Uroda

Absolutny MUST HAVE! JOICO Defy Damage – recenzja

Absolutny MUST HAVE! JOICO Defy Damage – recenzja

Od jakiegoś czasu używam sobie do pielęgnacji włosów kosmetyków marki Joico. Oprócz kilku chwilowych i przelotnych znajomości zawieranych z tymi produktami w salonach fryzjerskich, nie miałam dłuższej styczności. Do momentu gdy pojawiła się na rynku linia Defy Damage.

JOICO Defy Damage występuje w dwóch wariantach – takim salonowym, składającym się z dwóch kroków i zupełnie domowym, tradycyjnym. Tutaj tych kroków jest więcej, bo 4 – szampon, odżywka, maska i kuracja ochronna. I właśnie ten zestaw sobie używam już od ponad miesiąca. Co chciałabym Wam na jego temat powiedzieć? Najpierw sobie myślę, że wystarczyłoby kilka prostych zdań, później zmieniam zdanie – to trzeba jednak szerzej opisać. 😉

Zacznę od przedstawienia Wam tej serii, bo na rynku jest dość świeża, swoją premierę miała w marcu tego roku, także jeszcze pewnie nie wszystkie z Was o niej słyszały. Kosmetyki Joico to przede wszystkim produkty profesjonalne, dlatego ich formuły są innowacyjne i niezwykle dopracowane. Tym, co wyróżnia Defy Damage jest nowoczesna, oparta na liposomach technologia (New Smart Release Technology) stopniowego uwalniania i dostarczania skrupulatnie dobranych składników aktywnych do wnętrza włosa. Produkty te transportują keratynę, argininę czy olejek z dzikiej róży, powodując odbudowę i ochronę czy to przed wysokimi temperaturami podczas stylizacji, czy przed promieniami UV albo smogiem.  Linia dedykowana jest do każdego rodzaju włosów, bo wachlarz jej działania jest bardzo szeroki. Kosmetyki te nawilżają i pozwalają te nawilżenie utrzymać na dłużej, wygładzają. Sprawiają, że włosy stają się miękkie, lśniące i sypkie. Prawie, że eliminują problem łamliwości włosów, ich wypadania czy rozdwajania. A do tego podtrzymują nasycenie koloru.

Joico Defy Damage

Szampon JOICO Defy Damage zaskoczył mnie już podczas pierwszego mycia głowy. Wiecie czym? Tym, że jest tak niesamowicie wydajny! Gdy nałożyłam sobie na głowę taką porcję szamponu jak zawsze, spłukiwania końca nie było widać. Serio! Szampon już podczas mycia rozplątuje włosy, nadaje im gładkości i miękkości. Pachnie bardzo przyjemnie. Dość delikatnie, ale jak to na profesjonalne kosmetyki przystało zapach ten jest intensywny i na włosach się utrzymuje bardzo długo. Jak już wspomniałam świetnie się pieni, przy czym warto zaznaczyć, że w składzie nie ma SLS czy SLES. Bardzo fajnie oczyszcza i skutecznie rozprawia się z suchymi szamponami czy produktami do stylizacji. Nie plącze włosów i w połączeniu z odżywką, której również używałam na co dzień ułatwiają rozczesywanie, a nawet powiedziałabym, że zupełnie likwidują problem jakiekolwiek plątania się włosów, zahaczania czy ciągnięcia – takie rzeczy po prostu przestają istnieć. O ile nie zauważyłam, żeby jakoś niezwykle przedłużał świeżość włosów (standardowo myję codziennie, czasami przedłużam do dwóch dni), to nie wystąpiły u mnie żadne podrażnienia skóry głowy. A miejscowe zaczerwienienia czy swędzenie głowy, a nawet czasami łupież nie jest mi obcy podczas testowania nowości. Ale żeby była jasność – w żaden sposób też moich włosów nie obciążał. Nie czułam, żeby jakoś szybciej się przetłuszczały, albo ciążyłī u nasady. Nawilżenie i o wiele lepszą kondycję włosów widać naprawdę po pierwszym użyciu. A moje włosy do łatwych nie należą. Są delikatnie kręcone, zawsze suche przy końcach, a przetłuszczające się u nasady. Łamliwe i kruszące się – takie znalałam je do tej pory. Także myślę, że skoro u mnie ten szampon sprawdził się tak dobrze, to i przy wszystkich innych rodzajach włosów można się równie świetnych efektów spodziewać, z resztą tak też mówi producent.

Joico Defy Damage

Szampon jednak napewno nie miałby tak wielkiej mocy, gdyby nie Odżywka JOICO Defy Damage, która jest jego idealnym uzupełnieniem. Ta ma raczej standardową dla tego typu produktów konsystencję – kremową, dobrze trzymającą się włosów. Pachnie tak samo jako szampon, z resztą, jak i dwa kolejne kosmetyki, o których zaraz opowiem. Przyjemnie się ją po włosach rozprowadza i super szybko z nich usuwa. Pozostawia po sobie taką fajną powłokę ochronną. Jak już wspomniałam jest nieoceniona w kwestii rozplątywania włosów, bardzo ułatwia ich rozczesanie. Wygładza, ale w żaden sposób nie obciąża. Daje efekt lekkich, miękkich i sypkich włosów, ładnie przy tym uniesionych i odbitych u nasady. Przed ponad miesiąc stosowania nie zdażyło mi się, aby odżywka dała efekt tłustych czy ciężkich włosów. Świetnie sprawdza się w roli ochroniarza przed wysokimi temperaturami. W połączeniu z prostownicą, która czasami powodowała u mnie takie dziwne puszenie się włosów, czyni cuda – czyli piękne, lśniące i lejące się włosy. A i efekt tego prostowania jest o wiele trwalszy i znacznie mniej podatny na wilgoć. To co mnie cieszy, to pojemność tej odżywki – 250 ml starczy na długo, szczególnie, że co kilka dni stosuje się ją wymiennie z maską.

