Was w ramach jakiegoś rozdania. 🙂 W moim pudełku znalazłam wersję blond – kolor 9.13. Zastosowana w opracowywaniu formuły produktu technologia High Conditioning Enhancer zapewnia intensywny kolor i maksymalną trwałość. Farba kosztuje ok. 10 zł.

Voucher DrBarbara gwarantujący 3-miesięczny dostęp do aplikacji i tym samym planu zdrowotno-medycznego, w pudełkach znalazł się w wersji GOLD o wartości 370 zł. Póki jestem w ciąży rzecz niestety zupełnie mi nie przydatna. Ale za to chętnie używała będę cieni Constance Carroll, które trafiły do mojego pudełka chyba jako kolejna niespodzianka, tak samo jak Serum do skóry głowy z dziegciem brzozowym marki Vis Plantis, którego może nie zużyję osobiście, ale z pewnością zostanie dobrze wykorzystane. Oprócz tego, że świetnie sprawdza się przy łuszczycy, łupieżu, trądziku, to też porządnie oczyszcza skórę głowy z nadmiaru sebum. Łagodzi stany zapalne, koi i wzmacnia. Pełnowymiarowy produkt to tuba 200 ml, która kosztuje ok. 12 zł.

Otrzymany przeze mnie wariant pudełka, był chyba najlepszym, jaki mogłam wylosować (no może poza farbą, ale tutaj nawet lepszy dobór koloru nic by nie zmienił). Taki mix wszystkiego. I coś do mycia się znalazło i pięknie pachnące smarowidło i do makijażu coś nowego – jak dla mnie super. 🙂 Jeśli i Wam box przypadł do gustu, to śmiało klikajcie i zamawiajcie – Shinybox na Was czeka! 🙂

shinybox-beauty-jungle-4

Czym jest borowina i jakie ma właściwości?

Borowina to rodzaj cenionego torfu leczniczego. Jej niezwykłe bogactwo, sprawia, że bywa ukojeniem dla schorowanego ciała, umęczonego umysłu i potrzebującej opieki skóry.

Borowina to mówiąc zupełnie prosto rodzaj błota, które formuje się przez bardzo długi okres czasu, a składają się na niego między innymi kwasy humusowe, składniki mineralne (np. magnez, wapń, żelazo), cukry, enzymy i aminokwasy. Wszystkie one mają ogromny wpływ na lecznicze i kosmetyczne właściwości borowiny. Jednak wiele jej elementów nie rozpuszcza się w wodzie, przez co jej wykorzystanie jest nieco ograniczone.

Borowinę najczęściej spotkać można w salonach SPA, w kompleksach uzdrowiskowych i odnowy biologicznej. Do najbardziej popularnych zabiegów należą maski, okłady czy kąpiele. Jak działają? Odprężająco, przeciwzapalnie i przeciwbólowo. Poleca się je w walce z różnego rodzaju zapaleniami, uszkodzeniami „mechanicznymi”, bólami mięśni, stawów czy kręgosłupa. Bywa bardzo pomocna w walce ze schorzeniami typowo kobiecymi, intymnymi. Jest idealna do stosowania pourazowego – przynosi ulgę, ukojenie i wytchnienie. W kosmetyce natomiast jest składnikiem ujędrniającym i regenerującym. Zwalczającym wolne rodniki, głęboko oczyszczającym i usuwającym toksyny. Wspomaga zmagania z cellulitem, wzmacnia barierę ochronną i nawilża.

Borowina w najczystszej postaci, jak już zostało wspominane, przez swoją formę często bywa kłopotliwa w stosowaniu, a niektórym w ogóle się jej nie poleca – zawiera składniki w przypadku niektórych schorzeń drażliwe. Dlatego też marka tołpa opracowała i opatentowała swoją postać oczyszczonej borowiny.

Borowina tołpa:® to oczyszczona forma omawianego torfu. Proces ten trwa aż 7 dni! To bardzo długo, ale efekty jakie marka dzięki temu osiąga są bardzo wyraźne. Tak przygotowana borowina jest wolna od zanieczyszczeń i metali ciężkich, a więc w pełni bezpieczna. Ponadto zyskuje też przyjazną konsystencję, której wykorzystanie jest znacznie łatwiejsze. Borowina tołpa:® uzupełnia receptury kosmetyków antycellulitowych, liftingujących, oczyszczających, intymnych czy relaksacyjnych, zapewniając działanie prozdrowotne, odnowę biologiczną, a także szereg działań pielęgnacyjnych.

Sama miała okazję przetestować kilka produktów zawierających borowinę tołpa:® i z pewnością należą one do gamy tych, które szczerze polecam, są nimi:
Mydło borowinowe – dla wszystkich wielbicieli kostek oraz zapachu lawendowo-ziołowego. Fajnie się pieni, jest delikatne i co najważniejsze wspomaga proces naturalnej odnowy biologicznej. Nie podrażnia, nie wysusza, pielęgnuje.
Peeling borowinowy (saszetka) – intensywny i skuteczny. Oprócz usunięcia martwego naskórka i ujędrnienia, gwarantuje 5 minut (bo tyle należy wmasowywać go w ciało) relaksu i dobrego samopoczucia. Skóra jest gładka, natłuszczona (dzięki zawartym olejkom naturalnym) i taka jakby świeższa.
Regenerujący płyn do higieny intymnej – oczyszczający, odświeżający i bardzo delikatny. Nie tylko nie podrażnia, ale też przed jakimikolwiek infekcjami chroni. Na co dzień sprawdza się naprawdę bardzo dobrze.
Kąpiel borowinowa – zawiera aż 83% oczyszczonej borowiny, która wpływa kojąco na cały organizm. Przez producenta polecana w przypadkach gorszego samopoczucia, stresu i zmęczenia. Do wanny wlewa się ok. 50 ml.
Sól borowinowa (saszetka) – to mieszanina soli, borowiny i naturalnych olejków eterycznych. Oprócz niezwykle cennych składników aktywnych, gwarantuje chwilę wyciszenia i odprężenia.

tolpa-borowina-kosmetyki-flatlay

Wszystkie wspomniane kosmetyki dostępne są w ofercie stałej. Wiele z nich to totalne hity, które również bez problemów można nabyć w miniaturowych opakowaniach. Dostępne są w drogeriach stacjonarnych – tych większych, jak i mniejszych, a także w internecie i sklepie internetowym marki. Tam też możecie znaleźć więcej informacji o opatentowanej formie borowiny.

Cudo! Hydrożelowy tonik wygładzający z kwasem hialuronowym Apis Natural Cosmetics

Napewno znacie to uczucie, gdy jakiś produkt zaskakuje tak bardzo i tak pozytywnie, że zastanawiacie się, dlaczego do tego owocnego spotkania doszło dopiero teraz. Nie mogę powiedzieć, żeby ten stan towarzyszył mi jakoś wyjątkowo często, ale czasami się zdarza. 🙂

Z kosmetykami marki Apis Natural Cosmetics do tej pory nie miałam do czynienia – jakoś tak wyszło. Więc jak już u mnie zagościły, zrobiły ogromne wrażenie i z pewnością zostaną ze mną na dłużej. Jednak nie o marce i kosmetykach Apis jako takich dzisiaj, a jednym z ich wyjątkowych produktów. Mianowicie o Hydrożelowym toniku wygładzającym z kwasem hialuronowym, który tonizuje, nawilża, wypełnia i wygładza jednocześnie!

Tonik jest produktem wysokoskoncentrowanym, zawierającym w sobie składniki aktywne takie jak kwas hialuronowy, ekstrakty z peruwiańskiej rośliny Tara, z ogórka i lnu.

Jego konsystencja to taki „rozwodniony żel”. Nie jest typową galaretką, ale zupełnie wodnistej formuły też nie ma. Powstało takie pół na pół. Jak każdy produkt z wysoką zawartością kwasu hialuronowego, tak i ten, ma w sobie uwielbiany przede mnie „poślizg”. Nie jest on tłusty, a taki właśnie trochę żelowy. Wacik sunie, a skóra po prostu się cieszy. Już sama formuła w połączeniu w niezwykłym zapachem, daje poczucie stosowania kosmetyku „lepszego”, bardziej dopracowanego, takiego luksusowego. O czym świadczyć może również opakowanie – bardzo porządna butelka – wykonana z wysokiej jakości plastiku, o pojemności 200 ml, która dodatkowo wyposażona jest w dobrze sprawujący się dozownik.

A co z jego działaniem? Oceniam je naprawdę bardzo wysoko! Po oczyszczeniu twarzy, tonik przynosi jej ulgę i przywraca naturalne pH. Nawilża od środka i intensywnie wypełnia skórę, więc ta jest delikatnie napięta. Intensywnie wygładza, pozostawiając przy tym niezwykle przyjemną w dotyku, jak i wyglądzie cerę.

Co bardzo istotne – dobrze przyjmuje kolejne warstwy pielęgnacyjne, a i  z makijażem również nie ma problemu, więc może być stosowany zarówno rano, jak i wieczorem.

Polecany jest do każdego rodzaju cery, a jego receptura oparta jest tylko na naturalnych składnikach.

