Walentynkowy makijaż

Już niedługo święto zakochanych, więc warto pomyśleć o walentynkowej stylizacji. Niezależnie od ubrań jakie wybierzesz (choć powinny być jak najbardziej „twoje”, abyś mogła czuć się w nich swobodnie i po prostu dobrze), jeden element outfitu, a w zasadzie nawet samego makijażu powinien być stały. O czym mowa?

kontigo-pomadki-moov-czerowe

Czerwone usta! To właśnie wisienka na torcie, która doda nieco pazura i zmysłowości. Możesz wybrać lśniący błyszczyk, matową pomadkę czy szminkę z satynowym wykończeniem. Odcieni też aktualnie jest tyle, że z pewnością znajdziesz coś (o ile nie posiadasz swojego numer 1), w czym poczujesz się dobrze.

Czerwień nie zawsze oznacza tą mocną, krwistą. Jej odcienie mogą być bardziej ciepłe, zimne, urocze czy wyniosłe. Powinnaś dobrać odpowiedni dla swojego typu urody, koloru karnacji oraz co najważniejsze – temperamentu.

kontigo-pomadki-moov-czerowe-3

 

Party Time by ShinyBox

ShinyBox Party Time to iście karnawałowe pudełko, wypchane po brzegi wspaniałymi kosmetykami, które pomogą uzyskać olśniewający wygląd w ten imprezowy czas!

Już pierwsze opinie Shinies o tym pudełku były niezwykle pochlebne i nie ma się czemu dziwić. Dycha świetnych kosmetyków, z czego aż osiem to te pełnowymiarowe. Mnóstwo kolorówki z dodatkiem pielęgnacji. Czego chcieć więcej, szczególnie teraz?

party-time-shinybox-7

W tej edycji znalazły się kosmetyki od Neicha, Faberlic, Schwarzkopf, l’Orient, Bell, Blanx Med, Joko Make Up, Cuccio Naturale, Farmona wymiennie z Bandi Professional.

Po raz pierwszy w swoim pudełku znalazłam rzęsy i niewidoczny do nich klej. Jak zapewnia producent – marka Neicha, rzęsy wykonane są ręcznie i można ich używać wielokrotnie. Klej natomiast posiada bardzo dużą elastyczność, jest wodoodporny i posiada wygodny aplikator. Sama nie jestem wielką fanką takich rozwiązań, ale zdaję sobie sprawę, że czasami coś tam ulepszyć trzeba. Model NEICHA-513 wygląda dosyć naturalnie, a i w dotyku jest całkiem przyjemny. Włoski są elastyczne, nie kłują. Ciekawa jestem ich wytrzymałości i wielokrotnego użycia. Rzęsy kosztują ok. 17 zł, klej ok. 15 zł.

party-time-shinybox-5

Emulsja rozświetlająca Joko Make Up, to chyba jeden z moich faworytów tej edycji. Można użyć jej na milion sposobów, a ja to lubię. Cenię kosmetyki uniwersalne, takie, które w zależności od sytuacji, przeobrażają się i dają mi to, czego akurat potrzebuję. Fajnie sprawdza się jako rozświetlająca baza czy dodatek do podkładu. Nada się również do rozświetlenia miejscowego, do podkreślenia strefy T, do wykonania perfekcyjnego makijażu oka czy zamaskowania lekkich cieni. Emulsja ma lekką, ładnie wtapiającą się konsystencję oraz przyjemny, delikatny zapach. Za tubkę 25 ml zapłacimy 9,90 zł.

Bell Modelujący żel do brwi Bell bardzo mnie zaciekawił. Uwielbiam testować kosmetyki do stylizacji brwi, choć zawsze walczę o to, aby ostatecznie wyglądały jak najbardziej naturalnie i nie do końca idealnie. Muszą być podkreślone, wyczesane, ale nienamalowane od początku do końca. Dlatego wszelkie żele, tusze, cienie i kredki są u mnie naprawdę mile widziane. Co mogę powiedzieć o tym kosmetyku? Ogólnie nie najlepiej trafiłam z kolorem – 03, to taki szary, a na co dzień używam różnych odcieni brązu. Nadaje się do wzmocnienia efektu, ale w moim przypadku może być tylko uzupełnieniem innych produktów. Modelujący żel do brwi Bell zgarnia plusy za trwałość, spore opakowanie i cenę; minusy za zbyt rzadką (jak dla mnie) konsystencję i trochę słaby filtr zbierający nadmiar mascary z aplikatora przy jego wyciąganiu z buteleczki, który może doprowadzić do porannej katastrofy. Cena: ok. 10 zł.

party-time-shinybox-4

Faberlic i Cień do powiek w kredce to dla mnie zupełna nowość. Marka ta działa na bazie katalogów i zbierających zamówieniach konsultantkach, tak jak Avon czy Oriflame. W Polsce od niedawna, ale jak informuje marka, znajduje się ona na liście TOP 100 największych firm kosmetycznych. W moim pudełku znalazłam cień w kolorze grafitowym. Kredka nie jest ani zbyt miękka, ani zbyt twarda, więc przyjemnie się jej używa. Posiada fajną pigmentację. Stosowanie jej jako eyelinera możliwe jest raczej na początku jej używania. Mechanizm wysuwający cień, działa bez zarzutu, a opakowanie sprawia raczej przyjemne wrażenie. Cienie kosztują ok. 23 zł.

I tym sposobem przechodzimy do pielęgnacji czyli do Kremu pod oczy l’Orient. Marka ta dostępna jest wyłącznie w sklepach Mydlarnia u Franciszka – stacjonarnych i tym online. Kosmetyki l’Orient oparte są na naturalnych składnikach, a to sobie bardzo cenię. Ten posiada unikalną kombinację minerałów z Morza Martwego, witamin, protein i naturalnych ekstraktów roślinnych. Ma za zadanie niwelować oznaki zmęczenia, opuchliznę i cienie, a także przy regularnym stosowaniu spłycać zmarszczki. Polecany jest zarówno na dzień, jak i na noc i ja ku tej drugiej opcji bardziej się skłaniam. Krem posiada wygodne w użyciu opakowanie, wyposażone w dozownik i jego dodatkową blokadę, która gwarantuje świeżość produktu. Kosztuje ok. 64 zł za 15 ml.

party-time-shinybox-3

Jednym z takich „stałych” elementów pudełek Shinybox jest pielęgnacja włosów, a ja nie ukrywam, że wcale mi to nie przeszkadza. Lubię kosmetyki do włosów, wszelkie maseczki, odżywki i spraye chętnie testuję, więc i ten od Schwarzkopf, mnie ucieszył. Gliss Kur Fiber Therapy Regeneracja w Olejku dodaje blasku, miękkości i regeneruje strukturę włosa. Posiada poręczną butelkę, szeroko rozpylający spray i piękny, słodki zapach. Cena: ok. 19 zł/100 ml.

Zimowy krem do twarzy -20 PROTECT Farmona, który występował w pudełku na zmianę z Zimowym kremem do rąk -20 PROTECT Farmona lub Maską ryżową przed wielkim wyjściem Bandi Professional, okazał się dość kiepską niespodzianką. Dostałam już jeden taki (no może nie identyczny, tamten miał dodatkowo SPF 50) w pudełku grudniowym, więc zdecydowanie bardziej ucieszyłabym się z kremu do rąk, czy maski. Krem przeznaczony jest do cery normalnej i naczynkowej. Zapewnia ochronę i pielęgnację w ciężkich, zimowych warunkach. Za tubkę 75 ml zapłacimy ok. 12 zł.

party-time-shinybox-2

Miniaturami tego pudełka jest Pasta do zębów Anty-Osad Blanx Med oraz Masło do ciała Cuccio Naturale – obie bardzo przydatne w podróżnej kosmetyczce. 🙂

I to już cała zawartość styczniowego boxa, który oceniam dosyć wysoko. Myślę, że jego zawartość fajnie wkomponowała się w tematykę edycji.

Jeśli i Wam przypadło do gustu, koniecznie odwieźcie stronę shinybox i zamówicie swoje pudełko. Aktualnie czeka tam wiele, fajnych promocji. 🙂

party-time-shinybox-6

Karnawałowy hit: niebieskie usta!

Niebieskie usta to taki trend makijażowy, po który bez oporów sięgają chyba jedynie gwiazdy. Tak niecodzienny kolor na ustach spostrzegamy raczej jako kontrowersyjny, więc mimo licznych publikacji i reklam nowości marek kosmetycznych i luksusowych, nie myślimy o ich zakupie. Na co dzień rzeczywiście może zbyt odważnie, ale na okres karnawału, czemu nie?

Przecież czy to Rihanna czy Kylie Jenner, niebieskie usta też mają „odświętnie”. A lansowane przez największe domy mody ciemno niebieskie, mocno brązowe czy nawet czarne usta, są świetnym przykładem na to, jak bawić się makijażem i osiągać zaskakujące efekty. Trochę się na tym znają, więc warto im zaufać i inspirować się tym, co proponują.

Zazwyczaj niebieskie usta łączone są z wyraźnymi oczami – zakreślonymi eyelinerem. Mocna kreska podkreśla spojrzenie i tworzy pewną równowagę dla krzykliwych ust. Oczywiście z cieniami można szaleć bardziej lub mniej, ale na policzki przyda się rozświetlacz, który nada im efekt lekkiego zmrożenia. I w zasadzie jesteś gotowa. 🙂

Fot. Dior
Fot. Dior

3 STEPS TO PERFECT FACE Wibo – fajna paleta do konturowania

Konturowanie twarzy oparte na trzech kosmetykach, zdecydowanie w roli makijażu dziennego odpowiada mi najbardziej – jest stosunkowo lekkie, delikatne i szybkie!

Są trzy kosmetyki kolorowe do cery, bez których raczej z domu nie wychodzę. Ich stosowanie po prostu weszło mi w nawyk, a ja z nim nie walczę. Róż na policzkach miałam od zawsze, od bronzerów też nie uciekałam, a rozświetlacze w sumie pokochałam kilka lat temu, ale od tamtego momentu się z nimi nie rozstaję. Dzięki nim jestem w stanie nie tylko swoją twarz ożywić, dodać jej rumieńca, świeżości i blasku, mogę nimi również buzię wykonturować. Uwydatniając kości policzkowe, modelując dolne linie twarzy czy czoło. Nic więc dziwnego, że gdy w moje ręce wpadła paletka Wibo – 3 STEPS TO PERFECT FACE, byłam wręcz zachwycona.

paleta-konturowanie-wibo-3

Paleta zawiera puder prasowany (ma całkiem ciemny odcień, a ja jasną karnację, więc używam go bardziej jako bronzera), róż (piękny odcień, wpadający w złoto) oraz rozświetlacz – klasyczny, z malutkimi, świetnie wtapiającymi się drobinkami. A dopełnieniem jest oczywiście opakowanie – fajna, czarna kasetka, z wbudowanym w środku lusterkiem oraz instrukcją zamontowaną pod spodem, mój przepis na konturowanie tym zestawem, jest jednak nieco inny.

