Iście jesienne nowości Eveline Cosmetics

Ostatni tydzień był myślę dla wielu z nas przykrym zderzeniem z rzeczywistością i normalnym stanem rzeczy, jakie przypadają na październik. Czyli chłodem, deszczem i coraz dłuższym wieczorem. W końcu więc nadszedł czas prezentacji jesiennych kolekcji, które do tej pory mimo wszystko w dużej mierze zostawały w cieniu kosmetyków wakacyjnych. Pół roku lata jednak robi swoje.

Przechodząc do rzeczy i nowości do makijażu i manicure Eveline Cosmetics, to powiem Wam, że w moim odczuciu są to takie 3 podstawowe kosmetyki do makijażu jesiennego, (ale niekoniecznie takie, których ja w nim używam :P), bo jest tutaj i coś dla wzmocnienia spojrzenia, i pomadki kremowe i nowa gama kolorów lakierów hybrydowych.

Precise Brush Liner Eveline Cosmetics – czyli eyeliner z miękkim, ale nadal super precyzyjnym pędzelkiem, to chyba fajna nowość. Dzięki temu, że elastyczny można nim malować różne linie i kreski. Nadal jest to eyeliner w pisaku, więc wygodny i prosty w obsłudze, nawet dla początkujących. Podobno wytrzyma nawet 24h, ktoś sprawdzi? 😛
Cena: ok. 19 zł.

Eveline Cosmetics: lakiery hybrydowe, kremowe pomadki Color Edition, Eveline Cosmetics: lakiery hybrydowe, kremowe pomadki Color Edition i eyeliner Precise Brush Liner.

Kremowa Pomadka Color Edition Eveline Cosmetics to moim zdaniem taki must have na jesień. Bo o ile sama uwielbiam pomadki matowe, które przede wszystkim są super trwałe, to jednak jesienią, usta potrzebują też jakiegoś rodzaju okrycia i ochrony, a to z kolei zapewniają raczej klasyczne, kremowe pomadki. I tak też jest w tym przypadku, bo formuła zawiera masło aloesowe i witaminę E, które usta pielęgnują. Formuła jest bardzo lekka, a pomadka prawie, że nie wyczuwalna (na ustach 😉 😛 ). Co się z tym również wiąże – ma ona słabszy kolor. Nie jest on w pełni nasycony, to taka półtransparentna opcja. Cała gama to aktualnie 6 odcieni, w klimatach nude i ciepłej czerwieni. Takie idealne na jesień klasyki.
Cena ok. 15 zł

Lakiery hybrydowe Eveline Cosmetics pewnie już znacie, więc teraz zostaje Wam tylko przywitać się z czterema nowymi kolorami, które właśnie dołączyły do rodziny. Kolory zupełnie inne i wszystkie bardzo w klimacie. Numerki: 310 Pink Powder, 311 Mystic Mauve, 312 Sweet Plum i 313 Red Passion.
Cena: ok. 22 zł

Eveline Cosmetics – lakiery hybrydowe

Pomadki i hybrydy pewnie będą mi często tej jesieni towarzyszyły, bo kolory są świetne. Trochę gorzej będzie z eyelinerem, bo kresek nie robiłam sobie ze sto lat. 😛

Lakiery hybrydowe Moov Kontigo

Od jakiegoś czasu robię sobie hybrydy i nie powiem – fajna jest to sprawa, choć bardziej praco- i czasochłonna. Mimo tego nie rezygnuje i jak tylko jestem w stanie wygospodarować co najmniej godzinkę, przystępuje do działania. Zazwyczaj oczywiście potrzebuje do tego dodatkowego impulsu, a ostatnio był nim zestaw nowiusich i piękniusich lakierów hybrydowych Moov od Kontigo.

Generalnie kosmetyki marek Kontigo bardzo lubię, ale hybrydy to zupełna nowość. Nie tylko dla mnie, bo po prostu wcześniej w ofercie ich nie było. No i powiem Wam, ze trochę się zdziwiłam, bo tak fajnego efektu się nie spodziewałam. Tym razem zero kombinowania i wymyślnych historii. Wzięłam, usiadłam i pomalowałam. Zestaw składał się z minimum – bazy, lakieru kolorowego i topu.