Hydrożelowy tonik wygładzający z kwasem hialuronowym Apis Natural Cosmetics można kupić online (m.in. w sklepie internetowym marki), jak i stacjonarnie na terenie całej Polski – dokładne adresy możecie sprawdzić na stronie marki – TUTAJ.

apis-natural-cosmetics-hydrozelowy-tonik-wygladzajacy

Wakacyjne nowości pielęgnacyjne: Evree, AA, Mincer Pharma

Lato i towarzyszące mu temperatury to wbrew pozorom spore wyzwanie dla skóry i włosów. Zapewne zgodzicie się, że to właśnie w tych miesiącach nasza skóra potrzebuje szczególnej troski i nawilżającego otulenia. Czy to twarz czy ciało, a nawet włosy – wszystko krzyczy o nawodnienie, odżywienie, regenerację i bogate w fajne składniki aktywne kosmetyki. Dlatego przed Wami szybki przegląd najnowszych perełek pielęgnacyjnych! 🙂

Evree i coś czego jeszcze u marki nie było czyli algi i linia Ocean Velvet składająca się z:
Aksamitnie wygładzającego balsamu do ciała,
Aksamitnie wygładzającego kremu do rąk,
Aksamitnie wygładzającego serum do rąk.
Kto Evree zna, ten wie, że ich kosmetyki to konkretne bomby ciekawie dobranych i starannie wyselekcjonowanych składników aktywnych. Tym razem jest ich aż 16! W lekkiej, dobrze i szybko wchłaniającej się formule zamknięte zostały m.in. algi brunatne i bursztynowe, olejki naturale, witaminy i gliceryna. Balsam chłodzi skórę, pozostawiając ją nawilżoną, świeżą i przyjemną w dotyku. Aksamitnie wygładzający krem do rąk z kolei (jak każdy inny krem do rą z evree ;), natychmiastowo nawilża i odżywia skórę dłoni. Wchłania się całkowicie, nie pozostawiając na nich ani tłustej warstwy, ani uczucia lepkości. Tubka spora, bo o pojemności 100 ml, ale poręczna, więc do torebki bez problemu się zmieści. Ważnym atutem linii Ocean Velvet jest świeży, delikatny zapach, który pozostaje na skórze po użyciu tych kosmetyków. Zdecydowanie przyjemny i tym bardziej letni.
Cena balsamu – ok. 25 zł/400 ml.
Cena kremu do rąk – ok. 10 zł/100 ml.

Hydro Sorbet AA to nowa linia kremów multinawilżających. Są trzy: różowy do cery suchej, niebieski do normalnej i zielony do mieszanej/tłustej. Pastelowe kolory i fajnie prezentujące się plastikowe słoiczki tworzą zgrany duet i niezwykły design. Myślę, że obok takiego „słodziaka” mało która kosmetoholiczka i zakupoholiczka przejdzie obojętnie. Każdy z nich zapewnia przede wszystkim intensywne nawodnienie – z jednej strony wiąże wodę w naskórku, z drugiej zapobiega przed jej utratą. Formuła kremu różowego – multinawilżenie + odżywienie oparta jest na Innowacyjnym Systemie Dynamic Moisture 24h, ekstrakcie z aceroli, olejku z passiflory oraz związkach cukrowych. Działanie jak najbardziej latem porządane, a formuła jedyna słuszna – lekka i szybko się wchłaniająca. Ani trochę tłusta, nie pozostawiająca po sobie śladu. Po jego użyciu skóra jest nawilżona, odżywiona, wygładzona i ślicznie pachnąca.

Witaminowy koktajl od Mincer Pharma, to linia do ciała i dłoni Vitamins Philosophy oparta na szeregu witamin (m.in. A, B5, C, E, F,PP), maśle shea, oleju kokosowym, ekstraktcie z owoców goji, oleju jojoba, oleju chia itd. Tworzą ją:
Regenerujący balsam do ciała – cena ok. 25 zł
Regenerujący krem do rąk – cena ok. 15 zł
Wzmacniające serum do dłoni i paznokci – cena ok.20 zł
I z tego co kojarzę, to są one uzupełnieniem funkcjonującej już od jakiejś czasu serii do twarzy. Teoretycznie kosmetyki te skierowane są posiadaczek skóry dojrzałej, praktycznie będą idealne do odżywienia każdego ciała, niezależnie od jego wieku i szczególnie latem, kiedy to nasza skóra potrzebuje silnego odżywienia, uelastycznienia i wzmocnienia. Treściwe konsystencje, wzbogacone zostały o słodki, milutki zapach, który otula ciało i zmysły (kocham go normalnie!). Dodatkowo opakowanie balsamu – butelka o pojemności 250 ml zawiera „ułatwiającą życie” pompkę. Tak samo z resztą jak serum do dłoni. Krem do rąk natomiast, to poręczna tubka (100 ml), którą wszędzie się wciśnie.

evree-ocean-velvet-mincer-pharma-vitamins-philosophy-aa-hydrosorbet

Ciążowe problemy skórne i prosta na nie odpowiedź – BUSTFIRM Pharmaceris

Od kiedy jestem w ciąży, mam szansę na próbowanie kosmetyków z do tej pory zupełnie nieznanego mi segmentu, jakim jest pielęgnacja ciała dla przyszłych mam.

Mój codzienny rytuał nawilżania i ujędrniania brzucha, ud, pośladków i biustu opiera się na co najmniej 3 produktach. Z kolei pierwsze kosmetyki ukierunkowane na ciążę, zaczęłam stosować praktycznie w piątym jej tygodniu, więc trochę już tego zużyłam i też wiem czego mniej więcej od tego typu produktów oczekuję.

Choć nie do końca wierzę w to, że rozstępom uda się zapobiec właśnie poprzez samo wklepywanie kremów, balsamów i olejków, z pewnością są one bardzo istotne jeśli o kondycję skóry chodzi. Dlatego od samego początku wmasowuję ich w swoje ciało całkiem sporo. A i tak nie uchroniło mnie to przez rozstępami na biuście, który wcześniej był na prawdę bardzo mały i moja skóra po prostu z takim skokiem objętości w tym miejscu chyba sobie nie do końca poradziła. 😉 I nie przyszło mi do głowy, aby obwiniać w tej sprawie produkt, którego używałam w czasie ich pojawienia się. Niemniej jednak będę starała się, aby sytuacja się nie pogarszała, a jeśli się uda nawet polepszyła i mam nadzieję, że pomoże mi w tym Ujędrniający Krem do pielęgnacji biustu w okresie ciąży i karmienia BUSTFIRM od Pharmaceris, który całkiem niedawno dołączył do mojej ujędrniającej armii.

Jest to produkt przebadany pod okiem ginekologów-położników, dermatologicznie oraz klinicznie, posiadający pozytywna opinię Instytutu Matki i Dziecka. Polecany kobietom w ciąży (od 4 miesiąca) oraz młodym mamom, przy zachowaniu zasad higieny, również w czasie karmienia. Co jest fajne, bo wiadomo już teraz, że się nie zmarnuje. Porządna butelka o pojemności 100 ml (jak na sam biust, to naprawdę niemało), wyposażona jest w dozownik, za co naprawdę lubię to opakowanie. Porcje kremu przez niego podane są odpowiednie, a świeżość kosmetyku, jak i higiena, zachowana – wszystko bardzo przemyślane i praktyczne. Krem jest hypoalergiczny, nie zawiera parabenów, konserwantów, sztucznych barwników czy perfum, więc teoretycznie powinien spotkać się z tolerancją nawet wrażliwej, mającej problemy skóry.

pharmaceris-krem-do-biustu-2

Głównym zadaniem kremu jest poprawa elastyczności oraz ogólnej kondycji skóry biustu. Zapobieganie powstawaniu rozstępów, zmniejszanie napięcia skóry oraz zwiększanie jej zdolności do rozciągania się. Ponadto zapobiega podrażnieniom oraz je łagodzi. Niweluje uczucie swędzenia czy pieczenia, przywracając uczucie komfortu. Później, w czasie karmienia z kolei łagodzi i koi obolałe brodawki. Wiele z tych właściwości będę w stanie zaobserwować dopiero po kilku miesiącach, jednak już teraz mogę wspomnieć o kilku jego niepodważalnych zaletach:
– lekka, szybko wchłaniająca się formuła, nie pozostawiająca żadnego tłustego filmu czy dyskomfortu,
– skóra natychmiast staje się nawilżona, wygładzona i przyjemna w dotyku,
– krem nie pozostawia śladów na bieliźnie czy ubraniach, więc zgodnie z zaleceniami aby stosować go 2 razy dziennie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby sięgać po niego o każdej porze dnia,
– przynosi ulgę (niweluje uczucie napięcia, swędzenia czy pieczenia), przywraca uczucie komfortu,
– niweluje uczucie ciężkości oraz drażliwość piersi,
– całkowicie wchłania się w skórę, więc sprawdza się nawet przy takich upałach, jakie obecnie mamy.
Mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie uda mi się jeszcze dzięki niemu trochę zwalczyć te rozstępy, które już się na piersi pojawiły oraz, że nic nowego już się nie pojawi. Ponadto jestem bardzo ciekawa, jak będzie się sprawdzał podczas laktacji, ale o tym pewnie jeszcze kiedyś Wam opowiem. 😉

Ujędrniający Krem do pielęgnacji biustu w okresie ciąży i karmienia BUSTFIRM Pharmaceris dostępny jest online w sklepie marki, jak i w aptekach (stacjonarnych i internetowych), w cenie ok. 45 zł.