Jak wykonać konturowanie twarzy przy użyciu bronzera, różu i rozświetlacza?

Krok 1

Troszeczkę poniżej kości policzkowej zakreśl dwie linie pudrem prasowanym, najlepiej szerokim pędzlem, aby były miękkie i lekko przechodziły.
Krok 2

Nieco wyżej – okolice kości policzkowych, pokryj różem. Niech linia pudru/bronzera i różu zaciera się.
Krok 3

Odrobinę rozświetlacza rozprowadź w okolicach kącików i dolnych powiek, aby rozświetlić oko.
Krok 4

Potraktuj rozświetlaczem (delikatnie!) strefę T – czoło, nos oraz brodę.
I voila! Jesteś gotowa! 🙂

Trwałość tego trio oceniam całkiem wysoko. Ich konsystencja i intensywność zdecydowanie na plus. Trochę nie podchodzi mi zapach, ale da się z nim przeżyć. 🙂 Paleta kosztuje ok. 30 zł, dostępna stacjonarnie i online.

paleta-konturowanie-wibo-2

5 kroków do brwi idealnych i Zestaw do ich stylizacji od Golden Rose

Idealne brwi to stały element każdego makijażu, a ich perfekcyjne wykończenie może ostatecznie zająć wiele czasu. Ale spokojnie, istnieją sposoby na ich szybkie i dobrze wyglądające podrasowanie. Jednym z nich jest użycie paletki zawierającej cienie i wosk.

Jak za pomocą takiego „sprzętu” wystylizować brwi?

Krok 1
Usuwasz pęsetą zbędne włoski, które tworzą chaos i psują ładną linię brwi.
Krok 2
Woskiem obrysowujesz kształt brwi – rób to ostrożnie i przede wszystkim symetrycznie.
Krok 3
Odpowiednim kolorem cienia rysujesz mocniejszą dolną linię brwi, następnie rozprowadzasz go pędzelkiem po całych brwiach.
Krok 4
Aby nadać im bardziej naturalny wygląd, wyczesujesz nadmiar koloru szczoteczką.
Krok 5
Do dodania lekkiego, naturalnego połysku, możesz użyć tuszu do brwi.

Jednym z bardziej kompleksowych zestawów jakie znam i zdecydowanie uda się za jego pomocą wykonać taki makijaż, jest ten od Golden Rose. Zestaw do stylizacji brwi zawiera przyciemniony wosk, 2 odcienie pudru, mini-pęsetkę, pędzelek skośny, szczoteczkę oraz wbudowane w kasetkę lusterko. Jak na tak małej wielkości opakowanie, jego wyposażenie jest naprawdę imponujące. 🙂

goldenrose-zestaw-so-stylizacji-brwi-2

Wosk jest miękki, więc sprawnie rozprowadza się po włoskach i dobrze przytrzymuje puder. Ten (w palecie w dwóch odcieniach) z kolei jest twardy, ale i napigmenowany. Za jego pomocą można więc stworzyć zarówno mocną i wyraźną linię, jak i bardziej naturalny efekt. Mini-pęsetka może do najwygodniejszych nie należy, ale uwierzcie – przydaje się bardzo! Tak samo jak szczoteczka. Pędzelek niestety jest dosyć sztywny i twardy. Samo opakowanie poręcznie, funkcjonalnie i wysoce estetyczne – w prostocie siła!

goldenrose-zestaw-so-stylizacji-brwi-3

Zestaw kosztuje niecałe 30 zł i dostępny jest w sklepach stacjonarnych, na wysepkach i sklepie online. Tak samo jak tusz do brwi, o którym wspominam w kroku 5, a możecie o nim poczytać TUTAJ.

Szkodliwe składniki w kosmetykach – oznaczenia z etykiet

Choć od jakiegoś czasu wystrzegamy się kosmetyków zawierających parabeny, SLSy i PEGi, to warto wiedzieć, że nie są to jedyne oznaczenia i nazwy szkodliwych składników na co dzień stosowanych do produkcji kosmetyków. Firmy kosmetyczne naprawdę nam ich nie szczędzą, więc warto zapoznać się z podstawową listą „szkodników”, uważnie czytać etykiety produktów po które sięgamy i omijać te, które mogą być niebezpieczne.

Zapewne wiele osób, które nie mają wymagającej skóry i cery, kupuje „co popadnie”. Przecież alergie i podrażnienia ich nie dotyczą. To jednak nie oznacza wcale, że kosmetyki te są bezpieczne i nie powodują innych niepożądanych skutków ubocznych. Wszystko co przyjmujemy na skórę wnika do naszego krwiobiegu i może wywoływać różnego rodzaju schorzenia, nie tylko te skórne. Istnieją badania potwierdzające związek szkodliwych substancji stosowanych do produkcji kosmetyków np. z rozwojem nowotworów piersi, chorobami układu oddechowego, ingerencją w gospodarkę hormonalną czy z nadmierną potliwością. Konsekwencje sięgania po produkty z kiepskimi składami mogą być naprawdę nieprzyjemne, bolesne i długotrwałe. Dlatego warto zapoznać się z listą kilku najgorszych substancji i omijać kosmetyki je zawierające szerokim łukiem. Należą do nich:
1. Formaldehyd, który w składzie może kryć się np. pod nazwą: diazolidinyl urea, imidazolidinyl urea, quaterium-15, DMDM hydantoin. Jest powszechnie stosowany jako konserwant m.in. w kosmetykach kolorowych, produktach do stylizacji włosów, lakierach do paznokci. Może powodować bóle głowy, kaszel, zapalenie płuc, a nawet przyczyniać się do rozwoju chorób nowotworowych.
2. Ropa naftowa (m.in. oleje mineralne czy parafina) – mineral oil/jelly, petroleum oil/jelly, liquid paraffin. Najczęściej można ją spotkać w różnego rodzaju produktach nawilżających, gdyż więzi wodę w skórze. Może również występować w roli konserwantu. Zatyka pory, sprawia, że skóra nie ma jak oddychać. Poza tym może mieć wpływ na zmiany nowotworowe, powodować zaburzenia pracy niektórych organów (np. nerek czy wątroby).
3. Azbest występuje w naturze w parze z talkiem i to właśnie talku (talcum powder, hydrous magnesium silicate) należy szukać w składzie. Ten jest popularnym składnikiem kosmetyków kolorowych, posypek czy dezodorantów. Bardzo groźny kancerogen.
4. Plastyfikatory i plastik znajdziesz pod hasłami: dimethyl phthalate,polyethylene, polythene, PE, phthalates. Stosuje się go do produkcji kosmetyków pielęgnacyjnych, głównie szamponów, odżywek, płynów. Jak w przypadku poprzedników, także i ten składnik powiązany jest z chorobami nowotworowymi.
5. Ołów (na opakowaniu znajdziesz go pod nazwą „lead acetate”), wykorzystywany jest do mieszania farb do włosów czy kosmetyków kolorowych. Jest super groźny! Bezpośrednio wpływa na mózg. Gdy dojdzie do zatrucia organizmu, może być ono nawet śmiertelne.

Szkodliwych substancji w kosmetykach jest znacznie więcej rzecz jasna, jednak powyższe należą chyba do tych najbardziej popularnych i niestety bardzo nieprzyjemnych. Obowiązkowo czytajcie etykiety przed zakupem i omijajcie produkty, które mogą zaszkodzić wam i waszym bliskim.

Neutral Eyeshadow Palette Wibo – czy warto?

Jak to mówią oczy są zwierciadłem duszy, dlatego pewnie tak dużo uwagi poświęcamy im zarówno je pielęgnując, jak i malując.

Dopracowane brwi, rzęsy i powieki to nasza codzienność, do której potrzebujemy odpowiednich narzędzi. Kredki, maskary i cienie, potrafią zdziałać cuda, szczególnie wtedy, kiedy nie boimy się eksperymentować i chętnie szukamy nowych inspiracji. Do realizowania wielu z nich potrzebne są jednak całe gamy kolorów, szczególnie cieni. O ile pojedyncze odcienie idealnie nadają się do małej kosmetyczki, o tyle mocno nas ograniczają. A częste żonglowanie małymi pojemniczkami w celu wykonania ciekawego oka, może okazać się nieco męczące i zwyczajnie niewygodne. Paleta będzie tutaj zdecydowanie lepszym rozwiązaniem. 🙂

Jeśli jesteś fanką bardziej neutralnych odcieni, które pozwolą na wykonanie delikatnego makijażu dziennego, nadaniu spojrzeniu większej głębi odmalowanie perfekcyjnego smokey eye, to Neutral Eyeshadow Palette od Wibo zapewne stanie na wysokości zadania.

wibo-neutral-paleta-cieni

Paleta posiada 15 cieni – 8 matowych i 7 iskrzących. Połączenie zarówno tych cieplejszych, jak i zimniejszych tonów, umożliwia wykonanie makijażu odpowiedniego dla praktycznie każdego typu urody.

Cienie matowe są bardzo miękkie, tworzą dobrą bazę, ale potrafią też być idealnym wykończeniem. Tak jak i te rozświetlające, są intensywnie napigmentowane. Jeśli pozbędziemy się z pędzelka ich nadmiaru przed aplikacją, tak zwane osypywanie nie będzie miało miejsca. Cienie ładnie rozprowadzają się po powiekach i dobrze blendują. Nie zbierają się na załamaniach, nie ważą. Fajnie współpracują z innymi produktami i świetnie komponują między sobą. Przy użyciu z bazą trzymają się na powiekach co najmniej 8 godzin, ale zazwyczaj i dłużej dają radę.

paleta-wibo-neutral-2

Paleta jest poręczna i wygodna w użyciu. W środku ma wbudowane sporej wielkości lusterko.

