Uroda

Party Time by ShinyBox

Party Time by ShinyBox

ShinyBox Party Time to iście karnawałowe pudełko, wypchane po brzegi wspaniałymi kosmetykami, które pomogą uzyskać olśniewający wygląd w ten imprezowy czas!

Już pierwsze opinie Shinies o tym pudełku były niezwykle pochlebne i nie ma się czemu dziwić. Dycha świetnych kosmetyków, z czego aż osiem to te pełnowymiarowe. Mnóstwo kolorówki z dodatkiem pielęgnacji. Czego chcieć więcej, szczególnie teraz?

party-time-shinybox-7

W tej edycji znalazły się kosmetyki od Neicha, Faberlic, Schwarzkopf, l’Orient, Bell, Blanx Med, Joko Make Up, Cuccio Naturale, Farmona wymiennie z Bandi Professional.

Po raz pierwszy w swoim pudełku znalazłam rzęsy i niewidoczny do nich klej. Jak zapewnia producent – marka Neicha, rzęsy wykonane są ręcznie i można ich używać wielokrotnie. Klej natomiast posiada bardzo dużą elastyczność, jest wodoodporny i posiada wygodny aplikator. Sama nie jestem wielką fanką takich rozwiązań, ale zdaję sobie sprawę, że czasami coś tam ulepszyć trzeba. Model NEICHA-513 wygląda dosyć naturalnie, a i w dotyku jest całkiem przyjemny. Włoski są elastyczne, nie kłują. Ciekawa jestem ich wytrzymałości i wielokrotnego użycia. Rzęsy kosztują ok. 17 zł, klej ok. 15 zł.

party-time-shinybox-5

Emulsja rozświetlająca Joko Make Up, to chyba jeden z moich faworytów tej edycji. Można użyć jej na milion sposobów, a ja to lubię. Cenię kosmetyki uniwersalne, takie, które w zależności od sytuacji, przeobrażają się i dają mi to, czego akurat potrzebuję. Fajnie sprawdza się jako rozświetlająca baza czy dodatek do podkładu. Nada się również do rozświetlenia miejscowego, do podkreślenia strefy T, do wykonania perfekcyjnego makijażu oka czy zamaskowania lekkich cieni. Emulsja ma lekką, ładnie wtapiającą się konsystencję oraz przyjemny, delikatny zapach. Za tubkę 25 ml zapłacimy 9,90 zł.

Bell Modelujący żel do brwi Bell bardzo mnie zaciekawił. Uwielbiam testować kosmetyki do stylizacji brwi, choć zawsze walczę o to, aby ostatecznie wyglądały jak najbardziej naturalnie i nie do końca idealnie. Muszą być podkreślone, wyczesane, ale nienamalowane od początku do końca. Dlatego wszelkie żele, tusze, cienie i kredki są u mnie naprawdę mile widziane. Co mogę powiedzieć o tym kosmetyku? Ogólnie nie najlepiej trafiłam z kolorem – 03, to taki szary, a na co dzień używam różnych odcieni brązu. Nadaje się do wzmocnienia efektu, ale w moim przypadku może być tylko uzupełnieniem innych produktów. Modelujący żel do brwi Bell zgarnia plusy za trwałość, spore opakowanie i cenę; minusy za zbyt rzadką (jak dla mnie) konsystencję i trochę słaby filtr zbierający nadmiar mascary z aplikatora przy jego wyciąganiu z buteleczki, który może doprowadzić do porannej katastrofy. Cena: ok. 10 zł.

party-time-shinybox-4

Faberlic i Cień do powiek w kredce to dla mnie zupełna nowość. Marka ta działa na bazie katalogów i zbierających zamówieniach konsultantkach, tak jak Avon czy Oriflame. W Polsce od niedawna, ale jak informuje marka, znajduje się ona na liście TOP 100 największych firm kosmetycznych. W moim pudełku znalazłam cień w kolorze grafitowym. Kredka nie jest ani zbyt miękka, ani zbyt twarda, więc przyjemnie się jej używa. Posiada fajną pigmentację. Stosowanie jej jako eyelinera możliwe jest raczej na początku jej używania. Mechanizm wysuwający cień, działa bez zarzutu, a opakowanie sprawia raczej przyjemne wrażenie. Cienie kosztują ok. 23 zł.

I tym sposobem przechodzimy do pielęgnacji czyli do Kremu pod oczy l’Orient. Marka ta dostępna jest wyłącznie w sklepach Mydlarnia u Franciszka – stacjonarnych i tym online. Kosmetyki l’Orient oparte są na naturalnych składnikach, a to sobie bardzo cenię. Ten posiada unikalną kombinację minerałów z Morza Martwego, witamin, protein i naturalnych ekstraktów roślinnych. Ma za zadanie niwelować oznaki zmęczenia, opuchliznę i cienie, a także przy regularnym stosowaniu spłycać zmarszczki. Polecany jest zarówno na dzień, jak i na noc i ja ku tej drugiej opcji bardziej się skłaniam. Krem posiada wygodne w użyciu opakowanie, wyposażone w dozownik i jego dodatkową blokadę, która gwarantuje świeżość produktu. Kosztuje ok. 64 zł za 15 ml.

party-time-shinybox-3

Jednym z takich „stałych” elementów pudełek Shinybox jest pielęgnacja włosów, a ja nie ukrywam, że wcale mi to nie przeszkadza. Lubię kosmetyki do włosów, wszelkie maseczki, odżywki i spraye chętnie testuję, więc i ten od Schwarzkopf, mnie ucieszył. Gliss Kur Fiber Therapy Regeneracja w Olejku dodaje blasku, miękkości i regeneruje strukturę włosa. Posiada poręczną butelkę, szeroko rozpylający spray i piękny, słodki zapach. Cena: ok. 19 zł/100 ml.

Zimowy krem do twarzy -20 PROTECT Farmona, który występował w pudełku na zmianę z Zimowym kremem do rąk -20 PROTECT Farmona lub Maską ryżową przed wielkim wyjściem Bandi Professional, okazał się dość kiepską niespodzianką. Dostałam już jeden taki (no może nie identyczny, tamten miał dodatkowo SPF 50) w pudełku grudniowym, więc zdecydowanie bardziej ucieszyłabym się z kremu do rąk, czy maski. Krem przeznaczony jest do cery normalnej i naczynkowej. Zapewnia ochronę i pielęgnację w ciężkich, zimowych warunkach. Za tubkę 75 ml zapłacimy ok. 12 zł.

party-time-shinybox-2

Miniaturami tego pudełka jest Pasta do zębów Anty-Osad Blanx Med oraz Masło do ciała Cuccio Naturale – obie bardzo przydatne w podróżnej kosmetyczce. 🙂

I to już cała zawartość styczniowego boxa, który oceniam dosyć wysoko. Myślę, że jego zawartość fajnie wkomponowała się w tematykę edycji.

Jeśli i Wam przypadło do gustu, koniecznie odwieźcie stronę shinybox i zamówicie swoje pudełko. Aktualnie czeka tam wiele, fajnych promocji. 🙂

party-time-shinybox-6

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uroda

Więcej w kategorii Uroda

Love Beauty Fashion by ShinyBox

BAFavenue1 grudnia 2017

Kosmetyczne właściwości rozmarynu i kosmetyki Buña

BAFavenue24 listopada 2017

RECENZJA tołpa: green oils. Orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy

BAFavenue24 listopada 2017