Kilka uniwersalnych pędzli do makijażu dziennego

Nie jestem wizażystką, a pędzli używam jedynie na własne potrzeby, głównie wykonując nimi makijaż dzienny. I właśnie dlatego postanowiłam przygotować zestawienie kilku niezbędnych do jego wykonania przyborów. Mając nadzieję, że pomogę chociaż trochę osobom zaczynającym swoją przygodę z pędzlami, szukającymi najbardziej uniwersalnych i optymalnych rozwiązań, albo takimi, które chciałyby na przykład taki zestaw komuś sprezentować.

Wśród moich pędzli zdecydowana większość ma nadrukowane logo Hakuro – raczej mało kto na nich się zawiódł, a ich ceny też nie są aż tak przytłaczające. Z bardziej dostępnych stacjonarnie pędzli, wiele osób poleca te od Hebe czy Kontigo. Z nieco wyższej półki natomiast zupełnie różnie to bywa, chociaż, o tych z MAC raczej dobrze się wypowiadają.

Wiadomo, że każda z nas na co dzień boryka się z innymi problemami cery,  ale też i nasze preferencje makijażowe są zupełnie różne. Dlatego poniższa lista jest totalnym misz-maszem, dzięki czemu każda z Was powinna dać radę skompletować na jej podstawie odpowiedni dla siebie zestaw.

Duży i gęsty / Kabuki – idealne do nakładania pudru sypkiego i prasowanego. Fajnie rozprowadzają rozświetlacze czy bronzery w lekkim, dziennym wydaniu. Są szerokie, lekko zaokrąglone i milusie.

Hakuro H55 i Kabuki Annabelle Minerals
Hakuro H55 i Kabuki Annabelle Minerals

Duży owalny – zdecydowanie najlepiej nakłada mi się nim podkład płynny. Jest niezwykle mięsisty, co daje fajne efekty przy aplikacji kosmetyku. Mięciutkie włosie natomiast gwarantuje przyjemne „malowanie” bez podrażnień.

noname z allegro (zakupiony w zestawie 5 pędzli)
no name z allegro (zakupiony w zestawie 5 pędzli)

Skośny – jeśli używasz bronzera czy różu, aby lekko wykonturować nimi kości policzkowe, to jest to Twój must have. Tworzy piękne linie, a kosmetyk ląduje dokładnie tam, gdzie tego chcesz. Potrafi też efektownie rozpylić rozświetlacz.

Hakuro H24
Hakuro H24

Gąbeczka mini – idealna do korektora, szczególnie tego kładzionego w okolicach oczu. Wszędzie „wlizie”, a i efekt odpowiedni po sobie pozostawi.

SOFTIE S Annabelle Minerals
SOFTIE S Annabelle Minerals

Szczoteczka do brwi i do rzęs – bardzo pomocna w rozczesywaniu małych włosków i ich stylizacji – niezależnie od tego czy są to rzęsy czy brwi.

szczoteczka-do-brwi-rzes
Maestro 910

Skośny malutki – pomocny zarówno przy stylizacji brwi, jak i przy makijażu powiek – może być bardzo dokładny i precyzyjny. Świetnie sprawdza się do tworzenia różnego rodzaju kresek.

Hakuro H85
Hakuro H85

Małe, gęste i zaokrąglone – do szybkiego nakładania cieni – idealne! Najlepiej zorganizować sobie dwa rozmiary – jeden większy, którym oko załatwimy na dwa machnięcia i drugi mniejszy, bardziej precyzyjny, którym można wykonać „wzorki”. 😉

 

Hakuro H76 i H77
Hakuro H76 i H77

Pierwszy krem CC w portfolio Evree – Pure Neroli

Jakiś czas temu evree wypuściło serię Pure Neroli. Składa się ona z pięciu kosmetyków dedykowanych głównie skórze tłustej i problematycznej. Wszystkie zawierają ekskluzywny ekstrakt Neroli (czyli z kwiatów gorzkiej pomarańczy), który zapobiega niedoskonałościom oraz je niweluje. Charakterystyczny dla tej linii jest świeży, pomarańczowy zapach, wprost idealny na lato!

Jednym z produktów Pure Neroli jest Normalizujący krem korygujący CC, o ile się nie mylę, pierwszy krem tego typu w portfolio marki. Łączy w sobie cechy produktu pielęgnacyjnego i korygującego. Dlatego też byłam go naprawdę bardzo ciekawa.

Kosmetyk ten pomaga przykryć niedoskonałości i wyrównuje koloryt. Wygładza, poprawia kondycję i nadaje skórze świeżości. Zmniejsza widoczność porów, koi i łagodzi stany zapalne. Normalizuje funkcje skóry i doprowadza ją do porządku. Zawiera ekstrakt Neroli (oczywiście ;), a także affipore i mineralne pigmenty. Te ostatnie pozwalają, aby krem dopasował się do odcienia cery i ładnie w nią wtopił.

evree-pure-neroli-2

Ma lekką, ładnie rozprowadzającą się konsystencję, która rzeczywiście działa. Można używać go samodzielnie lub w połączeniu z innymi kosmetykami, z którymi ładnie współpracuje. Mimo tego, że moja skóra określana jest raczej jako normalna, czasami sucha, krem sprawdza się u mnie bardzo fajnie. Nie wysusza, nie obciąża, nie zapycha. Skóra wygląda świeżo i zdrowo, a poza tym ślicznie pachnie. Z kolei wykonany przy użyciu tego kremu makijaż jest naturalny i lekki, właśnie taki, jaki powinien w te letnie dni być. Krem „nie ulatnia” się w ciągu dnia i nie pozwala też na to innym elementom makijażu. Nic się nie marze i nie spływa. Evree znowu spisało się na 5! 🙂

Poręczna tubka 50 ml kosztuje ok. 35 zł, a dostępna jest stacjonarnie (np. w Rossmann), jak i online.

theBalm The Body Builder Black Mascara – tak czy nie?

Ostatnio szukałam nowej, fajnej mascary. Nie to żeby moja poprzednia (PUPA Ultraflex Mascara) była zła, wręcz przeciwnie – bardzo ją lubię, jednak miałam ochotę na coś nowego. Po małym rozeznaniu mój wybór padł na theBalm The Body Builder Black Mascara. Czy powstała między nami chemia?

Generalnie chyba wysoką poprzeczkę postawiłam temu kosmetykowi i nie do końca był on w stanie ją przeskoczyć. Możliwe, że jest to kwestia zaufania jakim darzę theBalm, jednak w przypadku tuszu do rzęs nie ma ono większego uzasadnienia.

Moje rzęsy należą do tych krótkich i rzadkich, ale zdrowych. Kupując maskarę zależy mi więc po prostu na podkreśleniu ich obecności. Podkręcić nie ma za bardzo co, w wydłużenie za specjalnie nie wierze, no a pogrubienie powinna dawać każda kolejna warstwa tuszu na rzęsach. Na ogół więc nie kieruję się przypisanym kosmetykom funkcjonalnościom. Bardziej skupiam się na wygodzie, wyglądzie i trwałości. Doceniam poręczne buteleczki i dobrze zaprojektowane szczoteczki. Lubię, gdy formuła tuszu nie skleja rzęs i nie pozostawia na nich grudek, ale nie znoszę też, gdy jest ona zbyt rzadka, a każde pociągnięcie aplikatorem kończy się na odbitych dookoła rzęsach. Jednym zdaniem: ciężko jest. 😉

Co więc mogę powiedzieć o The Body Builder theBalm? Posiada wygodną, ani nie za szeroką, ani nie za wąską buteleczkę. Jednak sama szczoteczka nie jest już tak wygodna. Niby wąska i wyprofilowana, ale w połączeniu z cięższej konsystencji tuszem, ani nie ułatwia pomalowania moich krótkich rzęs, ani też nie pomaga w utrzymaniu w okolicach oczu porządku. Ostatecznie więc można uzyskać i posklejane rzęsy, i grudki, i rozmazany makijaż. No ja musiałam trochę z tą maskarą się zapoznać i ją rozpracować, aby móc z niej w ogóle korzystać. Rzecz do której przyczepić się nie mogę to trwałość – maskara się nie kruszy, nie rozmazuje. Nie działa na nią wilgoć czy deszcz. Utrzymuje się na rzęsach cały dzień, a i demakijaż musi być porządny, aby odpuściła.

Ja zadowolona do końca nie jestem, jednocześnie zauważam zarówno wady, jak i duże zalety tego tuszu. Mimo wszystko nie uważam, aby jego cena była adekwatna do jakości. Ktoś z Was próbował? Jakie macie zdanie na temat tego kosmetyku?

#konkurs dla Dzieciaków ;) WYNIKI

Nagroda leci do… @ciokkasia!

 

 

Z okazji Dnia Dziecka konkurs ze sporą paczką upiększającą. Może tym razem wygrana trafi w Twoje łapki? 🙂

Jak zawalczyć o zestaw kosmetyków ze zdjęcia? Wystarczy, że:

– będziesz  obserwować @bafavenue.pl na Instagramie,
– udostępnisz na swoim instagramowym profilu baner konkursowy, oznaczysz @bafavenue.pl oraz dodasz hasztagi: #bafavenue #konkurs #kosmetyki #konkursbafavenue
– w komentarzu pod banerem konkursowym potwierdzisz chęć udziału w konkursie i akceptację regulaminu (poniżej),
– dasz serduszka postom, które podobają Ci się najbardziej. 🙂

Nagrodą jest zestaw składający się z produktów widocznych na zdjęciu:

– Wibo, Paletka do konturowania 3 Steps to Perfect Face,
– Bielenda, #InstaPerfect punktowy korektor,
– Jadwiga, Polska Papka,
– SheFoot, Kuracja wzmacniająca do stóp, paznokci i skórek,
– Joanna, Henna do brwi,
– Werther’s Original, Soft Caramels

Konkurs trwa do 21.06.2017 r., a wyniki zostaną ogłoszone do 5 dni od jego zakończenia.