Biorąc pod uwagę całokształt, z pewnością warta 34 zł, a po jej przetestowaniu powiedziałabym nawet, że więcej. 🙂

Blotterazzi by BeautyBlender

Właścicielki cery mieszanej i tłustej zazwyczaj borykają się z nieco świecącą cerą. Z problemem tym można walczyć na różne sposoby, ale zapewne zgodzicie się, że na co dzień jednym z najbardziej popularnych są bibułki matujące. Szybko znikające „chusteczki”, które niejednokrotnie do najtańszych nie należą, można zamienić na produkt wielokrotnego użytku – gąbeczkę Blotterazzi by BeautyBlener.

blotterazzi-beautyblender-3

Ja dorwałam ją w ramach Szczęśliwego Pudełka ShinyBox Dobra Partia, więc dysponuję pojedynczą sztuką, bez sztywnego etui. Standardowo zestaw Blotterazzi składa się z dwóch gąbeczek, plastikowego etui z wbudowanym lusterkiem oraz próbką żelu do prania gąbeczek. Kosztuje on 69 zł, ale ten niemały koszt okaże się z pewnością dobrą inwestycją. Gąbeczki wykonane są miękkiego i przyjemnego w dotyku tworzywa, z którego marka słynie. Na swoim egzemplarzu nie zauważyłam, żeby się jakoś wycierał czy zużywał, a mam go już ponad miesiąc.

Gąbeczka Blotterazzi to cienka kropelka, która dzięki swojemu wykończeniu umożliwia stosowanie jej na większych obszarach twarzy (zaokrągloną częścią), jak i bardziej precyzyjnie, np. w okolicach oczu (rożkiem). Choć jej głównym zadaniem jest zbieranie sebum i tym samym matowienie twarzy, to w przypadku, gdy mamy na sobie solidniejszy makijaż, może go nieco naruszać.

blotterazzi-beautyblender-2

Teoretycznie przy odpowiednim czyszczeniu gąbek Blotterazzi, nadają się one do użytku przez ok. 30-45 dni. Osobiście uważam, że gdy się o nie zadba, wystarczą na dłużej. Ale nie ukrywam, że bez etui, jest to zadanie dosyć ciężkie, a gąbeczka staje się narzędziem bardziej stacjonarnym niż mobilnym, a głównie z tą myślą została stworzona. Dlatego warto zainwestować w pełnowymiarowy produkt i cieszyć się wszystkimi zaletami Blotterazzi. 🙂

Gwiazdkowe ShinyBox!

All I want for Christmas is ShinyBox – edycja ta dla wielu Shinies (szczególnie tych wiernych i oddanych 🙂 okazała się naprawdę wyjątkowa. W prezencie od marki można było zebrać aż 3 kosmetyki extra! Dwa z nich w ramach subskrypcji VIP, a jeszcze jeden dostały wszystkie subskrybentki, których zestaw grudniowy był co najmniej drugim z kolei (w ramach tej samej subskrypcji). Zatem maksymalnie w pudełku mogło znaleźć się aż 11 produktów!

Marki tego pudełka to: Constance Carroll, Farmona, BioOleo, Ados, Prosalon Professional, Mieszadełko, Oleofarm, Bispol, Vianek oraz Quiz.

shniybox-all-i-want-for-christmas-2

Myślę, że największym zaskoczeniem i jednocześnie radością tego pudełka jest Zestaw DIY od Mieszadełko, który pozwoli na własną produkcję kosmetyków, składa się on z:
– peelingu z pestek malin (50g)
– oleju kokosowego (45 ml)
– wosku pszczelego (5g)
– oleju z pestek malin (15 ml)
– oleju z orzechów włoskich z olejkiem eterycznym (15 ml).
Na podstawie tych składników będziecie w stanie zrobić np. balsam do ust (przepis, z którego korzystam ja sama znajdziecie TUTAJ), ale z powodzeniem zmiksujecie również peelingi, odżywcze olejki czy maski. Zestaw kosztuje 30 zł, a radość tworzenia… bezcenna! 🙂

Pozostając w klimacie kosmetyków naturalnych, prezentacja kolejnego – BioOleo Olej ze słodkich migdałów. Buteleczka 30 ml czystego oleju, to gwarancja świetnie nawilżonej i odżywionej skóry. Dodatkowo przypisuje się mu działanie anti-aging, a także właściwości kojące i łagodzące. Możecie stosować go samodzielnie, albo dodać po kilka kropelek do ulubionych kosmetyków. Cena: 60 zł.
shniybox-all-i-want-for-christmas-5

Kolejnym pielęgnacyjnym kosmetykiem tej edycji jest Ekstramalny krem dla sportowców SPF 50 Farmona, który przypadnie do gustu wszystkim lubiącym wyjazdy w góry. Przyda się zarówno na stoku, jak i podczas zimowych spacerów. Zawiera ogromną ilość składników aktywnych, wysoki filtr i przyjemny zapach. Za tubkę 50 ml zapłacimy ok. 12 zł.

Pierwszy raz w pudełku zetknęłam się z marką Ados – kojarzę ją z dzieciństwa. Kosmetyki te były stosunkowo tanie i łatwo dostępne, więc mama trochę ich miała. Była to dosyć miła niespodzianka. 🙂 W przypadku Mascary Zoom Lash Extreme Black plus za brak parabenów, minus za bardzo krótkie grzebyczki (silikonowe), którymi w moim przypadku ciężko jest wykonać satysfakcjonujący makijaż. Maskara kosztuje ok. 7 zł. W takiej samej cenie kupicie również Lakier Constance Carroll. Ja dostalam taki zielono-szary metalic, do którego nie jestem w pełni przekonana. 🙂

Za to bardzo przekonana jestem do Keratyny w płynie od Prosalon Professional. Odżywcze spraye bez spłukiwania, to kosmetyki, które uwielbiam od pierwszego wejrzenia i użycia zazwyczaj też. Butla 275g starczy mi chyba na kilka miesięcy! Pierwsze wrażenie całkiem w porządku, może nie ma cudów, ale z pewnością jest regeneracja, ochrona i przyjemny zapach. Keratyna kosztuje ok. 12 zł.

shniybox-all-i-want-for-christmas-3

Dwa ostatnie produkty w karcie zostały oznaczone jako upominki:
Len mielony Oleofarm – jeszcze nie miałam okazji, także z chęcią włączę go do diety; 200 g kosztuje ok. 9 zł.
Świecie zapachowe Bispol – zapach grzanego wina, czyli taki typowy, zimowy. W zestawie jest 6 podgrzewaczy, które standardowo kosztują ok. 4 zł.

W pudełku znalazły się również kupony rabatowe:
– 30% do Change Lingerie (kod rabatowy: shinybox)
– 50 zł do BingoSpa (kod rabatowy: SHINYBOX2016)
I to by było na tyle.

A Wy macie już swoje gwiazdkowe pudełko? Co się trafiłyście tym razem? 🙂

Musy (baza i cienie) Bell Hypoallergenic

Z pewnością zdajecie sobie sprawę jak ważną rolę podczas wykonywania makijażu oczu, ma baza. Dzięki niej znacznie przedłużamy trwałość cieni, ale to tylko jedna, najbardziej znana zaleta.

Baza pod cienie dodatkowo wygładza, zasłania żyłki i rozjaśnia delikatną skórę powiek. Wyraźnie zwiększa „przyczepność” kolejnych, nakładanych produktów, a także wpływa na ich sprawne mieszanie się. Dzięki bazie cienie nie zbierają się w załamaniu powiek i dobrze prezentują przez cały dzień. Taki właśnie efekt daje Creamy Eyeshadow Base Bell Hypoallergenic. Jest ona bardzo delikatna, kremowa, więc idealna dla wrażliwców i ogólnie dla cieniutkiej skóry wokół oczu.

bell-hypoallergenic-cienie-baza-2

 

Baza, tak samo jak cienie z serii Bell Hypoallergenic Waterproof Mousse Eyeshadow, to małe, plastikowe słoiczki, wypełnione musem. Bazę dobrze aplikuje się nawet za pomocą palców, z cieniem natomiast lepiej nie ryzykować, szczególnie w przypadku tych ciemniejszych odcieni (jak np. numerek 05). Tutaj znacznie lepiej sprawdzi się pędzelek, który zapewni odpowiednie rozprowadzenie i krycie kolorem.

Oba kosmetyki dostępne są w standardowej ofercie marki.

Grudniowe pudełko U.R.O.K InspiredBy

Grudniowe pudełka z pewnością są tymi najbardziej wyczekiwanymi. Spodziewamy się po nich naprawdę wiele, a same boxy zazwyczaj są wypełnione po brzegi.

W VIII już edycji U.R.O.K znalazło się aż 8 produktów i do tego wszystkie są pełnowymiarowe! Do pudełka swoje kosmetyki wrzuciły marki takie jak: Mariza, Iwoniczanka, Venita, Shefoot, O’herbal, Dr Sante i Coralove. Znaczna ich część to dla mnie nowości, dlatego edycja ta okazała się dla ogromną niespodzianką.

urok-grudzien-inspiredby-2

Nie da się ukryć, że cała zawartość boxa w sporej części nawiązuje do zbliżającego się Sylwestra, a potem okresu karnawałowego. Gadżetem, który może się w tym okresie przydać jest koronkowa maska z Coralove. Wykonana jest z wysokiej jakości koronki, a mocuje się ją za pomocą tasiemki. Koronka jest dosyć przyjemna w dotyku, nie należy do tych szorstkich, także nie powinna podrażniać skóry, ani delikatnych okolic oczu. Kosztuje ok. 10 zł.

Kolejnym produktem z serii tych imprezowych jest Spray do szybkiej koloryzacji 1-DAY Color Venita. U mnie M1 Metallic Pink. Generalnie nie farbuję włosów i bardzo cenię sobie ich naturalny wygląd, ale czasami można zaszaleć. Obawiam się tylko, że na moich ciemnych włosach nie osiągnę powalających rezultatów tej koloryzacji. Na szczęście wystarczy jedno umycie, aby się jej pozbyć. Za 50 ml, zapłacimy ok. 9 zł.

urok-grudzien-inspiredby-3

I wisienka na torcie czyli czerwona i matowa pomadka do ust Idaliq Mariza. Jest to pierwszy kosmetyk tej marki, jaki mam okazję wypróbować, także jestem zadowolona. Pomadka ma piękny, głęboki kolor i śliczny, słodki zapach. Kosztuje ok. 18 zł. Jednak nie jest to jedyny produkt do ust. W pudełku znalazł się jeszcze dwa inne:
Błyszczyk W 7 z serii Tutti Fruity – ogólnie „mix rodzajów”, a w moim truskawkowy. Ślicznie pachnie, ma lekką, dosyć płynną konsystencję.
Ochronny balsam do ust O’herbal, który został oznaczony jako nowość i zrobił na mnie bardzo fajne wrażenie. Pomadka jest lekka, fajnie nawilża usta i poprawia ich kondycję. Pozostawia na nich owocowy zapach i słodki posmak. Naprawdę godny polecenia. Kosztuje ok. 8 zł.