Książki dla urody – którą kupić?

Aktualnie jest tak dużo poradników mówiących o makijażu, pielęgnacji skóry i ciała, stylu życia, że czasami ciężko się na coś zdecydować. A ponieważ sama trochę tych książek przejrzałam (od deski do deski przeczytałam), to mogę podzielić się spostrzeżeniami, mając nadzieję, że ostatecznie dokonacie udanych zakupów. 🙂

Makijaż. Dla wszystkich osób, które poszukują podstaw, albo chcą przejść przez makijaż krok po kroku (bardziej profesjonalnie niż na co dzień), zdecydowanie polecam Perfekcyjny Makijaż Bobbi Brown. Myślę, że książka ta może spodobać się zarówno laikom, którzy chcą zacząć przygodę z makijażem, osobom, które stale szukają nowych pomysłów i lubią makijażem się bawić, jak i początkujących profesjonalistów, którzy są na etapie kompletowania kufra, portfolio i zdobywania pierwszych zleceń. W środku znajdują się zarówno porady dotyczące pielęgnacji, jak i makijażu, a także doboru kosmetyków i akcesoriów. Posiada wiele zdjęć, zwięzłą, ale konkretną treść i trafne wskazówki. Sugerowana cena detaliczna to 69,90 zł, ale można ją kupić już za jakieś 45 zł.

Pielęgnacja twarzy. Ja za bezkonkurencyjną pozycję w tej tematyce uważam Sekrety Urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji. Charlotte Cho. Jest to niezwykle przyjemnie napisana książka, omawiająca poszczególne etapy azjatyckiej pielęgnacji, jak i wyjaśniająca wiele istotnych zagadnień, nad którymi na co dzień się raczej nie zastanawiamy. Elementarz oprócz treści, posiada fajne, często zabawne ilustracje. Oprócz rozdziałów właściwych mówiących zarówno o samej autorce i jej pochodzeniu, kulturze koreańskiej, rytuałach pielęgnacyjnych i różnego rodzaju problemach z którymi cera musi się zmagać, znajdziemy w niej również swoisty przewodnik po Seulu, warte odwiedzenia punkty urodowe oraz spis ulubionych kosmetyków Charlotte. Cena książki to 36,90 zł.

ksiazki-dla-urody-2

Domowa pielęgnacja twarzy i ciała. Osoby zainteresowane bardziej naturalną pielęgnacją, w której niejednokrotnie znaczną rolę odgrywają kosmetyki DIY oraz sposób odżywiania i styl życia, z pewnością będą zadowolone z książki napisanej przez Adinę Grigore – Szczęśliwa Skóra. Sama z przepisów autorki skorzystałam niejednokrotnie, a kosmetykami tymi mogły się cieszyć bliskie mi osoby. Książka ta jest bardziej szczegółowa pod względem zagadnień problematycznych, wyjaśniających pewne mechanizmy, niż Sekrety Urody Koreanek. Zawiera wiele praktycznych porad dotyczących rozszyfrowywania etykiet, składników kosmetyków czy sposób dobierania składników do tworzenia ich samodzielnie. Myślę, że to spora dawka wiedzy, napisana w przystępny sposób.

Skóra, ciało, styl życia. Jeśli planujesz wprowadzić do swojego życia zmiany, które miałyby przynieść równowagę dla skóry i organizmu oraz polepszyć samopoczucie, to sięgnij po jedną z dwóch, albo obie te książki:
Japonki nie tyją i się nie starzeją. Naomi Moriyama
Eat Pretty. Jedz i bądź piękna. Jolene Hart.
Pozycje te uświadamiają jak ogromny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu, ma to, co jemy. Jak ważne są dobrze zbilansowane posiłki, odpowiednio dobrane produkty. W jakich produktach możemy znaleźć konkretne witaminy, mikroelementy czy inne składniki odżywcze, których nasze ciało i umysł stale potrzebują. Znajdziesz tam też informacje o składnikach i produktach, których nasz organizm nie lubi aż tak bardzo jak Ci się wydaje, i o takich, których wręcz nie znosi. W obu znajdziesz przepisy – te proste, jak i trochę bardziej skomplikowane. Jeśli nie przepadasz za zdrową kuchnią azjatycką, to zdecydowanie lepszą opcją będzie dla Ciebie ta druga pozycja. Obie kosztują ok. 35 zł

Mycie włosów odżywką? Moisture Kick Micelarna Odżywka Oczyszczająca Schwarzkopf Professional

O myciu włosów odżywką po raz pierwszy usłyszałam kilka lat temu. Mimo tego, że opinie osób, z których odczuciami się zapoznawałam, były raczej pozytywne, sama do tej pory na tą metodę się nie odważyłam.

Moje włosy nie należą do łatwych i przyjemnych w pielęgnacji. Oprócz tego, że po prostu są kręcone, to jeszcze do tego szybko przetłuszczają się u nasady (myję je codziennie) i są niesamowicie suche na końcach. Mycie włosów odżywką w moim przypadku mogłoby nieść zarówno korzyści, jak i przykre konsekwencje. Metoda ta podobno ma bardzo dobry wpływ na skręt kosmyków, ich miękkość i elastyczność – i wiadomo, tutaj wszystko super. Problemem jednak może być zbyt słabo oczyszczona z sebum skóra głowy i w efekcie obciążone i przetłuszczone włosy – co u mnie jest bardzo prawdopodobne niestety. Ponadto zawsze podstawową, problematyczną kwestią wydawał mi się dobór takiej maski czy odżywki. Jednak trochę tego przetestować trzeba, aby trafić na tą właściwą, a mi się średnio uśmiechało chodzić do tego czasu z mało świeżą fryzurą. I takim oto sposobem mimo tego, że byłam ciekawa efektów takiego postępowania z włosami, nie podejmowałam się tematu aż do teraz.

Miesiąc temu, w swoim czerwcowym ShinyBox znalazłam miniaturę Micelarnej Odżywki Oczyszczającej Schwarzkopf Professional, za której testowanie od razu się wzięłam. Niestety długość moich włosów, zadecydowała o tym, że te mini opakowanie starczyło mi tylko na jeden raz, po którym chyba nie miałam zbyt dużej szansy na zaobserwowanie efektów. Na szczęście pod koniec lipca ShibyBox znowu przyszło mi z pomocą i tym razem wyposażyło mnie w pełnowymiarowy produkt o pojemności 500 ml. Hurra! 🙂

schwarzkopf-bc-micelarna-odzywka-2

Wersja, którą posiadam została stworzona głównie o z myślą o pielęgnacji włosów suchych. Jej formuła została opracowana w taki sposób, aby jednocześnie silnie odżywiała, jak i delikatnie oczyszczała. Długotrwałe nawilżenie zapewnia pochodna kwasu hialuronowego.

Ma kremową, raczej standardową konsystencję, która ładnie rozprowadza się po włosach i trzyma na nich przez określony czas. Odżywka ma ładny, intensywny zapach, który nawet po zmyciu i wysuszeniu, nadal się utrzymuje. Po jej użyciu znacznie łatwiej jest rozczesać włosy. Te rzeczywiście są bardziej miękkie i lśniące. U mnie niestety w żaden sposób nie przedłużyła świeżości, ale to też nie jest jej zadanie. Sam producent zaleca jej wymienne stosowanie z szamponem.

Myślę, że warta polecenia i wypróbowania, szczególnie gdy szuka się alternatywy – szybkiej, wygodnej i efektownej. Odżywka kosztuje ok. 50 – 60 zł.

Kompleksowy pedicure z Good Foot Podology Delia Cosmetics

Dawno nie wspominałam o pielęgnacji stóp. Działo się tak pewnie dlatego, że już od jakiegoś czasu w moje ręce nie trafiało nic co by mnie jakoś poruszyło czy zaskoczyło. A tu nagle taka niespodzianka ze strony Delia Cosmetics i cała seria Good Foot Podology!

Kosmetyki Good Foot Podology zostały ostatnio nagrodzone przez ekspertów branżowych złotą Perłą Rynku Kosmetycznego 2017, a celebryci i eksperci beauty przyznali im tytuł Qultowego Konceptu 2017, co chyba można uznać za całkiem niezłe referencje. 😉

Linia składa się z 5 kosmetyków, są nimi:
1. Kąpiel perełkowa
2. Peeling
3. Krem – pianka do stóp
3.1. Maska do stóp wygładzająco – regenerująca
3.2. Ekspresowy żel do usuwania zrogowaceń

Jeśli chcemy wykonać pełny zabieg pedicure, to powinniśmy używać tych produktów zgodnie z ich numeracją. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby stosować je osobno, albo w dowolnych konfiguracjach. Ja na przykład od pierwszego użycia pokochałam krem-piankę i używam jej codziennie po kąpieli, niezależnie od tego czy wcześniej wykonałam dwa pierwsze kroki pełnego zabiegu. Krem-pianka ma świetną konsystencję, która wchłania się wręcz natychmiastowo, nie pozostawiając przy tym na stopach żadnej tłustej warstwy. Kosmetyk ten jest tak komfortowy, że naprawdę często niczego więcej mi nie trzeba.