POWODZENIA! 🙂 <3

konkurs-dzien-dziecka

REGULAMIN #KONKURSU dla Dzieciaków

§1.

Organizatorem konkursu jest BAFavenue.pl.

§ 2

W konkursie udział może wziąć każdy, nie więcej niż jeden raz.

§ 3

Nagrodą jest zestaw składający się z kosmetyków widocznych na zdjęciu:
– Wibo, Paletka do konturowania 3 Steps to Perfect Face,

– Bielenda, #InstaPerfect punktowy korektor,
– Jadwiga, Polska Papka,
– SheFoot, Kuracja wzmacniająca do stóp, paznokci i skórek,
– Joanna, Henna do brwi,
– Werther’s Original, Soft Caramels
§ 4

Konkurs trwa do 21.06.2017r.

§ 5

Zadania konkursowe

Jak zawalczyć o zestaw kosmetyków? Wystarczy, że:
– będziesz  obserwować @bafavenue.pl na Instagramie,
– udostępnisz na swoim instagramowym profilu baner konkursowy, oznaczysz @bafavenue.pl oraz dodasz hasztagi: #bafavenue #konkurs #kosmetyki #konkursbafavenue
– w komentarzu pod banerem konkursowym potwierdzisz chęć udziału w konkursie i akceptację niniejszego regulaminu,
– dasz serduszka postom, które podobają Ci się najbardziej. 🙂

§ 6

Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 5 dni po zakończeniu konkursu na BAFavenue.pl, w zakładce „konkursy”. Organizator poinformuje o publikacji wyników na swoim profilu na Instagramie.

§7

Zwycięzca powinien skontaktować się z Organizatorem w celu przekazania nagrody poprzez wiadomość mailową (redakcja@bafavenue.pl) do 10 dni, liczonych od ogłoszenia wyników.

§ 8

Wszelkie inne regulacje prawne niewyszczególnione w tym regulaminie podlegają pod prawo polskie Kodeksu Cywilnego.

§ 9

Wszelkie spory rozstrzyga właściwy sąd okręgowy.

Shinybox Celebration Time – to już 5 lat!

Sto lat, sto lat, niech żyje Shinybox nam! Takim oto radosnym i typowo urodzinowym akcentem rozpoczynam recenzję czerwcowego pudełka, które jest jednocześnie tym jubileuszowym. Myślę, że oczekiwania wszystkich Shinies względem niego były naprawdę spore, a i ostateczny jego wygląd bardzo zaskoczył. Co znalazło się w jednym z najbardziej wyczekiwanych pudełek w roku (za drugie obstawiam te gwiazdkowe ;)?

Cała masa niespodzianek! Mimo tego, że dwa produkty były ujawnione już wcześniej, w środku znalazło się wiele fantastycznych produktów od: Remedium Natura, Evree, Smart Girls Get More, Mincer Pharma, Hello Slim, SheFoot, Efektima, Kneipp, Trind, Nivelazione, RSS, Dove, Kueshi i Schwarzkopf.

Edycja urodzinowa, to ta, która występuje w wersji standardowej, powiększonej i VIP. Ostatecznie pudełko mogło zostać zapełnione aż 14 produktami! Ja mam wersję XXL i 12 produktów oraz próbki Tutti Frutti Farmona i od razu powiem szczerze, że zawartość zrobiła na mnie ogromne wrażenie. 🙂

Shinybox zapowiedziało obecność dwóch pełnowymiarowych produktów Kueshi. Kremowy balsam do ciała i rąk to bardzo fajny, lekki i szybko wchłaniający się kosmetyk, który pachnie tak słodziutko (trochę jak budyń), że aż chciałoby się go zjeść. Natychmiastowe nawilżenie, wygładzenie i poczucie komfortu. Zawiera w sobie aloes oraz oleje naturalne, które zapewniają całodniową ochronę skóry. Balsam zmiksowany jest z naturalnych składników, bez użycia parabenów, bez testowania na zwierzętach. Butelka 500 ml kosztuje 57 zł. Drugim produktem tej marki jest Rewitalizujący tonik do twarzy. Na pierwszy rzut oka bardzo przyjemny. Nawilża, równoważy pH, oczyszcza. Sprawdza się w kontakcie ze skórą delikatną i wrażliwą. Ładnie pachnie. Jego cena to 42 zł / 200 ml.

Kolejna bardzo fajna rzecz to Upiększający krem pod oczy Magic Rose Evree. Uwielbiam całą różaną serię tej marki – krem, tonik, olejek, maseczki – wszystko! A akurat kremu pod oczy jeszcze nie miałam. Krem zawiera ekstrakt z róży demasceńskiej, drobinki rozświetlające i eyeliss – unikalny kompleks molekuł. Można go stosować zarówno na dzień, jak i na noc, do każdego rodzaju skóry. Krem kosztuje ok.32 zł

Koncentrat do rąk przeciw przebarwieniom Vita C Infusion Mincer Pharma, to już czwarty z kolei kosmetyk pielęgnacyjny i co lepsze – nie ostatni! Pomaga usunąć przebarwienia ze skóry rąk, wygładzić je oraz zadbać o ogólną kondycję dłoni. Składnikami aktywnymi jest Witamina C tetra 30 mg/ml, olej z rokitnika i omega-plus. Za butelkę o pojemności 30 ml z dozownikiem, zapłacimy ok. 20 zł.

shinybox-celebration-time-5-zblizenie

Konturówki ostatnio używam bardzo namiętnie, więc obecność tej ze Smart Girls Get More bardzo mnie ucieszyła. Tradycyjna, w kolorze Nude Pink 01 jest po prostu idealna! Miękka, ładnie się prowadzi. Można nią rysować kontur, użyć jej jako bazy lub po prostu jako pomadki. Kosztuje ok. 5 zł.

W tej edycji znalazło się również kilka saszetek i „travel sizów”, co nie ukrywam, szczególnie teraz – w okresie letnim, lubię bardzo. Do kąpieli Olejek Tajemnica Piękna Kneipp. Mix naturalnych olejów (94%), wpływa na skórę natłuszczająco, kojąco i pielęgnacyjnie. Skóra jest czyszczona, miękka i gładka. Pachnie ładnie, słodko. 20 ml kosztuje ok. 5 zł.

O odżywce do paznokci Trind już kiedyś miałam przyjemność Wam wspominać, było to TUTAJ. Tamte opakowanie już dawno, dawno temu zużyłam, więc kolejna buteleczka się przyda.

Miniatura, której jestem bardzo ciekawa, to Micelarna odżywka myjąca z linii profesjonalnej Schwarzkopf. Nigdy nie miałam micelarnej odżywki, a do tego jeszcze myjącej. 😉 Sprawdzę ją na pewno.

I to by było na tyle, jeśli o miniaturowe wydania chodzi, w saszetkach znalazły się natomiast produkty SheFoot, Efektima, Nivelazione i Tutti Frutti. Sól do kąpieli stóp SheFoot to skuteczny zabieg zmiękczający naskórek. Pomaga usunąć zrogowaciały naskórek, odpręża i odświeża. Saszetka 65 g kosztuje ok. 5 zł. Mineral SPA: Peeling + maska +krem myjący do twarzy 3 w 1 Efektima, to multifunkcyjny kosmetyk, który porządnie oczyści skórę twarzy i jednocześnie ją nawilży. Zawiera zielone błoto mineralne, glinkę białą oraz drobinki z alg. Opakowanie 7 ml kosztuje ok. 3 zł.
Od Farmony Nivelazione i Intensywnie regenerująca kuracja S.O.S dla stóp oraz Szampon i Opalizujący olejek do kąpieli i pod prysznic, zapach Wiśnia i Porzeczka.

shinybox-celebration-time-5-zawartosc-2

W każdym pudełku znalazł się również produkt niekosmetyczny, ale równie upiększający – Dwustopniowy program teatox Hello Slim. Herbatki to mieszaniny naturalnych, starannie dobranych składników, która pomoże przyspieszyć metabolizm, oczyścić organizm z toksyn oraz zmniejszy apetyt na niezdrowe przekąski. Nie powiem Wam jaka jest w smaku ponieważ nie poleca się jej picia kobietom w ciąży. 😉 Zestaw składa się z dwóch opakowań – herbatki porannej i wieczornej. Każda z nich ma po 30 saszetek. A całość kosztuje ok. 100 zł.

I to właśnie herbatki, których przez najbliższy rok pewnie nie wypróbuję ;), zamykają prezentację tego jakże pięknego i udanego pudełka! Jeśli spodobało się Wam równie mocno, możecie zamówić je TUTAJ. Jeszcze dostępne, ale pewnie już długo to nie potrwa, więc spieszcie się!

GelTouch United Beauty – efekt hybrydowego manicure na zwykłym lakierze

Nigdy nie robiłam sobie paznokci. Żadnych żeli, akryli, ani nawet hybryd. Nie to żebym miała swoje naturalne takie piękne, nawet wręcz przeciwnie. Zawsze były zbyt słabe, aby dodatkowo je obciążać. Nadszedł jednak czas i lepszej kondycji moich paznokci i wypróbowania czegoś nowego.

Jakiś czas temu, już po raz drugi, moje słabe, łamiące się i rozdwajające paznokcie otoczyłam opieką Kuracji wzmacniającej Foltene Pharma. Ten preparat ratował je dwa lata temu (więcej możecie o nim poczytać tutaj), więc i tym razem musiało się udać. I nie myliłam się. Paznokcie odżyły, a ja postanowiłam przetestować GelTouch.

