Kremowy żel myjący pod prysznic EMOTOPIC Pharmaceris – recenzja

Jak zaczęłam kompletować wyprawkę i wszystkie niezbędne na początek rzeczy, na mojej liście nie zabrakło oczywiście kosmetyków. I tych dla malucha, i tych dla mnie.

Wyszłam z założenia, że przynajmniej na samym początku, moje kosmetyki szczególnie te do oczyszczania i nawilżania ciała powinny być niezwykle delikatne i super bezpieczne dla dziecka. W końcu ma on kontakt z moim ciałem nawet kilkanaście razy dziennie podczas karmienia, nie wspominając już o przytulaniu, głaskaniu czy noszeniu na rękach. Dlatego w mojej kosmetyczce znalazł się Kremowy żel myjący pod prysznic do codziennego stosowania Emotopic Pharmaceris.

Seria ta znana jest i z tego, że można stosować ją już od pierwszego dnia życia i z tego, że jest niezwykle delikatna oraz wyposażona w emolienty. Wydała mi się więc jedynym słusznym wyborem. Faktem jest, że emotopic kierowana jest głównie do skóry suchej i atopowej, jednak świetnie sprawdza się przy każdej innej, co podkreśla również producent, polecając produkty z tej serii stosować profilaktycznie, niezależnie od wieku.
Receptura została opracowana i przebadana dermatologicznie i klinicznie przy współpracy z dermatologami dziecięcymi. Jest ona rekomendowana przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne od 1. dnia życia.

Składnikami aktywnymi żelu są olej canola, olej konopny, kwasy omega 3,6,9 i witamina E. Wszystkie one dbają o nawilżenie skóry i zapobiegają nadmiernemu jej wysuszaniu i łuszczeniu się. Zapewniają odżywienie, szybką regenerację i ochronę naskórka. Baza myjąca zgodna jest z fizjologicznym pH skóry, więc nie narusza jej bariery hydrolipidowej.

Kosmetyk ten z klasycznym żelem pod prysznic nie ma aż tak wiele wspólnego. Przede wszystkim jego konsystencja, może żel przypomina, ale zupełnie inaczej się zachowuje. Nie pieni się, nie ślizga.Rozprowadza się go równomiernie po ciele, „naciera”, a następnie spłukuje. Ma biały kolor i pachnie niczym. 😉

Jako osoba, która stosuje ten żel profilaktycznie, mogę powiedzieć tylko o niektórych aspektach jego działania. Nie wiem jaki ma wpływ na skórę przy atopowym zapaleniu czy nadmiernej suchości. Choć z opinii innych wynika, że całkiem dobry. Ja natomiast potwierdzam, że jest on bardzo delikatny, kremowy. Oczyszcza skórę i pielęgnuje ją jednocześnie. Po wyjściu spod prysznica, jest ona nawilżona, miękka i przyjemna w dotyku. Okolice zazwyczaj suche, takie jak łokcie, pięty czy kolana, są mniej szorstkie. Kosmetyk nie podrażnia i wydaje się być zupełnie neutralny. Jak zapewnia producent, wystarcza naprawdę niewielka ilość, aby produkt właściwie działał, więc jedna 400 ml butelka starcza nawet na 2-3 miesiące. A pamiętajcie, że jest to produkt praktycznie dla całej rodziny. Co też w nim lubię – całkowicie uniwersalny. Kosztuje ok. 40 zł.

 

Zobacz również:

Ciążowe problemy skórne i prosta na nie odpowiedź – BUSTFIRM Pharmaceris

Peeling trychologiczny – co to?

Dobry krem CC do cery naczynkowej

 

Kosmetyczka noworodka

Choć ogólnie uważam, że każda świeżo upieczona mama do odpowiedniej zawartości kosmetyczki dla noworodka dojdzie ostatecznie sama. No bo przecież tyle rzeczy może się nie sprawdzić, podrażniać czy po prostu źle się użytkować, że w zasadzie za pierwszym razem to wielkie koło fortuny i szczęśliwy, albo gorszy traf. Niemniej jednak myślę, że warto wymieniać się spostrzeżeniami i odczuciami, stąd dzisiejsza lista kosmetyków dla noworodka.