Powracając jednak do numerków zamieszczonych na opakowaniach – Kąpiel perełkowa nr. 1.0 , to produkt, który przygotuje stopy, do wszystkich pozostałych etapów. Oczyszcza, zmiękcza, odpręża. pachnie dosyć intensywnie, świeżo i przyjemnie, więc siedzenie ze stopami zanurzonymi w takiej kąpieli to sama przyjemność i odrobina relaksu po całym, ciężkim dniu. W ramach standardowej pielęgnacji, stopy można moczyć raz na tydzień po 5-10 minut. Kąpiel zawiera mocznik (45%), który intensywnie nawilża i sprawia, że skóra stóp utrzymuje w sobie wodę.

delia-cosmetics-goodfootpodology.-2

To jak ważną sprawą jest regularne usuwanie martwego naskórka, chyba wiecie. W przypadku stóp, wydaje się, że sprawa jest nawet jeszcze bardziej istotna. Skóra gruba, do tego codziennie narażona na różnego rodzaju podrażnienia, otarcia i odciski, powinna być pielęgnowana z jeszcze większą dokładnością, a porządny peeling powinien być wykonywany co najmniej 1-2 razy w tygodniu. Ten z Good Foot Podology posiada bardzo fajne, twarde, stosunkowo drobne i skuteczne drobinki ścierające. Jest to mix naturalnych składników – pestek moreli, łupin orzecha włoskiego i migdałowca. Oprócz usuwania zrogowaceń, kosmetyk ten nawilża, odżywia i odświeża, wszystko to możliwe jest dzięki formule opartej na alantoinie, glicerynie, maśle Shea, witaminie E i ekstrakcie z dzikiej róży.

O następnym kroku czyli Kremie-piance już pisałam (fantastyczny jest po prostu :), więc teraz Maska do stóp wygłądzająco-regenerująca nr. 3.1. W opakowaniu znajduje się saszetka 10 ml i jednorazowe skarpetki. Cały zabieg „maskowania” 😀 trwa min. 30 minut – na taki czas należy pozostawić kosmetyk na stopach, ewentualnie spać w skarpetkach całą noc. W zależności od kondycji stóp możemy powtarzać zabieg 2-3 razy w tygodniu lub w ramach standardowej pielęgnacji raz na tydzień. Maska nawilża, wygładza, odżywia i regeneruje. Stopy stają się gładkie, miękkie i przede wszystkim zdrowe.

I ostatnie już, ale najbardziej skomplikowane w użyciu cudo – Ekspresowy żel do usuwania zrogowaceń nr. 3.2. Aby przeprowadzić ekspresowy zabieg zrogowacenia potrzebujemy przygotować sobie rękawiczki ochronne, waciki/chusteczki higieniczne i folię spożywczą. W zabezpieczonych rękawiczkami dłońmi, nakładamy odpowiednią ilość żelu na wacik, przykładamy do miejsca potrzebującego złuszczenia i mocujemy je tam folią. Po 15 minutach, odejmujemy „opatrunek”, obficie spłukujemy wodą, a następnie usuwamy zrogowaciały naskórek. Preparat skuteczny i ekspresowy, pomocny w walce ze zgrubieniami, odciskami i innymi nieestetycznymi elementami.

Kosmetyki Good Foot Podology dostępne są online w sklepie marki, a także drogeriach stacjonarnych, m.in. Drogerie Vica, Sekret Urody, Rossmann, Hebe, Super Pharm czy Drogerie Natura.

Co olej konopny daje włosom?

Z pewnością słyszałyście o oleju konopnym – to aktualnie jeden z najpopularniejszych naturalnych olejów roślinnych. Dzięki swojej zawartości, ma niezwykłą moc, którą aktualnie coraz więcej producentów zamyka w opakowaniach swoich kosmetyków. Chociaż olej ten ma również ogromne wzięcie w najczystszej postaci, gdyż można go stosować bezpośrednio na skórę, w którą stosunkowo szybko się wchłania.

Magia oleju konopnego to zawarte w nim dobroci – nienasycone kwasy tłuszczowe (m.in. kwas linolowy, oleinowy), karoten, proteiny, aminokwasy, fosfolipidy, witaminy A,D i K i wiele, wiele innych. Wykazuje on działanie ochronne, przeciwzapalne, antybakteryjne i antyoksydacyjne.

W przypadku włosów nie tylko dba o ich nawilżenie, odżywienie i sprężystość, ale dodaje im również blasku. Wspomaga porost i wzmacnia je. Znacznie ułatwia rozczesywanie, dzięki czemu chroni przed uszkodzeniami. Stanowi swoistą barierę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, takimi jak wiatr, mróz czy intensywne słońce. Pomaga w walce z nadmiernym wypadaniem włosów, problemami skóry głowy oraz reguluje „produkcję” sebum.

szmpon-odzywka-cece-hello-nature-cannabis-oil

Na zdjęciu prezentuję Wam linię HELLO NATURE CANNABIS OIL FLEXIBILITY & RELAX, która aż w 94,5% zmieszana jest ze składników naturalnego pochodzenia, a jej elementem wiodącym jest oczywiście olej z konopi. Szampon i odżywka stanowią zgrany duet, który delikatne i dokładnie oczyszcza skórę głowy i włosy. Mają dosyć standardowe dla tych produktów konsystencje. Szampon fajnie się pieni, a odżywka dobrze trzyma włosów. Mają ładny i świeży, ale krótkotrwały zapach. Po zastosowaniu tego zestawu włosy są lekkie, miękkie i lśniące. Świetnie też sprawdza się w upały, nie tylko włosy chroniąc, ale też utrzymując ich świeżość.

Kosmetyki te nie zawierają parabenów, pochodnych ropy naftowej, konserwantów MIT i CIT czy sztucznych barwników.

Kosztują po 20 zł/butelkę 300 ml.

Jak wykonać hybrydowy makijaż Lumene Invisible Illumination?

Lumene jako markę i wyróżniającą się pod względem kosmetyków pielęgnacyjnych firmę kosmetyczną przedstawiałam Wam kilka dni temu (TUTAJ). Arktyczne składniki aktywne i skandynawska filozofia piękna bez wątpienia zachęca. Uczucie chęci posiadania dotyczy nie tylko gamy kosmetyków wszystkim już dobrze znanych, ale również nadchodzącej nowości – Invisible Illumination, która jest pierwszą w Polsce linią makijażu hybrydowego.

Makijażu hybrydowego czyli jakiego? Takiego, do którego wykonania użyjemy kosmetyków będących zarówno tymi pielęgnacyjnymi, jak i kolorowymi. W przypadku Invisible Illumination receptury oparte są na arktycznej wodzie źródlanej, kompleksie rozpraszających światło pigmentów, a także ekstraktu z arktycznej maliny moroszki, z dodatkiem odmładzających peptydów, które mają tak zbawienny wpływ na cerę.

Cechą wyróżniającą kosmetyki tej linii są formuły opracowane w taki sposób, aby jak najbardziej uwydatnić promienną, rozświetloną cerę. Nie ma tutaj więc miejsca na przykrywanie, maskowanie czy matowienie. A, że raczej należę do osób, które na co dzień unikają ciężkich podkładów i kolejnych warstw makijażu, jestem ich bardzo ciekawa.

lumene-invisible-illumination-saszetki-2

Dzięki gamie uniwersalnych produktów, linia Invisible Illumination umożliwia stworzenie każdej z nas swojego własnego, indywidualnego rytuału piękna. W jej skład wchodzą:
Instant Glow Beauty Serum – Serum Tonujące
Nordic Light Serum Concealer – Korektor z serum
Nordic Light Instant Illuminizer – Rozświetlacz z serum
Instant Glow Watercolor Bronzer – Bronzer z serum
Instant Glow Wathercolor Blush – Róż z serum
Nordic Light Lip Perfector Balm – Serum do ust

Jak wykonałam makijaż z Lumene Invisible Illumination?

KROK 1
Po porannym oczyszczeniu twarzy, nawilżyłam ją kremem nawadniającym z serii LAHDE.

marta-bafavenue-nomakeup

KROK 2
Po wchłonięciu kosmetyku, który jednocześnie stał się moją bazą pod makijaż, na twarz nałożyłam Instant Glow Beauty Serum.

KROK 3
Po wklepaniu kosmetyku skóra uzyskała równomierny koloryt, a ja zabrałam się za kolejny etap, jakim jest pokreślenie kości policzkowych i łuków brwiowych – posłużył mi do tego Instant Illuminizer.

lumene-invisible-illumination-swatch-2

KROK 4
Aby nie zakłócać delikatnego i świeżego looku, delikatnie wytuszowałam rzęsy i podkreśliłam brwi.