Lakiery hybrydowe Moov

Wszystkie są w tych samych opakowaniach, z tym samym, fajnym pędzelkiem. Fajnym, bo nie za małym, nie za dużym, dobrze skrojonym i rozkładającym się. Wszystkie produkty ładnie się rozprowadzają, są elastyczne i dobrze się na nich pracuje. Nie zostawiają pęcherzyków powietrza. O bazie mogę powiedzieć tyle, ze trzyma wszystko w ryzach. Lakier właściwy, ma tak świetne krycie, ze wystarczy jedna warstwa, aby uzyskać w pełni nasycony kolor. A top daje tak wysoki połysk, ze wygląda jak jakaś niezastygająca szklano-żelowa powłoka. I co najlepsze – nie ściera się. Efekt połysku jest długotrwały, tak samo jak ochrona koloru. Tak wyraźnego, nasyconego i wakacyjnego.

Ogólne wrażenia naprawdę świetne. Chyba nie spodziewałam się, że może zrobić na mnie tak miłe wrażenie zestaw do manicure hybrydowego. Serio. Bardzo polecam je przetestować i cieszyć się pięknymi pazurkami.

Lakiery hybrydowe Moov

Zobacz również:

Liquid LipsMatter MOOV Kontigo – linia bezbłędnych matowych pomadek płynnych

Sztuczne rzęsy z fibry Mystik Warsaw

Demakijaż z olejkiem BIOLOVE Kontigo

 

Nowości w mojej kosmetyczce czyli wszystko to, co wyniosłam z Meet Beauty

Ostatni miesiąc dla moich kosmetyczek i półek łazienkowych był naprawdę dobry. Wiele pojawiło się w nich nowości do pielęgnacji włosów, twarzy i ciała, do makijażu, a także do paznokci. Spora ich część wpadła w moje ręce podczas Meet Beauty Conference i była po prostu giftami od Partnerów wydarzenia, za które ślicznie im dziękuję! 🙂

W torbach znalazłam marki i produkty zupełnie mi nieznane, jak i te o których nie tylko już słyszałam, ale sama je przetestowałam.

O2SKIN to marka, z którą w zasadzie rozpoczęłam te dwa intensywne dni, jakimi była konferencja Meet Beauty. Jest to nowa marka kosmetyków do (póki co) pielęgnacji twarzy. Ich działanie oparte jest na tlenie, który przenika wgłąb skóry, nie tylko ją dotleniając, ale i transportując inne składniki aktywne. Innowacyjna technologia pozyskiwania tlenu i zamykania ich w pudełeczkach z innymi składnikami, sprawia, że marka na ten moment nie ma na polskim rynku konkurencji. Do testowania otrzymałam dwa kremy:
Tlenowy Krem – Żel na dzień zawierający 30% tlenu, kwas hialuronowy, aloe vera, ekstakt z chrząstnicy kędzierzawej.
Tlenowy Nawilżająco – Odżywczy Krem na noc zawierający 30% tlenu, alantoinę, ekstakt z rumianku i ekstrakt z owsa.
I okrzyknięte hitem – Skoncentrowane serum tlenowe zawierające 30% tlenu, kwas hialuronowy i kolagen. Serum zaczęłam już testować i „hit” nie jest tutaj ani trochę przesadą.

Kolejną bardzo ciekawą nowością jest marka Bartos i Odmładzający krem Apple Queen z komórkami macierzystymi z jabłoni domowej, kwasem hialuronowym, sokiem z aloesu, witaminą B5, B3, E, olejem arganowym, avocado, manoi oraz masłem waniliowym. Na jego temat pewnie napiszę więcej. Póki co testuję, oczarowana treściwą konsystencją, praktycznym opakowaniem i cudnym wyglądem.