W przypadku kosmetyków postawiłam na typowe klasyki oraz produkty, o których gdzieś słyszałam albo czytałam. Jestem raczej zwolenniczką testowania i sprawdzania różnych opcji, więc nie zgromadziłam na start jakiejś większej ilości produktów. Jedynie tych kilka najważniejszych, do wypełnienia naszego nowego dziecięcego rytuału pielęgnacyjnego, które będziemy na bieżąco obserwować i oceniać.

 

Kąpiel

Tutaj sprawa okazała się być dosyć prosta. Musiał być to płyn, który dodaje się do wanienki oraz kosmetyk dla noworodka od 1 dnia, dlatego wybór padł na Emulsję do codziennej kąpieli z serii EMOTOPIC Pharmaceris. Jest ona dedykowana zarówno do skóry niezwykle delikatnej jak u niemowląt, tej ze stwierdzonymi problemami skórnymi czy to u mniejszych czy u większych, jak i w celach profilaktycznych dla skóry zupełnie zdrowej. Jej formuła została opracowana pod okiem dermatologów dziecięcych i jest rekomendowana przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne od 1. dnia życia. To chyba taka jedna z bardziej znanych pozycji wśród kosmetyków dla dzieci z emolientami. Zawiera składniki aktywne takie jak olej konopny, olej canola, olej sojowy, kwasy OMEGA 3, 6 i 9, które zapewniają oczyszczenie, natłuszczenie, nawilżenie i ochronę przed utratą wody. Ta emoliencyjna kąpiel nie narusza płaszcza hydrolipidowego i chroni od wszelkich podrażnień. Nie zawiera: substancji zapachowych, detergentów, parabenów, konserwantów, barwników, SLS, SLES, mydła, glikolupropylenowego, silikonów czy akrylanów. Po dolaniu do wody, tworzy mleczną mgiełkę. Dostępny jest w dwóch wariantach:
– 200 ml za ok. 25 zł
– 400 ml za ok. 40 zł

 

Szybkie oczyszczanie

Oprócz dużych bawełnianych płatków kosmetycznych, które będą nam służyć w połączeniu z wodą. Do grona ekspresowych odświeżaczy dołączyły oczywiście chusteczki nawilżane dla niemowląt.

Chusteczki nawilżane dla niemowląt Tami przekonały mnie do siebie oczywiście tym, że są wykonane w 100% z czystej bawełny i nasączone naturalnymi składnikami. Nie zawierają PEGów, parabenów, alkoholu czy silikonów. Do tego nie ma problemów z ich zakupem – są dostępne w drogeriach, jak i supermarketach, a i ich cena jest naprawdę fajna, bo za opakowanie 54 szt. płacimy ok. 6 zł.

Chusteczki nawilżane WaterWipes, to podobno najbardziej naturalne chusteczki nawilżane na świecie – zawierają 99,9% wody i 0,01 ekstraktów z owoców i nic więcej. Myślę, więc, że będą się idealnie sprawdzały już przy pierwszych dniach. Niestety chusteczki dużo ważą (w porównaniu do opakowania innych, gdzie jest ich 80, te nadal są znacznie cięższe), więc przy dłuższych wypadach w plener mogą troszkę ciążyć, a nie zaleca się ich przekładania, porcjowania i wyjmowania z oryginalnej folii. Opakowanie zawiera 60 szt. i kosztuje ok. 12 zł.

Chusteczki nawilżane Bambo Nature to zupełny przypadek, ale odpowiednio oznakowany.:) Posiada certyfikaty Asthma-Allergy Denmark oraz Nordic Ecolabel. Nie zawierają perfum, ani parabenów. Foliowe opakowanie, wykończone zostało plastikowym podajnikiem, co pewnie będzie chroniło je dodatkowo przed wysuszeniem. 80 sztuk kosztuje ok. 12 zł.

kosmetyczka-noworodka-2

 