KROK 5
Na nawilżone usta położyłam nieco Illuminizera, który nadał im dodatkowego blasku.

marta-bafavenue-invisible-illumination

I gotowe! Jeśli podoba Ci się taki delikatny i świetlisty makijaż dzienny, to linia Invisible Illumination w sprzedaży będzie od początku sierpnia, w sklepach internetowych i stacjonarnych. Dokładne informacje znajdziesz na stronie marki – TUTAJ.

Shinybox Pool Party

Ileż szczęścia i radości przyniósł mi lipcowy Shinybox! Tyle cudownych produktów na raz to ja już z miesiąc nie widziałam! 😀

Świetnie wyposażone pudełko Pool Party z wakacyjną grafiką, w tym miesiącu zostało również uzupełnione o ShinyMag! Czyli pierwszy numer magazynu Shinybox. Gazetka ma poręczny format i przyjazny dla oka rozkład. W lipcowym numerze znalazły się tematy takie jak: zawartość pudełka (oczywiście!), zestaw ćwiczeń modelujących, artykł o komórkach macierzystych, przepis na mrożona herbatę, wakacyjny niezbędnik oraz trochę promocji produktów, których w pudełku nie było. Ogólnie myślę, że to fajny pomysł i z chęcią sobie taki dodatek przejrzę.

pool-party-shinybox-kompozycja-3

A wracając do zawartości kosmetycznej, w lipcowym pudełku znalazały się produkty: Kueshi, Syoss, CleanHands, Joko Make-up, Catrice, Virtual, Vipera, Efektima i ManFoot. Oprócz Żelu aloesowego Kueshi, wszystkie były dla mnie równie dużym i miłym zaskoczeniem.

Żelowy lakier Iconails Catrice w pięknej, klasycznej czerwieni, to w moim przypadku zupełny strzał w dziesiątkę. Taki kolor zawsze, w wersji imitującej wyglądem i trwałością żele – tym bardziej! Lakier powinien utrzymywać się na paznokciach nawet do 7 dni, co bardzo mnie cieszy. Opakowanie zostało określone jako „luksusowe” z czym niestety zgodzić się nie mogę, bo już przy pierwszym odkręcaniu butelki, część nakrętki została mi w ręku, a pędzelek ani drgnął i siedział w butelce, jak przedtem. Na szczęście nie ma to większego znaczenia przy użytkowaniu. Lakier kosztuje ok. 10 zł.

Beztłuszczowa, silikonowa baza wygładzająca pod makijaż Smooth Your Face Joko Make-up, to kolejny produkt, z którego bardzo się cieszę. Wygładza, uzupełnia i pomaga tuszować niedoskonałości skóry. Matuje, ale nie wysusza i nie podrażnia. Przedłuża trwałość makijażu i ułatwia jego wykonanie. Można stosować ją zarówno w połączeniu z podkładem, jak i samodzielnie. Wypełnia, więc i zmniejsza optycznie zmarszczki. Formuła bazy wolna jest od parabenów, a za poręczną butelkę o pojemności 15 ml, wyposażoną w pompkę zapłacimy ok. 23 zł.

Vipera i Magnetic Play Zone to seria, dzięki której można tworzyć indywidualne, dostosowane do swoich potrzeb i upodobań palety. Wśród produktów znajdują się korektory, cienie, pomadki, pudry itd. Opakowania są magnetyczne, więc podpinają się pod siebie tworząc wieżyczki. Ceny każdego takiego modułu, w zależności od tego czym on jest wahają się od 9,50 do 13,60 zł/szt. Ja trafiłam na przezroczysty, brokatowy błyszczyk – Snow flakes BU06, który nie tylko uroczo wygląda, ale również słodko pachnie.

I na deser Cienie do powiek Mono marki Virtual. Numer 006 Perfetto, to bardzo dobry bazowy i lekko mieniący się odcień. Z pewnością będę korzystała z niego na co dzień. Cień zawiera proteiny jedwabiu i mikki. Posiada miękką i trwałą formułę. Cienie MONO kosztują ok. 9,40 zł.

pool-party-shinybox-kompozycja-2

Produktem, którego obecność w pudełku mnie wręcz zachwyciła jest Antybakteryjny żel do rąk CleanHands. Działa on oczywiście bez użycia wody i zabija 99,9 % bakterii. Na letnie wycieczki produkt idealny i niezbędny. Po jego użyciu, dłonie nie kleją są i nie są tłuste. Żel ich też nie wysusza i nie podrażnia. Zawiera składniki aktywne, które nawilżają i odżywiają dłonie oraz słodki, owocowy zapach. Tubka 30 ml kosztuje ok. 3 zł.

Aloesowy żel Kueshi, to produkt zapowiedziany. I tutaj też ucieszyłam się strasznie – żel z aloesu zawsze spoko! A latem, gdy skóra narażona jest na nadmierną ekspozycję słoneczną, szczególnie. Ten nawilża, odżywia, łagodzi i koi. Może okazać się pomocny przy gojeniu małych uszkodzeń skóry czy ukąszeń. Butelka 250 ml kosztuje ok. 45 zł.

Do włosów tym razem SYOSS i Szampon do włosów Hair Reconstruction z linii Salonplex. Imponująca butla 500 ml, ma pomóc w rekonstrukcji i odbudowie zniszczonych (zarówno mechanicznie, jak i chemicznie) kosmyków. Uzupełnia ubytki od wewnętrz włosa, oraz chroni go na zewnątrz. Posiada standardową konsystencję i słodki, przyjemny zapach. Cena: ok. 12 zł.

Efektima natomiast do pudełka dorzuciła Peeling + Maskę do stóp, w postaci jednorazowych saszetek. Ten dwu etapowy zabieg pomaga usunąć zrogowacenia oraz zapewnić odpowiedni poziom nawilżenia. Efektem zabiegu powinna być wygładzona i przyjemna w dotyku skóra stóp.

Dodatkowo w pudełku znalazłam próbkę i kod rabatowy 35% ManFoot – kod: MANFOOTrabat352017, który jest ważny do 30 września 2017 r – może ktoś będzie chciał skorzystać. 🙂

Podsumowując – jak dla mnie zawartość rewelacyjna! Mając 8 produktów w pudełku, aż sześcioma jestem zachwycona, a dwa pozostałe też są dla mnie bardzo w porządku. Lepiej być nie mogło. Dzięki Shinybox! 🙂

Pudełka Pool Party są jeszcze dostępne, a możecie zamówić je TUTAJ.

Lumene – siła arktycznych składników aktywnych

Znacie markę Lumene? Sama o kosmetykach tych słyszałam niejednokrotnie i wpadałam na nie co jakiś czas, ale jakoś nigdy nie miałam okazji się poznać z nimi bliżej. Nadszedł czas, więc i prezentacja tych niezwykłych produktów musi nastąpić.

Kosmetyki Lumene to z pewnością wyróżniające się na rynku produkty – no bo ile marek kosmetycznych może poszczycić się arktycznymi składnikami aktywnymi? A Lumene może!

Przy zagłębianiu się w historię, specyfikę i produkty marki, dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy. O najczystszej na świecie wodzie źródlanej, o niezwykłym bogactwie uprawianych w Finlandii roślin, jak i harmonii dbania o siebie i pielęgnowania swojej cery. Wydaje się, że Lumene to nie tylko znak firmowy, ale piękna filozofia, niezwykłe składniki i wyjątkowe produkty. Te łączą w sobie nowoczesną technologię, wspomnianą już wodę źródlaną oraz bogate w antyoksydanty, mikroelementy i witaminy ekstrakty z rzadkich odmian roślin. Przywracają skórze równowagę i blask, jednocześnie chroniąc przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Zachęcona tymi wszystkimi informacjami zawartymi w katalogu, zabrałam się za testowanie.

lumene-kompozycja-kremy-maska-open-2

W moim posiadaniu znalazły się 3 produkty:
Nawadniający krem do każdego typu cery LAHDE Intense Hydration 24h Moisturizer
Krem z witaminą C na noc VALO Overnight Bright Vitamin C
Maska oczyszczająco-detoksykująca SISU Seep Detox Purifying Mask

I od recenzowania tego ostatniego zacznę – maska z serii SISU zrobiła na mnie ogromne wrażenie! Fantastyczna – super delikatna, a mimo to bardzo skuteczna! Bardzo przyjemna w użyciu – nie trzeba się mazać grubymi warstwami – cienka wystarcza w zupełności. Konsystencja zawiera w sobie zarówno malusieńkie drobinki ścierające, jak i większe, widoczne gołym okiem. Dokładnie oczyszcza (moja skóra reaguje na takie maski błyskawicznie, wyrzucając ze środka, to co jej przeszkadza i zalega), wygładza i odświeża. Można ją stosować 2-3 razy w tygodniu. Jest lekka, ekspresowa (trzyma się ją od 5 do 10 minut) i niekłopotliwa (nie brudzi, nie przeszkadza). Mimo tego, że oczyszczająca i złuszczająca, nie pozostawia żadnych podrażnień, czerwonych placków czy uczucia dyskomfortu. Cudo!