Do pielęgnacji twarzy tym razem Iwoniczanka i Delikatny peeling oczyszczający do mycia twarzy. Zawiera drobinki ścierające, ale jest ich niewiele, więc rzeczywiście należy do tych mniej inwazyjnych. Zawiera leczniczą wodę termalną z Iwonicza-Zdroju, d-Pantenol i szałwię lekarską. Posiada konsystencje żelu i delikatny, świeży zapach. Fajnie, że jest w pudełku, bo w zwykłej drogerii raczej go nie kupimy, a z pewnością warto wypróbować. Za 160 ml zapłacimy ok. 16 zł.

urok-grudzien-inspiredby-5

W pudełku nie zabrakło też produktu do pielęgnacji włosów. Szampon do włosów osłabionych (zimą przyda się chyba nam wszystkim) Dr. Sante. Jest to jedna z marek Elfa Pharm. Szampon wzbogacony jest o olej makadamia i keratynę. Nie zawiera SLS, SLES, ani parabenów. Posiada przyjemny zapach. Butelka o poj. 250 ml, kosztuje ok. 10 zł.

I na koniec został nam Krem z komórkami macierzystymi do stóp SHEFOOT, który bardzo mnie zaciekawił. Podobają mi się jego składniki aktywne (masło shea, masło arganowe, gliceryna, panthenol, witamina E, komórki macierzyste z magnolii), działanie anty-aging oraz opakowanie – poręczna buteleczka z pompką. Cena – ok. 30 zł.

urok-grudzien-inspiredby-4

Dodatkowo w pudełku znalazło się wiele ulotek i kuponów rabatowych do:
– CORALOVE, bon na 20 zł, kod rabatowy: 7618, ważny do 31.12.2016 r.
– PERFUMERIANIEBIESKA.PL zniżka 5%, kod rabatowy: UROK1, ważny do 14.02.2017 r.
– YELLOW-GIRAFFE.PL, rabat -20%, kod rabatowy:5LW621KJ, ważny do odwołania.

urok-grudzien-inspiredby-6

Podsumowując – jak dla mnie grudniowa edycja InspiredBy U.R.O.K, to bardzo fajne pudełko. Wiele nowości, które albo już testuję, albo lada moment zacznę. Nie ma w nim nic, czego bym się pozbyła, choć tak jak wspominałam nie do końca jestem pewna efektu, jak zapewni mi spray koloryzujący do włosów Venita, ale jak to mówią – pożyjemy, zobaczymy. 🙂

Poznaj nowe numerki Rich Colour Golden Rose

Chyba każda z nas zna lakiery Golden Rose z serii Rich Colour. Uwielbiamy je za szeroką gamę kolorystyczną, świetną jakość i niską cenę. Wszystkie te czynniki często sprawiają, że lakiery Rich Colour nie mają sobie równych. Nic więc dziwnego, że marka stale powiększa kolekcję i co sezon wprowadza nowe kolory.

Tym razem paletę odcieni wzbogaciły numerki od 150 do 156. Każdy z nich jest zupełnie inny, więc z pewnością każda kolekcjonerka lakierów znajdzie wśród nich coś dla siebie.

goldenrose-richcolour-lakiery-nowosc-2

Numerek 150 to mój osobisty hit. Piękny zimowy błękit. Choć przypuszczam, że wiosna i latem będzie podobał mi się równie mocno. Kolor jasny, ale wyrazisty.
151 – mocna, zgniła zieleń. Kojarzy mi się z moro. Zdecydowanie dla wszystkich wielbicielek ciemnych paznokci. Odcień bardzo stylowy.
Kolor 152, to taka ciemna śliwka. Klasyk jeśli o zimowy, codzienny manicure chodzi.
Pod numerkiem 153 kryje się ciemny róż wpadający nieco w fiolet. Kolor przepiękny, głęboki i uniwersalny!

goldenrose-richcolour-lakiery-nowosc-4a
Jak zobaczyłam 154, to od razu pomyślałam o Świętach. Jest to cudowna, ciepła czerwień ze złotymi drobinkami. Idealnie pasująca do rodzinnych spotkań i świątecznych kolacji. 155 natomiast zupełne przeciwieństwo. Pastelowy pomarańczowy, wygląda bardzo świeżo i radośnie. Pięknie będzie się komponował z lekkim różem czy choćby wspomnianym wcześniej błękitem 150.
I na koniec został nam 156, który określiłabym jako mleczną czekoladę, bo to właśnie taki przyjemny ten ciemny brąz. 🙂

goldenrose-richcolour-lakiery-nowosc-3

Wszystkie najlepiej prezentują się przy dwóch warstwach – kolor wtedy jest nasycony i nie ma żadnych „prześwitów”. Lakiery mają bardzo fajną konsystencję i długo pozostają świeże. Nie tworzą pęcherzyków i nie ciągną się. Dzięki szerokiemu pędzelkowi, aplikacja przebiega bardzo sprawnie.

Wszystkie dostępne są w sklepie internetowym marki (TUTAJ), w cenie 6,90 zł.

Niezwykła, bo uniwersalna Paleta korektorów Golden Rose

Kosmetyki uniwersalne niejednokrotnie mogą uratować życie. Z ich udziałem zawsze się coś wyczaruje – czy to w domu na spokojnie, czy w pośpiechu na imprezie. Są wydajne, ekonomiczne i pobudzają naszą kreatywność.

Choć zwykliśmy mówić, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, zdecydowanie (przynajmniej w kwestii kosmetyków) się z tym nie zgadzam. Kiedyś sama omijałam rozwiązania typu 2w1, dzisiaj szczerze je sobie cenię. Dlaczego? Jeśli jednym, fajnym kosmetykiem można zastąpić kilka innych, to nie tylko porfel poczuje się odciążony. Kosmetyczki, toaletki i łazienkowe półki z pewnością również odetchną z ulgą. Ponadto znacznie łatwiej jest „przetransportować” w torebce czy walizce kilka sztuk, niż całą tonę. Dlatego chętnie po nie sięgam i testuje coraz to nowsze zastosowania. Tak jak to robię z Korygującą i tuszującą paletą korektorów Golden Rose. I od razu zaznaczam, że jest to możliwe właśnie dzięki gamie odcieni.

paleta-korektorow-goldenrose-3

Produkt ten został zaprojektowany głównie do korygowania niedoskonałości cery czy zmęczenia, dlatego zawiera: puder SPF 30, dwa korektory o lekkiej formule (concealer), oraz trzy odcienie korektora cięższego.
Concealery świetnie sprawdzają się w okolicach oczu, ponieważ zazwyczaj kryją wystarczająco, ale nie rzucają się w oczy i nie tworzą grubej warstwy. Są więc idealne do lekkiego, codziennego makijażu i bardzo dobrze sprawdzają się w ciągu dnia. Jeśli odpowiednio go zaaplikujemy, to pozostanie na swoim miejscu przez cały dzień. Wystarczy, że wklepiesz go opuszkami palców, a później zabezpieczysz cienką warstwa pudru transparentnego i cienie pod oczami znikają. Korektory z kolei (w palecie są 3) mają już bardziej treściwą konsystencję, mocniej zakrywającą, w związku z czym sprawdzają się np. przy maskowaniu przebarwień czy krostek.

Mając do dyspozycji całą tą paletę, a więc 5 odcieni korektorów, oprócz miejscowego maskowania, możemy skutecznie usunąć zaczerwienienia, rozjaśnić strefę T czy po prostu wykonturować twarz. Korektory dosyć przyjemnie się blenduje. Odcienie fajnie się ze sobą łączą i przede wszystkim dobrze wtapiają w skórę. Dzięki temu tworzymy stosunkowo naturalny efekt, bez widocznych z daleka warstw makijażu.

paleta-korektorow-goldenrose-2

Paletka wykonana jest z twardego plastiku. Pewnie przez to, że podłużna, dobrze leży w ręku, co usprawnia wykonanie makijażu. Choć generalnie nie mam zastrzeżeń do opakowania, to jedynie górną jego część zamieniłabym na taką nieprzezroczystą.

Correct&Conceal Concealer Cream Palette – Korygująca i tuszująca paleta korektorów Golden Rose występuje w dwóch opcjach kolorystycznych. A dostępne są zarówno w salonach stacjonarnych, na wysepkach, jak i online, w cenie ok. 25 zł.

Pomocny przy konturowaniu stick – Podkład Bell HypoAllergenic

Od jakiegoś czasu na liście makijażowych trendów ten figuruje całkiem wysoko i raczej nie zapowiada się, aby miał spaść o kilka oczek w dół. Dlatego chyba warto zapoznać się z produktami, które będą pomocne w tej technice makijażu. Szczególnie, gdy po prostu są godne uwagi.

Konturowanie, bo o nim mowa, wbrew pozorom jest łatwiejsze niż się wydaje. Trzeba tylko trochę potrenować i znaleźć rozwiązanie odpowiednie dla siebie. Pomocne mogą w tym być tutoriale vlogerek urodowych, które pokazują sposoby konturowania twarzy na wiele sposobów.

Do takiego modelowania twarzy możemy użyć prawie, że wszystkiego. Od różnych kolorów podkładów, po palety korektorów, a na bronzerach, różach i rozświetlaczach kończąc. Co więcej, formuły przydatnych do tego kosmetyków również mogą być różne – sypkie, płynne czy w kamieniu. To czym uzyskasz najlepsze efekty, zależy głównie od tego, jaki według Ciebie powinien on być.  Niemniej jednak przy konturowaniu twarzy bardzo pomocne mogą okazać się produkty w sztyftach – łatwo się nimi rysuje. 😉

bell-hypoallergic-podklad-w-sztyfcie-2

Nic więc dziwnego, że podkład Bell HypoAllergenic postanowiłam zaangażować właśnie do konturowania i blendowania. Odcień, kóry posiadam jest bliski kolorowi mojej skóry, dlatego świetnie sprawdza się przy mieszaniu i „przejściach”. Przyjemnie się go używa, nie sprawia problemów, ładnie się wtapia. Ma fają kremową i całkiem dobrze kryjącą konsystencję, także pozwala pozbyć się zwyczajnych niedoskonałości. Współpracuje z innymi produktami, tworząc ostatecznie delikatny look – bez dziwnych skorupek, masek i innych tego typu.