Pielęgnacja

Pierwsze co przychodzi na myśl, to oczywiście oliwka. W tym przypadku postawiłam na tą z serii ekologicznych kosmetyków dla niemowląt i markę Make Me Bio. Ogólnie bardzo lubię ich produkty, świetnie się u mnie sprawdzają, więc mam nadzieję, że i maluszek je polubi. Oliwka została skomponowana z:
– oleju z pestek winogron – uzupełnia o witaminę E, kwasy omega-6, natłuszcza, odżywia i chroni,
– ekstraktu z pestek malin – nawilża, nadaje miękkości,
– ekstraktu z rumianku – odpręża i relaksuje, działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie.
Wszystkie składniki pochodzą z upraw ekologicznych, a prostota receptura pozwala na stosowanie kosmetyku od pierwszych dni. Olejek dla dzieci I love my baby oil Make Me Bio pozbawiony jest parabenów, konserwantów, siarczanów i sztucznych zapachów. Ma lekką, lejącą się konsystencję, która myślę będzie się fajnie sprawdzała przy codziennej pielęgnacji. Butelka 250 ml kosztuje ok. 60 zł.

Do pielęgnowania ciałka (już po pierwszym miesiącu) będziemy używać również Emulsji do ciała z serii Baby Plus marki Atoperal. Ta przeznaczona jest do codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej. Nawilża, łagodzi i nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry. Polecana jest do podrażnień wywołanych pieluszkowym zapaleniem skóry (!). Oparta na składnikach aktywnych takich jak: olej macadamia, gliceryna, d-pantenol, alantoina, prowitamina B5, utleniony olej kukurydziany. Zawiera kompozycję zapachową bez alergenów i neutralne dla skóry pH. Tubka 200 ml kosztuje ok. 20 zł.

 

Pieluszkowanie

Na takie przypadki zaopatrzona jestem w Łagodzącą maść Derma Eco Baby, Sudocrem i Puder Johnson&Johnson.

Łagodząca maść Derma Eco Baby w zasadzie trafiła do mnie przez przypadek, podeszłam do stoiska marki podczas targów Mother&Baby i po rozmowie z Panią po prostu zdecydowałam się na jej zakup, nic wcześniej o marce nawet nie słysząc. Przekonało mnie natomiast, że są to kosmetyki naturalne, organiczne, certyfikowane (EcoCert, Allergy Certified, Asthma-Allergy Denmark, Nordic Ecolabel). Nie zawierające perfum, parabenów ani sztucznych składników. Maść idealnie nadaje się do miejsc narażonych na ciągłą wilgoć, jak właśnie okolice pieluszki czy buźki. Z powodzeniem można ją stosować od pierwszych dni.

Sudocream to klasyk i chyba nie trzeba go szerzej opisywać, dlatego pokrótce. Świetnie sprawdza się przy różnego rodzaju podrażnieniach, otarciach, odleżynach czy pieluszkowych odparzeniach. Łagodzi, regeneruje i chroni. Jest hipoalergiczny i bezpieczny również dla takich maluszków. Dostępny w każdej aptece.

Co do samego pudru mam mieszane uczucia. Nie wiem czy będziemy używać, ale warto go pod ręką mieć. W końcu też klasyk, na którym wychowały nas nasze mamy, więc może nie taki straszny, jak o nim obecnie mówią.

 

Na tym wpis pod tytułem „jakie kosmetyki dla noworodka kupić” się kończy. Choć moja lista zamknięta nie jest i na pewno przybędzie nam później wiele nowości i produktów polecanych, którymi będziemy się dzielić. Z chęcią też poznam Waszych ulubieńców oraz produkty, które uważacie za te „złe”! 🙂

Czy warto odwiedzać targi dla mam będąc w ciąży?

Targi i kiermasze to od kilku lat bardzo popularna forma bezpośredniego wyjścia z ofertą do potencjalnego Klienta. Są targi modowe, wnętrzarskie, sportowe, kosmetyczne i wszystkie inne o których zapomniałam. 😉 Targi dla mam zajmują oczywiście w tym rankingu dosyć mocną pozycję i chyba do tych najbardziej popularnych należą Mother&Baby oraz Mamaville. Chociaż bywałam już na nich, po raz pierwszy poszłam tam jako zainteresowana tematem samym w sobie.