GelTouch marki United Beauty to magiczny lakier, a w zasadzie TopCoat, który można użyć na dowolny lakier do paznokci, a poźniej utrwalić go lampą przez 60 s (a najlepiej 120 s). Efekt jaki otrzymujemy, to ten zbliżony do żelowego czy hybrydowego manicure – super połysk i trwałość nawet do 10 dni. Tak w skrócie wygląda opis produktu, który nie ukrywam bardzo mnie zachęcił.

geltouch-topcoat-2

Przede wszystkim bardzo podoba mi się to, że do wykonania takiego manicure mogę użyć obojętnie jakiego, zwykłego lakieru do paznokci. Bo jak się domyślacie, mam ich na prawdę sporą kolekcję i takie kupowanie wszystkiego od nowa (jak w przypadku hybryd) raczej by się u mnie nie sprawdziło. Nie lubię gdy coś się marnuje, jeśli jest jak najbardziej przydatne do użycia. Kolejna kwestia na plus to szybkie i łatwe usuwanie tego lakieru. Podczas malowania paznokci już tym TopCoatem, należy wyjść nieco poza ramy lakieru bazowego, aby później móc go podważyć i zdjąć z paznokcia całą „skorupkę”. Bez żadnego drapania, ścierania i acetonu. Po trzecie – producent zapewnia, że paznokcie pozostaną zdrowe i niezniszczone. Co dla mnie, osoby z wiecznie słabymi płytkami, jest naprawdę istotne.

Zestaw startowy Mini, który posiadam zawiera GelTouch TopCoat 8 ml, lampę LED na USB oraz 3 chusteczki oczyszczające, czyli wszystko to, co potrzebujemy do wykonania takiego manicure. W jaki sposób należy go zrobić?

Krok 1
Malujemy paznokcie zwykłym lakierem.

Krok 2
Pozostawiamy go na paznokciach do całkowitego wyschnięcia (ok. 20 – 30 minut).

Krok 3
Nakładamy na paznokcie cienką warstwę GelTouch.

Krok 4
Każdy paznokieć podkładamy pod lampę na 60 s (lampka po tym czasie sama się wyłącza).

Krok 5
Powtarzamy czynność z kroku 4.

Krok 6
Oczyszczamy paznokcie ściereczką z zestawu.

geltouch-topcoat-3

Efekt bardzo fajny – rzeczywiście paznokcie wyglądają jak po „grubszym” zabiegu. Aczkolwiek utrzymał się on na moich paznokciach jedynie 5 dni. Jeden paznokieć starł się przy krawędzi, a na drugim pojawił się odprysk na połowę płytki, więc musiałam je już zdjąć. Generalnie ciężko jest określić, co wpływa na trwałość tego manicure, bo producent raczej nic o tym nie mówi. Można się domyślać, że rodzaj lakieru bazowego, przygotowanie paznokci do manicure czy właśnie codzienne zajęcia. Mam jednocześnie świadomość tego, że nie należę do osób oszczędzających dłonie, a i praca mi tego nie ułatwia, więc nie czepiam się tej trwałości jakoś szczególnie. Samo usunięcie lakieru z paznokci rzeczywiście odbywa się bardzo sprawnie i bezproblemowo. Płytka nienaruszona, gładka, taka jak przed malowaniem.

Ogólnie jestem zadowolona, ale muszę jeszcze popracować nad tą trwałością, bo skoro już mam poświęcić na manicure ponad godzinę, to dobrze byłoby aby trochę się on na tych pazurach utrzymywał. 🙂

Gel Touch zestaw startowy mini (z lamą na USB), dostępny jest w sklepie internetowym unibeauty.pl, za 120 zł.

Nowość: limitowana edycja Żeli pod prysznic BIOLOVE

Żel pod prysznic idealny na lato? Mam go! A nawet dwa, choć z tego co się orientuję, jest ich znacznie więcej. 🙂

Biolove, marka naturalnych kosmetyków do pielęgnacji drogerii Kontigo, właśnie wypuściła limitowaną edycję wakacyjnych żeli pod prysznic. Charakteryzują ją świeże, owocowe zapachy: brzoskwinia, smoczy owoc, kiwi, ananas, kaktus, mandarynka, karambola, zielone jabłuszko i gruszka.

U mnie pod prysznicem na ten wakacyjny okres gościły będą ananas i zielone jabłuszko. Oba zapachy są świeże, intensywne, trochę kwaśne, ale jednocześnie słodkie. Bardzo fajnie wyważone. Pachnące soczystymi owocami.

Żele pod prysznic Biolove są przyzwoitymi kosmetykami do mycia ciała. Konsystencja raczej dla tego typu produktów standardowa. Szybko się pienią i dobrze rozprowadzają. Oczyszczają i pozostawiają na skórze przyjemne zapachy. Nie wysuszają i nie podrażniają.

Wolne są od SLSów, PEGów, silikonów, parabenów i barwników.

Limitowana edycja sprzedawana jest w standardowych butelkach o pojemności 250 ml, po 15 zł.

Czy warto odwiedzać targi dla mam będąc w ciąży?

Targi i kiermasze to od kilku lat bardzo popularna forma bezpośredniego wyjścia z ofertą do potencjalnego Klienta. Są targi modowe, wnętrzarskie, sportowe, kosmetyczne i wszystkie inne o których zapomniałam. 😉 Targi dla mam zajmują oczywiście w tym rankingu dosyć mocną pozycję i chyba do tych najbardziej popularnych należą Mother&Baby oraz Mamaville. Chociaż bywałam już na nich, po raz pierwszy poszłam tam jako zainteresowana tematem samym w sobie.

Mother&Baby to targi płatne, bilet kosztował 15 zł. Tym razem w Warszawie organizowane były w hali EXPO przy ul. Prądzyńskiego, co chyba nie było strzałem w 10. Gdy kilka lat temu byłam na Wyścigach, atmosfera wydawała się bardziej sprzyjać dzieciom i zabawom – dużo miejsca, porozstawiane stoiska kreatywne, różne gry, balony i dużo zieleni. Bardziej przypominało to oblegany piknik rodzinny czy festyn. W tym roku wszystko odbywało się w jednej hali, w zamkniętym budynku, a jedynym elementem szaleństwa była scena. Atmosfera właśnie raczej taka typowo targowa, uporządkowana. Mi akurat to nie przeszkadzało, bo nie pojechałam tam, żeby się bawić, ale jeśli, ktoś wybrał się na targi z dzieciakami, to myślę, że mógł czuć się zawiedziony.

Co do wystawców – niby wszystkiego po trochu, ale zabrakło mi stoisk ze szkołami rodzenia, z większymi produktami, takimi jak foteliki, nosidła, maty, ubrania a nawet pieluszki czy mleko, których nie widziałam w ogóle. Ogólnie wydaje mi się, że po prostu była krótka lista wystawców. Niemniej trafiło się kilka marek i produktów, które szczególnie przykuły moją uwagę i dzięki nim uważam to wyjście za udane. Przede wszystkim bezpieczne dla niemowlaków środki piorące i czyszczące, zabawki kontrastowe, sesnsoryczne i naturalne, bezpieczne kosmetyki dla dzidziusiów i różnego rodzaju poduszki dla mam. Poza tym wiele było kocyków, otulaczy i kokonów – raczej tych droższych. Wszystko wykonane w Polsce, nie tam żadna chińszczyzna. 😉 Wystawiało się wiele marek kosmetycznych z produktami nie tylko dla dzieci, mam, jak i po prostu kobiet.

Zebrałam całe mnóstwo ulotek i katalogów, niektóre z nich to bardzo przydatne i ciekawe poradniki, więc z chęcią z nich skorzystam. Wiele firm częstowało odwiedzających kuponami rabatowymi do sklepów internetowych (z których na pewno skorzystam) a na miejscu można było zrobić zakupy w „super promocyjnych” cenach. Wpadło również kilka próbek kosmetyków i środków piorących.

Sama oczywiście skusiłam się na małe co nieco i powoli zapełniająca się szuflada dzidziusiowa uzupełniona została o fajnego metkowca, kauczukową kaczuszkę do kąpieli oraz maść na podrażnienia i oparzenia. Sobie natomiast podarowałam poduszkę do spania w kształcie C, która później zmieni się w poduszkę do karmienia, albo kokonik dla malucha.

Wbrew pozorom ogólnie jestem zadowolona z targów, zdobytych tam informacji, jak i moich zakupów. I jak najbardziej uważam, że warto sobie na nie pójść. Ponieważ mamy jeszcze trochę czasu, to pewnie odwiedzę także wrześniowe targi Mamaville.

Mustela Maternite – fajna seria dla ciężarówek

Odkąd jestem w ciąży, używam różnych balsamów, kremów i olejków, które mają zapobiec powstawaniu rozstępów, nawilżać i wspomagać stale rozszerzającą się i pracują skórę piersi, brzucha, ud i pośladków. Do tej pory na moim ciele gościły formuły Mama’s, Palmers, a ostatnio do tego grona dołączyły również produkty Mustela.

Mustela to francuska marka specjalizująca się w produkcji kosmetyków dla kobiet w ciąży, młodych mam oraz dzieci. Produkty oparte są na naturalnych składnikach, pozbawione parabenów, ftalanów, fenoksyetanolu i chlorfenezyny. Są hypoalergiczne, w pełni bezpieczne zarówno dla mamy, jak i maluszka, przetestowane klinicznie. Mogą być stosowane podczas karmienia piersią, oczywiście przy zachowaniu ogólnych zasad higieny. O marce i jej produktach niejednokrotnie słyszałam i czytałam, więc ucieszyłam się, gdy nadarzyła się okazja ich przetestowania.

W moje ręce wpadły trzy produkty z linii Maternite czyli tej dedykowanej kobietom w ciąży:
– Olejek przeciw rozstępom,
– Serum ujędrniające do biustu,
– Balsam łagodząco-nawilżający.

Olejki w ciąży, jak i po porodzie są w cenie, szczególnie te jak najbardziej naturalne, które dostarczają skórze mnóstwo elementów odżywczych. Ten (Olejek przeciw rozstępom Mustela) zawiera 99 % składników naturalnych,  a wiodącymi i aktywnymi są:
– lupeol, który zapobiega powstawaniu rozstępów, poprzez zwiększanie elastyczności skóry
– olejek z nasion granatu,
– olej z awokado,
– olej z dzikiej róży,
– olej z baobabu.