Bio-Oil, to kolejna rzecz, za której testowanie się już wzięłam. Już teraz wiem, że jest to kontrowersyjna dla mnie pozycja. Jeśli chodzi o efekty – musze poczekać. Kosmetyk posiada jednak dwie wady – nie do końca pasuje mi jego zapach i opakowanie też nie należy do tych ergonomicznych. Możliwe, że gdy dobrze go poznam, napiszę więcej.

Markę Efektima znam od dawna, ich peelingów nie i z chęcią przetestuję. Nowością w asortymencie marki jest też Brązujący balsam Suntastic Natural Glow, który także wpadł w moje ręce i nie mogę się go doczekać.

Z paczki, którą przygotowała dla nas marka tołpa nie znam tylko Dermo face, sebio. Peeling 3 enzymy i na pewno za niedługo go wypróbuję. Pozostałe znajdziecie tutaj:
Dermo face, sebio. Maska czarny detox
Green oils, oczyszczanie. Żel micelarny do mycia twarzy i oczu

Pollena Eva – nowość totalna dla mnie. Enzymatyczny koncentrat peelingujący znajdziecie tutaj. Balsam pewnie niedługo przetestuję.


Natura SibericaFAROE ISLANDS Modelujący krem do ciała, na pierwszy rzut oka przyjemny. Fajnie nawilża, nie natłuszcza za bardzo, pozostawia delikatny film. Pachnie delikatnie, dla mnie brzoskwinią. 😀

Miniatury produktów Mustela zużyje oczywiście moje dziecko. Ja swoje 5 minut miałam podczas ciąży. Wtedy najbardziej pokochałam serum do biustu, choć olejek i balsam do ciała też były bardzo okej.

Maseczki w płachcie od Mediheal – nie miałam jeszcze z nimi do czynienia, ale zapowiadają się naprawdę fajnie:
Czarna Maska nawilążająco-wybielająca,
Maska-ampułka nawilżająco-wygładzająca,
Maska karnawałowa – dress code.

I już chyba ostatnia rzecz do pielęgnacji – Annabelle Minerals Wielofunkcyjny Olejek Stay Calm, poleciła mi go Karolina (weemini.pl) Dobry jest, to fakt. Póki co używałam do demakijażu, ale przetestuje też jako serum i olejek do ciała.
Od Annabelle Minerals otrzymałyśmy również cienie do powiek z nowej linii glinkowej, która charakteryzuje się matowym wykończeniem i gamą w stylu nude. U mnie – Cocoa Cup i Ice Tea.

So Chic to marka, którą kojarzę głównie z pudełek ShinyBox i z tego, że jest stosunkowo świeża. Przetestowałam już lakier – niestety ani „gel effect” to dla mnie nie jest, ani schnąć nie chce i do tego jeszcze odpryskuje po 24h. Także tego polecić nie mogę. Matowa pomadka płynna za to całkiem fajna – nasycony kolor, wygodny aplikator, dobra konsystencja. Minusem jest to, że nie do końca wysycha i może zostawiać ślady, ale ogólnie trzyma się ust dość długo. Fajnie, słodziutko pachnie i ma przyjemne dla oka opakowanie.

Kolorówkę zgarnęłam jeszcze ze stoiska Pierre Rene i Miyo. Kredka do brwi Pierre Rene wydała mi się łudząco podobna do tej z MACa, więc postanowiłam zabrać ją do domu i je ze sobą porównać. Niebawem coś o tym napiszę. Tusz Pierre Rene Silicone po prostu mi się spodobał (typowa sroka), ale póki co nie mam wyrobionego zdania. A pomadkę Miyo poleciły mi dziewczyny i rzeczywiście był to dobry wybór.
Oprócz kolorówki na warsztatach paznokciowych Piere Rene dostałam paczuszkę z ich produktami – blokiem polerskim, pilnikiem, lakierem hybrydowym, preparatem do skórek i dry topem. Jako, że całkiem niedawno rozpoczęłam swoją przygodę z hybrydami, wszystko baaaardzo mi się przyda. Dlatego z chęcią też przyjęłam gifty od Neess – ich nowość bazę Peel Off (opinie niestety do tej pory zbiera kiepskie, zobaczymy jak się u mnie sprawdzi), lakier hybrydowy z kolekcji Cleo, dwa rodzaje ozdób. Dodatkowo w torbie od Neess znalazłam szczotkę do makijażu czy pędzel owalny – jak wolicie. 🙂