Podkład Bell HypoAllergenic  to plastikowy, wykręcany stick, który spełnia swoje zadania – jest jednocześnie praktyczny, wygodny w użyciu i dobrze się prezentujący. Do tego raczej małych rozmiarów, więc łatwo jest mieć go przy sobie.

Choć mogłoby się wydawać, że nie jest kosmetykiem wydajnym, to rzeczywistość jest nieco inna. Podkład raczej należy do oszczędnych, co zawdzięcza na pewno swojej konsystencji, ale i bezpośredniej aplikacji na skórę.

Jeśli będziecie miały okazję, koniecznie wypróbujcie! 🙂

 

Strobing – modelowanie przez rozświetlanie | Strobing Make Up Kit Wibo

Modelowanie twarzy poprzez konturowanie jest dzisiaj na tyle popularne, że jeśli nawet nie używasz tej techniki na co dzień, to z pewnością bardzo dobrze wiesz jak działa. Ale czy tylko poprzez ciemniejsze tony i bronzery możemy korygować wygląd twarzy? Osobom ceniącym świeży i lekki look, z pewnością bardziej odpowiadał będzie strobing.

Strobing to nic innego, jak modelowanie twarzy rozświetlaczem. Jego umiejętne użycie, sprawia, że cera wygląda młodo i promiennie. Nie mają tutaj zastosowania ostre linie, czy ciemniejsze kolory. Cały makijaż opiera się na podkładzie, rozświetlaczach (najlepiej z 2-3 odcienie) i różu (jeśli masz w zwyczaju go stosować).

Najczęściej jaśniejszy rozświetlacz stosujemy w okolicach strefy T, bo to środek twarzy powinien być tutaj najbardziej widoczny i rozświetlony.Troszeczkę ciemniejsze możemy nakładać np. pod lub na kości policzkowe, skronie czy czoło.

strobing-makeup-kit-wibo-flatlay

Choć rozświetlanie nie jest niczym nowym, to właśnie ostatnio na rynku pojawiło się mnóstwo produktów do strobingu, w tym również paletki, jak ta z Wibo – Strobing Make Up Kit – Paleta rozświetlaczy do twarzy, która zawiera 4 odcienie:
– jaśniejszy, z drobniutkimi drobinkami i ze złotą poświatą,
– jaśniejszy, z drobniutkimi drobinkami i ze srebrną poświatą,
– złoty, ciepły, z metalicznym połyskiem,
– brązowy, bardziej wyrazisty, z metalicznym połyskiem.
Gama tych rozświetlaczy pozwala na wykonanie pełnego makijażu prawie, że każdej cery, ale także na bawienie się światłem i uzyskiwanie zaskakujących efektów. Wszystkie naszpikowane są mieniącymi się drobinkami, które dzięki wyjątkowej formule, tworzą długotrwały efekt. Poza tym są naprawdę ciekawie skomponowane – można uzyskać zarówno bardzo ciepłe rozświetlenie, jak i typowo mroźne i mokre.

strobing-makeup-kit-wibo-flatlay-2

Kasetka w środku ma wbudowane duże lusterko, oraz miejsce na aplikator. Ten (kompaktowy pędzelek), sam w sobie nie należy do najlepszych. Ma mało elastyczne i dość szorstkie włosie, także dobrze jest go sobie wymienić. Paletka zamyka się magnetycznie i dobrze leży w dłoni. A ja lubię po nią sięgać. 🙂

W internetowym sklepie marki (TUTAJ) ostatnie sztuki!

incredible-gel-wibo-manicure-3

Domowy i trwały manicure z Incredible Gel Wibo

Nasycony kolor, połysk i długotrwały efekt na paznokciach bez użycia lakieru hybrydowego? Będzie ciężko, ale ogólnie jest do zrobienia. Wystarczy sięgnąć po odpowiednie produkty, trochę zadbać o płytkę paznokcia i nawet zmywanie naczyń nie będzie nam straszne. 🙂

Zasada jest taka – jeśli chcesz przedłużyć trwałość lakieru to przede wszystkim powinnaś zadbać o to, aby paznokcie przed malowaniem były nawilżone, ale nie natłuszczone. Na oczyszczone paznokcie nakładamy bazę, która jednocześnie chroni płytkę i przedłuża świeżość manicure. Później aplikujemy lakier, a na sam koniec top, który nadaje zazwyczaj jeszcze większy połysk i chroni przed odpryskiwaniem i ścieraniem się koloru. Pomalowane w taki sposób pazurki z pewnością zniosą wiele codziennych obowiązków, a ty będziesz mogła się cieszyć ich estetycznym wyglądem znacznie dłużej.

Efekt manicure hybrydowego, czyli takiego pełnego blasku, koloru i trwałości, bez użycia tego typu lakieru, uzyskać można z Incredible Gel Wibo. Lakier jest bardzo treściwy, dzięki czemu wystarczy jedna warstwa do prawidłowego pokrycia. Z drugiej strony nie jest jakiś wyjątkowo gęsty. Nie ciągnie się i nie zastyga zbyt szybko (przed sprawnym rozprowadzeniem). Szeroki pędzelek ułatwia i przyspiesza aplikację.

incredible-gel-wibo-manicure-2

Choć lakier Incredible Gel powinno użyć się pomiędzy bazę i top z tej serii, ja zmieszałam go z innymi produktami Wibo. Mimo tego, lakier utrzymał się na paznokciach w świetnej formie około tygodnia. Co przy moich codziennych obowiązkach – czy to w pracy, czy w domu, jest wręcz niemożliwe. Jestem więc pod ogromnym ważeniem jakości tego produktu, ale nie bez znaczenia są również kolory. Jak dla mnie numerek 11 to istny hit!

Lakiery Incredible Gel Wibo dostępne są online (TUTAJ) oraz stacjonarnie (np. Rossmann), w cenie ok. 9 zł.

Idealne oko dzięki palecie Go Nude Wibo

Marka Wibo potrafi błyskawicznie reagować na zapotrzebowanie swoich Klientek. Inspirując się najbardziej rozchwytywanymi produktami na świecie, daje możliwość posiadania podobnych we własnej kosmetyczce. Nic więc dziwnego, że Paleta Go Nude Smoky Edition, która pojawiła się w sprzedaży w marcu tego roku, zrobiła furorę, a w jej posiadaniu jest aktualnie ogromna rzesza fanek makijażu. Co więcej – na jesieni pojawiła się druga kombinacja kolorystyczna, nazwana Sex Appeal, która kilka dni po premierze wyprzedała się ze sklepu internetowego Wibo. Nieźle! 🙂

Go Nude Smoky Edition przetestowałam i ja. I choć w sieci znaleźć można wiele opinii, nie mogło jej zabraknąć na BAFavenue. Szczególnie dlatego, że szczerze ją polecam i uważam, że stosunek jakość – cena jest naprawdę na wysokim poziomie. I mam tutaj na myśli naprawdę wiele aspektów – bardzo wygodne, praktyczne i estetyczne opakowanie, dobór cieni oraz ich jakość, a nawet pędzelek dołączony do palety.

gonude-wibo-paleta-2

Paleta posiada 12 cieni z czego 4 są zupełnie matowe, a dwa z nich świetnie sprawdzają się w roli bazy – kryją delikatną, prześwitującą skórę na powiekach i stwarzają odpowiednie warunki pod dalsze nakładanie i blendowanie. Kolory znajdujące się w palecie pozwalają na uzyskanie oka w tonacjach brązu, fioletu i szarości. Są neutralne i uniwersalne i mocno napigmentowane. Bez problemu łączą się ze sobą, tworząc naprawdę ciekawe efekty. Dobrze trzymają się powieach, nawet przez wiele długich godzin. Przy odpowiedniej aplikacji nie osypują się, nie warstwią i nie spływają.

Choć osobiście nie lubię i raczej nie używam aplikatorów i pędzelków, które są dodawane do kosmetyków, to ten z Go Nude jest naprawdę przyzwoity. Dwustronny, poręczny i z milutkim (naturalnym) włosiem. Płynnie rozprowadza cienie po powiekach i łączy je również bez problemu. Póki co nie zauważyłam, żeby gubił włoski.

baf-8627

Paleta wykonana jest z połączenia plastiku z metalem i wydaje się, że jest to całkiem porządne rozwiązanie. Oprócz 12 cieni i pędzelka, ma również wbudowane lusterko – na całą szerokość opakowania.

Dostępna jest w sklepach stacjonarnych i internetowych, za ok. 42 zł.

InspiredBy U.R.O.K VII – recenzja pudełka

Wiecie, że listopadowa edycja U.R.O.K InspiredBy to już siódma z kolei? I choć już tyle za nami, pudełko wciąż pełne jest inspirujących i ciekawych produktów. W tym miesiącu dodatkowo zaskoczył ich ilością.

W boxie znalazło się aż 8 produktów – sześć z nich to opakowania pełnowymiarowe, a dwa miniaturowe. Marki, jakie w tym miesiącu go wypełniły to: Joanna, Procle, Kneipp, Pilomax, Revers, PrOVag oraz niekosmetyczne Yellow Giraffe i Łyczek Herbaty.

Na pierwszy rzut produkt, którego byłam bardzo ciekawa, a na polskim rynku dostępny jest od niedawna. Mowa oczywiście o Powiększającej pomadce do ust Procle. Kosmetyk ten niewątpliwie posiada wiele zalet, między innymi:
– świetne, takie matowe i przyjemne w dotyku opakowanie,
– naturalny i delikatny kolor,
– przecudwny zapach,
– nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego oraz parabenów.
Jest jednak jedna rzecz, która w moim przypadku się niestety nie sprawdza czyli ekstrakt z chili, który oprócz tego, że powoduje powiększenie ust, daje również uczucie szczypania i pieczenia. Osobom, które lubią taki efekt z pewnością przypadnie do gustu. 🙂 Pomadki kosztują ok. 36 zł.

inspiredby-urok-vii-listopad-5

Gdy zobaczyłam cenę ogromnych rozmiarów Kredki do oczu z temperówką marki Revers, byłam w szoku. 3 zł wydaje mi się naprawdę niewielką kwotą w porównaniu do tak uniwersalnego i zarazem praktycznego produktu, na dodatek w rozmiarze XXL! Kredka jest miękka, delikatna, ale i intensywna.

