Uroda

Mój drugi numer jeden – Suchy szampon Express Dry Wash Paul Mitchell :)

Mój drugi numer jeden – Suchy szampon Express Dry Wash Paul Mitchell :)

Jak każda z nas, czasami używam suchego szamponu. Do tej pory mało który się u mnie sprawdzał i rzeczywiście trochę poprawiał wygląd włosów. Szamponem, który dał radę okazał się Got2b w wersji zielonej i do tej pory był to mój numer jeden. Ostatnio pojawił się jednak taki kosmetyk, że mój dotychczasowy hit choć do moich włosów świetny, trochę przy nim blednie.

Cudo to poznałam na warsztatach Beauty By Bloggers Paul Mitchell. Na zajęciach, które prowadził z nami Łukasz Urbański, dowiedziałyśmy się, że aby włos był podatny i dobrze się z nim pracowało, powinien być najpierw nieco „zmęczony” produktami stylizacyjnymi. Jako, że miałyśmy kosmetyki marki do dyspozycji, postanowiłam się nimi trochę pobawić. W pierwszej kolejności sięgnęłam po suchy szampon Express Dry Wash, bo jak ogólnie wiadomo, sprawiają one zazwyczaj, że włosy ją bardziej sztywne i zmatowione od nasady. A to wydawało mi się idealną bazą do dalszego działania. No to psikam, psikam, psika mi też koleżanka i psika mi całkiem sporo, a włosy lekkie, sypkie i gładkie!

Paul Mitchell Suchy Szampon Express Dry Wash

Nie nabrały sztucznej objętości, nie zrobiły się szorstkie. Całodniowe włosy (moje dosyć szybko tracą świeżość, myję je codziennie) zrobiły się takie, jakbym właśnie je umyła wodą z tradycyjnym szamponem. W przypadku włosów u nasady już się przetłuszczających również daje radę. Włosy są odbite od nasady, bardziej matowe i dobrze się układające. Na kilka godzin (a u większości z Was pewnie nawet i na cały dzień) spokojnie wystarczy.

Co ważne – do uzyskania takich efektów wcale nie trzeba aplikować na włosy całej puszki. Wystarczy kilka delikatnych pociągnięć u nasady. Ja na warsztatach po prostu sobie nie żałowałam. 😀

Co do kwestii technicznych – suchy szampon Paul Mitchell nie zostawia plam i nie bieli włosów, więc można go używać bez skrępowania, w każdych ilościach, do uzyskania odpowiedniego efektu. Standardowe opakowanie to  puszka 252 ml, ja na spotkaniu Beauty By Bloggers dostałam miniaturę – 50 ml. Obie puszki są równie poręczne, a atomizery bezawaryjne i dobrze rozpylające. Zapach ładny (taki typowo fryzjerski), utrzymujący się na włosach, a sam kosmetyk podczas aplikowania nie drażniący i nie duszący.

Pełnowymiarowy produkt kosztuje niecałą stówkę, więc całkiem sporo, ale i wielkość opakowania i efekty mogą to wynagrodzić. 🙂

 

Zobacz również:

Pierwsza edycja Beauty By Bloggers Paul Mitchell

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uroda

Więcej w kategorii Uroda

Idealny podkład za 30 zł – Eveline Cosmetics Liquid Control

BAFavenue18 sierpnia 2018

Olejek konopny Efektima – czy warto?

BAFavenue3 sierpnia 2018

6 kosmetyków idealnych na lato i wakacje

BAFavenue1 sierpnia 2018