Olejek ma za zadanie nawilżać, ujędrniać i uelastyczniać skórę i jak najbardziej je wypełnia. Przynosi ukojenie – automatycznie zanika swędzenie i pojawia się uczucie komfortu. Kosmetyk posiada lekką, szybko wchłaniającą się formułę. Skóra staje się miękka, nawilżona i przyjemna w dotyku. Sama olejek stosuję raczej na noc, ale na dzień również daje radę. Jego zapach to mieszanka róży i owoców – przyjemny, delikatny, niedrażniący. Przezroczysta butelka o pojemności 105 ml, wyposażona w atomizer, kosztuje ok. 55 zł.

mustela-maternite-kompozycja-2
Serum ujędrniające biust Mustela, to zdecydowanie mój ulubieniec. Ma świetną, lekką i trochę żelową konsystencję, która nie tylko szybko się wchłania, ale również delikatnie chłodzi. Koi, łagodzi i przynosi ulgę. Kosmetyk ten stosuję o każdej porze. Nie tłuści, nie brudzi, nie przeszkadza. Również opakowanie w formie tubki z dozownikiem, jest praktycznym i poręcznym rozwiązaniem.

Formuła serum wzbogacona jest o następujące składniki aktywne:
– peptydy awokado,
– wąkrotkę azjatycką,
– Elastoregulator®.

Za tubkę 75 ml, zapłacimy ok. 65 zł.

Balsam łagodząco-nawilżający Mustela, to niezwykle bogata i silnie skoncentrowana formuła do całego ciała. Wzmacnia i odżywia skórę w czasie ciąży i po porodzie. Eliminuje uczucie dyskomfortu, swędzenie czy pieczenie. Dla utrzymania odpowiedniego efektu, należy stosować go rano i wieczorem. Jego formuła oparta jest na naturalnych składnikach, a tymi aktywnymi są:
– peptydy awokado,
– ceramidy.

Mimo intensywnej konsystencji, balsam szybko wchłania się wgłąb skóry, lekko ją przy tym chłodząc i dając uczucie świeżości. Nawilża, ujędrnia i sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka. Nie pozostawia żadnej warstwy, nie brudzi i nie przeszkadza w ciągu dnia. Tubka o pojemności 200 ml dostępna jest w stacjonarnie i online w cenie ok. 60 zł

The Balm TimeBalm – dobra baza pod makijaż

Fot. marszalpro.com

Wiele z nas pod codzienny makijaż jako bazę stosuje krem pielęgnacyjny. I zabieg ten bardzo często naprawdę dobrze się sprawdza. Czasami jednak potrzebujemy czegoś więcej, czegoś bardziej profesjonalnego i utrwalającego. W co wtedy zainwestować?

Przyznam szczerze, że TimeBalm trafił do mojej kosmetyczki zupełnie przez przypadek, ale bardzo polubiłam tę bazę i aktualnie się z nią nie rozstaję.

Baza pod makijaż The Balm to taki mix produktu do makijażu i kosmetyku pielęgnacyjnego. Jej głównym zadaniem jest wygładzenie skóry, wypełnienie mniejszych linii, nadanie jednolitego wyglądu i fajnego „ślizgu”. Natomiast dzięki zawartych w niej składnikach aktywnych takich jak witamina A, C i E, alantoina oraz bioflawonoidy, kosmetyk odżywia i nawilża cerę.

Bazę można stosować pod makijaż, dla jego utrwalenia, jak i samodzielnie. A ja polecam jej oba zastosowania.

Produkt ma taką trochę silikonową, a trochę żelową i przede wszystkim niezwykle przyjemną konsystencję. Super się rozprowadza, wygładzając i wyrównując skórę. Ładnie przyjmuje kolejne produkty i warstwy. Nie prowadzi do wysuszenia, podrażnienia czy rolowania się makijażu. Ułatwia wykonanie i wydłuża jego trwałość. W pojedynkę sprawdza się równie dobrze, pozostawiając Cię z komfortem jedwabiście gładkiej cery.

TimeBalm niestety nie należy do najtańszych kosmetyków i powiedziałabym nawet, że jest to już wyższa półka. W Douglasie zapłaciłam za nią 115 zł, ale pewnie w necie uda się znaleźć ją trochę taniej. Mimo tego, uważam, że warto ją posiadać w swojej kosmetyczce. 🙂

NIE dla Nawilżającego kremu OlivAloe

Niestety czasami trafi się coś, co początkowo sprawiało dobre wrażenie, a później okazało się kiepską inwestycją. Tak było też w przypadku Nawilżającego kremu dla młodej skóry OlivAloe.

Swój krem kupiłam na Krecie, ale wiem, że kosmetyki tej marki są sprzedawane również w Polsce, więc postanowiłam podzielić się swoją opinią.

Przede wszystkim formuła kosmetyku oparta jest na naturalnych składnikach, a tymi aktywnymi są: oliwa z oliwek, aloes, alantoina, prowitamina B5. Jest lekka, szybko się wchłaniająca. Ładnie pachnie, więc ogólne pierwsze wrażenie naprawdę robi dobre. Schody zaczynają się po nałożeniu kremu na skórę.

Producent obiecuje głębokie nawilżenie, wygładzenie, blask i zmiejszenie podrażnień. A krem dedykuje wszystkim typom skóry. W rzeczywistości produkt ten powoduje szczypanie, podrażnienie i zaczerwienienie (nie lekkie, a wyraźne placki). Na pewno nie jest przeznaczony dla osób z delikatną, wrażliwą czy naczynkową cerą. Nie nadaje się ani na noc, ani na dzień, ani w ogóle do „czegoś”.

Nie jest to najtańszy krem świata (kosztował ok. 70-80 zł), a na dodatek naturalny, więc takiego rozwoju wydarzeń się nie spodziewałam. Nie polecam.

Bardzo przyzwoita kredka do brwi za 15 zł

Na co dzień do brwi używam w zależności od tego ile mam czasu i od tego na co zwyczajnie mam ochotę – kredki na przemian z cieniami lub pomadami. Zdecydowanie najbardziej lubianą przeze mnie kredką jest Veluxe Brown Liner MAC, ale ostatnio grono ulubieńców powiększyło się do szalonych dwóch pozycji. 🙂

Otóż jakiś czas temu w moje ręce wpadła Kredka do brwi Wibo – EYEBROW SYSTEM. „System” pewnie dlatego, że jest to kosmetyk typu 2 w 1. Z jednej strony automatyczna kredka, z drugiej gąbeczka z pojemniczkiem cieni. Fajne i przydatne rozwiązanie, jeśli poprawiasz makijaż w ciągu dnia, albo wybierasz się na wakacje. Ale nie o tym.

wibo-eyebrowsystem-2

Eyebrow System polubiłam z kilku powodów:
– trójkątny kształt kredki, co bardzo ułatwia stylizację brwi i nadanie im odpowiedniego kształtu. Kilka machnięć, a wszystko równiutkie, pełne, ładne,
– ma fajną, trochę woskową konsystencję, dzięki której gładko sunie, a i efekt jest bardziej naturalny, delikatniejszy,
– nie pozostawia za wiele do wyszczotkowania, nie tworzy grudek i nie skleja włosków,
– kolor – ciemny, lekko przydymiony brąz (mam nr 2), dla mnie jest idealny,
– nie trzeba jej temperować – leniuszek ze mnie. 😉

Dodatkowym plusem jest ten cień z drugiej strony, choć przyznam, że używam go bardzo rzadko, kredka zdecydowanie do dziennego, szybkiego makijażu mi wystarcza.

Kredka kosztuje ok. 15 zł, która w porównaniu do jakości kosmetyku wydaje mi się po prostu niska. Jestem szczerze oczarowana tym produktem i szczerze polecam tą jakże „grubą” inwestycję. 🙂

KONKURS: Wygraj 200 zł na zakupy w Moodo! WYNIKI

Tadamtadam! Oto lista ZWYCIĘŻCÓW 🙂

 

SHE (komentarz dodany 02.06.2017 o 23:51)

Kasia Leja (komentarz dodany 01.06.2017 o 22:12)

Magdulla (komentarz dodany 31.05.2017 o 09:30)

Moodo rozdaje vouchery na zakupy w salonach stacjonarnych o wartości 200 zł! 

W jaki sposób zawalczyć o jedną z 3 kart podarunkowych o wartości 200 zł na zakupy w Moodo? Wystarczy, że odpowiesz na jedno pytanie – które z ubrań MOODO zabrałabyś ze sobą na wakacyjną wycieczkę? Zajrzyj na www.moodo.pl, wybierz minimum jedną rzecz i krótko uzasadnij swój wybór. 

Odpowiedź konkursową należy zamieścić w komentarzu do tej publikacji.

Konkurs trwa do 2.06.2017 roku, a wyniki zostaną ogłoszone do 5 dni od jego zakończenia.

Powodzenia! 🙂

 

REGULAMIN KONKURSU – MOODO

§1.

Organizatorem konkursu jest serwis BAFavenue.pl, a Sponsorem nagród marka Moodo.

§ 2

W konkursie udział może wziąć każdy, nie więcej niż jeden raz.

§ 3

Nagrodą w konkursie jest 3 x karta upominkowa o wartości 200 zł na zakupy w sklepie Moodo.

§ 4

Konkurs trwa od 12.05.2017 do 2.06.2017 r.

§ 5

Zadaniem konkursowym jest odpowiedź na pytanie: które z ubrań MOODO zabrałabyś ze sobą na wakacyjną wycieczkę? Zajrzyj na www.moodo.pl, wybierz minimum jedną rzecz i krótko uzasadnij swój wybór. 

§ 6

Wyniki konkursu, w którym zostanie wyłonionych 3 zwycięzców, zostaną ogłoszone do 5 dni po zakończeniu konkursu na BAFavenue.pl, w zakładce „konkursy”. Organizator poinformuje o publikacji wyników na swoim fanpage‘u na Facebooku.