Nawadniający krem do każdego typu cery LAHDE Intense Hydration 24h Moisturizer to bardzo przyjemny kosmetyk z lekką, szybko wchłaniającą się formułą, która pozostawia na skórze miły dla nosa zapach. Świetnie nawilża i wypełnia skórę twarzy. Nie pozostawia żadnych tłustych i przeszkadzających warstw. Z powodzeniem może być stosowany pod makijaż. Porządnie nawilża i odżywia skórę pozostawiając ją wygładzoną i pełną blasku.

A na noc krem z witaminą C – VALO Overnight Bright Vitamin C, pachnący cytrusami! Przez noc pomaga w odnowie komórkowej oraz wspomaga naturalne funkcje ochronne skóry. Ponadto rozświetla ją i zwalcza przebarwienia. Jego konsystencja jest raczej lekka, choć treściwa i nawet po wchłonięciu, czuje się jego obecność. Wieczorem daje porządny zastrzyk energii, a rano twarz nadal jest nawilżona, wypełniona i zdrowa.

lumene-kompozycja-kremy-maska-open

Receptury wszystkich tych 3 produktów przepełnione są niezwykle cennymi składnikami, które aż do 94% są naturalne. Nie zawierają parabenów, olejów mineralnych i donorów formaldehydu.

Faktem jest też, że kosmetyki Lumene nie należą do tych najtańszych, jednak jeśli bierze się pod uwagę ich wyjątkowość, wydajność i skuteczność to cena nagle staje się o wiele niższa. 🙂

Wakacyjne i kompletne oczyszczanie twarzy – zestaw idealny

Na punkcie pielęgnacji i oczyszczania twarzy mam szczerze mówiąc małego bzika. Ostatnio nawet pomyślałam, że przygotuję szerszy artykuł na ten temat, ale póki co mamy wakacje i to na „wyjazdowej” pielęgnacji się skupię.

Podczas wycieczek – zarówno tych mniejszych, jak i większych, do walizki pakuję głównie travel size, miniatury i próbki (o organizowaniu wakacyjnej kosmetyczki możecie przeczytać TUTAJ). Niejednokrotnie oznacza to pożegnanie się na kilka dni z aktualnie używanymi produktami na rzecz innych, tymczasowych, często nowych. I to w zasadzie z nowości skompletowałam tegoroczne wakacyjne oczyszczanie twarzy.

Wszystkie 4 produkty, to „mini” wersje standardowych opakowań. A jest wśród nich wszystko to, czego mi trzeba (oprócz olejku, którego używam do dwustopniowego mycia twarzy).

Płyn micelarny do mycia oczu i twarzy Tołpa, to produkt, którego używam do zmywania makijażu z oczu (radzi z tym sobie naprawdę nieźle) i ust, a także jako tonik, gdyż przywraca on naturalne pH skórze. Jest delikatny, a na skórze pozostawia przyjemny zapach, poczucie komfortu i świeżości.

Do mycia twarzy mam dwa kosmetyki – Lipidową emulsję do mycia twarzy i ciała Tołpa oraz Mikrozłuszczający żel peelingujący do mycia twarzy Tołpa. Ten pierwszy oczywiście znowu uwielbiam przede wszystkim za jedno funkcjonalność – „do twarzy i ciała” – bajka! 🙂 A poza tym emulsja jest niezwykle delikatna i kremowa. Nie pieni się, co jest dla mnie dodatkowym atutem w przypadku oczyszczania twarzy, a przy tym dokładnie oczyszcza i wzmacnia naturalną barierę ochronną. Drugi – Mikrozłuszczający żel, polecany jest do codziennego stosowania na noc. Zawarte w nim ziarenka złuszczające są naprawdę mikro i w żaden sposób nie podrażniają skóry. Fajnie oczyszcza i odświeża skórę, odblokowuje pory, a przede wszystkim wygładza.

Moją wisienką na torcie jest Maska-peeling-żel 4 w 1 korygująca niedoskonałości. Produkt ten przybiera taką postać, jakiej w danym momencie potrzebuję. Może być oczyszczającym żelem, lekkim i przyjemnym peelingiem lub maseczkami – enzymatyczną i ściągającą. Głęboko oczyszcza, wzmacnia naturalną barierę ochronną, zwęża pory, dba o naczynka krwionośne, a do tego wszystkiego reguluje wydzielanie sebum. Pozostawia świeżą, nawilżoną, elastyczną i pełną energii skórę. Zupełnie gładką i obłędnie pachnącą. Produkt wręcz idealny! 🙂

I jeszcze jedna ważna rzecz – wszystkie opisane kosmetyki są hypoalergiczne. Mają przyjazne dla skóry, pozbawione chemii, składy. A ich zapachy są po prostu piękne!

Ceny nie powinny przekraczać 10 zł.

Jak na skórę działa witamina C?

Podczas wymieniania głównych zalet witaminy C zawsze podkreśla się jej zbawienny wpływ na przebarwienia, przez co często możemy spotkać ją w składach kosmetyków do pielęgnacji twarzy, szyi i dekoltu. Jednak właściwość ta nie jest jedyną czy największą, bowiem za witaminą C kryje się znacznie więcej!

Witamina C wykazuje silne właściwości odmładzające – walczy ze zmarszczkami, przebawieniami, nadaje skórze zdrowego wyglądu i blasku. Zapewnia ochronę przed wolnymi rodnikami, niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi, a także wspomaga działanie filtrów UV. Bardzo pozytywnie wpływa na syntezę, tak ważnego dla jędrności i młodości skóry kolagenu. Ma moc uszczelniania naczynek, więc poleca się ją nie tylko do pielęgnacji cery dojrzałej, ale również tej naczynkowej i w zasadzie każdej innej. Przyspiesza gojenie, łagodzi i koi. Działa przeciwzapalnie.

Najczęściej oparte na tym składniku aktywnym są całe linie pielęgnacyjne do twarzy, do ciała spotyka się ich zdecydowanie mniej, co nie jest dla mnie do końca zrozumiałe. Na szczęście Mincer Pharma nadrabia zaległości i przekazuje nam uzupełnienie swojej kultowej już chyba linii VITA C Infusion – balsam do ciała oraz dwa produkty do pielęgnacji dłoni.

Zawarta w nich witamina C pozyskiwana jest z camu-camu i rokitnika, ale to jej innowacyjna postać TETRA w rekordowym stężeniu czyni kosmetyki tej serii wyjątkowymi. Poszczególne produkty wzbogacone zostały o kolejne składniki aktywne, aby jak najlepiej wpłynąć na ich skuteczność.

N°623 Nawilżający balsam do ciała, który pokochałam od pierwszego użycia. Ma lekką, szybko wchłaniającą się konsystencję.Ta szybko dostarcza nawilżenia, pozostawiając skórę gładką, miękką i pachnącą. Zapach też nie przypadkowy (dokładnie taki jak w kremie do twarzy) – cytrusowy, świeży, śliczny. Wisienką na torcie jest wyposażona w pompkę butelka, co w balsamach po prostu uwielbiam. Receptura balsamu została wzbogacona o Urea.

N°625 Nawilżający krem do rąk – fajny, bo niezbyt tłusty. Szybko się wchłania i nie pozostawia na dłoniach jakieś dziwnej warstwy. Dłonie nawilżone, zregenerowane i odżywione. Na przebarwienia też podobno działa. Tubka 100 ml jest w porządku zarówno do domu, jak i do torebki.

Inspired By Naturalnie Piękna 7 – zawartość pudełka

Naturalnie Piękna 7, to najnowsza edycja pudełka Inspired By wypełnionego produktami naturalnymi, ekologicznymi i organicznymi.

Tym razem w pudełku znalazło się 7 produktów, a sześć z nich to kosmetyki pełnowymiarowe.

Marki tej edycji: Dalawell, BodyBoom, Vis Plantis, Cosmaderma i Nuxe.

Zacznę od produktu, który zaciekawił mnie najbardziej, czyli Cukrowej Pasty Cosmaderma. Niby taki wosk, ale mówią, że znacznie lepsza. Przede wszystkim do depilacji nie potrzeba nic więcej niż samej pasty. Wystarczy ulepić sobie z niej „placek” , który póżniej odgrywa rolę plastra i oderwać go z włosem (nie pod włos, jak w przypadku wosku). Jest delikatna, więc świetnie sprawdza się nawet u wrażliwców, a co najważniejsze, można użyć jej w tym samym miejscu nawet kilka razy. Co niejednokrotnie podczas depilacji jest wskazane. Usuwa całe włoski, nawet te krótkie (1-2 mm) razem z cebulkami. Do jej zmycia nie potrzeba nic więcej niż letnia woda. Dzięki naturalnemu składowi nie tylko depiluje, ale również peelinguje i nawilża. Może być stosowana na całe ciało, również na twarz. Pachnie super przyjemnie, karmelowo. Słoiczek 170g kosztuje ok. 30 zł

naturalnie-piekna-7-inspiredby-shinybox-3

Fajnym bo typowo wakacyjnym elementem pudełka jest Brązujący olejek do opalania twarzy i ciała SPF 30 NUXE SUN. Gwarantuje wysoką ochronę i piękną opaleniznę. Ma lekką, dobrze wchłaniającą się konsystencję i dosyć intensywny zapach takich uniwersalnych perfum. Przezroczysta butelka o pojemności 150 ml wyposażona jest w dobrze działający atomizer. Olejek kosztuje ok. 90 zł.