Oprócz podarków z Meet Beauty, ostatnio zebrałam też nieco nowości z innych źródeł :D, także trochę tego jest. Dużo testowania, pisania i chyba niedługo także gadania? :> Więcej zdradzę następnym razem! 🙂

 

Zobacz również:

Meet Beauty Conference 2018

Pierwszy manicure hybrydowy z zestawem startowym NC Nails Company!

Długo opierałam się lakierom hybrydowym. Przez znaczny okres czasu było to związane z kiepską kondycją paznokci. Później jak ta już była lepsza, to strachem przed powrotem ich łamliwości i rozdwajania się. Nadszedł jednak czas, żeby się przełamać. Jako, że stosunkowo świeża ze mnie mama, czasami średnio mam czas na dbanie o siebie w ogóle (no niestety tak to wygląda :D), a co dopiero o paznokcie i nienaganny manicure. Pomyślałam więc, że hybrydy będą teraz dobrym rozwiązaniem. Fakt, że ich przygotowanie do najszybszych nie należy, ale trwałość i ładny wygląd to rekompensują. Jak więc postanowiłam, tak też zrobiłam, a moja „toaletka” wzbogacona została o Zestaw startowy Nails Company Gelique Starter Set by Natalia Szroeder.

Wydaje mi się, że zestaw jak na start jest dość rozbudowany.Z pewnością inwestując w niego, ma się frajdę znacznie dłużej niż na kilka pierwszych maźnięć. Sama na początek wykorzystałam zaledwie jego część. Co spowodowane jest oczywiście prostotą i minimalizmem tego manicure, ale ile jeszcze do odkrycia przede mną! 😀

Gelique Starter Set – Zestaw startowy hybrydowy Nails Company

Zestaw startowy Nails Company Gelique Starter Set by Natalia Szroeder składa się z:
– 4 losowo wybranych lakierów z kolekcji Natalii Szroeder. W moim trafiły się bardzo konkretne, mocno nasycone kolory: Hi Baby (żywy różowy), Dirty Dance (bardziej stonowany róż, ciemniejszy), Like the Wind (ciemny kobalt), Hungry Eye (ciemny zielony). Do pierwszego manicure hybrydowego użyłam Dirty Dance i Like the Wind.
– Repair Base – baza, wiadomo.
– Glass Top Coat – top na samą górę, zabezpiecza i daje efekt nabłyszczenia.
– Flash Shiny UV Protect – lakier nabłyszczający, podobno efekt gloss utrzymuje się do 4 tygodni i jest po prostu niesamowity – na pewno wypróbuję go następnym razem.
– 4 x pyłki – w moim zestawie biały, żółty, różowy i czerwony. I tego też spróbuję przy kolejnej okazji, póki co się bałam :D.
– 2 x perfumowana oliwka do skórek, zapachy: Mia i Rebellion – oba świetne.
– Krem do rąk, też perfumowany, nawołujący do Chanel Mademoiselle – love it! 😀
– Cleaner do przemywania i miejscowego oczyszczania płytki.
– High Shine Cleaner – ten służy do usuwania warstwy dyspersyjnej i ostatecznego nabłyszczania (zawiera oliwkę).
– Remover – preparat do usuwania lakieru hybrydowego z paznokci.
– Szablon do przedłużania paznokci – bardzo tajemnicza sprawa jak dla mnie 😀 Pewnie i tak nie użyję, ale jak coś – to jest.
– 5 patyczków do odpychania skórek, czy prostych zdobień.
– 3 pilniczki: 2 x 80/180 i 100/180 (chociaż widziałam na stronie NC, że standardowo są w zestawie tylko 2 szt.).
– Różowy ręcznik.
– Folie z wacikami do ściągania manicure hybrydowego 50 szt.
– Waciki 250 szt.
– I to co najważniejsze, czyli lampa. Mini lampa LED UV 6W, na USB. Kompaktowa, składana, biała.