§7

Zwycięzca powinien skontaktować się z Organizatorem w celu przekazania nagrody poprzez wiadomość mailową (redakcja@bafavenue.pl) do 10 dni, liczonych od ogłoszenia wyników.

§ 8

Wszelkie inne regulacje prawne niewyszczególnione w tym regulaminie podlegają pod prawo polskie Kodeksu Cywilnego.

§ 9

Wszelkie spory rozstrzyga właściwy sąd okręgowy.

Nowość: Intensywnie odbudowujący krem na noc NeoHyaluron Mincer Pharma

Intensywnie działający przez noc krem, to skarb. Dzięki niemu cera rano może wyglądać naprawdę dobrze i zdrowo. Bez oznak zmęczenia, pełna blasku i świeżości. I to wszystko często udaje się osiągnąć bez jakiejś wygórowanej ceny.

Mój ostatni wybór – Intensywnie odbudowujący krem na noc z serii NeoHyaluron Mincer Pharma – na przykład kosztuje ok. 50 zł i myślę, że to całkiem uczciwa cena.

Kosmetyk jak każdy porządny krem na noc, jest mocno skoncentrowany, więc posiada gęstą i kremową formułę. Nie jest ona tłusta i szybko się wchłania, a mimo to świetnie nawilża, odżywia i uelastycznia. Na skórze pozostawia przyjemny, świeży zapach, delikatnie wilgotną i gładką powierzchnię. Nie podrażnia skóry, nie powoduje zaczerwienień. Wręcz przeciwnie, przynosi ulgę zmęczonej po całym dniu cerze.

Krem dedykowany jest dojrzałej i odwodnionej cerze, ale moim zdaniem sprawdzi się u znacznie większej grupy odbiorców. 😉 Z pewnością polubi go cera potrzebująca nawilżenia, delikatna i wrażliwa.

Jak każdy kosmetyk z tej serii, krem zawiera 4 formy kwasu hialuronowego: Podporowy kwas hialuronowy, Molekularny kwas hialuronowy, Siatki hialuronowe, Mikrosfery hialuronowe i działa przeciwzmarszczkowo.

Używam go jako uzupełnienie Ampułki Hydroliftingującej No. 905 z tej samej serii i musze przyznać, że produkty te uzupełniają się idealnie, a i efekty są świetne.

Linia Il Salone Milano z filtrami UV

Mam kręcone, delikatne i suche przy końcach włosy, więc jak się domyślacie intensywne słońce, które panuje wiosną i latem, zbytnio im nie służy. Silnie nawilżające kosmetyki, różnego rodzaju sera i filtry UV, nakładam na nie w te pory roku bardzo chętnie.

Na sklepowe półki trafiła właśnie nowość – Il Salone Milano z filtrami UV. Jest ona dedykowana włosom farbowanym, o które w okresie mocnego nasłonecznienia należy dbać jeszcze bardziej. Ja włosów nie farbuję, często jednak przez moje ręce przewijają się produkty właśnie do włosów malowanych. Mają one zazwyczaj silnie odbudowujące i regenerujące właściwości, co po prostu przydaje się moim, często „niedożywionym” kosmykom.

W skład linii wchodzą 3 kosmetyki:
1. Szampon magnificent shampoo
2. Maska memorable mask
3. Odżywka eternal spray leave-in.

il-salone-milano-szampon,maska-odżywka-2

Kosmetyki te chronią włosy przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, pomagają w utrzymaniu blasku i zdrowego wyglądu fryzury. Dzięki zawartemu ekstraktowi z ryżu, zapobiegają uszkodzeniom oksydacyjnymi i głęboko odżywiają.
Mają przyjemny, moim zdaniem kokosowy zapach, który utrzymuje się na włosach przez pewien czas. Opakowania są spore, ale wygodne w użyciu, a same kosmetyki bardzo wydajne. Niestety należę do tych osób, które zawsze cierpią na „niedobór” maski – ładuje jej na włosy ile wlizie, a ta zazwyczaj ma opakowanie o mniejszej niż szampon pojemności (w tym przypadku – szampon 500 ml, maska tylko 250 ml). Plus jest taki, że marka posiada również w ofercie typowo „fryzjerskie” opakowania tych dwóch produktów, więc zawsze można po nie sięgnąć.

Kosmetyki Il Salone dostępne są w Rossmann i Hebe, w cenach ok. 30-35 zł za każdy z nich.

Zakopane w 2 dni – album

Powiedzmy to sobie szczerze – 2 dni na wycieczkę do Zakopanego to zdecydowanie za mało. Szczególnie gdy chce się ten czas spędzić aktywnie i cokolwiek zobaczyć. Niemniej uważam ten spontaniczny wyjazd za bardzo udany.

Planując taki szybki wypad przede wszystkim trzeba brać pod uwagę kiepski dojazd i wiecznie stojącą Zakopiankę – do niej jakoś leci, później się stoi, jedzie, znowu stoi, a na końcu jeszcze stoi. Jeśli więc jedziecie autem, to wyjedźcie jak najwcześniej, żeby nie tracić dnia na miejscu.

Nasz plan atrakcji powstał w trakcie – Krupówki, Gubałówka (na Kasprowy nie byliśmy przygotowani), Skocznie, Morskie Oko. W międzyczasie jeszcze kwaśnica, oscypek i szybkie zakupy.

zakopane-2017-tatry
Zakopane, okolice ul. Harenda

Na dzień pierwszy oczywiście Krupówki, które tętnią życiem w środku lata niczym Monciak w Sopocie. Mnóstwo ludzi, cała masa knajp i ogrom sklepów, straganików i pamiątek. Na Gubałówkę można wejść pieszo lub wjechać kolejką – ta w obie strony kosztuje 26 zł (bilet normalny). Na górze panorama Tatr i piękne widoki nawet przy humorzastej pogodzie. Można zafundować sobie tam całkiem długi spacerek, albo relaksik przy jedzeniu czy piwie.

Gubałówka
Gubałówka
gubalowka-tatry-2017-ja
Gubałówka
Gubałówka
Gubałówka

Na Morskie Oko wybraliśmy się dnia drugiego. Po drodze, przejazdem zobaczyliśmy skocznie i pojechaliśmy dalej. Do parkingu (płatny 25 zł) dojechaliśmy w jakieś 20-30 minut. Do kas (bilet normalny kosztuje 5 zł) pieszo zeszło się nam kolejne 20 minut. A potem ok. 3h maszerowaliśmy cały czas lekko pod górę, przez ok. 8 km. Po drodze znajdują się liczne przystanki z WC, jakimś stołem czy ławką.

 

morskie-oko-2017-bafavenue-5
Morskie Oko

Nad samym jeziorem znajduje się Schronisko, w którym można zjeść coś ciepłego, napić się herbaty. Ale oprócz właśnie tej schroniskowej jadłodajni i jeszcze jednego Baru, w którym serwowane są zapiekanki i frytki, praktycznie nic więcej tam nie ma, także dobrze jest mieć pełną „wyprawkę” ze sobą, w plecaku.

Morskie Oko
Morskie Oko

O ile w jedną stronę weszliśmy pieszo, choć przyznam szczerze, że był to dla mnie obecnie duży wysiłek, to w drugą stronę postanowiliśmy już zjechać dorożką (koszt 30 zł od osoby). Koniom było zdecydowanie lżej w tą stronę niż pod górę, więc i ja miałam trochę mniejsze wyrzuty sumienia.

Widoki piękne, myślę, że niezależnie od pogody. Gdy świeci słońce i nie ma chmur Morskie Oko, jak i ogólnie Tatry wyglądają niczym z bajki. W sytuacji gdy góry przysłonięte są chmurami, widok jest trochę mroczny, tajemniczy, ale równie piękny.

morskie-oko-2017-bafavenue-4
Morskie Oko

Wracając z Morskiego Oka nieplanowanie przejechaliśmy na Słowacką stronę, gdzie zrobiliśmy małe zakupy w sklepie na granicy. Wyposażony był głównie z alkohol, słodycze (w tym całą gamę Studenckiej) oraz kosmetyki z olejem konopnym.

Droga powrotna do Warszawy  – ok. 6 godzin.

Pretty. Happy. You. – majowy ShinyBox

Pretty. Happy. You. czyli majowy ShinyBox! Co znajdziemy w pudełku i czy są wśród nich wiosenne hity? Sprawdźmy!

Markami tego pudełka są: Bielenda, Creightons, Synchroline, Fa, Herbal Care i Naobay. I to właśnie produkt Naobay jest tym flagowym majowej edycji.

Krem do twarzy NaoBay Extra Rich Cream Nourishing w pełnowymiarowej wersji, która znalazła się w pudełku, kosztuje ok. 210 zł, więc rzeczywiście jest to produkt premium. Do tego skomponowany w dużej mierze ze składników organicznych. Posiada certyfikat EcoCert i aż 98,85% składników pochodzenia naturalnego. Także będę używała z przyjemnością. Krem posiada delikatny, lekko cytrusowy zapach, fajną, szybko wchłaniającą się konsystencję i oryginalne opakowanie. Producent zapewnia o intensywnym nawilżeniu, głębokim odżywieniu i uelastycznieniu. Dzięki zawartym kwasom tłuszczowym, działa przeciwzmarszczkowo.

shinybox-happy-pretty-you-1

Do pielęgnacji twarzy swój produkt dorzuciła do boxa również od siebie Farmona. Ja trafiłam na Odżywczą maseczkę do twarzy z olejkiem arganowym, ale były również z aloesem, dziką różą i kwiatem migdałowca. Maseczka oprócz oleju arganowego, zawiera kolagen, proteiny pszenicy i oligosacharydy z drzewa Tara. Nawilża, odżywia i uzupełnia warstwę lipidową skóry. Za dwie saszetki 5ml zapłacimy ok. 2,50 zł.