Z marki NUXE w moim pudełku znalazł się również 24-godzinny krem nawilżający i kojący. Chroni, koi, regeneruje. Odbudowuje płaszcz hydrolipidowy i zwalcza podrażnienia. Zawiera składniki takie jak miód i szlachetne olejki. Pachnie naturalnie. Tubka 30 ml kosztuje ok. 70 zł.

W pudełku z NUXE wymiennie były również:
– Ochronny Olejek do włosów z serii NUXE SUN,
– Mleczko do opalania twarzy i ciała SPF 20 NUXE SUN.

Kawowy peeling BodyBoom to jedyny niepełnowymiarowy kosmetyk tej edycji. Osobiście nie mam nic przeciwko – w obecnej sytuacji każdy peeling i w każdej objętości przyjmuję bardzo chętnie. 🙂 Miniatura 30 g starczy na ok. 3 zabiegi peelingujące brzuch, uda i pośladki.

naturalnie-piekna-7-inspiredby-shinybox-4

Vis Plantis i Krem pod oczy Avena Vital Care to walczący z cieniami pod oczami, napięciem i suchością produkt. Koi, łagodzi, nawilża i przywraca zdrowy wygląd. Tubka 15 ml kosztuje ok. 12 zł. Ogólnie kosmetyki tej marki lubię, więc i w tym przypadku „daję okejkę”, będę testować.

A na koniec coś, bez czego Naturalnie Piękna nie byłaby sobą! 😉 Czyli naturalne oleje. Tym razem marka Delawell. W każdym pudełku wymiennie 2 z 4:
– arganowy,
– makadamia,
– jojoba
– avocdo
U mnie olej makadamia i avocado, które na pewno zużyję albo do demakijażu, albo do włosów, albo do ciała. Każdy z nich jest bardzo ładnie zapakowany, w szklaną butelkę z pipetką i kosztuje ok. 27 zł.

Pudełka Naturalnie Piękna 7 cały czas są dostępne. A z tego co widzę, to Shinybox tworzy ostatnio korzystne, wakacyjne promocje, więc może trafić się trochę taniej, niż w standardowej cenie. Także polujcie, kupujcie i testujcie! 🙂

Pudełka Inspired By obejrzycie i zamówicie TUTAJ.

Wzmacniająca pielęgnacja włosów na lato

Właśnie taka jest moja aktualna pielęgnacja włosów. Silna, intensywna i bezkompromisowa! 🙂

Okres letni nie jest dla moich włosów zbyt szczęśliwy. Z natury falowane, lekko kręcone, przetłuszczające się u nasady, a suche jak wiórki przy końcach, sprawiają na co dzień wiele kłopotu. Wystarczy trochę słońca, soli, wiatru, aby stały się poplątane (czasami tak, że rozczesać nie mogę!), pokruszone, suche i słabe. A i ciąża z pewnością nie dodaje im siły, dlatego nastał czas na intensywną kurację wzmacniającą!

Generalnie moje włosy dobrze znoszą częste zmiany, a nawet powiedziałabym, że tego ode mnie oczekują, więc często używam kilku kosmetyków jednocześnie. Łączę je i uzupełniam działanie, stosuję na zmianę, a niektórych używam tylko od czasu do czasu. O ile oczywiście takie przeskakiwanie „z kwiatka na kwiatek” nie powoduje spadku skuteczności danych produktów. Przy akcji regeneracji oprócz testowania kosmetyków nowych, często wracam też do tych sprawdzonych, których i w dzisiejszym zestawieniu nie brakuje. Na co dzień używam szamponów, odżywek do spłukiwania oraz różnego rodzaju odżywek bez spłukiwania.

pielegnacja-wlosow-wzmacniajaca-1

 

SZAMPONY

Make Me Bio i Delikatnie pieniący się szampon do włosów suchych i zniszczonych – super lekki i przyjemny. Posiada dosyć rzadką, lejącą się konsystencję, która świetnie oczyszcza włosy, nawilża, a przy tym nie obciąża i nie przyspiesza ich przetłuszczania. Ma delikatny ziołowy zapach i naturalny skład.

Bioxsine i Ziołowy szampon przeciw wypadaniu włosów DermaGen to specjalistyczny kosmetyk, do którego wraca się w miarę potrzeby. Już nie raz pomagał dojść moim włosom do siebie, więc i tym razem nie mogło go zabraknąć. Siła kosmetyków tej marki zapewne tkwi w ich ziołowej formule i opracowanym przez nich ekstrakcie Biocomplex B11. Ma bardzo gęstą konsystencję i mocno się pieni, wbrew pozorom (buteleczka 300 ml) jest więc bardzo wydajny. Oprócz działania kocham go również za zapach – musicie go sprawdzić! 🙂 Więcej o szamponie możecie poczytać TUTAJ.

Tołpa i Głęboko oczyszczający szampon przeciw przetłuszczaniu to mój towarzysz w podróży. Jest idealnym rozwiązaniem na wakacje! Zapobiega oklapniętej i tłustej fryzurze, regulując pracę gruczołów łojowych i usuwając ze skóry głowy, jak i włosów wszelkie zanieczyszczenia (sebum, pozostałości po kosmetykach itd.). Z drugiej strony nie osłabia ich i nie wysusza. Włosy są świeże, lekkie i przyjemne w dotyku. Piękny zapach i naturalny skład to dodatkowe i niepodważalne atuty.

Wśród szamponów nie mogło zabraknąć eksperta! Experto Professional i Szampon z linii Strong to dla mnie nowość. Przekonałam się do niego, gdy odczytałam całkiem długą listę składników aktywnych (m.in. keratyna, biotyna, kofeina, dipeptyd-13 i inne) oraz zapewnienie o tym, że nie zawiera SLS, SLES, parabenów, konserwantów, pochodnych ropy naftowej i parafiny oraz sztucznych barwników. Spora butelka (poj. 400 ml) jest na tyle smukła, że i wygodna. Włosy z pewnością po jego użyciu dostają kopa energetycznego i całkiem sporej dawki nawilżenia. A zapach jaki po sobie pozostawia – cudny.

pielegncja-wlosow-wzmacniajaca-szampony

 

ODŻYWKI do spłukiwania

Experto Professional Strong – jedna z moich ulubionych. Kremowa konsystencja, która sprawnie wnika we włosy. Nawilża je, poprawia ich kondycję i ułatwia rozczesywanie (!). Podobnie jak swój poprzednik zawiera mnóstwo fajnych składników aktywnych, a tych niefajnych nie zawiera wcale.

Bioxsine i Ziołowa odżywka Dermagen to odżywka, którą można stosować od nasady, bez obawy o przyspieszone przetłuszczenie czy obciążenie i dyskomfort. Dwuminutowy zabieg jest bardziej skierowany na skórę głowy niż włosów jako takich – chodzi oczywiście o wzmocnienie cebulek. Sama dodatkowo podczas tych dwóch minut wykonuję sobie masaż głowy i tym samym pomagam przedrzeć się składnikom aktywnym wgłąb skóry. Więcej o linii DermaGen możecie poczytać TUTAJ.

CeCe MED i Odżywka STOP wypadaniu włosów to intensywnie pachnąca i szybko wchłaniająca się konsystencja. Wzmacnia włosy, zmiękcza je i ułatwia rozczesywanie. Nawet na rozdwojonych i pokruszonych końcówkach po jej użyciu można dostrzec choć odrobinę blasku. 🙂

szampony-wzmacniajace

ODŻYWKI bez spłukiwania

Il Salone Spray Leave-In – odżywczy spray z filtrami UV, a te latem się przydają jak nigdy. Lekko i zwiewnie. Bez posklejanych kosmyków, zmatowionych włosów czy obciążenia. Pachnie też fajnie, słodko i tak wakacyjnie. Butelka 200 ml wyposażona jest w całkiem szeroki i sprawny atomizer.  Więcej o całej linii Il salone z filtrami UV możecie poczytać TUTAJ.

Intensive Hair Therapy (Elfa Pharm) Serum Łopianowe – używam go bezpośrednio na skórę głowy, gdy włosy są jeszcze mokre. Wzmacnia cebulki, zapobiega wypadaniu włosów oraz przyspiesza wyrastanie nowych. Zupełnie bezpieczny jeśli o estetykę, jak i świeżość fryzury chodzi. Pachnie ziołowo, powiedziałabym nawet, że miętowo, ale zapach ten nie utrzymuje się na włosach czy skórze zbyt długo. Serum wpadło w moje ręce dzięki Inspired By Naturalnie Piękna, więcej o 5 edycji, która była moim zdaniem niezwykle udana, poczytacie TUTAJ.