To kolorową część pudełka mamy już za sobą, a przed nami? Pielęgnacja włosów, ciała oraz małe przyjemniaczki. Póki co, włosy i Pilomax. W pudełku pojawił się mix szamponów i masek. Ja trafiłam na Szampon do włosów farbowanych ciemnych. Mimo tego, że na ten moment jeszcze po farby nie sięgam, to szampon na pewno zużyję, bo lubię produkty tej marki i byłoby mi go szkoda. 🙂 70 ml (wersja mniejsza niż standardowa) kosztuje ok. 14 zł.

inspiredby-urok-vii-listopad-2

Teraz ciało i trzy świetne produkty. Pierwszy z nich to Olejek do kąpieli wanilia-śmietanka Joanna. Uwielbiam produkty do kąpieli, a szczególnie olejki. Delikatny, lekki, przyjemny. Zapach słodki, a nawet przesłodki. Jak na 6 zł (sugerowana cena detaliczna) rewelacja!

PrOVag i Specjalistyczna emulsja do higieny intymnej (a także dwie próbki Żelu przeciwzapalnego PrOVag), muszę przyznać była dla mnie bardzo miłą niespodzianką. Przede wszystkim dlatego, że jest to ten rodzaj produktu, który u mnie się nie zmarnuje, ale również dlatego, że byłam ciekawa tej marki i jakości produktów. A w skórce emulsję oceniam tak:
– opakowanie bomba – bardzo estetyczne, wykonane z dobrej jakości plastiku, z pompką,
– zapach – delikatny, naturalny,
– działanie – zdecydowanie na plus, bez jakichkolwiek komplikacji i nieprzyjemności.
Cena ok. 14 zł.

inspiredby-urok-vii-listopad-3

O marce Kneipp słyszałam wiele, ale jakoś nie miałam okazji przekonać się na własnej skórze, aż do wczoraj. 😉 W pudełku znalazła się miniaturowa buteleczka Bio-olejku do ciała, który nawilża, odżywia, regeneruje, wygładza i ogólnie poprawia kondycję skóry. Standardowe opakowanie 100 ml kosztuje ok. 30 zł.

W listopadowej edycji U.R.O.K znalazł się również brelok – pompon Yellow Giraffe – idealny na zimę oraz Instagram :), oraz biała herbatka w piramidce ze sklepu Łyczek Herbaty.

inspiredby-urok-vii-listopad-4

Całość oceniam wysoko. W pudełku znalazło się wiele produktów, z którymi wcześniej się nie znałam, także jestem bardzo zadowolona i już nie mogę doczekać się grudniowej odsłony U.R.O.K, bo coś mi się wydaje, że będzie naprawdę świetna. 🙂 Subskrypcję możecie aktywować TUTAJ.

Kamuflaże – po co i jak stosować?

Problemy z cerą niestety nie są czymś rzadko spotykanym. Na co dzień boryka się z nimi większość z nas. Jak nie cienie pod oczami, to przebarwienia, zaczerwienienia czy blizny. Korektory, choć niewątpliwie niejednokrotnie ratują nam życie, czasami są niewystarczające i wtedy należy sięgnąć po nie już tak tajną, ale nadal broń – kamuflaż.

Kamuflaż to znacznie mocniej napigmentowany kosmetyk pozwalający na praktycznie całkowite zakrycie niedoskonałości cery. Nie są straszne mu nie tylko wypryski, ale również ciemne cienie pod oczami, pieprzyki czy przebarwienia. Dzięki znacznie większemu kryciu niż posiada standardowy korektor, naprawdę może uratować z niejednej opresji. Zazwyczaj posiada kremową, ale i gęstą konsystencję, którą najlepiej rozprowadza się i wklepuje za pomocą palców. Kamuflaże występują zazwyczaj w bardziej barwnej gamie niż korektory – mogą być zarówno cieliste, jak i żółte, brzoskwiniowe, zielone czy fioletowe. Każdy z tych intensywnych kolorów odpowiada za maskowanie nieco innych niedoskonałości, dzięki czemu kamuflaż jest tak niezawodny. Choć zasady działania poszczególnych kolorów są znane, to w celu otrzymania jak najlepszych efektów, warto trochę poeksperymentować i potestować. Do czego fajnym rozwiązaniem są gotowe już paletki. Posiadają one zazwyczaj kilka najważniejszych kolorów, więc śmiało można próbować, mieszać i maskować na różne sposoby.

goldenrose-kamuflaz-paleta-3

 

Tego typu paletę przygotowała również marka Golden Rose – jest to nowość, dostępna w sprzedaży od niedawna, ale wydaje się, że już teraz ma spore grono fanek.

Correct&Conceal Camouflage Cream Palette – Korygująca i tuszująca paleta kamuflażu Golden Rose to pozioma, poręczna kasetka z sześcioma kolorami kamuflażu. Każdy z nich pomoże w walce z innym rodzajem niedoskonałości:
– cielisty przyda się w każdej sytuacji, również do przykrywania innych kolorów.
– brzoskwiniowy – neutralizuje kolor żółty, przywraca zdrowy wygląd, rozświetla i nadaje blasku,
– żółty – doskonale radzi sobie z kryciem fioletowych cieni, krostek, przebarwień czy pieprzyków,
– zielony – to sposób na miejsca zaczerwienione,
– fioletowy – pomaga pozbyć się żółtych odcieni
– pomarańczowy – radzi sobie z ciemnymi plamkami.

goldenrose-kamuflaz-paleta-4
Wszystkie są mocno skoncentrowane i kremowe. Dobrze się wtapiają w skórę i tym samym świetnie kryją. Dają bardzo fajne rezultaty w połączeniu. Przy mocnych cieniach pod oczami świetnie sprawdzi się brzoskwinia z odrobiną koloru cielistego, który rewelacyjnie sprawdza się również w przygaszaniu pomarańczowego stosowanego np. do pieprzyków. Kamuflaże ładnie łączą się z innymi kosmetykami, dając na prawdę fajne efekty. Nie tworzą skorup czy brzydko prezentujących się warstw. Nie wysuszają skóry i nie podrażniają wrażliwych obszarów.

Paletka jest porządnie wykonana (twardy plastik), więc sprawdza się zarówno w warunkach domowych, jak i „przenośnych”.

Dostępna jest w sklepach Golden Rose w całej Polsce oraz w ich sklepie internetowym, za ok. 25 zł.

ShinyBox Dobra Partia

Dobra Partia to bardzo wyczekiwane pudełko. ShinyBox postarało się o jego promocję tak bardzo, że aktualnie edycja ta oznaczona jest już jako „wyprzedana”. Jednak nadal możliwe jest jego zgarnięcie w ramach konkursów, które co chwile pojawiają się na fanpage’u. Ale do rzeczy! 🙂

shinybox-dobra-partia-4

Tym razem w pudełku pojawiło się 8 gwarantowanych produktów, w tym aż 6 pełnowymiarowych, jeden w wersji travel oraz upominki – saszetka herbaty od QBox oraz lustereczko Pewex. Ponadto część pudełek zgodnie z trwającą od kilku edycji tradycją zostały oznaczone „szczęśliwymi” i można było znaleźć w nich Blotterazzi by Beautyblender. I w taki oto sposób okazało się, że jestem szczęściarą! 😀

shinybox-dobra-partia-5

W tej edycji znalazł się dosyć szeroki przekrój kosmetyczny, który gwarantuje nie tylko pielęgnację, ale i udany makijaż. I to właśnie od produktów do makijażu zacznę, ponieważ to co zobaczyłam w pudełku, cofnęło mnie o jakieś 20 lat wstecz i okres dzieciństwa. Pamiętam, jak podbierałam wtedy do zabawy kosmetyki mojej mamy – zawsze wśród nich był gdzieś prasowany puder Constance Carroll Compact Refill! I oto on, tu i teraz. Nie zmienił się ani wygląd opakowania, ani puszek, a nawet zapach. Wszystko jak dawniej. 🙂 Teraz zawiera proteiny jedwabiu, witaminę E, olejek jojoba oraz filtry, ale niestety nie wiem jak to wyglądało wcześniej. Do ciekawostek należy fakt, że prasowany puder Constance Carroll był jednym z pierwszych kosmetyków kolorowych sprzedawanych w Pewexie – głównego partnera tej edycji pudełka. Cena – ok. 11 zł.

shinybox-dobra-partia-1

Kosmetyki marki Delia Cosmetics lubię, nawet bardzo. Więc błyszczyk do ust Glamour Liquid Color nr. 20, w naturalnym, a jednocześnie bardzo modnym aktualnie odcieniu, jak najbardziej przypadł mi do gustu. Ma dosyć gęstą konsystencję i nasycony odcień, więc należy do tych, które pokrywają usta kolorem. Nawilża je i dba o ich kondycję. Kosztuje ok. 7 zł.

Mollon Pro to marka, z którą miałam już przyjemność dzięki urodzinowej edycji ShinyBox oraz serii U.R.O.K InspiredBy. Tym razem Utwardzający lakier do paznokci trafił się w kolorze pomarańczowym z iskrzącymi drobinkami. Kolor pochodzi z jesiennej kolekcji marki. Kupimy go za ok. 18 zł.

Gąbeczkę Blotterazzi, którą otrzymałam w ramach „Szczęśliwego Pudełka” zamierzam sumiennie przetestować i dokładnie opisać, także niebawem pojawi się na jej temat większy tekst. Póki co – Blotterazzi by bautyblender służy do usuwania nadmiaru sebum w ciągu dnia. Jego działanie porównuje się do bibułek matujących, z tą różnicą, że Blotterazzi nie usuwa makijażu. Cena – ok. 70 zł (2 gąbeczki + etui z lusterkiem).

I tym sposobem przechodzimy do części pielęgnacyjnej tej edycji.
Żurawinowy żel pod prysznic Stenders miałam okazję przetestować dzięki InspiredBy U.R.O.K i muszę przyznać, że jest cudowny. Posiada piękny zapach. Jest lekki i delikatny. Nie podrażnia skóry, ani jej nie wysusza. Tym razem rozmiar travel (50 ml – 9,90 zł) – przyda się bardzo. 🙂

shinybox-dobra-partia-3

Na masło do ciała czekałam długo. Już dawno nie było takiego produktu w ShinyBox, albo ja trafiałam na produkt wymienny. Ale tym razem się udało. Na dodatek jest to kosmetyk nowej dla mnie marki. Delawell Słodkie masło do ciała Sweet & Natural to odżywcza bomba dla ciała. Zawiera naturalne cukry roślinne, oleje naturalne, witaminę E, oraz ekstrakt z mango. Jego skoncentrowana, kremowa konsystencja pachnie słodkimi pomarańczami – świeżo i trochę tak wakacyjnie. Szybko się wchłania pozostawiając przyjemną w dotyku skórę. Kosztuje ok. 35 zł.