To czego w zestawie mi zabrakło, to bloczek do matowienia płytki (choć teoretycznie powinien być, ja go nie znalazłam). Myślę, że dobrym dodatkiem byłby preparat zmiękczający skórki. I chyba bardziej przydatne na początku niż szablony do przedłużania, byłby dla mnie np. pędzelki do zdobień. Ale wiadomo, jest to uogólniony zestaw, który pomaga wystartować. Reszta to indywidualne potrzeby.

Gelique Starter Set – Zestaw startowy hybrydowy Nails Company; produkty, których użyłam

Jak już wspomniałam do pierwszego hybrydowego manicure użyłam bazy i topu, dwóch lakierów: Dirty Dance i Like the Wind, Cleanera, High Shine Cleanera oraz akcesoriów – pilniczków, ręcznika, patyczków, wacików oraz oliwki i kremu. W zasadzie to takie minimum, żeby ten manicure w ogóle powstał. Z pewnością z każdym kolejnym razem będę coraz śmielsza, a moje paznokcie coraz bardziej fantazyjne. 😀 Póki co, zrobiłam to tak:
1. Przypiłowałam i nadałam paznokciom kształt. Zmatowiłam płytkę (ma się to przysłużyć lepszej przyczepności bazy).
2. Namoczyłam skórki i odsunęłam je patyczkiem (jest to podobno bardzo istotne ponieważ lakier na skórkach oznacza, jego szybkie odchodzenie od paznokci).
3. Nałożyłam bazę, utrwaliłam lampą.
4. Póżniej trzy super cienkie warstwy lakieru, które za każdym razem też utwardzałam.
5. Kropeczki patyczkiem i znowu utwardzanie pod lampą.
6. Na górę Top Coat, który niestety trochę rozmazywał kropeczki (konieczne przy tego typu zabiegach – w sensie zdobień, jest upewnienie się, że jest utrwalone), ale w takich przypadkach stosuje się Cleaner, który usuwa niedoskonałości z wierzchniej warstwy i pozwala na jej powtórzenie.
7. Po utrwaleniu Top Coat trzeba było się pozbyć lepkiej warstwy dyspersyjnej i nadać paznokciom połysku, do tego posłużył mi High Shine Cleaner.
8. Paznokcie gotowe. Suche. Błyszczące.
9. Na koniec odrobina oliwki na skórki i krem na dłonie.

Pierwszy manicure hybrydowy – efekt końcowy

Teraz jestem w szoku, że wypisałam tylko 9 punktów. Wydawało mi się, że jest tego znacznie więcej, a proces robienia tych paznokci trwa i trwa – chyba taki los początkującego. 😉

Jeśli chodzi natomiast o ocenę produktów z zestawu to przyznać muszę, że wszystkie cleanery, oliwki i kremy świetnie pachną. Jeśli chodzi o „moc” lakierów, to jak już wiecie ekspertką nie jestem. Wydają się być w porządku. Nie sprawiały problemów przy aplikacji. Pędzelki stosunkowo małe, dość precyzyjne, ale też wystarczające. Dobre krycie uzyskałam przy 3 warstwie, ale były one serio super cienkie. Co do trwałości napewno zrobię jakiś „update”, jak już będę coś w tym temacie widziała. 🙂 Lampa – tutaj wadą z pewnością jest jej niewielka waga, a co za tym idzie częste upadki (wystarczy lekko pociągnąć za kabelek). Plusem z kolei są jej kompaktowe wymiary i składane nóżki.