Mother&Baby to targi płatne, bilet kosztował 15 zł. Tym razem w Warszawie organizowane były w hali EXPO przy ul. Prądzyńskiego, co chyba nie było strzałem w 10. Gdy kilka lat temu byłam na Wyścigach, atmosfera wydawała się bardziej sprzyjać dzieciom i zabawom – dużo miejsca, porozstawiane stoiska kreatywne, różne gry, balony i dużo zieleni. Bardziej przypominało to oblegany piknik rodzinny czy festyn. W tym roku wszystko odbywało się w jednej hali, w zamkniętym budynku, a jedynym elementem szaleństwa była scena. Atmosfera właśnie raczej taka typowo targowa, uporządkowana. Mi akurat to nie przeszkadzało, bo nie pojechałam tam, żeby się bawić, ale jeśli, ktoś wybrał się na targi z dzieciakami, to myślę, że mógł czuć się zawiedziony.

Co do wystawców – niby wszystkiego po trochu, ale zabrakło mi stoisk ze szkołami rodzenia, z większymi produktami, takimi jak foteliki, nosidła, maty, ubrania a nawet pieluszki czy mleko, których nie widziałam w ogóle. Ogólnie wydaje mi się, że po prostu była krótka lista wystawców. Niemniej trafiło się kilka marek i produktów, które szczególnie przykuły moją uwagę i dzięki nim uważam to wyjście za udane. Przede wszystkim bezpieczne dla niemowlaków środki piorące i czyszczące, zabawki kontrastowe, sesnsoryczne i naturalne, bezpieczne kosmetyki dla dzidziusiów i różnego rodzaju poduszki dla mam. Poza tym wiele było kocyków, otulaczy i kokonów – raczej tych droższych. Wszystko wykonane w Polsce, nie tam żadna chińszczyzna. 😉 Wystawiało się wiele marek kosmetycznych z produktami nie tylko dla dzieci, mam, jak i po prostu kobiet.

Zebrałam całe mnóstwo ulotek i katalogów, niektóre z nich to bardzo przydatne i ciekawe poradniki, więc z chęcią z nich skorzystam. Wiele firm częstowało odwiedzających kuponami rabatowymi do sklepów internetowych (z których na pewno skorzystam) a na miejscu można było zrobić zakupy w „super promocyjnych” cenach. Wpadło również kilka próbek kosmetyków i środków piorących.

Sama oczywiście skusiłam się na małe co nieco i powoli zapełniająca się szuflada dzidziusiowa uzupełniona została o fajnego metkowca, kauczukową kaczuszkę do kąpieli oraz maść na podrażnienia i oparzenia. Sobie natomiast podarowałam poduszkę do spania w kształcie C, która później zmieni się w poduszkę do karmienia, albo kokonik dla malucha.

Wbrew pozorom ogólnie jestem zadowolona z targów, zdobytych tam informacji, jak i moich zakupów. I jak najbardziej uważam, że warto sobie na nie pójść. Ponieważ mamy jeszcze trochę czasu, to pewnie odwiedzę także wrześniowe targi Mamaville.

Mustela Maternite – fajna seria dla ciężarówek

Odkąd jestem w ciąży, używam różnych balsamów, kremów i olejków, które mają zapobiec powstawaniu rozstępów, nawilżać i wspomagać stale rozszerzającą się i pracują skórę piersi, brzucha, ud i pośladków. Do tej pory na moim ciele gościły formuły Mama’s, Palmers, a ostatnio do tego grona dołączyły również produkty Mustela.

Mustela to francuska marka specjalizująca się w produkcji kosmetyków dla kobiet w ciąży, młodych mam oraz dzieci. Produkty oparte są na naturalnych składnikach, pozbawione parabenów, ftalanów, fenoksyetanolu i chlorfenezyny. Są hypoalergiczne, w pełni bezpieczne zarówno dla mamy, jak i maluszka, przetestowane klinicznie. Mogą być stosowane podczas karmienia piersią, oczywiście przy zachowaniu ogólnych zasad higieny. O marce i jej produktach niejednokrotnie słyszałam i czytałam, więc ucieszyłam się, gdy nadarzyła się okazja ich przetestowania.