I jeszcze od Synchroline upominek w postaci zestawu pielęgnacyjnego: krem anti-aging witaminą C, krem do skóry pozbawionej jędrności i elastyczności, krem do skóry pozbawionej blasku, krem rozjaśniający z filtrem SPF 50+.

shinybox-happy-pretty-you-2

Punktowy korektor Bielenda z serii #InstaPerfect to kolorowy akcent. Dedykowany do cery trądzikowej (ja takiej na szczęście nie mam i w zasadzie nigdy nie miałam). Pomaga ukryć wypryski i rozszerzone pory, niweluje zaczerwienienia i podrażnienia skóry. Zawiera kwas migdałowy 4%, kwas salicylowy, azeloglicynę i d-panthenol. Kosztuje ok. 11 zł. Wymiennie pudełku: Krem-żel matująco-nawilżający na dzień i na noc, Intensywne serum-korektor na dzień i na noc, Peeling do mycia twarzy 3 w 1, Bibułki matujące.

shinybox-happy-pretty-you-3

Szampon do włosów Argan Smooth Creightons, to miła niespodzianka myślę. Marka nie należy do super popularnych, przynajmniej ja sama w drogerii nigdy nie widziałam, ale ogólnie poznałam, bo miałam przyjemność organizować z nimi kiedyś konkurs. W końcu szampon, który nie jest dedykowany do jasnych czy farbowanych włosów, więc z przyjemnością zużyję. Ma fajnie prezentującą się, taką „chromowaną” tubkę i przyjemny zapach. Za 250 ml zapłacimy ok. 20 zł.

No i na koniec Roll on Soft&Control Fa. Co prawda nie jest to moja ulubiona forma antyperspirantu – sięgam raczej po kremy i sztyfty, ale aktualnie mam właśnie zapotrzebowanie, a i ciepło jest, więc liczę na to, że się sprawdzi. Dezodorant ten zapewnia długotrwałą ochronę przed poceniem i pielęgnację delikatnej skóry pod pachami jednocześnie. Zapach, kawiatowy, deliaktny, raczej nic szczególnego, ale też nie należy do tych drażniących. Za 50 ml, zapłacimy ok. 9 zł.

shinybox-happy-pretty-you-5

 

Pudełka Pretty. Happy. You. są jeszcze dostępne, także jeśli zaprezentowana zawartość trafia w wasze gusta i potrzeby, to zamawiajcie koniecznie, bo wiem z zaufanego źródła, że jest ich już niewiele. 🙂 A już w przyszłym miesiącu edycja urodzinowa i jestem przekonana, że będzie się działo! 🙂

Słodki gadżet – Cukrowy peeling do ust Evree

Mówi się, że to panowie są gadżeciarzami, ale nikt nie zaprzeczy, że i kobiety lubią gadżety. My jednak sięgamy po te bardziej skierowane bardziej w stronę szafy czy kosmetyczki. Uwielbiamy piękne opakowania, nieoczywistą na pierwszy rzut oka funkcjonalność czy uniwersalne i praktyczne zastosowania. No to Evree nam dogodziło.

Wprost idealnie, bo na wiosnę i lato, marka wpuściła swoją nowość – SUGAR LIPS Cukrowy peeling do ust, który występuje w dwóch smakach – poziomka i pomarańcza.

Peeling ma gęstą, ziarnistą konsystencję, która składa się z cukru, roślinnej wazeliny, olejku rycynowego, masła mango i oleju avocado. Cukier wygładza usta, a inne składniki je nawilżają. Po zjedzeniu słodkich kryształków, pozostaje na nich lekka, ale treściwa warstwa odżywcza.

Nie uważam, żeby był to kosmetyk pierwszej potrzeby, ale właśnie taki trochę gadżet, który z pewnością przyda się na cieplejsze dni, aby usunąć to i owo, zmiękczyć, wygładzić oraz przy okazji zregenerować usta.

Na uwagę zasługuje natomiast fakt, że 99% składników jest naturalnych.

Obie wersje peelingu to urocze małe, kolorowe słoiczki o pojemności 10 ml, które kosztują ok. 15 zł.

4 formy kwasu hialuronowego – NeoHyaluron Ampułka Hydroliftingująca Mincer Pharma

Coś na co chyba podświadomie czekałam, właśnie pojawiło się na drogeryjnych półkach. I nie jest to pięknie prezentująca się w letnich barwach paleta do makijażu, a serum pielęgnacyjne. Jak dla mnie niezwykłe i w tym momencie ulubione. 🙂

Całkiem niedawno marka Mincer Pharma wypuściła na rynek nową i innowacyjną w swojej formie linię – NeoHyaluron. Ta charakteryzuje się recepturami opartymi na połączeniu czterech form kwasu hialuronowego:

  • Podporowy kwas hialuronowy – stymuluje syntezę elastyny, a więc wspomaga elastyczność skóry
  • Molekularny kwas hialuronowy – wiąże wodę, wypełnia i ułatwia przedostawanie się do głębszych warstw innych składników aktywnych
  • Siatki hialuronowe – działają na powierzchni, wypełniają bruzdy i zmarszczki.
  • Mikrosfery hialuronowe – wytwarza na powierzchni skóry, silnie nawilżający hydrofilm, zapobiega ucieczce wody.

Dzięki takiej pomnożonej mocy kwasu hialuronowego oraz zaczerpniętymi ze świata medycyny estetycznej inspiracjami, kosmetyki z tej serii są po prostu skuteczne.

mincer-apulka-neohyaluron3

Pierwszy produkt, po który sięgnęłam to Ampułka hydroliftingująca No.905 i z miejsca się zakochałam! Dedykowana, z resztą jak cała linia, jest do cery odwodnionej i cery dojrzałej. Intensywnie regeneruje, ujędrnia, wygładza i zapewnia efekt liftingu. Ampułkę można stosować zarówno na dzień, jak i na noc, pod krem. Nie zawiera kompozycji zapachowych, więc ta charakterystyczna konsystencja (lekko żelowa, ale i wodnista – tak jak to kwas hialuronowy), jest bezwonna. Serum jest „śliskie” więc fantastycznie prowadzi się po twarzy i szybko też w skórę się wchłania. Natychmiastowo wypełnia, napina, wygładza i pozostawia uczucie lekkiego ściągnięcia. Genialnie też współpracuje z innymi produktami pielęgnacyjnymi – te po nałożeniu wnikają w głąb i nadal utrzymują wszystkie wcześniej uzyskane efekty – niezwykłej gładkości, napięcie i elastyczności. Kolorowym produktom natomiast w żaden sposób nie przeszkadza.

Poręczna buteleczka o pojemności 15 ml, wyposażona jest w pipetkę, co usprawnia aplikację. Ale w opakowaniach kosmetyków Mincer Pharma, lubię szczególnie etykiety, które charakteryzują się prostotą i nowoczesnym minimalizmem.

Jak już wspominałam jest to pierwszy kosmetyk z tej serii, który postanowiłam wypróbować, ale już teraz wiem, że na pewno nie ostatni. W skład linii wchodzą następujące produkty:

  • Silnie ujędrniający krem na dzień No. 901
  • Silnie odmładzający krem na dzień i na noc No. 902
  • Intensywnie odbudowujący krem na noc No. 903
  • Hydrolipidowy wypełniacz zmarszczek No. 906
  • i moja Ampułka hydroliftingująca No. 905, która kosztuje ok. 60 zł i dostępna jest w wielu drogeriach stacjonarnych i tych online.

Wrocławskie ZOO – album

Uwielbiam Wrocław! Uważam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce i chętnie tam wracam, kiedy tylko mam taką możliwość.

wroclawkie-zoo-zolw

Choć miasto samo w sobie jest pełne uroku, a rozlewająca się na każdą stronę Odra sprawia, że miejscami przypomina Wenecję, nie brakuje tam dodatkowych perełek turystycznych. Ja zaliczam do nich ZOO. Gdy byłam tam po raz pierwszy zrobiło na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Wygląda bardzo nowocześnie i świeżo. Zwierzęta mają sporo miejsca i przestrzeni. Nie brakuje ciekawych aranżacji i niepowtarzalnego klimatu.

wroclawskie-zoo-wodospad

wroclawkie-zoo-hipopotamy

wroclawkie-zoo-hipopotamy-2

wroclawkie-zoo-akwarium

wroclawskie-zoo-pingwiny

Duże, fajnie zagospodarowane wybiegi. Małpki siedzące na drzewach nad głowami zwiedzających czy w końcu Afrykarium (które jest dumą wrocławkiego ZOO) robią ogromne wrażenie nie tylko na dzieciach. 😉 A i dla tych została zaprojektowana zagroda z kózkami, osiołkami, owieczkami itp., które można karmić (przed wejściem, jak i już w środku stoją automaty z karmą) i głaskać.

wroclawskie-zoo-zyrafy wroclawskie-zoo-son

wroclawskie-zoo-kozki

wroclawskie-zoo-osiolki

wroclawskie-zoo-malpki

wroclawkie-zoo-malpy

Bilet normalny kosztuje 45 zł, ulgowy 35 zł – choć na pierwszy rzut oka może wydawać się sporo, warto! 🙂

zebra-ja-wrolawskie-zoo

Nowość: Evree Black Rose Detoksykująca czarna maska do twarzy

Gdy wzięłam ją po raz pierwszy do ręki spodziewałam się, że może być to miłość od pierwszego użycia i nie myliłam się.

Generalnie uwielbiam oczyszczające maski, a te z dodatkiem węgla czy błota szczególnie – dają mi poczucie jakiegoś innego niż domowy rodzaju relaksu, przenoszę się wraz z nimi do SPA.

Zawarte w masce Black Rose węgiel z japońskiego drzewa udame, ekstrakt z tóży demasceńskiej i kaolin, oczyszczają i mineralizują, ale także wzmacniają naczynka i działają łagodząco. Maska pomaga również regulować wydzielanie sebum. Może stanowić etap przygotowujący skórę do przyjęcia Upiększającej maski do twarzy Magic Rose (możesz o niej poczytać TUTAJ), albo być stosowana w pojedynkę.