CeCe MED i Lotion do skóry głowy, który również stosuje się na skórę głowy, tuż po jej kąpieli. Zawiera proteiny białego Łubinu, witaminę PP, biotynę i witaminę E. Chroni cebulki włosowe, odżywia je i pobudza do działania.

Experto Professional Strong i wygodny Spray odżywczy. Stosuje się do na włosy u nasady. Mogą one być zarówno mokre, jak i suche. Odżywki powinno się używać dwa razy dziennie. Ma bardzo fajny rozpylacz i poręczną, małą buteleczkę idealną do walizki.

odzywki-bez-splukiwania

DIY

Końcówki traktuję zawsze czymś mocniejszym, bardziej treściwym. Keratyna ProSalon, którą dostałam w jednym z pudełek ShinyBox (TUTAJ) nie dostarczała im wszystkiego, więc postanowiłam mieszać ją (porcjami w atomizerze) z naturalnym olejem makadamia (na zdjęciu AveBio z pudełka InspiredBy Naturalnie Piękna – TUTAJ).

pielegnacja-wlosow-wzmacniajaca-diy

Jak działają kosmetyki ze śluzem ślimaka?

Od jakiegoś czasu panuje szał na kosmetyki zawierające w sobie filtrat ze ślimaka. Choć jeszcze jakiś czas temu wiele kobiet, gdy słyszało o połączeniu ślimaka z kosmetykiem robiła lekko zniesmaczoną minę, dzisiaj produkty te spostrzegamy jako bardziej ekskluzywne. I słusznie. Tak bogaty w dobroci filtrat ze ślimaka zasługuje nie tylko na poważanie, ale i uwielbienie!

Właściwości śluzu, jego wartość i jakość oczywiście zależy od ślimaka, z którego jest pozyskiwany. Zdecydowana większość jednak jest bogata w proteiny, witaminy A, C, i E, alantoinę, kolagen, elastynę, kwas glikolowy, mukopolisacharydy, enzymy proteolityczne i naturalne antybiotyki. Wszystkie są niezwykle ważnymi dla skóry składnikami aktywnymi, które potrafią czynić cuda. Szczególnie w silnie skoncentrowanych i naturalnych mieszankach.

Nic więc dziwnego, że śluz ślimaka wykorzystuje się dzisiaj w takich ilościach do kosmetyków pielęgnacyjnych. Nie tylko tych do twarzy (kremy, sera, maseczki), ale również całego ciała (balsamy, żele, peelingi).

Jak działa filtrat ze ślimaka i kosmetyki go zawierające na skórę i ciało? Przede wszystkim odmładzająco! Dzięki zawartej elastynie i kolagenowi pomaga zbudować silne sieci utrzymujące kwas hialuronowy, który z kolei odpowiada za utrzymanie wody w skórze. A więc i za jej jędrność, elastyczność, wypełnienie i spłycenie zmarszczek. Zapewnia efekt liftingu. Wspomaga regenerację, łagodzi i koi. Świetnie sprawdza się w przypadku podrażnień, uczuleń czy ran. Sama niejednokrotnie ratowałam się maścią ze śluzem ze ślimaka, a efekty były natychmiastowe. Ponadto kosmetyki go zawierające działają antybakteryjnie. Pewnie też dlatego poleca się je do każdego rodzaju skóry. Sprawdza się równie dobrze w przypadku skóry suchej, normalnej, jak i tłustej; wrażliwej, delikatnej, naczynkowej czy borykającej się z chorobami skórnymi. I tutaj kolejną ważną cechą śluzu ze ślimaka jest ochrona przed czynnikami zewnętrznymi, niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz wolnymi rodnikami. A dzięki swoim właściwościom złuszczającym oczyszcza skórę z toksyn, odświeża ją, wygładza i dodaje blasku. Przydaje się również w celu wyrównania kolorytu i nadania zdrowego wyglądu.

To co najbardziej cenię sobie w kosmetykach z ekstraktem ze ślimaka, jest ich natychmiastowe działanie i naprawdę widoczne od razu efekty.

Ja aktualnie używam Serum odmładzające z Vis Plantis. Możliwość jego testowania mam dzięki ShinyBox (paczuszki dla ambasadorek są spoko 😀 ). Wcześniej w trybie wręcz ekspresowym zużyłam Peeling Vis Plantis, który znalazłam w lutowym pudełku ShinyBox (TUTAJ). A jeszcze jakiś czas temu namiętnie i zupełnie na wszystko stosowałam Regenerujący Krem-Balsam ELIXIR z Żywokostem lekarskim i filtratem ze ślimaka (możecie o nim poczytać TUTAJ) i wiem, że na tym moja przygoda ze ślimakami się nie skończy, a Wam polecam wypróbowanie ich wszystkich, bo są na prawdę świetne. 🙂


vis-plantis-serum-odmladzajace-3

 

Jak zorganizować wakacyjną kosmetyczkę?

Jeśli należycie do tych osób, które na wakacje zabierają ze sobą dwie walizki – jedną z ubraniami, a drugą z kosmetykami, to zdecydowanie powinnyście zapoznać się z tym wpisem i posłuchać cioci „Dobrej Rady”. 😉 Jak w łatwy sposób zmniejszyć objętość kosmetyczki, a jednocześnie mieć przy sobie wszystko to, czego Ci potrzebna?

Jest kilka sposobów na zorganizowanie wakacyjnej kosmetyczki. Ja zabieram się za to znacznie wcześniej niż za samo planowanie wyjazdu. 😉 Znaczną częścią takiej wyjazdowej paki stanowią różnego rodzaju próbki. Na co dzień raczej ich nie używam, ale zbieram, dosłownie wszystkie. Te które otrzymuję jako dodatek do zakupów i te, które znajduję w ulotkach, gazetkach i magazynach. Po jakimś czasie tworzy się z tego na prawdę imponujący zestaw – od kremów, balsamów, po żele, szampony, na kosmetykach kolorowych kończąc (choć tych ogólnie raczej jest mniej). Przed samym wyjazdem, wyjmuję moje zapasy, segreguję i zabieram wszystko to, co może się przydać.

kosmetyczka-wakacyjna-probki-evree
Na zdjęciu: Evree MySuperBalm, Żel do mycia twarzy Kiehl’s (Inspired By Naturalnie Piękna), Krem Yves Rocher, Baza pod makijaż MAC, Odżywka do paznokci Trind (ShinyBox), Krem Synchroline saszetka (ShinyBox), Pasta do zębów Intel CaLC, Krem Eau Therme Avene

Razem z próbkami magazynuję również miniatury i „travelsizy”. Tych najwięcej mam dzięki pudełkom m.in. ShinyBox, InspiredBy. Na bieżąco raczej ich nie zużywam, choć często aż mnie skręca z ciekawości, to jednak testowaniem tych kosmetyków dodatkowo umilam sobie wakacje. Między innymi to dzięki nim póżniej też mogę pozwolić sobie na tonę „pamiątek” w drodze powrotnej. 😀

Gdy już przejrzę próbkowe i miniaturowe zapasy, przygotowuję listę kosmetyków, których wśród wspomnianych nie ma, a z miejsca bez nich się nie ruszę. Z listą wędruję do najbliższej „większej” drogerii i wrzucam wszystko to, co na karteczce do koszyka. Oczywiście kosmetyki te są w odpowiednich rozmiarach, a więc max. 50 ml. Aktualnie bardzo dużo firm kosmetycznych oferuje swoje produkty w mniejszych niż standardowe opakowaniach. Niektóre ograniczają się tylko do kilku, bestsellerów lub takich najbardziej potrzebnych w podróży, ale są też takie, których pomysłowość i szerokość oferty jest wręcz zadziwiająca. Tołpa (bo właśnie tej marki kosmetyki znalazły się w mojej wyjazdowej kosmetyczce) oprócz tego, że oferuje nam na prawdę dużo, to proponuje również naturalne, wolne od chemii formuły.

kosmetyczka-wakacyjna-tolpa
Na zdjęciu: Tołpa – Krem ujędrniający brzuch, uda i pośladki, Głęboko oczyszczający szampon przeciw przetłuszczaniu, Aksamitny krem-mus pod prysznic i do kąpieli, regenerujący, płyn do higieny intymnej, Płyn miceralny w chusteczkach oraz Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy z serii Men.

Jeszcze jednym trikiem, który wykorzystuję przy pakowaniu się, jest sięganie po kosmetyki wielofunkcyjne. Zabieram więc na przykład jedną, niewielką paletkę, która mieści w sobie rozświetlacz, róż i bronzer. Ich zazwyczaj na wakacjach używam też jako cieni do powiek. Jeden balsam, który sprawdzi się zarówno jako pomadka do ust, krem na przesuszone miejsca, jak i maść na podrażnienia, ukąszenia i otarcia (jak ten od Evree ze zdjęcia drugiego). I tak samo fajne w podróży olejki – można ich używać do twarzy (nawilżenia czy demakijażu), ciała oraz włosów. Normalnie wszystko w jednym! 🙂