Maska JOICO Defy Damage to już mniejsza tubka – 150 ml, bo i znacznie rzadziej się jej używa (raz na tydzień). Konsystencja gęsta i zbita, choć nadal przyjemna w użyciu i dobrze po włosach się prowadząca. Nie jest maską, którą trzeba nosić na włosach pół dnia, aby zobaczyć jakiekolwiek efekty, wystarczy od 2 do 5 minut i już (uwielbiam takie ekspresowe działanie!). Na dodatek efekty też nie byle jakie. Nawilżone i gładkie, a także mocne, zyskujące na objętości i gęstości włosy. Wyglądające tak pięknie i tak zdrowo, że ma się wrażenie jakby się właśnie wyszło od fryzjera, który nad tym efektem pracował przez co najmniej półtorej godziny. A oprócz tego co gołym okiem widać, dodatkowe korzyści związane ze wzmocnieniem cebulki i odbudową łuski, a także stale uwalniana moc składników aktywnych (nie tylko podczas aplikacji!), której nie spotkacie nigdzie indziej. Jest to fajne uzupełnienie codziennej pielęgnacji i taki porządny zastrzyk energii dla włosów.

Joico Defy Damage

Ostatnim elementem zestawu JOICO Defy Damage jest kuracja odbudowująca w kremie – Krem ochronny JOICO Defy Damage Protective Shield, który stosuje się na co dzień bez spłukiwania na wilgotne włosy. Ten produkt polecany jest w szczególności do włosów farbowanych oraz takich, które mają dużo do czynienia ze stylizacją na gorąco. Chociaż ja włosów staram się bez potrzeby nie męczyć, a farbowane też nie są, to krem stosuję właśnie w formie ochrony, na co dzień bardziej tej mechanicznej – suszenie i pocieranie włosów ręcznikiem dobre dla nich nie jest, jak i przed aktualnie królującym pełnym słońcem oraz promieniami UV. Do tej pory przyznam, że w okresie letnim czasami nie mogłam sobie poradzić z przesuszonymi, łamiącymi się końcówkami, a przy rozczesywaniu związanych w ciagu dnia włosów wręcz płakałam. Teraz ten problem nie istnieje. Włosy są miękkie, elastyczne, giętkie przez cały dzień, również gdy spędzam go na dworzu, na pełnym słońcu, w upale. Stale nawilżone, lśniące i zdrowe. Podobno krem ten świetnie sprawdza się również jako ochrona koloru, który podczas stylizacji na gorąco niestety szybciej traci nasycenie i swój soczysty wygląd. Choć na własnej skórze tego nie sprawdziłam i mam nadzieję, że jeszcze długo nie będę miała okazji, to jestem zupełnie przekonana, że tak właśnie jest i że to działa. Produkt ten ma kremową, ale super lekką konsystencję. Szybciutko wchłania się we włosy nie pozostawiając po sobie śladu. Żadnego uczucia lepkości, sklejenia czy innego dyskomfortu. Nie obciąża włosów, nie przyspiesza ich przetłuszczania. Jest bardzo wydajny (jedna porcja w zupełności wystarcza na moje, sięgające łopatek włosy), a butelka o pojemności 100 ml uzupełniona jest o pompkę z dozownikiem.

Jak powszechnie wiadomo kosmetyki profesjonalne do najtańszych nie należą i często nie rozumiałam tej różnicy, bo wiele kosmetyków tych rzekomo profesjonalnych nie robiło u mnie nic ponad to, co robią te nieprofesjonalne. W tym przypadku cena dla mnie jest jak najbardziej uzasadniona. Wiem za co płacę zarówno jeśli chodzi o efekty, jak i wydajność i serio chcę wydawać pieniądze na właśnie takie produkty. Podam Wam ceny, jakie są obecnie w miastowlosow.pl:
🛒 Szampon JOICO Defy Damage – 109 zł
🛒 Odżywka JOICO Defy Damage – 109 zł
🛒 Maska JOICO Defy Damage – 159 zł
🛒Krem odbudowujący JOICO Defy Damage – 159 zł

Joico Defy Damage

W ramach podsumowania powiem tak – jest to absolutnie najlepsza linia kosmetyków do pielęgnacji włosów jaką kiedykolwiek miałam. Moje włosy zmieniły się tak bardzo… A ja przez pierwszych kilka dni używania tych produktów czułam się jakbym codziennie rano wychodziła od fryzjera, który właśnie wykonywał mi jakieś skomplikowane zabiegi pielęgnacyjne. Są silne, zdrowe, lśniące. Nie wypadają, nie łamią się i nie kruszą, a końcówki jak po podcięciu. Włosy nie elektryzują i nie puszą. Są sypkie, sprężyste i pięknie pachnące. Nawet zupełnie nieułożone, prezentują się świetnie. Wiem, że pokochały linię JOICO Defy Damage i ten romans będzie trwał długo.

Dzięki JOICO, że wprowadziliście na rynek tak świetną serię, którą każda z nas może mieć we własnej łazience! ❤️

Kliknij aby dodać komentarz

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uroda

Więcej w kategorii Uroda

Shinybox MAJ 2019

BAFavenue2 lipca 2019

Spring Kiss by Shinybox – kwiecień 2019

BAFavenue21 maja 2019

Efektima: peeling cukrowy, peeling solny, myjący mus do ciała

BAFavenue3 maja 2019