Maskę nakłada się na oczyszczoną i suchą twarz. Gruba warstwa powinna pokryć całą buzię, z wyjątkiem okolic oczu i ust, a następnie być wmasowana kolistymi ruchami. Maskę usuwamy wodą i wilgotnymi wacikami po upływie 15 minut.

Zabieg ten gwarantuje dokładnie oczyszczenie cery – usunięcie toksyn, zaskórników i innych zanieczyszczeń, a także jej odprężenie i zdrowy wygląd.

O tym, że kosmetyk pięknie pachnie, chyba pisać Wam nie trzeba. 😉

Dostępne online i stacjonarnie, w cenie ok. 30 zł / 75 ml.

tołpa: do dłoni i stóp

Myślę, że na co dzień wiele z nas zapomina o pielęgnacji dłoni czy stóp. Znacznie ważniejszy wydaje się być krem do twarzy czy ciała. Wysmarowanie stóp odkładamy na potem (które de facto nie następuje), a dłonie maznęły się przy okazji wcierania balsamu w ciało, to im na razie wystarczy. To niestety nie prawda, bo nie wystarczy.

Moje dłonie należą do tych delikatnych, więc jakikolwiek kontakt ze środkami czystości, niekorzystne warunki atmosferyczne, czy nawet częste ich mycie, szczególnie jesienią i zimą wiąże się z silnym przesuszeniem, a nawet ranami. Więc dbam o nie, dbam najlepiej jak potrafię przez cały rok – kremy, peelingi, maseczki i maści – również te od tołpa.

Do moich hitów należy Odnawiające serum do rąk i paznokci 5w1. Ma lekką, szybko wchłaniająca się konsystencję, nie pozostawia tłustej powłoki i pięknie pachnie. Natychmiastowo odżywia, nawilża, wygładza i ujędrnia. Lubię również ten dozownik przy buteleczce – zawsze wyciskam tyle, ile trzeba.

Świetny jest również 2-etapowy zabieg odnawiająco – regenerujący do rąk. Peeling tak drobniusieńki i delikatny, że prawie go nie czuć. A mimo to, działa! Bardzo dokładnie usuwa zrogowacenia i martwy naskórek, wygładza. Dołączona do kroku 1 maska, to z kolei niezwykle kremowa i przyjemna konsystencja, która pielęgnuje i odbudowuje. Oczywiście i w tym przypadku marka zadbała o cudowne zapachy.

Rozjaśniająca emulsja do rąk ma w zasadzie podobne działanie do mojego ulubionego serum, jednak bardziej skupia się wygładzaniu i przywracaniu skórze zdrowego blasku. Zawiera między innymi torf tołpa, keratynę, glicerynę, pochodną mocznika i masło babassu.

tolpa-dlonie-stopy-6

Do stóp z kolei mogę polecić Regenerujący krem-maskę do stóp i paznokci. Raczej na noc, chyba, że masz dzień leniucha i możesz pozwolić sobie na siedzenie z „założonymi nogami” kilka godzin. Ma cięższą konsystencję, która silnie nawilża i regeneruje. Zwalcza suchość i zrogowacenia. pomaga pozbyć się popękanej skóry w okolicach pięt. Odpowiednia kuracja tuż przed latem.

A na wiosnę i lato wręcz idealny jest Orzeźwiający balsam do stóp. Odświeża i zapobiega poceniu się. Ten wchłania się dosyć szybko, więc z powodzeniem możemy stosować go na dzień. Działa antywirusowo i przeciwgrzybiczo. Pomaga w gojeniu się odcisków czy małych ran. Pachnie cytrusowo, lekko.

tolpa-dlonie-stopy-5

Wszystkie pozbawione są sztucznych, brzydkich składników. Posiadają wygodne opakowanie i świetnie opisujące kosmetyki etykiety. Dostępne są zarówno w sklepie internetowym marki, jak i wielu drogeriach stacjonarnych, za ok. 18 zł każdy.

Czy będąc w ciąży naprawdę potrzebujesz ciążowych ubrań?

Czy rzeczywiście musisz kupować ubrania, które po tych kilku ciążowych miesiącach będą do wyrzucenia, albo będą czekały na dnie szafy latami, aż zajdziesz w ciążę kolejny raz? Moim zdaniem – stanowcze nie. Jak więc skompletować sobie garderobę na okres ciąży i jednocześnie cieszyć się jej elementami już po porodzie?

Nie jestem ekspertem ciążowym i oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że każda kobieta ten szczególny okres przechodzi zupełnie inaczej. Jedne bardzo szybko i bardzo dużo przybierają na wadze, u drugich jakiekolwiek zmiany i brzuszek ciężko w ogóle dostrzec. Jednak każda z nas wie w czym czuje się komfortowo i jak chciałaby się w ciąży prezentować. Sama należę do osób praktycznych, więc nawet przez chwilę nie myślałam o tym, aby wchodzić w sklepach na działy dla przyszłych mam, kupować jeansy z gumowym pasem, ogrodniczki czy sukienkę z miejscem na brzuch XXL. Wiedziałam natomiast, że zakupy na pewno się przydadzą, czekałam tylko na odpowiedni moment, aby dokupić potrzebne mi w danej chwili rzeczy, z których z powodzeniem będę korzystała również po ciąży.

Przez kilka pierwszych miesięcy ciało, aż tak bardzo się nie zmienia (chyba, że po prostu masz tendencję do tycia i kierujesz się zasadą „jem za dwoje”, a nie „dla dwojga”), więc dotychczasowe wyposażenie szafy sprawdza się dobrze, jak zawsze. W momencie, gdy brzuszek zaczyna się wyraźnie uwypuklać, może okazać się, że niektóre rzeczy opinają Cię, nie dopinają się, czujesz się w nich po prostu źle i to właśnie wtedy, na bieżąco można dokonywać zupełnie przemyślanych zakupów.

Spodnie
W tym zakresie chyba znacznie łatwiej jest kobietom, które nie są uzależnione od jeansu, a w szafie mają wiele spodni materiałowych wykończonych gumką, leginsów i podobnych, zupełnie elastycznych modeli. Jeśli takich nie masz, to po prostu je kup. Jeśli nie lubisz nosić tego typu spodni na co dzień, nie martw się. Po ciąży leginsy przydadzą Ci się do ćwiczenia czy biegania. A materiałowe spodnie takie jak alladynki czy baggy zawsze znajdą swoje zastosowanie czy to na wycieczkach i spacerach z maluchem czy po prostu przy pracach domowych.

Bluzki, bluzy, swetry
Kiedy bardziej dopasowane sztuki zaczną być chwilowo za małe, albo po prostu nie chcesz świecić opiętym brzuchem, sięgaj po bardziej oversizowe kroje. Te są stałym elementem praktycznie każdej nowej kolekcji, więc o ile się tylko z nimi polubisz, będziesz mogła się nimi cieszyć jeszcze długo, długo po porodzie.

Sukienki
Je w ciąży lubię najbardziej. Są nie tylko super wygodne (nic nigdzie nie uwiera, nie napiera, nie uciska), ale też kobiece. A dobrze wybrany model, podkreśli brzuszek i doda niezwykłego uroku. Świetnie sprawdzają się zarówno długości maxi, jak i te krótsze. Osobiście najbardziej lubię modele w kształcie litery A czy odcinane pod biustem, które sięgają mi do połowy uda czy do kolana. Uzupełnienie szafy o takie modele wyjdzie Ci tylko na dobre. 🙂

Spódnice
Zdecydowanie biodrówki, luźne, rozkloszowane. Tak długie, albo tak krótkie, jak lubisz. W przypadku maxi i ostatnich tygodni, może być chwilami niebezpiecznie – brzuch się obniża, więc spódnica magicznym sposobem się wydłuża, a nogi niestety tak jakby krótsze, trzeba więc uważać, żeby orła nie wywinąć.

Najważniejsza zasada przy takich zakupach „uzupełniających” –  kupować to, co rzeczywiście się nam podoba i w czym dobrze się czujemy. Wtedy na pewno nie będzie to wydatek chwilowy, a odpowiednio „przechodzony”, czasami wręcz „wymęczony”. Wbrew temu co mówią do nas sieci handlowe i reklamy – serio, da się być w ciąży ubraną, na dodatek dobrze,  i wcale nie trzeba w tym celu odwiedzać działów dla przyszłych mam, kupować specjalnych spodni czy sukienek, z których pożytek będziemy miały tylko przez kilka miesięcy.

Mam na sobie: koszulę MOODO, Sukienkę MANGO, buty ZAXY (z Answear), torebkę PAULINA SCHAEDEL, okulary MUGLER
Na sobie mam: koszulę MOODO, Sukienkę MANGO, buty ZAXY (z Answear), torebkę PAULINA SCHAEDEL, okulary MUGLER

Co kupić na Krecie?

Jeśli planujesz wycieczkę na Kretę, planuj również nadbagaż, gdy będziesz z niej wracała. Ta grecka wyspa jest przepełniona produktami regionalnymi, naturalnymi i takimi, które warto przywieźć. Jeśli lubisz uprawiać „turystykę zakupową”, to jest to z pewnością kierunek dla Ciebie.