Gelique Starter Set Nails Company – lampa

Myślę, że dużą zaletą tego zestawu są również pełnowymiarowe opakowania wacików, folii do ściągania lakieru, szablonów itd. – dzięki temu zestaw nie jest jednorazowego użytku, a jego wyposażenie starcza na długo. Nie sposób nie wspomnieć również o pięknym opakowaniu zestawu i sposobie prezentacji jego zawartości – wysoce dopracowane, estetyczne i baaardzo zachęcające. Idealne na prezent dla samej siebie czy kogoś innego. 🙂

Gelique Starter Set – Zestaw startowy hybrydowy Nails Company

Nudziaki na paznokciach – kilka zasad postępowania

manicure-nude-dziewczyna-pixabay

Kolory typu nude są ostatnio pożądane w manicure. Odcieni lakierów jest całe mnóstwo. Z każdej marki co najmniej kilka propozycji, dlatego każda z nas może wybrać odpowiedni dla siebie kolor.

Co to znaczy odpowiedni? Niestety nie wszystkie lakiery nude będą wyglądały na Twoich paznokciach dobrze. Zależy to od koloru skóry, od tego czy dłonie są gładkie, czy może bardziej spracowane, a nawet od skórek. Lakiery te mogą bardzo mocno pokreślić mankamenty naszych dłoni, dlatego trzeba dobrać ten właściwy, który wydłuży nasze place, tak samo jak robią to z nogami szpilki.

Przy wybieraniu swojego odcienia nude pamiętajcie przede wszystkim o tym, żeby współgrał on z kolorem dłoni. W przypadku zaczerwienionych rąk czy skórek, wybierajcie te chłodniejsze odcienie, które stworzą pewną równowagę. Do ciemnej karnacji bardzo dobrze będą wyglądały te jaśniejsze lakiery, będą one świetnie podkreślały opaleniznę, jak i ciemniejsze, które będą optycznie wydłużały place i sprawiały wrażenie smukłej dłoni ogólnie.

Szybko, modnie i tanio – sposoby na fajne paznokcie

manicure-paznokcie-boho

Jak ozdobić paznokcie?

Wygląd dłoni i paznokci jest niesamowicie ważny. A jeśli o nas – kobiety chodzi, to paznokcie nie tylko muszą być zadbane, ale i odpowiednio ozdobione. Tak to się stało, że pazury dzisiaj to element stylizacji i jeśli nie przedstawiają jakiegoś większego zamysłu artystycznego, to powinny mieć chociaż jakieś dodatki do zwykłego lakieru. Dlatego dzisiaj podpowiadamy jak łatwo i szybko zrobić fajny pazur.

Mamy kilka możliwości, niektóre już wręcz tradycyjne, inne ostatnio okazały się istnymi hitami. Zaczniemy może od zabawy lakierami. To co dzisiaj najmodniejsze, to łącznie lakierów (w tym samym kolorze) matowych z błyszczącymi lub perłowymi. Można to robić na zasadzie francuskiego, albo malując dowolny wzór, jak np. paski, zebrę, gwiazdki, trójkąty itd.

Jeśli nie macie za dużo czasu na stylizowanie paznokci, a chciałybyście, żeby robiły wrażenie, kupcie lakier z grubym brokatem i malujcie nim wszystkie paznokcie lub tylko wybrane. Pazury na pewno nie zostaną niezauważone, a Wy zaoszczędzisz czas i pieniądze.

Naklejki i piórka. Niektóre mogą wyglądać tandetnie, więc starajcie się je eliminować i wybierać jedynie takie, które rzeczywiście są stylowe. Paznokcie wtedy mogą wyglądać naprawdę świetnie, a często koszt uzyskania takiego efektu jest stosunkowo niewielki.

Kawior okazał się wielkim hitem i trzeba przyznać, że paznokcie wyglądają z nim niesamowicie. Dobry i na wyjścia i na co dzień. Niestety kuleczki mają to do siebie, że po stosunkowo krótkim czasie odpadają, ale czy to faktycznie problem?

Macie jakieś swoje sposoby na szybkie, modne i tanie paznokcie?