Jeszcze kilka lat temu mydła w kostce omijałam szerokim łukiem, ale dziś naprawdę je sobie cenię. Dlatego nowość od Vis Plantis z chęcią wypróbuję. Do czego dodatkowo zachęca mnie opakowanie – proste, trochę w klimacie retro, bardzo trafione jeśli o moje poczucie estetyki chodzi. Kostka (70g) dobrze leży w dłoni, co nie ukrywam ma dla mnie duże znaczenie przy tego typu produktach. Biszofitowe mydło do twarzy i ciała Vis Plantis kosztuje ok. 4 zł.

Upominkami w tym miesiącu postanowiły obdarować wszystkie Shinies marki QBox (pyszną jak zawsze herbatką – u mnie Idealny Poranek – coś w stylu wszystkim dobrze znanego Earl Greya) oraz Pewex – standardowo w każdym pudełku znalazło się kompaktowe lusterko, w moim „ambasadorskim” dodatkowo świetna koszulka. 🙂 Dodatkowo oczywiście kupony rabatowe, które szczególnie mogą się przydać przy planowaniu zakupów świątecznych:
Constance Carroll 10%, kod rabatowy: SHINY11, ważny do 18.12.2016 r.
Stenders 30%, kod rabatowy: STENDERS16, ważny do 31.12.2016 r.

shinybox-dobra-partia-2

Tym sposobem dotarłyśmy do końca prezentacji listopadowego pudełka ShinyBox Dobra Partia, jeśli chcecie zdążyć na kolejne edycje nie zwlekajcie i subskrybujcie! 🙂

Jesienią sięgaj po kolory – nowe odcienie Matte Crayon Lipstick Golden Rose

Choć na co dzień nie każda z nas chodzi w pełnym i dopracowanym makijażu, to o ustach rzadko zapominamy. Jak nie balsam, to błyszczyk albo i pomadka – wszystkie powinny być w jeszcze bardziej odważnych kolorach!

Gdyby nie oczy, powiedziałabym, że podkreślone usta są najistotniejszym etapem makijażu. Niestety ostatecznie powiedzieć tego nie mogę, bo to „oczy są zwierciadłem duszy” i im należy się największa uwaga, ale z pewnością fajnie zarysowane usta mogą dodać charakteru nie tylko twarzy, ale i całej stylizacji. Jednego dnia, wybierając delikatny róż, możesz być naturalną i uroczą dziewczyną. Drugiego zaś, gdy zabierzesz się za mocną czerwień, będziesz seksowną kocicą. I właśnie to kosmetykach do ust lubię najbardziej – niezwykłe metamorfozy. I takie też „radykalne” zmiany gwarantują nam trzy nowe odcienie Matte Crayon Lipstick Golden Rose – 22 (chłodny róż), 23 (głęboka czerwień), 24 (jaskrawa pomarańcz). Zupełnie inne, a jednocześnie wszystkie tak samo wyraźne.

goldenrose-matte-lipstick-crayon-kolory

Matte Crayon Lipstick Golden Rose to matowa pomadka w kredce, która posiada kremową, miękką i nasyconą konsystencję. Dzięki temu świetnie się prowadzi i nie sprawia żadnych problemów przy aplikacji. Delikatna formuła dodatkowo zapewnia odpowiednie nawilżenie i elastyczność, także usta nie przesuszają się i nie pękają.

goldenrose-matte-lipstick-crayon-22-23-24

Wszystkie trzy kolory są wyraźne i bardzo dobrze kryją usta. Nie ważą się i nie rozwarstwiają. Stosując je razem z Lip Barrier Transparent Lip Pencil Golden Rose, uzyskuje się stosunkowo trwały efekt – ok. 3 godzin (bez posiłków). Po tym czasie pomadka miejscami odpuszcza, ale wiadomo – usta nadal są nią zabarwione.

24 kolory Matte Crayon Lipstick oraz bezbarwna konturówka wspierająca trwałość pomadki, dostępne są online oraz w stacjonarnych sklepach Golden Rose.

Jesienny przegląd nowości kosmetycznych

To już kolejny sezonowy przegląd kosmetycznych nowości. Produkty fajne, ciekawe i bardzo na czasie – poznajcie się. 🙂

WIBO ARCTIC IMPRESSIONS to kolekcja, która stawia  na metaliczne wykończenie makijażu. Spektakularny, lustrzany efekt zagwarantują lakiery Metallic Nail, seria Holographic Nail natomiast zapewni holograficzną poświatę w 3D. Dla wszystkich miłośniczek strobingu WIBO w ramach arktycznej serii proponuje zestaw rozświetlaczy zamknięty w nowoczesnej kasetce STROBING MAKE UP KIT. Błyszczący i opalony odcień całej skóry natomiast zapewni wypiekany puder SPARKLING LADY.  Efekt olśniewającego błysku pomoże osiągnąć top coat FROZEN TOUCH 2in1. Top w kredce idealnie nadaje się do aplikacji na pomadkę lub cienie do powiek.

Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo
Mat. prasowe Wibo

Nowa seria oliwek Claresa zawiera trzy różne, indywidualnie dobrane nuty zapachowe. Bogate składy zawierające odżywcze oleje oraz wyciągi zapachowe intensywnie regenerują i nawilżają skórę wokół paznokci. Prosta, szybka aplikacja w pędzelku pozwala na dokładne rozprowadzenie produktu. Już niewielka ilość odżywia miejsca najbardziej narażone na przesuszenie, zapewniając zdrowy wygląd dłoni. Dostępne zapachy: Lemon Breeze, Choco-Kiss, Honey Touch. Cena: ok. 7 zł/7 ml.

Mat. prasowe. Claresa
Mat. prasowe. Claresa

HELLO NATURE Cece Sweden. Eksperci marki zainspirowani tym, co dała nam natura, stworzyli nową gamę wyjątkowych produktów. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Nic dziwnego. W końcu formuły produktów HELLO NATURE nawet do 93% tworzą składniki naturalnego pochodzenia.
OLEJEK KOKOSOWY – ochrona i odbudowa
OLEJEK MARULA – miękkość i połysk
CZARNY KAWIOR – wzmocnienie i odżywienie
Cena szamponu/odżywki ok. 20 zł / 300 ml.

Mat. prasowe Cece Sweden
Mat. prasowe Cece Sweden

Płyny micelarne NIVEA nie tylko pomogą delikatnie i skutecznie usunąć makijaż z twarzy, oczu i ust, ale też łagodnie oczyszczą skórę. Dzięki zawartości dexpanthenolu, olejków i witaminy E nawilżają skórę podczas stosowania. Teraz dostępne są w nowych, większych opakowaniach o pojemności 400 ml.
Cena ok. 14,49 zł/ 200ml; 19,99 zł/ 400ml

Mat. prasowe Nivea
Mat. prasowe Nivea

Nawilżające i myjące olejki pod prysznic evrēe®. Oil Cleansing Method (OCM), czyli metoda oczyszczania skóry za pomocą naturalnych olejków to absolutny hit w pielęgnacji! Wiedząc o tym, eksperci marki evrēe® stworzyli dwa wyjątkowe olejki pod prysznic: MULTIOILS BOMB i SUPER SLIM. Ich formuły oparte są aż w 90% na naturalnych olejkach!
Cena: ok. 20 zł

Mat. prasowe Evree
Mat. prasowe Evree

evree_olejek-pod-prysznic-super-slim

Listopadowe pudełko ShinyBox & Pewex „Dobra Partia”. W zestawie znajdziecie jesienny niezbędnik kosmetyczny. Dzięki niemu przywrócimy również dobre wspomnienia sprzed lat. Będzie zabawnie, ciekawie i sentymentalnie!

Mat. prasowe Shinybox
Mat. prasowe Shinybox

EXPERTO Professional STRONG. Dzięki innowacyjnym formułom aż trzech produktów (szampon, odżywka oraz spray), włosy stają się zdrowsze, grubsze i co najważniejsze – zmniejsza się ich wypadanie. Dodatkowo, produkty EXPERTO Professional STRONG nie zawierają SLS, parabenów, MIT, CIT, olejów mineralnych oraz sztucznych barwników. Oddaj swoje włosy pod opiekę eksperta i ciesz się niesamowitym efektem.

Mat. prasowe Experto
Mat. prasowe Experto

Paleta kamuflująca GoldenRose posiada lekką formułę o kremowej konsystencji, łatwą do rozcierania i zapewniającą pełne pokrycie. Składa się z kompletnego zestawu kolorów służących do neutralizowania przebarwień skóry oraz maskowania drobnych niedoskonałości.

Mat. prasowe Golden Rose
Mat. prasowe Golden Rose

 

Pasty do zębów Enzycal CURAPROX. Łagodne dla szkliwa i bezpieczne dla zdrowia preparaty z dodatkiem dobroczynnych enzymów i fluorku sodu, wzmacniają naturalne procesy ochrony zębów oraz pobudzają produkcję śliny niezbędnej do utrzymania prawidłowej flory bakteryjnej jamy ustnej. Jednocześnie, co niezwykle ważne, pasty do zębów Enzycal nie zawierają SLS i szkodliwych składników chemicznych.

Mat. prasowe Curaprox
Mat. prasowe Curaprox

Dwa szybkie sposoby na stylizację brwi

Stylizacja brwi to aktualnie podstawa codziennego makijażu. Mocno zakreślone i gęste łuki na naszych twarzach stały się tak naprawdę popularne dzięki topmodelce.

Cara Delevingne brwi uwydatniła do tego stopnia, że stały się one jej znakiem rozpoznawczym i celem urodowym rzeszy kobiet na całym świecie! Ale nie o tym, bo o szybkie triki w stylizacji tych włosków się rozchodzi, a one wcale nie muszą być aż tak mocne, jak te, które rozreklamowała swoją osobą Cara. Czasami wystarczy tylko je rozczesać, lekko podkreślić lub uzupełnić braki, pozostawiając przy tym zupełnie naturalny i delikatny efekt.