Oliwki i oliwa

W dużej mierze gospodarka Krety opiera się na drzewkach oliwnych – jest ich tam całe mnóstwo! To z nich zbierane są ogromne ilości, różnych rodzajów oliwek, wytwarzane są najlepsze oliwy, a także przybory kuchenne czy kosmetyki. Zapewne więc, większość Twoich „pamiątek z wakacji”, będzie z oliwkami związana. To, co po prostu należy przywieźć to oliwa extra virgin i oliwki. Choć zdjęcia mogą wskazywać na dosyć skąpe zapasy, zdradzę, że oliwek przywieźliśmy z 2-3 kg. 😉

oliwa-oliwki-haul-kreta

Produktów delikatesowych, jak i sklepów z naturalnymi produktami na Krecie nie brakuje, choć osobiście uważam, że nie ma co przepłacać i po spożywcze zakupy najlepiej wybrać się do supermarketu, z którego korzystają mieszkańcy. Tam ceny są zdecydowanie niższe, a produkty te same. Przy robieniu takich zakupów w sklepach typu Carrefour należy jednak zwracać uwagę na pochodzenie produktów, ważne żeby były z Krety. 🙂

 

Akcesoria kuchenne z drzewa oliwnego

Choć ja z kuchennych przyborów z Krety zabrałam tylko kolorowe, malowane miseczki, to jest tam bardzo duży wybór desek do krojenia, tacek, półmisków i tym podobnych akcesoriów, które wykonane są z właśnie z drzewa oliwnego. Jego trwałość i oleistość sprawia, że gadżety te w kuchni sprawdzają się świetnie.

 

Naturalne mydło z oliwek

Jak już wspomniałam oliwki mają również swój udział w produkcji kosmetyków. Oprócz świetnie znanego chyba wszystkim naturalnego mydła z oliwek, którego wytwarzaniem zajmuje się wiele firm, jest tam też naprawdę imponujący przekrój innych produktów pielęgnacyjnych, a nawet kolorowych. Kilka kreteńskich marek dostępnych jest również na polskim rynku, a tam wcale nie są powalająco tańsze, powiedziałabym nawet, że w tej samej cenie, albo nieco droższe, więc polecałabym raczej sięgać po to, czego u nas raczej nie ma. Osobiście uważam, że najlepsze mydło, to te najprostsze, czyli wytwarzane w 100% z oliwek, naturalne, bez dodatków, produkowane na wyspie. Wszelkie kombinacje, wyszukane opakowania, uznaję raczej za chwyt marketingowy i z niego nie korzystam. Choć jak najbardziej w przypadku, gdy takie mydełka mają być prezentem dla kogoś innego, to warto kupić coś bardziej okazałego.

Czyste mydło oliwkowe, którego na co dzień używają Kreteńczycy również można kupić w marketach. Należy ich szukać w alejkach z kosmetykami, gdzieś między produktami Dove i Palmolive. 😉 Cena tej samej kostki mydła (ta sama marka, ta sama waga) w markecie kosztowała ok. 0.80 euro, a w delikatesach dla turystów ok. 1.50 euro.

Kosmetyki

Jak już wspomniałam na Krecie jest wiele marek kosmetycznych, o których istnieniu tutaj, w Polsce, po prostu nie wiemy. Znaczna ich część dba o to, aby ich produkty były jak najbardziej naturalne, bez sztucznych dodatków i szpecących etykietę składników. Ich bazą są oczywiście oliwki i oliwa. Wybór jest ogromny – pielęgnacja włosów, ciała, twarzy, demakijaż, a nawet i makijaż. Całe linie kosmetyków damskich, dziecięcych i męskich. Ja wybrałam m.in. produkty OlivAloe, Kallos, Ma-La-Ma, Bio Olive Oil. kosmetyki-kreta-haul

Wskazówka: niestety marki te w supermarketach dostępne raczej nie są. Tam z naturalnych kosmetyków, sprzedawane jest jedynie mydło oliwkowe, dookoła którego widać głównie marki Procter and Gamble. 😉

 

Słodycze

Choć mogłoby się wydawać, że na Krecie dostępne są tylko zdrowe i naturalne produkty, to równie pyszne co oliwki, są tam desery, ciasteczka, galaretki i inne słodkości. Baklava i lokum należą do moich ulubionych, ale warto spróbować innych słodkich przysmaków. Do ich produkcji Kreteńczycy używają sporo miodu i orzechów, także tych tam też nie brakuje. I o ile orzechy raczej od naszych się za bardzo nie różnią, o tyle można je tam spotkać w różnych odsłonach, co dodaje im atrakcyjności. baklava-lokum-kreta-haul

Wina

Za sprawą licznych winnic zlokalizowanych w okolicach Iraklionu oraz Sitii, na Krecie nie brakuje również szerokiej oferty win, więc i z tego dobrze skorzystać. Ceny zaczynają się od 4-5 euro. wino-haul-kreta

Wiele winnic jest otwartych na turystów i organizuje liczne degustacje. Uwaga jednak na zakupy w tych miejscach, gdyż może się okazać, że ceny butelek są nieco „turystyczne”. Najlepsze spośród win, które przywieźliśmy, były te z oznaczeniem „organiczne”, jednak ich ceny są nieco wyższe od ok. 15 euro.

Inspired By Naturalnie Piękna 6

6 edycja Naturalnie Piękna właśnie ujrzała światło dzienne. Był to niezwykle wyczekiwany box – jego wysyłka przesunęła się o miesiąc, więc i napięcie rosło. A wraz z nim oczekiwania. Zapowiadana minimalna wartość pudełka to 600 zł, na co składać się miało 8 produktów gwarantowanych, w tym 5 pełnowymiarowych.

Istnym hitem pudełka, który jednocześnie mocno podbił jego wartość jest Regenerująca Maseczka z Błotem z Morza Martwego -417. Jest to pięknie pachnąca mieszanka błota, minerałów, miodu, masła kakaowego, olejków eterycznych, a także witamin E i B5. Ma ona za zadanie oczyścić, zmiękczyć, wygładzić, dodać świeżości i blasku. Mi osobiście podoba się to, że jest „ekspresowa” – po nałożeniu jej na twarz odczekujemy tylko 5 minut. Następnie usuwamy kosmetyk za pomocą dołączonego magnesu, a resztki wilgotnym płatkiem kosmetycznym. Maska przeznaczona jest do wszystkich rodzajów cery. Nie zawiera parabenów i olejów mineralnych. Jej opakowanie to ciężki, szklany słoiczek z plastikową nakrętką. Słoiczek 50 ml kosztuje 476 zł.

inspiredby-naturalniepiekna-6-3

Równie bardzo ucieszył mnie znacznie tańszy od swojego poprzednika Płyn Micelarny O’Herbal (ok. 20 zł / 250 ml). Z tymiankiem i dedykowany cerze wrażliwej – jak dla mnie ideał! 96% składników pochodzenia naturalnego. Bez alkoholu, mydła, sztucznych barwników i perfum. W przezroczystej, nie zabierającej dużo miejsca butelce. Choć jego łagodzące i kojące właściwości oparte są na tymianku, ja zupełnie nie wyczuwam jego woni. Generalnie, gdyby nie fakt, że w składzie nie ma ani grama alkoholu, pewnie pomyślałabym, że jest go tam sporo, bo zapach właśnie z procentami mi się kojarzy. 🙂

inspiredby-naturalniepiekna-6-4

Olejów nigdy za wiele, a że aktualnie trochę ich mi się nazbierało, ten od Avebio – 100% Olejek Macadamia, będzie musiał poczekać na swoją kolej. Szklana, apteczna buteleczka 50 ml, zawiera czysty, bez żadnych dodatków olej z orzechów.

Kontynuując wątek pielęgnacji, czas na Kurację wzmacniającą dla paznokci, skórek i skóry stóp SheFoot. Krem zawiera kwas hialuronowy, panthenol, keratynę i olej abisyński. Nie tylko nawilża, regeneruje, ale również koi, łagodzi i przyspiesza gojenie ran. Działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Jego działanie i skuteczność oparta jest na strukturze ciekłych kryształków. Opakowanie kremu to poręczna buteleczka z dozownikiem (50 ml.), które kosztuje ok. 30 zł.

Produktem, który niestety w żaden sposób mi się nie przyda to Szampon codzienny do włosów farbowanych jasnych Pilomax. Nie farbuję i brunetką jestem. Podobno nawilża, nadaje połysk, dba zarówno o kondycję włosów, jak i stan skóry głowy. Tubka 200 ml kosztuje ok. 22 zł.

inspiredby-naturalniepiekna-6-5

I na tym lista produktów pełnowartościowych się kończy, czas na miniatury i próbki:
Neauty Minerals Podkład kryjący – trochę jasny (trafił mi się odcień Neutral Medium Light) jak na „powakacyjną”, opaloną cerę, więc z wypróbowaniem muszę poczekać. Gwarantuje barierę dla promieni UV, jest lekki, stapia się ze skórą i nadaje naturalny wygląd. Za słoiczek 8g, zapłacimy ok. 45 zł.
BioOleo Sól do kąpieli Złoto Egiptu – przyda się do wypełnionej relaksem wanny. Cena za 400g – 20 zł.
IdeePharm, Radicalmed i Szampon przeciw wypadaniu włosów – moja trzecia miniatura (nazbierałam z różnych pudełek).
Biały Jeleń i próbki kosmetyków (Koncentrat pod oczy, Koncentrat do twarzy) z nowej, fajnie prezentującej się serii do pielęgnacji twarzy.

inspiredby-naturalniepiekna-6-6

Nie ukrywam, że nie jest to moja ulubiona edycja pudełka Naturalnie Piękna. Poprzednie chyba bardziej trafiały w moje zapotrzebowania i gust, mimo to, i w tym znalazło się kilka sztuk, których bym nie zamieniła na nic innego. 🙂

Wydaje mi się, że ze względu na maseczkę -417, pudełko to jest okazją samą w sobie. Bo czy gdziekolwiek, kiedykolwiek (pytam o różnego rodzaju boxy oczywiście 🙂 widziałyście tak luksusowy kosmetyk w pełnowymiarowej odsłonie? No właśnie! A tutaj za 119 zł nie tylko maska, ale i 7 innych produktów. Możecie je zamówić TUTAJ na stronie InspiredBy, gdzie dostępne są również niezwykle udane pudełka U.R.O.K (zobacz zawartość XII edycji).

inspiredby-naturalniepiekna-6-2