W moje ręce wpadły trzy produkty z linii Maternite czyli tej dedykowanej kobietom w ciąży:
– Olejek przeciw rozstępom,
– Serum ujędrniające do biustu,
– Balsam łagodząco-nawilżający.

Olejki w ciąży, jak i po porodzie są w cenie, szczególnie te jak najbardziej naturalne, które dostarczają skórze mnóstwo elementów odżywczych. Ten (Olejek przeciw rozstępom Mustela) zawiera 99 % składników naturalnych,  a wiodącymi i aktywnymi są:
– lupeol, który zapobiega powstawaniu rozstępów, poprzez zwiększanie elastyczności skóry
– olejek z nasion granatu,
– olej z awokado,
– olej z dzikiej róży,
– olej z baobabu.

Olejek ma za zadanie nawilżać, ujędrniać i uelastyczniać skórę i jak najbardziej je wypełnia. Przynosi ukojenie – automatycznie zanika swędzenie i pojawia się uczucie komfortu. Kosmetyk posiada lekką, szybko wchłaniającą się formułę. Skóra staje się miękka, nawilżona i przyjemna w dotyku. Sama olejek stosuję raczej na noc, ale na dzień również daje radę. Jego zapach to mieszanka róży i owoców – przyjemny, delikatny, niedrażniący. Przezroczysta butelka o pojemności 105 ml, wyposażona w atomizer, kosztuje ok. 55 zł.

mustela-maternite-kompozycja-2
Serum ujędrniające biust Mustela, to zdecydowanie mój ulubieniec. Ma świetną, lekką i trochę żelową konsystencję, która nie tylko szybko się wchłania, ale również delikatnie chłodzi. Koi, łagodzi i przynosi ulgę. Kosmetyk ten stosuję o każdej porze. Nie tłuści, nie brudzi, nie przeszkadza. Również opakowanie w formie tubki z dozownikiem, jest praktycznym i poręcznym rozwiązaniem.

Formuła serum wzbogacona jest o następujące składniki aktywne:
– peptydy awokado,
– wąkrotkę azjatycką,
– Elastoregulator®.

Za tubkę 75 ml, zapłacimy ok. 65 zł.

Balsam łagodząco-nawilżający Mustela, to niezwykle bogata i silnie skoncentrowana formuła do całego ciała. Wzmacnia i odżywia skórę w czasie ciąży i po porodzie. Eliminuje uczucie dyskomfortu, swędzenie czy pieczenie. Dla utrzymania odpowiedniego efektu, należy stosować go rano i wieczorem. Jego formuła oparta jest na naturalnych składnikach, a tymi aktywnymi są:
– peptydy awokado,
– ceramidy.

Mimo intensywnej konsystencji, balsam szybko wchłania się wgłąb skóry, lekko ją przy tym chłodząc i dając uczucie świeżości. Nawilża, ujędrnia i sprawia, że skóra staje się bardziej gładka i miękka. Nie pozostawia żadnej warstwy, nie brudzi i nie przeszkadza w ciągu dnia. Tubka o pojemności 200 ml dostępna jest w stacjonarnie i online w cenie ok. 60 zł

Wrocławskie ZOO – album

Uwielbiam Wrocław! Uważam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce i chętnie tam wracam, kiedy tylko mam taką możliwość.

wroclawkie-zoo-zolw

Choć miasto samo w sobie jest pełne uroku, a rozlewająca się na każdą stronę Odra sprawia, że miejscami przypomina Wenecję, nie brakuje tam dodatkowych perełek turystycznych. Ja zaliczam do nich ZOO. Gdy byłam tam po raz pierwszy zrobiło na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Wygląda bardzo nowocześnie i świeżo. Zwierzęta mają sporo miejsca i przestrzeni. Nie brakuje ciekawych aranżacji i niepowtarzalnego klimatu.

wroclawskie-zoo-wodospad

wroclawkie-zoo-hipopotamy

wroclawkie-zoo-hipopotamy-2

wroclawkie-zoo-akwarium

wroclawskie-zoo-pingwiny

Duże, fajnie zagospodarowane wybiegi. Małpki siedzące na drzewach nad głowami zwiedzających czy w końcu Afrykarium (które jest dumą wrocławkiego ZOO) robią ogromne wrażenie nie tylko na dzieciach. 😉 A i dla tych została zaprojektowana zagroda z kózkami, osiołkami, owieczkami itp., które można karmić (przed wejściem, jak i już w środku stoją automaty z karmą) i głaskać.