Jak uzyskać uporządkowane brwi w szybki sposób? Sięgnąć po stworzone do tego kosmetyki. 🙂 Moim hitem jest Przyciemniająca mascara do brwi i Długotrwała konturówka do brwi Golden Rose – duet idealnie się uzupełniający i świetnie sprawdzający w codziennym makijażu. Tusz, wbrew pozorom, jest kosmetykiem i „urządzeniem” wielofunkcyjnym. Dzięki niemu w delikatny sposób podkreślimy kolor brwi, nadamy im lekkiego blasku, a także wyczeszemy je i nadamy odpowiedniego kształtu. Maskara posiada lekką, szybko zastygającą konsystencję, która się nie maże i nie kruszy. Nie skleja włosków i nie zostawia na nich grudek. Pozostaje na nich przez cały dzień, a i z demakijażem nie ma żadnych problemów.

goldenrose-maskara-kontorowka-do-brwi-3
Długotrwała konturówka do brwi Golden Rose to z kolei gadżet, który odnajduje swoje zastosowanie zarówno w kształtowaniu całej linii brwi, jak i tylko uzupełnienie występujących braków. Dobrze dobrany kolor (dostępnych jest aż 7 odcieni!) zapewnia świetne efekty maskowania ubytków. Jest to kredka automatyczna, o bardzo smukłym kształcie, dlatego nie trzeba martwić się o precyzję tych zabiegów. Wygodna i szybka w użyciu. Dodatkowym plusem jest szczoteczka, która rozczesze brwi, odpowiednio je ułoży, a także usunie nadmiar kredki. Kosmetyk trwały i utrzymujący się cały dzień.

Do uzyskania efektu naturalnych i jednocześnie wystylizowanych brwi, duet ten sprawdza się idealnie. Intensywność makijażu i moc spojrzenia kontrolujecie same, w trakcie jego wykonywania, więc to chyba całkiem komfortowa sytuacja. 🙂

goldenrose-maskara-kontorowka-do-brwi-2

Zarówno maskara, jak i kontórwka dostępne są m.in. w sklepie internetowym Golden Rose, za 9,90 zł (aktualnie promocja!) oraz 19,90 zł.

Uniwersalny pędzel do makijażu

Nie trzeba być profesjonalną wizażystką, aby na co dzień używać pędzli do makijażu. I z pewnością robi to większość z was. Wybierając pędzle po raz pierwszy, zastanawiamy się po które sięgnąć, przecież ich rodzajów jest całe mnóstwo! Zazwyczaj wystarczy kilka podstawowych modeli, oprócz pędzelka do nakładania cieni na powieki i tego do brwi, przyda się też taki uniwersalny.

Uniwersalny czyli jaki? Taki, który będziesz mogła użyć zarówno do nałożenia podkładu mineralnego, pudru, bronzera, rozświetlacza czy różu. Posiada on gęste syntetyczne, elastyczne i bardzo przyjemne w dotyku włosie. Pędzel kabuki, bo o nim mowa ma dosyć kompaktowe rozmiary, dzięki czemu sprawdza się nie tylko w domu, ale i podczas podróży.
Dzięki zaokrąglonemu wykończeniu świetnie radzi sobie zarówno z produktami sypkimi, jak i tymi w kamieniu, gwarantując dobre krycie i wykończenie. Zatem określenie „uniwersalny” naprawdę do niego pasuje.

annabelle-minerals-pedzel-kabuki-2

Ten ze zdjęcia – pędzel kabuki Annabelle Minerals wykonany jest z bambusowej rączki i dwukolorowego, sytentycznego i hipoalergicznego włosia, które nie podrażnia i nie uczula. Ponadto jest bardzo delikatne, więc jak najbardziej można go stosować również do okolic oczu. Jest poręczny i wygodny w użyciu. Mieści się w każdej kosmetyczce czy kuferku. Dzięki niemu kosmetyki rozprowadzane są równomiernie, tworząc jednolitą warstwę makijażu. Pędzelek łatwo się czyści (zarówno przeznaczonym do tego płynem, jak i delikatnymi kosmetykami do mycia) i nie gubi przy tym włosków.

Dostępny jest, jak z resztą wiele innych modeli pędzli, w sklepie internetowym Annabelle Minerals – TUTAJ.

Think Pink with Shinybox!

Think Pink to bardzo wyczekiwana przeze mnie edycja ShinyBox. Przez cały miesiąc bacznie obserwowałam fanpage’a marki nie tylko by podejrzeć czego mogę się spodziewać, ale głównie po to, by uczestniczyć w październikowej akcji.

Przyznać muszę, że ShinyBox spisało się świetnie. Odkąd rozpoczęła się promocja pudełka październikowego, ruszyła również wielka akcja uświadamiająca i nakierowująca „Think Pink”. Masa przydatnych treści i ciekawych artykułów, ale przede wszystkim spora dawka wiedzy, również tej praktycznej, którą można znaleźć nawet na ulotce informującej o zawartości pudełka! Znajduje się na niej prosta instrukcja samodzielnego badania piersi. Teoretycznie każda z nas doskonale ją zna, praktycznie niewiele stosuje się do niej na co dzień. Zatem miejmy nadzieję, że ta mała ściągawka i jednocześnie tak wielka rzecz przyczyni się do pewnych zmian.

thinkpink-shinybox-pazdziernik-2

Powróćmy jednak do zawartości pudełka. Po wrześniowym boxie, którym to ShinyBox zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko, oczekiwania względem kolejnego zestawu, rzecz jasna, były jeszcze wyższe. I myślę, że zdecydowana większość Shinies czuje się nim w pełni usatysfakcjonowana. Zawartość pudełka Think Pink po prostu piękna! Aż 10 produktów gwarantowanych, z czego 8 pełnowymiarowych. Do tego możliwość zgarnięcia dodatkowego kosmetyku w ramach akcji „Szczęśliwe pudełko” i cała masa kuponów rabatowanych.

thinkpink-shinybox-pazdziernik-3

Zacznę od kosmetyków do ciała, bo po prostu uwielbiam, gdy w pudełkach znajdują się produkty do kąpieli i pod prysznic. Prawdopodobieństwo, że coś nie podpasuje, nie spodoba się i nie zostanie wykorzystane jest bardzo małe. A wiadomo – myć się trzeba. 😉 Tym razem:
Fa – Żel pod prysznic Magic Oil Pink Jasmin. Niezwykle babskie, bo cekinowe (!) opakowanie, śliczny zapach i całkiem przyjemny w użyciu kosmetyk. Butelka 250 ml w drogeriach kosztuje ok. 8 zł.
Idunn Naturals – Musujący puder kąpielowy na bazie mieszanki oleju z Mili oraz oleju migdałowego. Ładnie pachnący kosmetyk odprężający, który przy okazji pielęgnuje. Za 100g, zapłacimy 11 zł. Wymiennie w pudełku znaleźć można Mydło diamentowe.
Silcare – Uniqe Olej Abisyński Mleczna mgiełka do ciała to całkowicie mój gust, więc określenie „szczęśliwe pudełko” naprawdę nabiera sensu. 😀 Oprócz mgiełki można trafić na lakier do paznokci Rimmel, jednak „szczęśliwe produkty” nie znajdują się we wszystkich boxach. Wracając do samego kosmetyku – przepiękny zapach, rozpylająca się po ciele mgiełka i szybkie wchłanianie. Świeżo, słodko i pożytecznie, bowiem kosmetyk zawiera w składzie olej abisyński, kompleks emolientów oraz glicerynę. Działa natychmiastowo, pozostawiając skórę zwilżoną gładką i pachnącą. Za 200 ml, zapłacimy 11 zł

thinkpink-shinybox-pazdziernik-4

Równie dużą frajdę, co mgiełka Uniqe sprawiła mi Świeca Aurelia Bispol. Bo wiadomo – tego nigdy za wiele, szczególnie, gdy w powietrzu unosi się owocowy aromat. U mnie słodki i intensywny zapach lychee, które swoją drogą uwielbiam. Za świecę, która pali się nawet do 30h, zapłacimy ok. 8 zł.

thinkpink-shinybox-pazdziernik-5

Czas na twarz! Tutaj zdecydowanie rządzą dwie marki. Do pielęgnacji Vis Plantis, oraz makijażu Bell. Obie, do pudełka wrzuciły po dwa produkty! Z Bell (nie miałam tych kosmetyków w ręku całe wieki!):
Hypoallergenic Waterproof Stick Eyeshadow – praktyczne i wygodne w użyciu cienie do powiek. U mnie w bardzo delikatnym, naturalnym odcieniu, także świetnie sprawdzające się na co dzień, do rozświetlenia powieki.
Anti-Age&Shine Lipstick, Wygładzająca pomadka z kompleksem przeciwzmarszczkowym. Również tematycznie – w odcieniu delikatnego różu. Także zużyje się. 🙂
Każdy z nich kosztuje ok. 10 zł.

thinkpink-shinybox-pazdziernik-8

W przypadku Vis Plantis, jeden produkt jest bardziej uniwersalny i można stosować go na twarz, ciało i włosy. Mowa o olejku naturalnym – w moim pudełku arganowy, w innych również: różany, macadamia i kameliowy. Wszystkie w świetnych, praktycznych buteleczkach z pompką. Jest to nowa seria marki, za którą trzymam mocno kciuki. Oleje można nabyć za ok. 13 zł/30 ml. Dodatkowo podwójna porcja maseczki – wymiennie Age Killiing Effect i Avena Vital Care. Z chęcią się wysmaruję. Cena: ok. 4 zł/ 2 x 5 ml.

thinkpink-shinybox-pazdziernik-7

Do tej pory zużyłam wiele kremów do rąk Evree, ale nigdy nie miałam tego, różowego z serii Total Nutrition, także cieszę się, że w końcu wpadliśmy na siebie. Lubię w nim to, że jest taki słodko-różowy. Poza tym po prostu świetnie radzi sobie z wrażliwą, mającą tendencję do przesuszeń skórą. Ładnie i delikatnie pachnie, nie zostawia na dłoniach tłustego filmu. Kosztuje ok. 10 zł.

thinkpink-shinybox-pazdziernik-9

Miniaturkami tego pudełka została z zaciekawieniem testowana pasta BLANX BlanX White Shock oraz Szampon przeciw wypadaniu włosów Radical Med Ideepharm. Ponadto w boxie znalazło się wiele kuponów i rabatów, m.in. do: Change, BingoSpa, Noble Health oraz Miya.

Pudełko Think Pink wciąż jest dostępne w sprzedaży, możecie zamówić je TUTAJ.