wroclawskie-zoo-zyrafy wroclawskie-zoo-son

wroclawskie-zoo-kozki

wroclawskie-zoo-osiolki

wroclawskie-zoo-malpki

wroclawkie-zoo-malpy

Bilet normalny kosztuje 45 zł, ulgowy 35 zł – choć na pierwszy rzut oka może wydawać się sporo, warto! 🙂

zebra-ja-wrolawskie-zoo

Rooibos napojem przyszłych mam

Czerwonokrzew afrykański znany jest ze swoich niezwykle szerokich właściwości prozdrowotnych. Co jednak sprawia, że jest jedyny w swoim rodzaju, a oprócz szeregu korzyści dla przeciętnego organizmu, jest również napojem idealnym dla diabetyków, osób mających problemy z nerkami czy dla kobiet w ciąży?

Gdy na początku XX w. rooibos (czerwonokrzew afrykański) pojawił się w Europie, nie wywołał szału. Jego kariera zaczęła się rozwijać dopiero po opublikowaniu wyników badań wskazujących jego właściwości zdrowotne. Okazało się, że zawiera on dużo witaminy C, potas, flour, wapń i łatwo przyswajalne żelazo. spomaga pracę układu trawiennego, działa przeciwzapalnie, przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie. Zawiera antyoksydanty, obniża ciśnienie krwi, a także wydziela hormon szczęścia – serotoninę. Pozwala organizmowi na wyciszenie, relaks i odstresowanie.

W przypadku kobiet w ciąży niezwykle ważny jest brak kofeiny, który wbrew pozorom nie jest wcale taki częsty. Kobiety w ciąży mogą więc pić go bez ograniczeń, tym samym dostarczając organizmowi niezbędnych minerałów. Rooibos działa ochronnie i wzmacniająco na cały organizm. Dzięki swoim dobroczynnym właściwościom wspomagającym trawienie, łagodzi mdłości. Co więcej, może być podawany niemowlętom np. razem z mlekiem, w celu zapobiegania kolkom.

Rooibos, choć na co dzień nazywany herbatą, wcale nią nie jest. Jak nazwa wskazuje, jest to czerwony krzew z Afryki. Jego napar ma piękny, głęboki kolor i słodkawy smak. Jest przyjemny nie tylko dla kubków smakowych, ale i nosa. Można zalewać go wrzątkiem, i choć poleca się parzyć go ok.3-5 minut, to nic się nie stanie jeśli będzie siedział w wodzie dłużej. Smakuje równie dobrze na ciepło, jak i zimno. W zimie rozgrzeje, w lato zaś schłodzi, orzeźwi i nawodni.

Cuddly ZOO

¶Cuddly ZOO to nowa polska marka produktów dla najmłodszych. W ofercie znajdują się kocyki i akcesoria, których największym atutem jest kładziony nacisk na ich edukacyjne walory.

Różnorodne tkaniny (gładka bawełna, delikatny materiał minky z wypukłymi kropeczkami) zapewniają dziecku bodźce sensoryczne i pobudzają zmysł dotyku. Wyraziste kolory i wzory wspomagają rozwój percepcji wzrokowej. Specjalnie zaprojektowane kocyki umożliwiają zabawy z dzieckiem, takie jak: liczenie, szukanie podobieństw i różnic, nazywanie kolorów, kształtów, zwierząt, poznawanie liter, naukę angielskich słówek.

cuddlyzoo-packshot-2
Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO

Produkty Cuddly ZOO są funkcjonalne i uniwersalne. Mogą z powodzeniem być używane zarówno w domu, jak i poza nim. Nie są produkowane masowo, dlatego każdy produkt jest na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny.

Wszystkie materiały posiadają odpowiednie atesty i są w pełni bezpieczne dla maluszka.

Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO
Mat. prasowe Cuddly ZOO